Blog
Krzysztof już nie telemarketer
08.09.2007 - Sobota - 18:11
Wczoraj po raz ostatni wciskałem "produkt" przez telefon. Zakończyłem swoją przygodę z telemarketingiem i nigdy więcej do tego nie wrócę. Zarobek niespecjalny, a namęczyć się trzeba. Codzienna chrypka i drapanie w gardle. Na dodatek ten zmieniony tryb dnia... Praca od piętnastej do dwudziestej pierwszej naprawdę może wybić z normalnego rytmu życia. Na szczęście do końca września mogę trochę odpocząć. Właściwie to mam jeszcze wiele planów do zrealizowania do końca września, ale nie są one tak wyniszczające ;-)
W trakcie swojej pracy sprzedałem przez telefon, bagatela, 702 sztuki męskiej bielizny ;-) A zatem wygenerowałem przychód 10459,80 zł. Zarobiłem z tego... E... Lepiej nie wspominać. Schudłem pięc kilogramów, powiększyła mi się łysina i zdarłem głos...
Jednak poznałem wiele fajnych osób, z którymi się przyjemnie pracowało. Co jak co, ale tamta atmosfera była bardzo fajna i trochę szkoda było się stamtąd uwalniać ;-)
A jednak teraz trzeba zająć się rzeczami ważniejszymi, chociażby uzupełnieniem tej jednej, jedynej zaległości z szóstego semestru ;-)
Słowa kluczowe: krzysiek telemarketer
Z frontu walki o premię i wyższą stawkę godzinową...
28.08.2007 - Wtorek - 11:51
Powiem tylko, że Krzysztof będzie pracował do dzewiątego września, czyli de facto do piątku, siódmego września. Krzysztof ucieka stamtąd, żeby mieć czas na wykurowanie głosu, przytycie kilku kilogramów oraz mentalne przygotowanie się do powrotu do Akademii.
Krzysztof, mimo wszystko, będzie bardzo mile wspominał pracę w tym dziwnym zawodzie ;-)
Słowa kluczowe: krzysiek telemarketer
Z życia przeklętego telemarketera - dzień czwarty
05.07.2007 - Czwartek - 00:28
Dziś (właściwie wczoraj) minął czwarty dzień mojej pracy jako telemarketer. Wrażenia? Nie jest źle. Faktycznie jest to dość nużąca praca, ale można to przeboleć. Gorzej tylko z godzinami pracy, bo okazało się, że nie ma szans na pracę rano i niestety będę musiał przyzwyczaić się do wieczornego trybu życia. Najgorsze jest to, że rano praktycznie nie mam szans na zrobienie niczego, bo za cokolwiek się wezmę, to z pewnością nie zdążę.
Ale pracuje się całkiem w porządku. Już dwa razy zarobiłem premię za sprzedaż ;-) Oczywiście miałem kilka rzutów słuchawką, nieco ostrzejszych słów, ale żadnej wiązki mięsa jeszcze nie otrzymałem ;-) Dzienna ilość rozmów waha się pomiędzy 150 a 160 i wygadany czas w okolicach trzech i pół godziny (reszta to uzupełnianie danych i czekanie na połączenia). Jak już się zacznie, to potem leci jak z płatka i nawet nie zauważa się mijającego czasu ;-)
Dobra, a teraz idę spać, bo już jestem padnięty ;-)
Słowa kluczowe: krzysiek telemarketer
Z życia przeklętego telemarketera - dzień pierwszy
26.06.2007 - Wtorek - 00:15
I stało się. Wybiła godzina czternasta, dnia 25.06.2007, kiedy to Krzysztof, dotychczas ogólnie nielubiany mimowolny członek społeczeństwa wkroczył na drogę wciąż mimowolnego członka społeczeństwa, ale za to bardziej nielubianego. Krzysztof stał się telemarketerem...
O godzinie czternastej, miałem jeszcze spotkanie, na którym musiałem przeprowadzić rozmowę na sucho. Po tej rozmowie, okazało się, że Krzysztof jest bardzo zdolnym uczniem i może zacząć kłamać dzwonić od razu, a niektórzy powinni jeszcze przysłuchać się kilku rozmowom. I tak, około piętnastej czterdzieści wykonałem swój pierwszy telefon. Oczywiście zakończony porażką ;-) Okazało się, że osoba, której miałem dane, nie mieszka już pod tym adresem... Potem kilka standardowych odmów, rzuceń słuchawką, a w najlepszym razie zgód na zadzwonienie w innym terminie. Krzysztofowi się nie szczęściło. Mówi się trudno. W międzyczasie Krzysztof stał się inwigilowany, czyli jego rozmowy stały się kontrolowane. I nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki pojawia się pierwsza pozytywnie zakończona rozmowa! Osoba z Rawy Mazowieckiej! Czyżby lokalna solidarność? ;-)
A potem już jakoś szło. Nasłuchałem się sporo interesujących odpowiedzi: "Nie ma. W kartoflach jest.", "Do Niemiec pojechała", "Z dzieciakiem u doktora, bo wie Pan, dzieciakowi się porobiło..." itp. Zamówienia powoli szły. Około godziny dziewiętnastej, postanowiłem sobie zrobić przerwę, o którą nawet żołądek się upraszał. Ale, z ciekawości podliczyłem jeszcze wykonane rozmowy (a właściwie połączenia): 101! Sto jeden wykonanych połączeń, z czego około 60% kończyło się po przedstawieniu produktu, a nie przed ;-) Na 101 rozmów, osiem zamówień. Nie jest źle, jak na pierwszy dzień pracy ;-)
Ale czas leciał, po dziewiętnastej, mimo, że byłem w pełni sił, a regułka w moim wydaniu brzmiała coraz naturalniej, niestety zainteresowanie spadło. Dostałem nawet ochrzan od męża pewnej pani, którą miałem w bazie, że nie powinienem do niej dzwonić, bo nie wypada ;-) Poza tym natłumaczyłem się również w jaki sposób dane klientów trafiły do nas, nawet pomimo tego, że mają zastrzeżone numery telefonów. Przed godziną dwudziestą pierwszą miałem już jedenaście zamówień. Jeszcze jedno, a będę miał premię! Ale niestety nie dane mi było zdobyć premii. Wybiła godzina 21.00 i dzwonić już się nie dało... A ja wciąż próbowałem, bo zegarek mojego komputera oszukiwał mnie przez cały czas o dwadzieścia minut ;-) Licznik tego dnia zakończył się na 155 połączeniach ;-)
Kilka uwag po pierwszym dniu:
- Muszę nauczyć się wolniej czytać. Niestety łapię się na tym, że wpadam w wysokie obroty, co czasem bywa przydatne, ale niestety nie w tej pracy.
- Muszę lepiej aranżować całą rozmowę, bo wciąż mam problemy z utrzymaniem wątku, kiedy odbiegam od skryptu.
- Dochodziły mnie słuchy, że w bazie danych są same młode matki. Chyba jest to prawdą, bo po dwudziestej kompletnie nie dało się rozmawiać. W najlepszym wypadku słychać było tylko krzyki dziecka, a zazwyczaj trzeba było odkładać rozmowę na później, bo było albo usypianie albo kąpanie dziecka...
- A najgorsze w tej pracy jest to, że trzeba być miłym, a do tego nie jestem przyzwyczajony ;-)
- Pozostało mi jeszcze 36 milionów Polaków do obdzwonienia :-)
I jeszcze rada dla Was: Uważajcie na wszelkie pola typu "Zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych...", bo do Was też kiedyś może zadzwonić BTFH, a wtedy już nie macie szans ;-)
Słowa kluczowe: krzysiek telemarketer
