Blog
Podsłuchy, zagłuszacze, itp.
17.02.2008 - Niedziela - 21:20
Im dłużej studiuję na WAT, tym bardziej jestem przekonany, że dobrze wybrałem. Dotychczas przekonywało mnie raczej tylko to co działo się na uczelni ewentualnie w branży telekomunikacyjnej. Ostatnio jednak zaczyna mnie przekonywać... polityka.
To, że podsłuchy można spotkać praktycznie na każdym kroku to nic. Teraz pojawiły się jeszcze urządzenia do zagłuszania! A któż, jak nie my, studenci uczelni o wielkich tradycjach w walce radioelektronicznej i zagłuszaniu, będzie się do tego idealnie nadawał? No kto? ;-)
Wybory
21.10.2007 - Niedziela - 16:12
Oczywiście dzisiaj oddałem swój głos. Mam nadzieję, że Wy też ;-)
Ale co mnie zdziwiło to spory tłumek w moim lokalu wyborczym. W wyborach samorządowych rok temu czy prezydenckich i parlamentarnych dwa lata temu tylu ludzi nie widziałem. Ciasno, tłoczno, a po karty do głosowania to nawet kolejka się ustawiała.
Dlatego odważę się stwierdzić, że w tych wyborach będzie ładna frekwencja, znacznie wyższa od poprzednich. Wiem, że każdy rozsądny człowiek z odrobiną znajomości statystyki od razu powie mi, że kilkunastominutowa wizyta w lokalu wyborczym to nie jest próbka wystarczająca do wysnucia takich wniosków, ale ja biorę także pod uwagę kilka innych czynników. Mam tutaj na myśli naprawdę zmasowaną kampanię zachęcającą do wzięcia udziału w wyborach. Bardzo przodował na tym polu Internet i nieograniczone pokłady kreatywności młodzieży, która wymyślała ciekawe hasła wyborcze (vide "Zabierz babci dowód" ;-)) Poza tym młodzież nagle jakby zaczęła zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności, która na nich ciąży oraz z tego, że to oni sami powinni zadecydować o własnej przyszłości, a nie zgraja omamionych emerytów! Wiem, że tymi słowami ściągam na siebie gniew emerytów, ale trudno. Nie chcę ich pozbawiać prawa do wyborów, ale uważam, że sytuacja, w której to emeryci są najbardziej zmobilizowaną wyborczo grupą w kraju jest chora. Dlatego cieszę się, że młodzież otwiera oczy.
Należy przyznać, że koalicja PiS-Samoobrona-LPR odniosła jeden ogromny sukces. Żaden inny obóz rządzący nie potrafił dokonać takiej mobilizacji w społeczeństwie. Za to należy im podziękować.
Ok, kończę już tę gadkę z nadzieją, że w okolicach 20:30 będę mógł się cieszyć z dużej frekwencji oraz z tego, że rządzący się zmienią. A jak się nie zmienią to niech chociaż będzie ta duża frekwencja. Przynajmniej nie będzie to tak bolało jak zwycięstwo przez dwa miliony głosów...
Którego polityka uważasz za najbardziej godnego zaufania i dlaczego jest to Jarosław?
10.10.2007 - Środa - 21:58
Tytuł ewidentnie zaczepny i niewiele mający wspólnego z rzeczywistością (tzn. z moim rzeczywistym poglądem).
Zbliżają się wybory, a ja od dłuższego czasu milczałem w temacie polityki. Czas trochę się rozkręcić i wywołać dyskusję (nic nie wywołuje tak pięknych flejmów jak polityka ;-))
Zatem, co sądzę o poszczególnych partiach politycznych:
- Prawo i Sprawiedliwość
- Partia "rządząca" na początek. Oczywiście zupełnie przeze mnie nie lubiana. Mimo, że z pewnymi (nielicznymi, ale jednak) punktami "pomysłu na Polskę" (bo nie odważę się tego nazwać programem) się zgadzam, to wykonanie kompletnie mnie do tej partii zniechęca. Partia stosuje retorykę szukania winnych: "oni", "układ", "oligarchia", "inni szatani są tam czynni" i nie skupia się w ogóle na rozwiązywaniu problemów. No cóż... Samym prawem i sprawiedliwością to co najwyżej możemy sobie ulice posprzątać, a nie rozbudować kraj. Niezamawiane pobudki o szóstej rano nie wspomagają budowy autostrad, rozbudowy infrastruktury kolejowej czy podniesienia nakładów na polską naukę. Przychodzi mi do głowy jedno porównanie PiS-u... Pociąg, jadący tylko rozpędem, pantografy złożone, mechanik - oligarcha - zatrzymany już przez CBA, semafory SBL wyłączone, bo nie przeszły pozytywnie weryfikacji przez komisję Macierewicza, a PiS usilnie, jak Renomiarz, tylko szuka gapowiczów, w pociągu, w którym wszyscy mają miesięczne ;-)
- Platforma Obywatelska
- Jak ja ją widzę? Moim zdaniem Platforma to partia dupa... Wszyscy ją kopią, a ona jakoś niespecjalnie odpowiada. PiS jeździ po PO jak tylko można, a PO stara się trochę ich skrytykować, ale po nich spływa to jak po mokrej kaczce ;-) Ot taka mdła partia, która może i ma jakieś konkrety, ale nie potrafi ich rozpropagować. Gdyby tylko zechcieli choć trochę wziąć się w garść, popracować razem i przestać przyjmować te pisowskie cięgi, to z pewnością wygraliby te wybory (i tamte też). A teraz, to najważniejsze jest to, że "Janek lubi falbanki", mimo, że Janek już nie kandyduje.
- Liga Polskich Rodzin/Liga Prawicy Rzeczypospolitej
- W tym komitecie, mimo takich kwiatków jak Unia Polityki Realnej (Korwin-Mikke to jednak jest żartowniś ;-)), najważniejsza jest Liga Polskich Rodzin. Co ona sobą reprezentuje? Wszyscy wiemy. Ostatnie dwa lata LPR starał się zdobyć ponownie względy bossa przemysłu moherowego, ks. Rydzyka. I jakoś im nie wyszło. Roman, mimo, że wygadany, jakoś nie ma wielkiej siły przebicia. Jednak trzeba przyznać, że czasem nawet można go posłuchać, bo humor mu się poprawił ;-) Niezaprzeczalne jest, że LPR nie leniuchował w tej kadencji: mundurki, kanon lektur, kolejna bitwa o aborcję, ale oczywiście zajęli się niesamowicie ważnymi problemami kraju. Wprowadzenie mundurków na pewno zapewni nam boom gospodarczy (a już w przemyśle tekstylnym bezwzględnie)... Kolejna partia, która opowiada się za odkopywaniem przeszłości... Wykopią coś, zgnije i będzie śmierdzieć. Nie ma sensu. Poza tym są nie do końca poważni, ale to już inna para kaloszy.
- Samoobrona
- Wydaje mi się, że o tej partii to nie warto nic pisać, ale nie mogę być niesprawiedliwy ;-) Demokracja zakłada, że po wyborach parlament, w mniejszym lub większym stopniu, będzie przekrojem społeczeństwa. A nikt nie zaprzeczy, że idiotów w Polsce nie brakuje... No i Samoobrona w tym przekroju znalazła swoje miejsce. Partia ludzi przaśnych - z czerwonym licem, gwarą lokalną i słownictwem na poziomie 1500 - 2000 słów. A jednak sie trzymają, bo polski chłop to zacięta bestia. W ostatniej kadencji było wokół nich sporo hałasu, ale niczego spektakularnego (poza Łyżwińskim) nie zrobili. Wygląda na to, że parlament jest trudniejszy w obsłudze od glebogryzarki.
- Polskie Stronnictwo Ludowe
- A to jest jakiś fenomen. Nie widać ich, nie słychać ich, a swoje pięć procent (najprawdopodobniej) ugrają. W odróżnieniu od Samoobrony, poza obsługą glebogryzarki wiedzą jak się zachować w parlamencie. Ale im się nie chce... Byle wejść, czasem coś powiedzieć do mikrofonu, czasem "stanąć" na mównicy i po sprawie. Po co się przemęczać?
- Lewica i Demokraci
- Jestem lewicowcem, tego nie ukrywam, zatem ten komitet dostanie mój głos. Niestety nie mogę powiedzieć, że nie mam lekkich obaw. Nie wszystko mi się tam podoba, ale za to cieszę się, że ugrupowania lewicowe się dogadały, a w SLD zostały odsunięte od władzy osoby reprezentujące tzw. beton. Póki co ogólnie, w moich oczach, wypadają nieźle i idą w dobrą stronę - zobaczymy co będzie.
No dobrze, ale czas odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule. Dlaczego Jarosław? Bo to taki polski Chuck Norris ;-)
Wyklęty powstań, ludu ziemi...
01.05.2007 - Wtorek - 16:30
... Powstańcie, których dręczy głód!
Dzisiaj pierwszy maja, Święto Pracy - dzień wzbudzający niemałe kontrowersje, szczególnie wśród polityków i ludzi starszej daty. Przez cały okres PRL-u propaganda wykorzystywała ten dzień do chwalenia się sukcesami ludzi pracy. A dzisiaj? A dzisiaj ten dzień raczej jest wykorzystywany do tego, żeby z jednej strony manifestować swoje przekonania polityczne, a z drugiej "bić lewaków gdzie popadnie" i oczywiście pokazać się w telewizji.
Ale właściwie nie o tym chciałem pisać. Chciałem pisać o dziwnej, moim zdaniem, awersji do minionej epoki. PRL skończył się osiemnaście lat temu, kawał czasu, a wciąż w mediach słyszymy o PRL-u i jego złych stronach. Politycy i "pożal się Boże" dziennikarze prześcigają się w tym, żeby udowodnić, że ten i tamten byli po ówczesnej "słusznej stronie", która teraz słuszna już nie jest. I zapewne do dziś jeszcze współpracują z ludźmi tamtego okresu, przez co kontynuują działania "zbrodniczego układu", stojącego "tam gdzie kiedyś stało ZOMO".
Ratunku!
Pomocy!
Opamiętajcie się! Czy naprawdę nie zauważacie tego, że wasza pasja w dążeniu do ujawnienia wszystkich agentów obraca się nie tylko przeciw tym domniemanym agentom, ale także przeciwko Wam, przeciwko mnie, przeciwko moim znajomym, przeciwko ludziom, których mijam na ulicy, przeciwko nam wszystkim zamieszkującym ten Kraj?! Mam (mamy) tego dość! Swoim zachowaniem tylko dowodzicie społeczeństwu, że nie potraficie się skupić na realnych problemach i jesteście zadufanymi w sobie, silnie zawistnymi ludźmi, dla których zemsta stoi ponad wszystkim.
Młody jestem i mam całe życie przed sobą. Pozwólcie mi się cieszyć z każdego dnia, pozwólcie cieszyć się z własnych sukcesów, pozwólcie snuć plany i pozwólcie mi analizować swoje niepowodzenia. Proszę, nie zatruwajcie mojego, wciąż chłonnego, umysłu waszą propagandą lustracyjną, którą na siłę próbujecie mi wbić do głowy i wmówić, że "lustracja ważną czynnością jest"... Nie! Nie jest! Nie wmówicie mi tego, bo mam na tyle dużo własnego rozsądku, że widzę dokąd to prowadzi i nie wejdę na tę ścieżkę.
Pamiętajcie! Rządzicie dla nas! To my - społeczeństwo - jesteśmy podstawą tego kraju. I my nie widzimy sensu w tym ślepym dążeniu do obrzucenia błotem kogo tylko się da.
Protest Wojskowej Akademii Technicznej
24.01.2007 - Środa - 21:33
Dwudziestego czwartego stycznia, dwa tysiące siódmego roku, przed budynkiem Parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej, protestowali studenci Wojskowej Akademii Technicznej. Protestowali przeciwko reformie wyższego szkolnictwa wojskowego! A jak to wyglądało?
Protest miał rozpocząć się o dziesiątej rano. We trójkę byliśmy przed Sejmem już o dziewiątej. Nas trzech, policjantów już ze trzydziestu ;-) Ale nic! Nie jesteśmy przecież wandalami! ;-) Schroniliśmy się przed wiatrem i śniegiem pod daszkiem. Około 9.30 zebrała się już Służba Porządkowa studentów WAT.
Około 9.50 już było sporo studentów. I ze wszystkich stron było widać wciąż nadciągające grupy. Z daleka słychać było trąbki i gwizdki. Grupki były tym liczniejsze, im więcej autobusów przyjechało. Nie chcę się zastanawiać co się działo w komunikacji miejskiej ;-) O dzięsiątej już było, na moje oko, dwieście osób i wciąż docierali nowi! Policja przesunęła nas do małego parku na przeciwko Sejmu. Pojawiło się mnóstwo transparentów, ale jeden z nich był najciekawszy ;-)
Coraz więcej ludzi się pojawiało. Zaczęło robić się ciasno. Tłum zaczął skandować hasła. Na początku niemrawo, jeszcze z delikatną "tremą": Nie oddamy WAT-u!
i Precz z reformą!
.
Nie byliśmy sami. Popiera na wiele uczelni i instytucji, ale dwie uczelnie warszawskie przysłały swoich przedstawicieli. Najpierw dotarli przedstawiciele Samorządu Studentów Politechniki Warszawskiej, a kilka minut po nich studenci Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Dziękujemy za wsparcie!
A tymczasem, demonstracja trwała. Wymyślano coraz to ciekawsze hasła - odwróceni w stronę Sejmu krzyczeliśmy Wyjdźcie do nas!
, a ponieważ nikt nie wychodził Idziemy do Was!
;-) Nadal nas przybywało. Media też były. Udało mi się zauważyć kamerę TVP, TVN24 i mikrofony Antyradia, TOK FM i RMF FM. Ponoć nawet przez chwilę było mnie widać w TVP3 ;-) Widziałem też wielu fotoreporterów z obiektywami wycelowanymi w nas ;-) Policja nie miała z nami kłopotu, co najwyżej tylko powtarzała, żeby nie schodzić za krawężnik. Studenci Wojskowej Akademii Technicznej jednak potrafią protestować kulturalnie, nie rozbijamy szyb, nie puszczamy petard, nie bijemy się z Policją. Co najwyżej wygwiżdżemy sobie jakąś rządową Lancię czy BMW ;-) Jednak student WAT to zupełnie inna klasa niż górnik ;-)
Pogoda nie dopisała. Trzeba było się jakoś rozgrzać. Zaczęły się krótkie piosenki, na znaną, protestacyjną nutę: Nie ma UON-u! W Warszawie nie ma UON-u! Nie ma UOOOON-U! W Warszawie nie ma UON-u! Jest tylko WAT! W Warszawie jest tylko WAT! Jest tylko WAAAT! W Warszawie jest tylko WAT!
oraz, coś niespotykanego na innych manifestacjach, coś oryginalnego, możliwego tylko wśród studentów! Coś, co z manifestacji uczyniło raczej happening niż typowy strajk! Rozgrzewająca zabawa! Kto nie skacze, ten z UON-u! Hop! Hop! Hop! Kto nie skacze, ten z UON-u! Hop! Hop! Hop!
Wszyscy zaczęli podskakiwać! Kilka chwil takiego wesołego podskakiwania i od razu przestaliśmy narzekać na pogodę ;-)
Niestety, żaden polityk nie chciał z nami porozmawiać. Czy stwierdzili, że nie warto z nami rozmawiać? Czy też nie chceli wychodzić z powodu pogody? Nie wiem. Ale zachowali się nieciekawie. Studenci WAT pokazali dzisiaj, że zależy im na uczelni i nie chcą likwidacji swojej Alma Mater. Pokazali też, że chcą dialogu, a Ministerstwo i nowy rektor nie chcą z nami rozmawiać. Studenci WAT dzisiaj protestowali przeciwko ślepemu pędowi rządzących do wykonywania swoich reform, które nie zauważają rzeczy najważniejszych: potencjału, wkładu pracy i tradycji. Próbowano nas zaślepić bezsensownymi obietnicami. Ale się nie udało!
WAT to Wiedza, Atmosfera i Tradycja!
Strajk!
21.01.2007 - Niedziela - 20:44
W Radiu Kampus pojawiła się dzisiaj krótka wzmianka o proteście studentów Wojskowej Akademii Technicznej.
WAT! Pełna mobilizacja!
20.01.2007 - Sobota - 23:35
Uwaga! Nowy komendant Wojskowej Akademii Technicznej stwierdził: Indianie biegają po ulicach
, Dzieci idą na wojnę
. Samorząd Studentów WAT w związku z tym, oraz w związku z wieloma innymi przypadkami ignorowania nas przez komendanta i ministra obrony narodowej wznowił działalność protestacyjną!
Protest odbędzie się w środę, 24 stycznia, o godzinie 10.00 pod Sejmem!
Protest jest legalny!
Dla niezaznajomionych z tematem, polecam stronę http://www.uon.edu.pl/, na której są zamieszczane informacje o, nie całkiem "fair", działaniu nowego komendanta oraz Ministerstwa Obrony Narodowej!
Powrót cenzury?
11.01.2007 - Czwartek - 19:59
Opowiem Wam teraz o rzeczy, wydawałoby się, błahej, ale potwierdzającej jak zły kierunek mają działania podejmowane przez Ministerstwo Obrony Narodowej wobec Wojskowej Akademii Technicznej.
Trzeciego stycznia, na głównej stronie Wojskowej Akademii Technicznej pojawił się list pożegnalny od Komendanta-Rektora gen. bryg. prof. dr hab. inż. Bogusława Smólskiego. Profesor napisał, że został odwołany ze swojego stanowiska, krótko opisał co udało się jemu oraz jego współpracownikom osiągnąć przez trzy lata obejmowania stanowiska rektora oraz podziękował za współpracę pracownikom, studentom i podchorążym. Jednak Rektor wtrącił jedno, "niewinne" zdanie:
Po długim okresie zastoju, przerywanym w przeszłości jedynie egzotycznymi inwestycjami typu "domek myśliwski", w ostatnich trzech latach przeprowadziliśmy modernizacje i remonty zmieniające wygląd i funkcjonalność wielu obiektów Akademii.
Ten domek myśliwski to praktycznie jedyny "sukces" byłego Komendanta-Rektora gen. dyw. prof. dr hab. inż. Andrzeja Ameljańczyka, człowieka, który prowadził szemrane interesy, naraził Akademię na kłopoty, a teraz chce skonsolidować uczelnie wojskowe, tym samym niszcząc WAT.
Na początku tego tygodnia list profesora Smólskiego zniknął ze strony Akademii. Wczoraj wrócił... Ocenzurowany!. Fragment, który zacytowałem został usunięty, bo był niewygodny dla nowego Rektora oraz ekipy związanej z reformą wyższego szkolnictwa wojskowego.
Przypomina mi się rysunek Andrzeja Mleczki, który widziałem gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych. Przedstawiał on jakiegoś człowieka z transparentem "Komuno wróć" oraz wielką postać, która delikatnie pukała go palcem i mówiła "Przecież nigdzie nie wychodziłam". Za cenzurą chyba nikt nie tęsknił...
Nowy Komendant-Rektor
05.01.2007 - Piątek - 22:00
Dzisiaj minister Sikorski przedstawił nowego Komendanta-Rektora Wojskowej Akademii Technicznej. Został nim generał brygady dr inż. Adam Sowa. W normalnych warunkach nie do pomyślenia byłoby, żeby rektorem takiej uczelni został człowiek nie posiadający habilitacji, ale mamy PiS-okrację, w której takie sytuacje są dopuszczalne.
Nie, osobiście nic nie mam do nowego Rektora, ale niech nikt nie wymaga ode mnie, żebym darzył go sympatią. Sam fakt odwołania poprzedniego komendanta-rektora i jego przebieg budzi tak wiele kontrowersji, że powołanie nowego rektora od razu skłania do sądzenia, że ten człowiek przyszedł tylko po to, żeby uczelnię zlikwidować (czy jak oni wolą "scalić z pozostałymi").
Dzisiaj również odbyło się spotkanie nowego rektora ze studentami Akademii. Ja osobiście nie byłem na nim obecny, ale, w gruncie rzeczy, wiele nie straciłem, bo nowy rektor praktycznie cały czas mówił, że "to tylko koncepcja i niewiadomo czy w ogóle przejdzie" i "on nic nie wie". Krótko mówiąc, człowiek, który przyszedł tylko wykonywać rozkazy napływające z góry.
A dzisiaj minister Sikorski ponoć stwierdził, że "cywile na uczelniach wojskowych są pasożytami". Gratulujemy wyczucia taktu panie ministrze. Gratulujemy! Gratulujemy również kompletnego zignorowania wpływu studentów cywilnych na uczelnie wojskowe, a właściwie cywilno-wojskowe, bo właśnie uczelnią cywilno-wojskową jest Wojskowa Akademia Techniczna. Dlaczego cywile są pasożytami na uczelniach cywilno-wojskowych? Tym samym tokiem myślenia można stwierdzić, że podchorążowie są też pasożytami na uczelniach cywilno-wojskowych. Nieprawdaż, panie ministrze?
A wracając do nowego rektora. Na szczęście Kazimierz Marcinkiewicz znalazł zatrudnienie w PKO BP, bo jeszcze gotowi byli nam go wcisnąć na rektora ;-)
Kolejne kontrowersje wokół pomysłów ministra Giertycha...
03.01.2007 - Środa - 23:10
I zaskoczył nas kochany Romuś, zaskoczył. Otóż, jak pewnie wiecie, Roman Giertych zaproponował referendum na temat swojego programu "Zero tolerancji". Referendum to ma odbyć się razem z referendum na temat obecności polskich żołnierzy w Iraku, które to również zaproponował Giertych. Jeśli Polacy nie opowiedzą się za programem "Zero tolerancji" to Giertych jest gotów podać się do dymisji, ale Roman sobie to wszystko przemyślał i proponuje zapytać Polaków czy:
- Są za wprowadzeniem jednolitego ubioru w szkołach podstawowych i gimnazjach?
- Są za wprowadzeniem godziny policyjnej dla nieletnich przebywających bez opieki dorosłych?
- Są za zaostrzeniem dyscypliny w szkołach zgodnie z propozycjami programu "Zero tolerancji"?
I zadając takie pytania Roman jest skazany, niestety, na sukces. Z ręką na sercu przyznaję się, że w większości zgadzam się z Giertychem. W większości, bo nie z wszystkim. W przypadku pierwszego punktu, czyli mundurków, nie można zbyt wiele polemizować. Pomysł nie jest nowy i już kiedyś sprawdzony. Złych stron nie ma, więc czemu nie? Trzeci punkt? Moim zdaniem zbyt ostry, ale niektóre pomysły są całkiem całkiem i warto byłoby je zrealizować. Ale drugi... Drugi według mnie to już przesada. Może zamiast wprowadzać zakaz, po prostu wysłać więcej patroli prewencji, która zainteresuje się włóczącą się bez celu młodzieżą? W przypadku wprowadzenia zakazu i tak należałoby w jakiś sposób go egzekwować, czyli zwiększenie ilości patroli Policji byłoby nieuniknione, ale młodzież, która jest normalna (tak, tak, tacy jeszcze w Polsce żyją) nie miała by kłopotów (powroty z dodatkowych zajęć, ze szkoły itp.) Czyli nad drugim punktem bym się zastanowił i raczej zakreśliłbym "Nie", ale dwa pozostałe byłyby na "Tak"
I tym sposobem pomysły Giertycha okazałyby się sukcesem i szybko byłyby przełożone na "zaufanie społeczeństwa do ministra Giertycha". A to wcale nie jest prawdą... Gdyby Roman chciał się spytać np.: Czy uważasz, że należy dać świadectwo maturalne maturzystom, którzy nie zdali jednego przedmiotu? Ewentualnie: Czy uważasz, że wykorzystanie samobójczej śmierci nastolatki z Gdańska w celu politycznym było stosowne? Wtedy byłaby zupełnie inna sytuacja. Takie pytania pokazałyby rzeczywisty stosunek Polaków do Giertycha. Pytania zaproponowane przez Giertycha są tendencyjne.
Pewnie niedługo Lepper, idąc śladem swojego wyższego kolegi, zaproponuje zorganizowanie referendum, w którym spyta się "Czy chcesz aby Rosja cofnęła zakaz importu polskiego mięsa?" i również ogłosi swoje zwycięstwo. Ja się tylko zastanawiam czy takie referenda mają sens i czy nie przyniosą więcej strat niż korzyści. Widzę już te tłumy ciągnące do komisji wyborczych. Frekwencję rzędu kilkunastu procent. Stratę pieniędzy z powodu nieważnych wyników itp.
Chociaż... Wiem jak można byłoby podnieść frekwencję. Proponuję pytanie: Czy prostytutkę można zgwałcić? Odpowiedź uzasadnij.
Słowa kluczowe: polityka
Krzysztof, Krzysztof, Krzysztof...
11.11.2006 - Sobota - 14:37
W Białymstoku narodziła się gwiazda. Na pewno już usłyszeliście o tej gwieździe. Nazywa się Krzysztof Kononowicz, i jak przystało, na Krzysztofa, mądrze mówi ;-)
A teraz drobna analiza Krzysia: człowiek prosty, który nie zdaje sobie sprawy z zawiłości problemów, które porusza w swoim spocie wyborczym. Z jednej strony to bardzo źle, bo (gdyby wygrał) nie poradziłby sobie z ogromem zadań, które sobie postawił, ale z drugiej strony... Może byłby na tyle zdeterminowany, żeby wziąć się do roboty. Wbrew pozorom, taki brak przygotowania, często okazuje się być zaletą, a nie wadą. Ma problemy z wysławianiem się. Widać, że w ciągu swojego życia obracał się wśród ludzi do niego podobnych. Ale mimo to, widać, że Krzysiek jest naprawdę przejęty tym co mówi. Jest zestresowany, widać, że kamera go onieśmiela. Boi się występów publicznych. Z pewnością nie nadaje się na jakiekolwiek publiczne stanowisko. Mimo wszystko wydaje się być sympatyczny, ale i tak dołączam go do mojego spisu "oszołomów politycznych", do podkategorii "nieszkodliwi" (przydałoby się usystematyzować wreszcie ten spis ;-)).
Warto też nadmienić, że również ja trochę jestem związany z Białymstokiem (mimo, że nigdy tam nie byłem) ;-) W wyborach na prezydenta miasta Białegostoku startuje również... Krzysztof Sawicki, (aktualnie ponoć jest wiceprezydentem). Pomimo skrajnej różnicy poglądów politycznych, z czystej sympatii do imienia i nazwiska, życzę Krzysiowi powodzenia. Drugiemu Krzysiowi również ;-)
Kampania? Gdzie kampania?!
05.11.2006 - Niedziela - 20:12
Ponoć trwa kampania wyborcza. A ja widzę tylko kilka plakatów i jeden "namiot"...
Codziennie przechodzę koło takiej małej tablicy ogłoszeniowej. Od półtora tygodnia wciąż wiszą tam te same plakaty, jednego ugrupowania. Nikt nie zakleja, nikt nie zrywa... Co to ma być? Spotkania z wyborcami? Ktoś o nich słyszał, bo ja o ani jednym. Żyrardów najwyraźniej jest wyborczym zadupiem, w którym nawet z plakatów nie wiadomo, kto startuje...
Ogólnie wygląda na to, że będę musiał się nieźle namęczyć, żeby znaleźć jakąkolwiek osobę, na którą będę oddać mój głos. W Internecie cisza... Znalazłem jedną stronę lokalnego komitetu wyborczego, ale na niej nie było praktycznie żadnych informacji o kandydatach poza zdjęciem, nazwiskiem i okręgiem wyborczym, w którym kandydują. Mam głosować na podstawie ich wyglądu? No chyba jeszcze aż tak nie zwariowałem.
To prawda, że jestem na nieco gorszej pozycji od innych, bo w Żyrardowie mieszkam krótko i skoro nawet nazw ulic dobrze nie znam, to tym bardziej nie znam lokalnych samorządowców i działaczy, ale czy to nie w ich interesie powinno być dotarcie do mnie? Jedyną akcją informacyjną może się tutaj pochwalić tylko PiS, ale na ich kandydatów to ja z pewnością nie zagłosuję, nawet jeśli byliby ze wszystkich najlepszymi kandydatami. Dlaczego? Mają ponieść karę za poparcie aktualnego rządu ;-) To samo tyczy się LPR-u (kilka plakatów) i Samoobrony (w ogóle nie zanotowałem).
PiS-u nie poprę z jeszcze jednego powodu. Zawiesili tekturę z plakatem na latarni koło mojego domu. I teraz codziennie mnie straszy jakiś PiSior ;-) Jak nie zdejmą w ciągu tych ustawowych dwóch tygodni po wyborach, to dzwonię do Straży Miejskiej. Mam prawo interweniować, a co? ;-)
Ogólnie tak jakoś nudno w te wybory. Oddawać w ogóle głos, czy oddać głos nieważny (byleby nie zostawić pustej karty!) jako wyrazu kompletnej dezinformacji?
Niejasne związki między Antylameriadą, a Prezydentem Kaczyńskim
28.09.2006 - Czwartek - 16:07
Cały czas przypuszczałem, że jeśli już jestem częścią jakiegoś układu, to raczej tego układu atakującego PiS. Dzisiaj okazało się, że bliżej mi do układu rządzącego. A to wszystko dzięki wystąpieniu Prezydenta Kaczyńskiego na zjeździe Solidarności.
Otóż nasz ukochany prezydent, który mówi tak, że ciężko go zrozumieć stwierdził dziś, że w Polsce doszło do próby semantycznego nadużycia
. Nie będę się zastanawiał nad sensem tego zdania, ale zwrócę uwagę na fakt, że Polacy bardzo chcą się dowiedzieć co to znaczy. Mniej więcej o dwunastej, wyszukiwarka Onetu została zarzucona pytaniami o słowo "semantyczny". Tak się składa, że pierwszy wynik wyszukiwania dla tego słowa wskazuje na moją stronę. I tak już czwartą godzinę Antylameriada jest bombardowana wejściami osób chcących dowiedzieć się co znaczy słowo "semantyczny".
Prezydent mówi, Antylameriada dokańcza, ewidentny układ ;-)
Słowa kluczowe: polityka antylameriada
Kompromitacja za kompromitacją
27.09.2006 - Środa - 23:22
Wszyscy wiemy, jaki materiał został upubliczniony wczoraj - "soczyste" nagranie handlu stanowiskami rządowymi. Nie do końca rozumiem czemu teraz zrobił się z tego powodu taki rwetes. Przecież odkąd tylko w Polsce funkcjonuje jako taka demokracja, zawsze był prowadzony handel wymienny - poparcie za stołek. Wszyscy o tym wiedzieli i jakoś przymykali na to oko. Teraz tylko mamy to wszystko na taśmie filmowej, każda telewizja to pokazuje, a każda gazeta komentuje. Tylko z tego powodu takie zamieszanie?
Oczywiście, PiS się skompromitowało doszczętnie, zupełnie co innego mówili przed wyborami, zupełnie co innego może sugerować nazwa tej partii. Cała formuła tej partii wzięła w łeb i ciężko będzie im odrobić zaufanie wyborców. Niesamowite, jak jedna chwila potrafi zniszczyć miesiące, a nawet lata ciężkiej pracy nad wizerunkiem (w przypadku PiS-u ta praca nad wizerunkiem polegała głównie na krzyczeniu i oskarżaniu "układu"). PSL już zawiesiło rozmowy nad utworzeniem koalicji. I dobrze! Moim zdaniem PSL ogromnie by się zhańbiło wchodząc w układ z PiS-em. Nie dalej jak miesiąc temu Waldemar Pawlak jechał po PiS-ie jak po burej suce, kiedy to PiS uchwalał nową ordynację wyborczą do wyborów samorządowych. Teraz, gdyby powstała koalicja z PSL-em, niejako PSL poparłby te cuda niewidy.
Platforma i SLD już składają wniosek o samorozwiązanie Parlamentu. Szczerze mówiąc, uważam, że jest to jedyne sensowne wyjście z zaistniałej sytuacji. Samoobrona do koalicji nie wróci, bo Lepper naprawdę wkurzył się za nazwanie jego działań "warcholstwem", to zdenerwowanie było dobrze widać. Daleko mi do poparcia cyrków, które urządzał i urządza Lepper, ale Kaczyński (Jarosław, bo mam na myśli premiera) to też niezłe "ziółko" - od razu wali "z grubej rury", a to jest chamstwo (w tym stwierdzeniu popieram Leppera). Koalicja z Platformą... Wszyscy wiemy jak było. Dwie "dumne" partie, z czego jedna wyjątkowo zajadła. Tu nie było mowy o porozumieniu. LPR trzyma się mocno nogawki PiS-u, bo inaczej zginie. A SLD? Przecież to część układu...
Nowe wybory. Tak, ale obawiam się, że nasz Naród, jeszcze nie dojrzał do tego, żeby wykorzystać w pełni demokrację. Czemu? Wbrew pozorom, aktualne wydarzenia mobilizują tylko nieliczne jednostki do głosowania w wyborach. Większość ludzi po prostu już załamuje ręce i nie wierzy, że mogą coś zmienić. Szczerze mówiąc, ja też, czytając gazety i słuchając radia mam chęć olać kompletnie wybory. U mnie jeszcze wygrywa zdrowy rozsądek, ale u większości ludzi górę nad rozsądkiem bierze lenistwo i zniechęcenie.
Nowy postulat PSL-u: rząd jedności narodowej, ale z wykluczeniem PiS-u. Hmm... Utopia. Nie wierzę, że coś takiego u nas miałoby możliwość się narodzić. Mamy w polskiej polityce zbyt wiele "niespokojnych dusz", które zawsze będą mącić (nie, nie odważę się nazwać tego warcholstwem), w większości dlatego, że mają zupełnie inny układ priorytetów niż ich przeciwnicy. To jest nie do przeskoczenia, ale chciałbym, żeby coś takiego się utworzyło. U naszych zachodnich sąsiadów jakoś się dało, ale to zupełnie inna mentalność polityków.
A PiS... PiS dzień za dniem pokazuje jak wielką są zgrają ignorantów, ludzi zaślepionych tylko jednym celem, walką z urojonym układem, do którego należymy my wszyscy, którzy mamy odwagę skrytykować poczynania rządzącej partii. A co w tym najśmieszniejsze, i tragiczne niestety, to fakt, że oni naprawdę wierzą w ten układ. Jak sekta...
Słowa kluczowe: polityka
Amnestia
08.09.2006 - Piątek - 13:30
Roman Giertych chciał dać świadectwa maturalne, tym którzy nie zdali jednego egzaminu. Mówił o tym długo, a jeszcze dłużej zwlekał z podpisaniem odpowiedniego rozporządzenia. Dzisiaj to zrobił.
I komu zrobił dobrze? Chyba tylko sobie, bo z tak późno odebranymi świadectwami maturalnymi, maturzyści za wiele nie zrobią...
Słowa kluczowe: polityka
Kampania się zaczyna!
02.09.2006 - Sobota - 20:41
Przypadkiem zobaczyłem dwie reklamy wyborcze w telewizji. Najpierw leciała reklama PiS-u, a chwilę później, w tym samym bloku reklamowym reklama PO. I co mogę stwierdzić? Stwierdzam, że PiS zatrudnił najprawdopodobniej mitomanów do stworzenia scenariusza reklamy. Remontujemy dom, bo wiele lat nie był remontowany? Te obrazy zgranej pracy i uśmiechy na twarzach? A na końcu ten wyremontowany dom? Jaki ma to związek z rzeczywistością? Żaden!
Póki co to PiS nie "remontuje domu", a szuka tych, którzy współpracowali z poprzednim lokatorem, który, według PiS wciąż rujnuje dom. chociaż od dawna nie żyje. PiS nie sprząta i nie wynosi śmieci, ale biega z miotłą i chaotycznym ruchem rozrzuca wszystkie napotkane na podłodze brudy, tak żeby każdy dostał jakimś śmieciem w twarz. Na dodatek PiS chce przy okazji, razem ze swoimi kolegami, poprzeszkadzać w remoncie piwnicy, przez wciśnięcie tam jak największej liczby swoich ludzi.
A co do reklamy PO... Interesująca. Nietypowa i całkiem trafna. Nie jestem sympatykiem PO, ale obiektywnie stwierdzam, że mi się podoba. W ciekawy sposób pokazuje co tak naprawdę dzieje się w rządzącym elitach - krzyki i kłótnie, a normalni obywatele już mają tego serdecznie dość i w końcu nie wytrzymują...
Interesujące są też plakaty SLD (a może raczej SLD+SDPL+PD). Na pierwszym planie pies myśliwski i napis: "Specjalność: polowanie na kaczki". Mocne! Trafne i też niezłe. Ponoć jest tych plakatów cała seria, ale to się jeszcze zobaczy i jeszcze skomentuje ;-)
Lustracja
24.08.2006 - Czwartek - 16:13
Lubię cebulę i czosnek z majonezem. Zdaję sobie jednak sprawę, że moje gusta mogą być przykre dla innych ludzi, dlatego nie wychodzę z domu po zjedzeniu czosnku i nie prezentuję swojego oddechu wszystkim dookoła. Niestety, nasi rządzący, nie są w stanie tego zrozumieć. Lustrują co popadnie i nie mają nawet zielonego pojęcia, że jest to już, delikatnie mówiąc, niesmaczne.
Lustracja, w formie, która obowiązywała przed dojściem do żłobu PiS-u była do zniesienia. Osoby publiczne składały oświadczenie lustracyjne, w którym twierdziły, że współpracowały, bądź nie, z Urzędem Bezpieczeństwa/Służbą Bezpieczeństwa czy Wywiadem Wojskowym. W razie podejrzenia złożenia nieprawdziwego oświadczenia wszczynano postępowanie lustracyjne. Może nie było to superskuteczne, ale przynajmniej lustracja nie była czołowym tematem w mediach, na przystankach autobusowych czy w kościołach.
Dziś w Polsce panuje gorączka lustracyjna. Wysoce zaraźliwa i niebezpieczna. Nie ma dnia, żeby w gazetach, radiu czy telewizji nie było choćby najkrótszej wzmianki o czyjejś współpracy ze służbami specjalnymi. Mało tego! Cały czas padają jakieś oskarżenia: ten pracował w SB, tamten się spotykał z oficerami SB, a ten miał sąsiada w SB, więc na pewno też współpracował. I co z tego?!
Najwyraźniej prolustratorzy nie zauważyli, że od 1989 roku minęło już siedemnaście lat i, tak naprawdę, większość ludzi już nie pamięta za dobrze szczegółów z tamtych lat, a tym bardziej nie leży im to jakoś znacząco na sercu. Sytuacja się zmieniła, wydoroślało nowe pokolenie, które choć urodzone jeszcze w PRL-u, nie identyfikuje się z tym ustrojem. Ich (nas) to, za przeproszeniem, gówno interesuje! Czy pokolenie, które walczyło z SB, zdaje sobie sprawę, że kiedyś (już niedługo) będzie musiało odejść, a teraz ich zadaniem jest zostawienie po sobie dobrego kraju dla następnych pokoleń (nas, młodych)? A może jednak zdają sobie z tego sprawę, ale w swojej zaciekłości chcą jeszcze, póki mają czas, załatwić swoje prywatne rachunki z młodości?!
Odnoszę wrażenie, że ta cała lustracja, pomijając już fakt, że jest to pieniactwo w najczystszej postaci, ma za zadanie stworzyć atmosferę kolejnej martyrologii narodu polskiego. Konrad Wallenrod, Kordian, Dziady, (...), Solidarność?! Żaden ze mnie miłośnik twórczości z epoki Romantyzmu, ale walka o wolność ojczyzny, a próby zmiany ustroju, leżenie na styropianie i pieniactwo to raczej inny kaliber działań.
W Stanach Zjednoczonych sporym problemem są fałszywe oskarżenia o molestowanie. Wystarczy powiedzieć, że ktoś kogoś molestował i, mimo, że takiego faktu nie było, "molestujący" jest załatwiony na "cacy". Sądy, problemy z pracą itp. itd. U nas do rangi takich oskarżeń właśnie awansuje lustracja. Nie lubię sąsiada, powiem, że współpracował z SB. Nie ważne, jak było naprawdę. Ukradną mi zegarek? Za dwa lata nikt nie będzie pamiętał czy to ja ukradłem czy to mnie ukradziono. Za to wszyscy jednomyślnie stwierdzą, że byłem zamieszany w aferę z kradzieżą zegarka. I każdy już będzie patrzył na mnie spode łba...
A przecież mamy dużo więcej problemów, które powinny być rozwiązane natychmiast: bezrobocie, służba zdrowia, ZUS,... Można by wymieniać i wymieniać. Ale nie! Nie będą się politycy zajmować takimi błahostkami. Trzeba przecież zlustrować wszystkich! Do cna! Bo facet, który doniósł Milicji na sąsiada, który w komórce miał bimbrownię, a przy okazji znał kilka osób z podziemia, nie jest godzien pełnić funkcji, dajmy na to, instruktora z gminnego domu kultury. Paranoja!
Już nie mogę ścierpieć, gdy polityk, z dziką pasją w oczach, wspomina o lustracji. Nawet nie pomyślą jakie to jest już żałosne...
Słowa kluczowe: polityka
Blog Premiera
02.08.2006 - Środa - 00:12
Zapewne już wiecie o tym, że były premier, aktualnie p.o. Prezydenta Warszawy - Kazimierz Marcinkiewicz rozpoczął wczoraj prowadzenie własnego bloga politycznego. Chociaż ten przymiotnik "polityczny" jest, póki co, kwestią dyskusyjną.
Zadałem sobie odrobinę trudu i przeczytałem, to co napisał były premier. I zawiodłem się. Nawet pomimo ogromnej różnicy poglądów moich i Premiera, w pewien sposób go szanowałem i trochę lubiłem. Po tym co przeczytałem, moje zdanie o nim zmieniło się diametralnie. Moim zdaniem jest to zwykły bełkot.
Treść jest chaotyczna, cały czas Premier używa zdań, które sztucznie i przesadnie "poetyzuje". Jego specyficzny styl wypowiedzi, który znamy z mediów, tutaj jest tak intensywny, że aż zniechęca do czytania. Skacze z tematu na temat, robi niezrozumiałe dygresje. To woła o pomstę do nieba.
A polityki tam... Łoho! Prawie nic. No, może tylko to, że pojechał po opozycji i po swoich kolegach partyjnych. No i oczywiście trochę pozaprzeczał, że "Marcinkiewicz to tylko PR". Wymienił ogólnikowo kilka swoich sukcesów i tym samym potwierdził, że "Marcinkiewicz to tylko PR".
Premier kiedyś był nauczycielem, z tego co wiem, matematyki i fizyki. Humanistą z pewnością on nie jest, więc po co się sili na bycie humanistą? To nie wychodzi mu na dobre.
Oczywiście redaktorzy z BlogFM również odwiedzili tego bloga: "Can I dance?" czyli blog Kazimierza Marcinkiewicz oraz Dlaczego bloga lepiej mieć na bloxie?. Ja ze swojej strony dodam, że lepiej mieć bloga u siebie albo na jakimś dobrym serwerze blogowym ;-)
III? IV? A może V?
16.07.2006 - Niedziela - 22:19
Którą RP mamy? Jeszcze trzecią? Czwartą? A może piątą?
Mój typ: w październiku została wydana RP 3.95 (4 beta), a w tym tygodniu pojawiła się RP 4 (RC 1). Czyli do prawdziwej Czwartej Rzeczpospolitej już niedaleko. Tak na oko jeszcze ze trzy miliony mieszkań ;-)
Ale powiem Wam, że szkoda mi się zrobiło Premiera Marionetkiewicza Marcinkiewicza. Chciał się zerwać z tych sznurków do sterowania i się zerwał... Niby awansował...
Za to Rada Ministrów wzbogaciła się o swoją maskotkę. Na Zachodzie każda drużyna ma swoją maskotkę, to i u nas nie mogli być gorsi (przecież Rada Ministrów, to też jak drużyna, prawda? ;-)). Szkoda tylko, że Przemysław Edgar Gosiewski nie dostał stanowiska wicepremiera, bo to dopiero byłyby jaja. Ale facet jest strasznie pocieszny... Na dowód moich słów proponuję Wam przeczytać pewną notkę i przesłuchać pewne nagranie, które są zamieszczone oczywiście na stronie Prawa i Sprawiedliwości ;-) No dobra, na BlogFM to jest: http://blogfm.blox.pl/2006/07/Przygody-Edgara.html ;-)
Czy się stoi, czy się leży...
16.07.2006 - Niedziela - 13:28
Czy się stoi, czy się leży, to matura się należy! A przynajmniej tak twierdzi nasz ukochany "edukator" Roman Giertych.
Wyniki tegorocznych matur okazały się dość kontrowersyjne. Kontrowersja polega na sporym odsetku osób, które nie zdały egzaminów. Ukazała się prawda. Mamy głupią młodzież... po prostu. Nie potrafią czytać ze zrozumieniem, nie potrafią się wysłowić, mają problemy z wieloma podstawowymi czynnościami. 21% tegorocznych maturzystów koncertowo oblała maturę. A przypomnieć należy, że do zdania egzaminu wystarczy zdobyć 30% punktów (czyli opanować 30% umiejętności wymaganych na maturze). Tylko 30%. Przecież to jest bardzo mało. Niemniej jednak wielu maturzystów nie było w stanie przekroczyć tego bardzo wysokiego progu na każdym egzaminie.
W tym wszystkim, mimo tych wielu dramatów maturzystów, spodobała mi się jedna rzecz - skoro tak wiele osób nie zdało to oznacza, że wreszcie matura, zwana przecież egzaminem dojrzałości, odzyskała swoją rangę. Nie wszyscy muszą mieć średnie wykształcenie (maturalne)! Nie jesteśmy jakimś superinteligentnym narodem! Jedna piąta tegorocznych maturzystów najwyraźniej nie powinna była w ogóle podchodzić do matury, a, zaryzykujmy to stwierdzenie, mogła się spełnić w zasadniczej szkole zawodowej.
Cóż... Minister Giertych uważa zupełnie inaczej niż ja. On, jako polityk, widzi tylko pi-ar. I idąc tym tokiem myślenia doszedł do wniosku, że coś trzeba zrobić z tymi 80 tysiącami "maturzystów bez matury". A co z nimi zrobić? Najlepiej dać im maturę, ale nie wszystkim. Połowie wystarczy. I w ten piękny sposób 40 tysięcy maturzystów, tych którzy mieli średnią punktową co najmniej 30% (czyli na przykład zdawali egzaminy na 26%; 31%; 31%; 31%; 31%) i nie zdali jednego egzaminu dostaną świadectwa maturalne bodajże we wrześniu.
Maturzyści się cieszą, media szaleją, Roman szczerzy się do wszystkich kamer i twierdzi, że trzeba "zawsze widzieć człowieka". A środowiska dużo bardziej związane z edukacją niż nasz Minister Giertych, twierdzą, że jego krok był wielkim błędem! I trudno się z nimi nie zgodzić. Wreszcie mieliśmy egzamin, który sprawdzał wiedzę i umiejętności, a jego ocena była dużo bardziej obiektywna niż ocena starej matury, a Roman cały ten sukces (o tak, ja uważam, że taki egzamin był pewnym sukcesem) zniweczył. Dajmy im maturę, żeby też byli zadowoleni (a może nawet na nas zagłosują). Nauczmy tych, którzy będą zdawać w przyszłości, że nie trzeba się męczyć, bo matura się należy jak psu kość.
Panie Ministrze! Roman! Nie można robić takich numerów! Ty masz dbać o polską edukację, o poziom kształcenia, a jedyne co robisz to degradujesz rangę egzaminu maturalnego i "rozpuszczasz" przyszłych maturzystów! Widać, że nie masz przygotowania pedagogicznego... Ale przecież nie Ty sam jesteś w Ministerstwie... Czy tam nie ma żadnego pedagoga?!
I nie wahaj się z wprowadzeniem obowiązkowej matematyki na maturze! Zrób to możliwie najszybciej! Bo niektórzy, jeśli nie są wspomagani kasą fiskalną, mają problemy z wydaniem reszty...
Gdzie ja żyję?!
13.06.2006 - Wtorek - 23:57
Właśnie leci audycja Let's TOK w TOK FM. Dzisiaj poruszany jest temat manifestacji uczniowskiej pod Ministerstwem Edukacji Narodowej. Właśnie dodzwonił się jakiś facet (z głosu wnioskuję, że emeryt). Yntelygent! Stwierdził, że protestowały dzisiaj dzieci ubeków i członków PZPR, którzy chcą wrócić do władzy. Mało tego! Polska przegrywa na Mundialu, ponieważ to też oni "Janasa przekupili". Ręce opadają...
A swoją drogą, że całą tę dzisiejszą manifestację uważam za bezsensowną. Romantycy? Mierzą siły na zamiary? A jeśli nawet, to coś tych sił mieli mało. A Policja?! Tutaj to już zupełnie dała plamę. Do stu uczniów idą uzbrojeni jak na mecz podwyższonego ryzyka, ale do górników w tamtym roku już nie mieli takiego zapału. Ja po prostu tego nie rozumiem.
No Kaczorki! Narobiliście!
05.05.2006 - Piątek - 22:04
Szczęka mi opadła, kiedy usłyszałem co się dziś stało. Andrzej został wicepremierem i ministrem rolnictwa - o tym mówiło się już od kilku dni. Ale Roman?! Roman na ministra edukacji (na szczęście nie nauki i szkolnictwa wyższego)?! Szaleństwo! Kompletne szaleństwo!
W naszej nowej, lepszej Czwartej RzeczPiSpospolitej mamy tanią administrację publiczną: 20 ministrów (z niezliczoną rzeszą sekretarzy i podsekretarzy stanu) oraz czterech wicepremierów. A wicepremierami są same wyjątkowe osobistości: Zyta "Donald, ja wolę Jarka" Gilowska, Ludwik "Bura suka" Dorn, Andrzej "Chcesz pan w papę?" Lepper i Roman "Frankenstein" Giertych. Normalnie śmietanka! Chociaż ja mam już wrażenie, że ta śmietanka to się zważyła.
PiS dzisiaj ostatecznie się zbłaźnił i dołączył do mojej listy partii stuprocentowych oszołomów - już jest na równi z UPR-em, Samoobroną, Ligą Polskich Rodzin i tym czymś, co wymyślił Leszek Bubel.
Wczoraj się dowiedziałem, że Biuro Ochrony Rządu zamierza zakupić nowy pancerny samochód, którym ma jeździć Papież w trakcie pielgrzymki, a potem premier lub prezydent. Dziś już wiem dlaczego się zbroją. Od 1922 roku nie zamordowano w Polsce żadnego urzędującego polityka wyższego szczebla. Niewiarygodne!
Dawno nie komentowałem...
29.04.2006 - Sobota - 12:52
...polityki. Tak, tak, najwyższa pora żeby znowu rzucić trochę słów na wiatr, wyrazić swoje niezadowolenie i pośmiać się z nieudolności polskich decydentów ;-)
Dzisiejszym tematem przewodnim będzie koalicja mniejszościowa, która nie powinna istnieć, bo jeszcze kilka dni temu Andrzej Przystawka Lepper twierdził, że nie będzie wchodził w skład mniejszościowego rządu. A jednak... Jednak tak bardzo zachciało mu się stanowiska ministerialnego oraz tytułu wicepremiera, że już wszystko puścił w niepamięć. Nie można temu zaprzeczyć, Lepper przez ostatnie pięć lat przeszedł wielką metamorfozę, ale wciąż pozostał tym samym, niedouczonym chłopem, który powtarza wciąż te same słowa i gesty. A zewnętrznie, Andrzej Naczelny Latynos IV RP Lepper staje się bywalcem wielkomiejskich salonów i reprezentantem kraju. Weźmy na przykład buty już prawie premiera Leppera. Polecam odsłuchanie tego krótkiego nagrania. Kwintesencja pierwszego oficjalnego kryminalisty w polskim rządzie - chwila rozluźnienia rozmowy i ponowna gadka o reprezentowaniu ojczyzny
. Jakiż on jest nudny...
Zastanawiam się co zrobi wicepremier Zyta Podatek Liniowy to Mżonki Gilowska. Przecież od dawna wymieniali z Andrzejem między sobą dowody sympatii. No, ale to kwestia kilku najbliższych dni.
Wiadomo jednak, że człowiek, który ewidentnie nie pasował do tego rządu, jeszcze Minister Spraw Zagranicznych Stefan Meller odejdzie ze swojego stanowiska, bo nie będzie Stańczykiem na dworze Andrzeja Pierwszego
. Brawo! Pierwszy człowiek w tym rządzie, który odważył się powiedzieć, że koalicja z Samooborą to błąd i łamanie przedwyborczych zapewnień. Miłościwie urzędujący nam Premier Kazimierz Marcinkiewiczionetkiewicz zapytany o swoje zdanie na temat zwąchiwania się z Samooborą kręcił, kręcił, aż zrobił skrócony wykład o biologii i teologii oraz o różnicach w budowie człowieka i anioła. Ach, Panie Premierze! Ja nie mogę się nadziwić skąd takie wielkie poparcie dla Pana?! Prawdopodobnie dlatego, że telewizja tak często nie puszcza nowych kabaretów, jak Pan pokazuje swoje show.
A teraz zajmijmy się stanowiskiem Wicemarszałka Sejmu. Przecież niedługo Andrzej je zwolni. A zajmie je... Nie, nie Renata! Gienia, Gienia Wiśniowska je zajmie. Ponoć ma wyższe wykształcenie psychologiczne. Gdzieś słyszałem, że wykształcenie ma, ale parapsychologiczne, a nauki pobierała u samego Kaszpirowskiego. Ile w tym prawdy, nie wiem. Ale chwytliwa ta plotka ;-) A! Pani Gieniu. Trudno, żeby spirytus miał 100%. Gdyby miał 100% to byłby czystym alkoholem etylowym, a nie spirytusem.
Ostatnio Ludwik Bura Suka Dorn coś przycichł. Szkoda, bardzo lubiłem jego występy. Panie Premierze, czekam na kolejne wykłady z polskiej nowomowy!
No dobrze. Wypisałem swoje żale. Idę myśleć nad następnymi ;-)
Coś w tym jest
31.03.2006 - Piątek - 12:38
Kilka miesięcy temu, kiedy PiS przejął władzę, a jeden z braci został prezydentem zaczęła się ogólna nagonka na tych polityków. W dużej części, trzeba się przyznać, nagonka ta była spowodowana ogólną awersją do tych ludzi, niekoniecznie podpartą dobrymi argumentami, ale niektórzy krzyczeli, bo mieli coś konkretnego do powiedzenia. Kolejność niekoniecznie chronologiczna:
Minęło kilka miesięcy. Nowa władza w ogóle nie zrobiła nic, za co ciemny lud mógłby ją polubić. Mało tego! Robią wszystko, żeby jeszcze bardziej się skompromitować.
- Uchwalają nową ustawę o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, w której uzależniają ten twór od siebie. Ustawa okazuje się niezupełnie zgodna z Konstytucją, ale nowa Rada już zdążyła namieszać.
- Straszą lekarzy
braniem w kamasze
. Kilkanaście tygodni później zaczynają ich nawet powoływać do wojska. - "Burosuczą", czyli minister Dorn wyzywa dziennikarzy od burych suk. Inne określenia są też interesujące.
- Pożyczają rządowe samochody toruńskiej elicie medialnej.
- Chcą rozwiązać Parlament. Nie rozwiązują go. Potem znowu chcą rozwiązać, ale już nie mogą tak łatwo.
- Bratają się z ludźmi, którzy dotychczas byli uważani za chołotę. Chołota zostaje chołotą, ale jej przewodniczący otrzymuje Wielki Order Kawalera Przystawki.
- Próbują stworzyć Czwartą Rzeczpospolitą. Inkrementują więc zmienną RP, ale zapominają o tym, że była to zmienna dwubitowa. W rezultacie RP przyjmuje wartość zero.
- Zapominają o podawaniu rąk w kontaktach dyplomatycznych. Zapominają też o właściwej kolejności barw na polskiej fladze.
- Podpisują co popadnie, a potem robią wielką aferę. Nawet nie jest im wstyd, kiedy wychodzi to na jaw. Ponoć wszystkiemu był winien urzędnik, pracujący jeszcze za starego obozu. Kto w to wierzy?
- Mają niewyparzoną gębę. Mówią co im ślina na język przyniesie. Nie tylko Dorn tutaj jest przykładem, ale i minister Urbański - szef kancelarii Prezydenta.
- Zajmują się pierdołami zamiast rzeczami aktualnie najważniejszymi!
- Faworyzują media. A właściwie jedno medium. Jedna osoba - trzy media. Medialna trójca święta pod postacią ojca grzybika.
- I jakby tego było mało, wciąż twierdzą, że jest ich tylko dwóch, choć tak naprawdę jest ich czterech. Pułkownik Lesiak o tym wiedział!
Oni cały czas się kompromitują. I to w najgorszy sposób, bo własną niekompetencją!
"Układ" i "specsłużby" - słowa klucze
27.02.2006 - Poniedziałek - 21:22
Z coraz większym przerażeniem oglądam i słucham serwisów informacyjnych w radiu i telewizji. Kiedy tylko temat dotyczy polskiej rzeczywistości politycznej, jest prawie pewne, że padnie któreś ze słów klucz - "układ" (w szczególności nadużywane przez prezesa PiS Jarosława K., brata prezydenta (IV) RP Lecha Kaczyńskiego) oraz "specsłużby" (nadużywane przez wszystkich innych).
Układem dla PiS jest wszystko - powiązania biznesu z polityką, szemrane związki prominentów z przestępcami, ale też znajomość dwóch dziennikarzy, którzy znają się, na przykład, z podstawówki.
Specsłużby to już w ogóle ogromny wątek. Minister bez własnego ministerstwa, Zbigniew "ogrzewam sobie gazem łazienkę z drogą wanną" Wasserman, moim zdaniem jest paranoikiem. Paranoicznie żądą, żeby wszystkie agencje, służby, instytucje posiadające "status" specjalne podlegały jemu. On przecież nie pozwoli, żeby służby specjalne były zależne od kogoś z "układu". Sam jednak nie zauważa, że jest członkiem innego "układu". Kto wie, czy aktualnie ten jego układ nie jest najgroźniejszy i najbardziej szkodliwy.
W gruncie rzeczy niczego specjalnego nie napisałem. Już od dawna gazety, radio i telewizja (a przynajmniej te, które jeszcze wykazują resztki odwagi) piszą i mówią o tym, że PiS zasadza się na władzę w niespotykanym, jak dotąd, stopniu. A mnie, po prostu, denerwuje te ich kłamstwa i dwulicowość!
Obiecywali, że skończą z aferami! Jak na razie to robią wszystko, żeby uzależnić wszystko od siebie i wykorzystać wszystkie okazje do zrobienia machlojki. Czyż okazja nie czyni złodzieja? Obiecywali, że poprawi się bezpieczeństwo. Jak na razie to minister Ludwik "Trzeci Bliźniak" chciał powołać do wojska lekarzy oraz wprowadził wspólne patrole Żandarmerii Wojskowej i Policji. Czyżby chciał tych lekarzy do Żandarmerii Wojskowej wcielić? Obiecywali poprawę pracy sądów. Jak na razie minister Zbigniew "Zero" Ziobro sam zaczyna wpływać na decyzje niezawisłych sądów. Tyle lat się kształcił na prawnika, a nie rozumie co to jest niezawisłość. Jak tak dalej pójdzie, to sądy nie będą miały pracy, bo minister Zero będzie, niczym Król Salomon, wydawał wyroki na pierwszych lepszych konferencjach prasowych.
Nagle, jakby z wygnania, powrócił zakaz lżenia władzy. Już niedługo będziemy mieć pierwszego politycznego więźnia - pewnego bezdomnego z Dworca Centralnego, który do Policjantów powiedział: Wy kmioty Kaczyńskiego
. Nie przypominam sobie, żeby ktoś poniósł jakąkolwiek karę za, bardzo rozpowszechnione niegdyś, plakaty porównujące Kwaśniewskiego do tylnej części ciała.
A nasz sterowany radiem premier bryluje w sondażach popularności. Jak to możliwe? Są dwie możliwości: sondy są przeprowadzane wśród słuchaczy, którzy dodzwonili się do Radia Maryja lub RCPM jest popularny bo po prostu nic nie robi, tylko krzywo się uśmiecha.
A ptasia grypa jakoś nie może się zdecydować wejść do Polski... No chodź, pomóż nam naprawić błąd...
Wyrafinowana gra polityczna
14.02.2006 - Wtorek - 13:01
Kto by pomyślał, że można w ciągu kilku godzin zrobić niesamowicie napiętą atmosferę?! A wystarczyło tylko pogrozić palcem, a już Samoobora i LPR na kolanach przyszły do starszego Kaczyńskiego i dobrowolnie zrobiły z siebie lenników.
Nastrasz, zniewól, a potem powiedz, że żartowałeś - tak to nowa ideologia braci.
Nowa rzeczywistość?
12.01.2006 - Czwartek - 20:50
Przed chwilą marszałek Wojciech Olejniczak, powiedział w TOK FM, że powstała koalicja. Koalicja PiS-u, Samoobrony i PSL-u...
A Andrzej Lepper ma zostać wicepremierem...
Już gorszego numeru na (prawie) zakończenie strasznego tygodnia wywinąć nie mogli!
Zasłyszane w radiu
30.12.2005 - Piątek - 16:54
Przed chwilą usłyszałem w radiu, że Ludwik "trzeci bliźniak" Dorn powiedział, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby lekarzy, którzy nie podpiszą kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia powołać do wojska, tak, żeby tam spełniali swoje obowiązki.
Żałosne...
Jest takie słowo, które mnie drażni
14.12.2005 - Środa - 21:50
Tak jest. W świetle ostatnich wydarzeń politycznych i całego tego zamieszania, jedno słowo teraz strasznie mnie drażni! A tym słowem jest solidarność i wszystkie jego pochodne. Ciągle słyszę solidarne postępowanie
, Wielka Brytania nie jest solidarna
, Polska solidarna zamiast Polski liberalnej
itp.
Kazimierzu! Premierze! Przestań tak nadużywać tego słowa! Nigdy nie byłeś dobrym mówcą, i pewnie nigdy nim już nie będziesz, ale postaraj się chociaż nie denerwować rodaków!
Ale będzie rząd!
31.10.2005 - Poniedziałek - 10:47
Półoficjalne doniesienia o składzie nowego mniejszościowego rządu PIS:
- Ludwik "trzeci bliźniak" Dorn przejmie sprawy wewnętrzne i administrację. W sklepach papierniczych wzrośnie popyt na teczki, bo teczkę będzie musiał mieć każdy. Nie wsiądziesz do autobusu czy pociągu, dopóki się nie zlustrujesz. W podstawówce schowałeś koledze długopis - pracowałeś w tajnych służbach!
- Zbigniew "zero" Ziobro obejmie resort sprawiedliwości. No fajnie. Teraz recydywiści zmienią nazwę na millerystów.
- A Zbysiu "kogut na wietrze" Religa, po nocnym telefonie od prezydenta - elekta Lecha "drugiego bliźniaka", zgodził się objąć Ministerstwo Zdrowia. Normalnie drugi Lepper - byle się tylko sprzedać za stanowisko.
- Doszły mnie też słuchy, że nasz kochany pan od służb specjalnych, człowiek od źle zamontowanej wanny, Zbigniew "to faksymile jest oryginalne" Wasserman ma kontrolować służby specjalne. Trzeba zarobić na nową wannę?
Czekają nas bardzo fajne cztery lata.
Drobna interpretacja wyników
24.10.2005 - Poniedziałek - 16:07
Teraz sobie zinterpretuję wyniki wyborów w kilku komisjach wyborczych z terenu Skierniewic i Żyrardowa.
Zacznę od Skierniewic.
- Komisja nr 9. Szkoła Podstawowa Nr 4, Skierniewice, ul. Jasna 30. Moja dawna komisja wyborcza w mojej podstawówce. Obejmuje zasięgiem w szczególności ulicę Skłodowskiej, na której średnia wieku jest powyżej sześćdziesiątki. Wyniki: 53.65% do 46.35% dla Kaczyńskiego.
- Komisja nr 17. Przedszkole Nr 1, Skierniewice, ul. Stefana Batorego 61/63. Komisja obejmuje "starą część miasta". Wyniki: 62.14% do 37.86% dla Kaczyńskiego.
- Komisja nr 25. Wojewódzki Szpital Zespolony, Skierniewice, ul. Stanisława Rybickiego 1. Tutaj chyba nie trzeba komentować. Wyniki: 71.70% do 28.30% dla Kaczyńskiego.
W miejscach, w których mieszka najwięcej osób starej daty rekordowe poparcie otrzymał Kaczyński.
Teraz Żyrardów:
- Komisja nr 1. Osiedlowy Dom Kultury ul. Księdza Wittenberga 5, Żyrardów. Moja aktualna komisja wyborcza. Obejmuje zasięgiem trochę starych blokowisk i stosunkowo młode osiedle. Wyniki: 51.27% do 48.73% dla Kaczyńskiego.
- Komisja nr 23. Szpital Miejski ul. Limanowskiego 30, Żyrardów. Głosowały 24 osoby. Wyniki: 75.00% do 25.00% dla Kaczyńskiego.
- Komisja nr 24. Dom Pomocy Społecznej ul. Generała Sosabowskiego 23, Żyrardów. Czyli tak zwany dom starców, który jest (prawie) obok mojego domu. Głosowało 47 osób. Wyniki: 80.85% do 19.15% dla Kaczyńskiego.
No i niech mi ktoś powie, że to my go wybraliśmy. To wybrało go Radio Maryja!
Ale oczywiście sami jesteśmy sobie winni, bo połowa z nas nie poszła głosować!
A niech Was!
23.10.2005 - Niedziela - 21:09
Wciąż mam nadzieję, że sytuacja będzie podobna do sytuacji z 1995 roku. Ale ponoć nadzieja matką głupich...
Pierwsze sondaże (z pewnością obciążone sporym błędem) wskazują na wygraną Kaczyńskiego. Oczywiście, że nie jestem z tego zadowolony. Powiem nawet, że jestem z tego powodu wkurw@(&(#$!
W takiej sytuacji zaczynam doceniać słowa człowieka, który jest moim zdaniem oszołomem, ale czasem zdarza mu się powiedzieć coś sensownego. Tym człowiekiem jest Janusz Korwin Mikke, który niedawno w radiu Tok FM opisał największą wadę demokracji: Sytuacja, w której dwóch meneli spod budki z piwem ma dwa głosy, a profesor uniwersytetu ma jeden głos jest nie do zniesienia.
I tu się z nim, wyjątkowo, zgodzę.
Moherowy elektorat był bardzo zmobilizowany. Siedemdziesięciopięcioletnie staruszki, które ledwo trzymają się na nogach, których większość zejdzie z tego świata przed następnymi wyborami, zadecydowały. Zadecydowały za nas! Za ludzi, przed którymi jeszcze całe życie. Za ludzi, którzy chcą przerzyć w tym kraju swoje najlepsze lata! Nie będzie nam to dane.
Nasze społeczeństwo jest stare i to nas zgubi. Dziękujemy Wam, o czcigodni emeryci i renciści! Wy już nie będziecie musieli przeżywać tego co my. Wy pójdziecie sobie spokojnie spać!
A my?! A my - młodzież - będziemy musieli sobie radzić z tym człowiekiem, który dochodzi do wszystkiego po trupach. Z człowiekiem, który jest ignorantem, chamem, a nawet, nie boję się tego słowa użyć, szują!
Witamy w PiSrzeczywistości!
Andrzej się sprzedał
18.10.2005 - Wtorek - 19:35
Andrzej L. (oby jak najszybciej sąd zabronił ujawniania jego danych osobowych) dziś ogłosił, że w niedzielnym głosowaniu poprze Kaczyńskiego. Od dawna już wiadomo, że chciał swoich wyborców zwyczajnie przehandlować. I pewnie przehandlował. Sprzedał się jak... Dobra, nie ważne jak.
Czyli wychodzi na to, że muszę w niedzielę zagłosować na Tuska. Jakoś nie mam na to wielkiej ochoty, bo jak sobie pomyślę, że w jego partii są takie osoby jak płk Konstanty Miodowicz, prof. Jerzy Buzek czy były poseł, a teraz senator od "porno grubasów", to mnie aż rzuca. Sam Tusk bardzo dobrze się wypromował i jego wizerunek wzbudza zaufanie, ale sam wizerunek to przecież nie wszystko!
Zagłosuję na Tuska, ale nie dlatego, że uważam, że powinien być prezydentem, tylko dlatego, że nie chcę widzieć Kaczyńskiego jako Prezydenta RP. Wybiorę mniejsze zło, a potem, w ramach pokuty, będę się biczował ;-)
P.S. A widzieliście nowe billboardy Tuska? Jakie fatalne zdjęcie! Wygląda na nim jak postać z koszmaru nocnego. Szczególnie ten nos, który przypomina kartofla! ;-)
Zbliża się druga tura, zapasy błota na wykończeniu
11.10.2005 - Wtorek - 20:08
"Niepokojące wieści! Naukowcy alarmują o zatrważająco niskim poziomie mułu w polskich rzekach. W ciągu ostatniego miesiącia z najważniejszych polskich rzek praktycznie zginął cały muł! Większości ryb grozi śmierć!"
Gazety Zaborcza, 10 października 2005
"Zagadkowe zniknięcia mułu! Grupa specjalistów, na wczorajszej konferencji prasowej opublikowała mrożące krew w żyłach dane. Przez ostatnie sześć tygodni ilość mułu w polskich rzekach zmalała aż piętnastokrotnie! Nikt nie wie gdzie on się podział! Naukowcy z Pomorza potwierdzają, że z pewnością nie pojawił się w Bałtyku! »Przy tak katastroficznie małej ilości osadu rzecznego, mikroorganizmy żyjące w rzekach nie mają możliwości przeżycia. A śmierć tych mikroorganizmów spowoduje również wyginięcie ryb« - powiedział nam prof. dr hab. Euzebiusz Gwizdek, prowadzący wczorajszą konferencję."
Rzeczniepospolita, 10 października 2005
"Zagadka rozwiązana! Dzisiaj wyjaśniły się przyczyny tajemniczego zaniku mułu w polskich rzekach. To politycy! W czasie kampanii wyborczej potrzebują tyle błota, że nie są w stanie go sobie już wyprodukować, więc podbierają muł z rzek. Czy poniosą za to karę?!"
Extra Szybki, 11 października 2005
Oczywiście to bzdura. Ale mam nadzieję, że ta bzdura jest wymowna. Dzisiaj Jacek Kurski, okrzyknięty niekwestionowanym specjalistą od czarnego pijaru w Polsce, a oficjalnie szef sztabu wyborczego Jaśnie Szanownego Lecha, z domu Drób, Kaczyńskiego, publicznie ogłosił informację, że dziadek innego kandydata - Donalda, z domu Guma Balonowa, Tuska - ochotniczo wstąpił w czasie wojny do Wehrmachtu. Tym samym, Jacek Kurski, wykorzystał część swoich zapasów mułu.
Dla mnie, człowieka, któremu jeszcze zależy na odrobinie normalności w tym kraju (chociaż w PiSrzeczywistości to może być już niemożliwe), już to jest mało istotne. W bardzo "piękny" sposób komitety wyborcze Tuska i Kaczyńskiego (pod przewodnictwem komitetu Tuska) wyeliminowały Cimoszewicza. Zrobili to szybko, więcej mułu zostało dla nich samych. Teraz pewnie prym przejmie komitet Kaczyńskiego. W końcu po coś zatrudniali Jacka Kurskiego.
A najgorsze w tym wszystkim jest chyba to, że do rozdysponowania jest c.a. 15 milionów głosów! Większość szurniętych narodowców (LPR, Ruch Patriotyczny itp.), sympatyków Samoobory oraz, co dzisiaj stało się faktem (Kalinowski wezwał swoich wyborców o poparcie Kaczyńskiego) zwolenników PSL poprze tego nawiedzeńca Kaczyńskiego.
Ktoś nawet zasugerował, że wyborcy Marka Borowskiego też poprą Kaczyńskiego. Taaaaa... Kaczyński: Lustracja i dekomunizacja od przedszkoli! Borowski: Mniej teczek, więcej tornistrów. Bardzo, ale to bardzo zgodne hasła. Niech ta osoba, która to wysnuła cieszy się, że nie zapamiętałem jej nazwiska, bo by się jej ode mnie nieźle dostało ;-)
Tusk wcale nie jest lepszy. Sprawia wrażenie spokojniejszego i inteligentniejszego, ale pamiętajcie! Jak w każdym prawicowcu, w nim też tkwi szatan ;-)
Ale za dwa tygodnie będę musiał coś wybrać. Wybiorę mniejsze zło. Z dwóch kaczorów wybiorę Donalda, chociaż zasadniczo to ja drobiu nie lubię.
Komentuję...
09.10.2005 - Niedziela - 20:01
Jest 19:59
Czekam na pierwsze wyniki wyborów...
Jest 20:00. Właśnie są wyniki! Na szczęście Kaczor nie wygrywa! Uff...
Szkoda, że Marek Borowski dopiero czwarty. Andrzejowi wcale nie należy się trzecie miejsce!
Złe wieści
30.09.2005 - Piątek - 14:49
Cytując za TOK FM:
Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości prowadzą zakulisowe rozmowy z liderami PSL-u i Ligi Polskich Rodzin. Jak nieoficjalnie dowiedziało się Radio TOK FM do takiego spotkania doszło wczoraj wieczorem po nieudanych negocjacjach koalicyjnych PiS-u z Platformą Obywatelską.
Zaczyna się spełniać sen Ojca Rydzyka.
Słowa kluczowe: polityka








