Blog
Dni Transportu Publicznego 2007
23.09.2007 - Niedziela - 20:13
Tak, byłem! Bo jakże mógłbym ominąć Dni Transportu Publicznego?!
Ładna pogoda, co najmniej trzecie DTP z rzędu ma ładną pogodę. Czyżby KMKM i SSKS miały jakieś wtyki w atmosferze? ;-) Sporo ludzi, chociaż byłem krótko i po dwunastej już się zerwałem z powrotem, więc największych tłumów popołudniowych już nie spotkałem.
A tabor? Praktycznie to samo co w zeszłym roku i trochę nowości. Oczywiście przyjechała dziewiątka, siódemka, stonka, tamara, byczek (ET22-2000) i któraś z ósemek (ale jeszcze w starym malowaniu). Wystawili trochę wagonów (kuszetkę, salonkę, restauracyjny, zmodernizowanego B i coś tam jeszcze). Nie było w tym roku żadnego kibla, ale za to nie mogło zabraknąć 14WE. No bo jakże to tak?! Nie miałoby być 14WE? ;-) Za to KM przytargała EW60, ale tylko jedną sztukę. Nie było też postniemieckich szynobusów (albo przyjechały później). Energetyka oczywiście przyjechała swoim pociągiem do napraw sieci i można było się na wysięgniku wzbić ładnych parę metrów nad główkę szyny ;-) W tym roku przynajmniej dzieci nie trąbiły tak namiętnie jak w zeszłym, dzięki czemu głowa nie bolała od samego słuchania.
O jedenastej przyjechał pociąg specjalny. Oczywiście wzbudził zachwyt "pospolitych oglądaczy pociągów" ;-)
Nie zrobiłem wielu zdjęć, a z gadżetów przywiozłem tylko ołówek PKP Cargo ;-) Trochę tylko sobie pooglądałem tabor i nic więcej. Ostatnich kilkanaście dni pozbawiło mnie entuzjazmu do czegokolwiek, nawet do kolei. Powoli wraca, ale bardzo powoli.
CMK nawiedzona po roku
05.08.2007 - Niedziela - 12:56
Prawie rok mnie nie było na CMK. Zima, studia, teraz praca... Ale musiałem wreszcie się wyrwać. I się wyrwałem. Wczoraj na półtorej godzinki. Po prostu byłem "na głodzie" i mógłbym już nie wytrzymać ;-)
Odkurzyłem rower, trochę podpompowałem koła i ruszyłem. Po drodze jeszcze zachaczyłem o Marcina. A niech się chłopak też odstresuje od tego ciągłego siedzenia przed komputerem ;-) Dotarliśmy około 16.35 na miejsce. I niestety jedna dziewiątka nam uciekła. Ale przynajmniej sam jej widok pędzącej 160 km/h, lekko pochylonej w kierunku środka łuku, z kilkoma wagonami na haku już mnie odstresował. Wygląda na to, że mam spore zboczenie w tym kierunku, nieprawdaż? ;-)
Udało nam się złapać dwie dziewiątki, byczka z bruttem z Gbs-ów i sfotografowałem jeszcze kibelka KM z góry.
Wróciłem do domu zadowolony ;-) Jednak to jest naprawdę silne hobby ;-)
Parowozownia
04.05.2007 - Piątek - 20:33
No, wreszcie dzisiaj ruszyłem swoje cztery litery, zapakowałem ubranie robocze i pojechałem do Parowozowni! :-)
Wyjechałem o 9.35 z Żyrardowa, osobówką (co dziwne, punktualną!) i w Parowozowni byłem około 10.30... Dziesięć minut stania w Radziwiłłowie, drugie tyle przy posterunku Mw w Skierniewicach, no i do tego straszne wleczenie się na szlaku... No tak długo to jeszcze mi się nie zdarzyło jechać do Skierniewic.
Ale dotarłem. Pierwszym zadaniem było rozdzielenie Ol49-4 i tendra 25D49-61. Tak tylko wspomnę, że w porównaniu ze Śląskiem (TKp 6042), przy którym kiedyś pracowałem, Ol49 to bydlę ;-) Parowóż z tendrem połączony jest przy pomocy wiązara, który to jest przypięty zarówno do lokomotywy jak i do tendra przy pomocy bolców (nie, nie żadną szpilką czy pręcikiem, ten bolec waży ponad 20 kilogramów ;-)). Próba wyciągnięcia bolca od strony tendra spełzła na niczym. Tak długo był na swoim miejscu, że się zapiekł i nie ruszył. Podnoszenie go przy pomocy lewarka dawało efekt odwrotny od zamierzonego - zamiast podnoszenia bolca, podnosił się cały tender. Na szczęście bolec z lokomotywy wyszedł bez żadnego problemu. Potem trochę popracowałem z kątówką i poczyściłem płaskie powierzchnie budki maszynisty Ol49-4. A po całkowitym rozpięciu tendra i parowozu, przy pomocy dwóch łomów podważających koła, bez większego wysiłku przesunęliśmy tender! Nigdy nie przypuszczałbym, że to pójdzie tak łatwo! To prawda, że sam tender wiele nie waży, ale mimo wszystko jest to kawał pojazdu!
Trochę popukałem, postukałem, popolerowałem i czas minął jak z bicza strzelił. Śmignąłem na stację i tam spotkałem jeszcze Acatusa, a ponieważ miałem jeszcze kilka minut do swojego pociągu to pstryknąłem mu kilka zdjęć, a potem popatrzyłem na postępy prac remontowych ;-)
A jutro Dzień Otwarty Parowozowni. Zapraszam ;-)
Słowa kluczowe: skierniewice parowozownia ed59 kolej foto ol49
Delikatnie zbulwersowany
04.04.2007 - Środa - 21:17
Nie. Nie podoba mi się. Od jutra, do rozkładu trafia pospieszny ze Skierniewic do Warszawy. W Żyrardowie będzie o 7.25, czyli planowo jedenaście minut po Niebieskich Źródłach. Ja wiem, że między siódmą a ósmą jest spory potok podróżnych (gdzie oni tak późno jeżdżą?!), ale dlaczego zapomina się o tych, którzy jeżdżą wcześniej - w tak zwanej "porze roboli" (czyli porze rozpijania taniego wina w "służbówce" przez lub pracujący) - po szóstej. Między 5.45, a 6.59 nie ma żadnego pospiesznego i do wyboru mam tylko kible. Przyspieszony jest o 6.32, ale doliczając mu standardowe opóźnienie to on ma dla mnie marne walory, bo jest za późno (a ja nie cierpię wpadać gdzieś na ostatnią chwilę, a spóźniać się wręcz nienawidzę), więc, jak wiecie, dymam tym zwykłym telepiącym się kiblem 6.09, który też ma przecież standardowe opóźnienie rzędu siedmiu minut ;-)
Ale koniec narzekania. Dzisiaj wreszcie rozruszałem aparat. Ale ponieważ nie miałem ani zbyt wiele czasu, ani możliwości, mam tylko jedno zdjęcie - oklepane i podobne do innych ;-)
Poranny wypad
20.12.2006 - Środa - 20:24
Tak proszę państwa, dzisiaj również zrobiłem sobie poranny wypad na fotografowanie. Niezbyt podobny do wakacyjnych wypadów o czwartej nad ranem na CMK, ale jednak poranny ;-) Namówiłem Marcina i około 5.50 byliśmy rozstawieni ze sprzętem na kładce nad peronem w Żyrardowie.
Ciemno jeszcze, nie to co w wakacje, kiedy o tej godzinie to już się fotografowało na całego. Statyw rozstawiony na trochę śliskiej nawierzchni, ludzie dziwnie się patrzą, a palce marzną... Warunki niezbyt ciekawe, więc te pół godziny fotografowania było w sam raz (szczególnie, że wiał nieprzyjemny mroźny wiatr). Oczywiście musiał znaleźć się jakiś facet (z daleka było widać, że stary kolejarz), który z nienawistnym spojrzeniem stwierdził, że "fotografowanie obiektów kolejowych jest zabronione". Zdarzają się niestety ludzie, którzy żyją jeszcze PRL-em i paranoją na temat obronności kraju...
Zrobiliśmy nieco zdjęć. Kilka niestety mi nie wyszło, bo poruszyłem statywem. Czasy naświetlania: różnie - od czterech do piętnastu sekund. Ludzie na peronie oczywiście rozmyci. Nie mogę im przecież powiedzieć "stójcie w bezruchu przez piętnaście sekund" ;-)
Żadnych rewelacji nie udało się zarejestrować, ale przynajmniej poczułem znowu "żyłkę" porannego fotografa kolejowego, a tego nie kupisz płacąć kartą Mastercard ;-)
Miałem nosa!
20.10.2006 - Piątek - 18:37
Dwa tygodnie temu wracając z uczelni zobaczyłem na obiegu ekspresu Beskidy EP05-23. W poprzedni piątek już jechała dziewiątka. Ale dzisiaj wziąłem ze sobą aparat i... trafiłem na EP05-23. Autobus mi się wlekł, ale udało się zdążyć na Zachodni, dotrzeć na koniec szóstego peronu i zrobić piękne zdjęcie EP05-23 :-)
Dni Transportu Publicznego 2006
25.09.2006 - Poniedziałek - 19:49
Nieco spóźniona relacja z Dni Transportu Publicznego, a właściwie tylko z dnia drugiego - kolejowego. W sobotę już nie chciało mi się jechać, szczególnie po piątkowych przeżyciach ;-)
Przyjechałem na Dworzec Gdański. Niestety zbyt późno. Bilety na pociąg specjalny prowadzony Pt47-112 już były rozdane. Tak samo z biletami do Lokomotywowni na Olszynce. Trudno... Musiałem się zadwolić tylko oglądaniem zgromadzonego taboru.
No to poszedłem zobaczyć już stojącą Pt47-112. Tłumy okropne. Przecisnąć się nie można. Ludzie nie zwracają uwagi, pchają się, szturchają, byle być tylko bliżej... Chaos i anarchia. Zrobić zdjęcia też się nie da, bo tatusiowie wsadzają swoje dzieci na parowóz, a nawet jak nie ma dzieci na czole parowozu, to zawsze jakiś &*(#$ stanie mi przed obiektywem i zacznie się do mnie śmiać...
Musiałem sobie darować. Poszedłem zobaczyć co się działo w innych miejscach. Od razu, rzucały się w oczy dwa 14WE: 14WE-07 i 14WE-02. Widać między nimi różnicę, wykończenie wnętrz oraz inne zabudowanie dachu. A tak przyglądając się bliżej, to widać, że produkt niezbyt udany. Dalej stało trochę innego taboru. SA103-012, EP09-032 (już nie pamiętam czy to była 032), EP08-010 i EP05-023 - te trzy lokomotywy na haku...
Po drugiej stronie jeszcze był jakiś byczek, stonka i Tamara SM48-114. Wszystko ustawione tak, że sfotografować nie za bardzo się dało. A jak się dało, to oczywiście znaleźli się ludzie, którzy zawsze wleźli w kadr. Albo ludzie, którzy fotografowali tabor z odległości metra. Albo fotografowali detale, albo mają niesamowicie małą ogniskową w aparatach...
Poszedłem sobie do stojącego w cichym zakątku EN57-1920 i zjadłem sobie kanapki ;-) Usłyszałem, że będzie jechał parowóz, więc pomknąłem jak najszybciej, żeby znaleźć jakieś niezłe miejsce do fotografowania. Wszędzie ludzie... Nie wiem, jak im te zdjęcia powychodziły, jak robili je z tak bliska...
Czekając na powrót parowozu jeszcze się trochę pokręciłem, zjadłem drugą kanapkę, pogadałem z mechanikiem z EN57-1920 i ustawiłem się znowu... Oczywiście Pt47-112 wracała tendrem do przodu. To i już mniej fotografujących się pojawiło.
Po powrocie parowozu, pokręciłem się jeszcze trochę i wróciłem. Za dużo ludzi, za ciasno, za głośno, nie do końca przyjemnie...
Słowa kluczowe: foto kolej EN57 VT628 Pt47 EP05 EU07 ET22 ET13 14WE
Parowozownia
16.09.2006 - Sobota - 18:15
W Skierniewicach, jak co roku, odbywa się właśnie Święto Kwiatów, Owoców i Warzyw, czyli w rzeczywistości Święto Piwa i Kiełbaski z Grilla, a przez autochtonów zwane Świętem Krzaka. Przy okazji tego święta Parowozownia w Skierniewicach również otwiera swoje hale. Dzisiaj wyciągnąłem dwóch "już prawie" mikoli z WAT-u i pojechaliśmy zwiedzić Parowozownię.
Pierwsza interesująca rzecz pojawiła się jeszcze przed Parowozownią. Pociągi jadące od strony Warszawy zaraz za Rawką zjeżdżają na łącznicę Mw - Sk1 i jadą towarową grupą torów. Można sobie obejrzeć stację "od drugiej strony" ;-)
W Parowozowni byliśmy około 12.15. Krótkie przejście po eksponatach wystawionych na zewnątrz i o trzynastej zbiórka na zwiedzanie hali. Przewodnik dobrze znany ;-) Ariel mówił, że będzie się streszczał, ale i tak zwiedzanie hali wachlarzowej zajęło godzinę ;-)
Wydawało się, że do hali wejdzie mało osób. A okazało się, że w turze, w której ja wszedłem było jakieś 25 - 30 osób, w tym nieco większa niż przypuszczałbym ekipa z WAT-u ;-)
Po wyjściu z Parowozowni zrobiliśmy szybkie oględziny Parku. A tam jak zwykle: grill, piwo, grill, piwo, grill, wata cukrowa, piwo, jacyś ludzie przebrani za chomiki albinosy, grill, piwo, grill, inscenizacja walki rycerskiej, piwo, grill, masa ludzi. Czyli jak co roku ;-)
Słowa kluczowe: foto kolej Skierniewice Parowozownia
Kolejny rodzynek
07.09.2006 - Czwartek - 18:33
Ładna pogoda, aż szkoda było nie wykorzystać jednego z tych ostatnich słonecznych dni. Wybrałem się na fotografowanie. Byłem krótko. Może z godzinkę. Ale złapałem rodzynka!
Już siódmy dzień jeździ pospieszny z Warszawy do Skierniewic. Różnie bywało przez te siedem dni, ale z tego co mi wiadomo to ani razu nie był o czasie. Dzisiaj też się spóźnił kilka minut, tak jak on to ma w zwyczaju. Ale najciekawsze są zmiany. Od Warszawy do Skierniewic jedzie jako pospieszny - P22111. W Skierniewicach ma niecałą minutę postoju i zmienia kategorię na osobowy (numer też: 4023) i jedzie do Łowicza Głównego zatrzymując się na wszystkich przystankach. Teraz pociąg od razu może jechać z "Łowicz Główny" na wyświetlaczu ;-) Ciekawy był również dzisiejszy skład: EN57-1280 w malowaniu czarno-czerwonym oraz ED72-004. Hmm... Widać z EN57 również da się sterować ED72. Właściwie nie ma się czemu dziwić, bo przecież one są prawie identyczne ;-)
Złapałem też EN57-204, który jest składakiem: ma dwa wagony ryflowane, a jeden gładki. I zauważyłem pewną rzecz. Żeby nie wiem jak dużą będę miał ustawioną przesłonę w obiektywie, to i tak śnieżnobiałe czoło tych kibli będzie raziło podczas oglądania zdjęcia ;-)
Przy okazji przepraszam, za to, że na zdjęciu EN57-1280 oznaczenie jest niewyraźne. Połączenie czarnego, cienkiego napisu i ciemnoczerwonego tła daje przy kompresji do formatu JPEG bardzo niemiłe efekty - wszystko się praktycznie zlewa. Żeby zdjęcie było czytelne musiałoby być prawie nieskompresowane i, co za tym idzie, przesadnie wielkie.
Ale dzisiaj już mnie nie oszukali ;-)
05.09.2006 - Wtorek - 19:19
Dostałem "cynk". Rano pojawił się ED72 ;-) No to w godzinie jego powrotu pojawiłem się na torach. Wieje, zimno, zanosi się na deszcz, krótko mówiąc, wstrętnie. Stoję, czekam. W międzyczasie łapię wszystko co mi się nawinie. Na przykład tego byczka, którego kiedyś złapałem z pospiesznym, a miał bardzo cienkie Rp1 ;-)
Ale w końcu się doczekałem. ED72-004 przyjechał jeszcze później niż wczoraj. No, ale był. Na przednim wyświetlaczu wyświetlało się "Skierniewice", na tylnym "Łowicz Główny". Zapewne leniwy kierpoć i mechanik już za wczasu zmienili informację na wyświetlaczu, żeby w Skierniewicach nie przechodzić na drugi koniec jednostki tylko po to, żeby zmienić napis na wyświetlaczu. Pominę już fakt, że w żaden sposób ten pociąg nie jest oznaczony jako pospieszny. Nawet głupiej tabliczki na osłonie przeciwsłonecznej mechanika... Już widzę tych ludzi, którzy wsiadają do tego pociągu bo myślą, że to osobówka...
Oszukali mnie! ;-)
04.09.2006 - Poniedziałek - 20:09
Od soboty funkcjonuje zmieniony rozkład jazdy pociągów na trasie Łódź - Warszawa. W przypadku pociągów pospiesznych są to spore zmiany, przy osobówkach (na odcinku Skierniewice - Warszawa) zmiany są niewielkie. Wszystko przez remont odcinka Koluszki - Płyćwia.
Jeden z pociągów pospiesznych, który teraz jeździ w okienku dotychczas wykorzystywanym przez Kmicica (rano) zaczyna bieg dopiero w Skierniewicach. Po południu wraca w takcie łódzkim (16:20 z Centralnej). Bez sensu byłoby trzymanie kilku wagonów i lokomotywy w Skierniewicach, więc oczywistym było, że ten pospieszny będzie jeździł na EZT. W sobotę był to ED72-004, więc myślałem, że dzisiaj też będzie to ta jednostka. Mimo wiatru pojechałem na tory, tak żeby sfotografować tylko tę jednostkę. byłem około 16:45 przy torach, a pociąg miał planowy odjazd o 16:54. Więc stałem, czekałem. Przyjechał jakiś kibel, ale Kolei Mazowieckich. Pojechał. Stałem, czekałem... Przyjechał kibel ze Skierniewic. Przyjechało brutto ze Szczakowej - 3E-56 i 3E-42 (nawiasem mówiąc to ciekawe czemu 3E-42 nie jeździ do pary z drugą "ukrotnioną" 3E-53 - dziś z innym sputnikiem, w tamtym tygodniu z jedną ze 181, dziwne), ale wreszcie, około 17:09 przytoczyło się coś innego. Niestety ta inność była tylko innym malowaniem - zółto-niebieskim - był to EN57-724, który nie miał żadnych dodatkowych informacji poza tym, że jedzie do Skierniewic. Nie czekałem dłużej. Wsiadłem na rower i wróciłem do domu. Czy to był pospieszny? Czy jakaś zwykła osobówka? Raczej pospieszny, bo jednostka ewidentnie ściągnięta z jakiegoś ZPR-u.
Zmęczony, ale zadowolony!
26.08.2006 - Sobota - 21:08
Jak zapowiadałem wcześniej, wybrałem się dzisiaj do Parowozowni. Niestety poranna pogoda skutecznie zniechęciła mnie do pojechania do Skierniewic rowerem. Pojechałem pociągiem, ale pół godziny później okazało się, że pogoda wcale nie była taka zła... Ech, ta pogoda.
Przyjechałem do Skierniewic. Zrobiłem szybką kontrolę dworca i wyszedłem na peron, bo jeszcze miałem trochę czasu do planowanej zbiórki w Parowozowni. Stałem, stałem i moim oczom ukazał się Acatus, czyli elektryczny zespół trakcyjny z Pesy Bydgoszcz - ED59-01, który właśnie przyjechał do Skierniewic jako osobowy z Kutna.
Nawet mi się podoba. A w szczególności podoba mi się to, że jest to nowa konstrukcja, nie bazująca na nieśmiertelnym kiblu EN57. ED59-01 (o ile dobrze pamiętam to fabrycznie jest to 15WE) to jednostka trójwagonowa, która na początku była jednostką czterowagonową. Funkcjonowała wtedy pod oznaczenie ED74-01, bo producent chciał "złapać dwie sroki z ogon" - uzyskać homologację na zespół cztero i trójczłonowy. Ponoć właśnie ED74 mają zostać zakupione przez PKP Przewozy Regionalne do obsługi linii Łódź - Warszawa. A trójczłonowy ED59 (czwarty człon został w Pesie) teraz jeździ sobie po województwie łódzkim i obsługuje pociągi osobowe. Oczywiście mamy XXI wiek, więc jednostka ma już rozruch impulsowy. Z tego co wiem, to wagony skrajne są wagonami silnikowymi. Jednostka może jeździć z prędkością 160 km/h, co na torach w województwie łódzkim raczej jest mało prawdopodobne (no, tylko E20). Szkoda, że marnuje się na pociągach osobowych.
OK, ale poszedłem do Parowozowni. Zostałem przydzielony do prac przy parowozie TKp6042 "Śląsk", który docelowo ma być flagowym (niestety zimnym) eksponatem muzealnym PSMK. Ostatnio ten parowóz widziałem w zeszłym roku. I, gdy dzisiaj go zobaczyłem, to byłem pozytywnie zaskoczony. Cała góra jest już zrobiona praktycznie "na błysk". Niestety nie mam (chyba) żadnego zdjęcia tego parowozu, ani obecnego, ani starego. Przez kilka godzin drapaliśmy i szlifowaliśmy elementy podwozia parowozu: prawy korbowód, wiązar i dwa z czterech kół. Praca męcząca, trudna i brudna, bo spod szlifierki kątowej wylatuje masa pyłu z rdzy, kurzy, drobinek smaru i ogólnie różnorakiego syfu, który gromadził się latami. Ale przynajmniej było widać jakieś efekty. Pozdrawiam niniejszym pana Marka Ziemniewicza, z którym przyszło mi wykonywać tę pracę. Miło się rozmawiało i pracowało.
Ale po skończonej pracy trzeba jakoś wrócić do domu. Mam bilet, pociągi jeżdżą dość często - niby żaden problem. Niestety na twarzy miałem sporo kropek ze smaru. W Parowozowni problem z bieżącą wodą, więc postanowiłem, że umyję się na stacji w Skierniewicach. Ech... Złotówka za otwarcie drzwi. Ale za to, jak już przejdziesz drzwi, możesz korzystać z toalety do woli ;-) Ja do woli skorzystałem z umywalki. Problem w tym, że w dozowniku mydła, owego nie było... Jakby było wykorzystałbym mniej wody, a tak musiałem odbić swoją złotówkę ;-) Jakoś doprowadziłem twarz do kultury. Dłonie też wyglądały jako tako, ale ręce już nie dały się tak łatwo odmyć bez mydła ;-) Ale jakoś, chowając je, poradziłem sobie.
Wsiadłem do pociągu. Wreszcie mogłem chwilę odpocząć - praktycznie cały dzień na nogach. Dojeżdżam do Żyrardowa. A na peronie widzę masę policjantów. Uzbrojonych, a raczej ubranych, jakby zaraz miała się rozpocząć jakaś wielka rozróba. Wysiadłem niepewnie, rozejrzałem się... Nic podejrzanego. Żadnych kibiców, żadnych recydywi^W rezerwistów, żadnych rolników wysypujących zboże na tory. Najwyżej kilku dresów, ale to normalka. Wątpię, żeby kilku dresiarzy chciało się bić z, na moje zmęczone, ale jeszcze dobrze widzące oko, osiemdziesięcioma policjantami. Mało tego! Policjantami z Warszawy (naszywka syrenki na ramionach). Co się działo? Nie wiem.
Słowa kluczowe: foto kolej ed59 skierniewice parowozownia psmk tkp
Ech ta pogoda...
25.08.2006 - Piątek - 20:21
W pół do siedemnastej była całkiem niezła pogoda. Słońce nawet wychodziło zza chmur. Pojechałem sobie na tory. Postałem chwilę, a pogoda zrobiła się drastycznie różna. Wyglądało jakby zaraz miała się rozpocząć niezła burza (burza była, ale słaba). A na zdjęciach najjaśniejszymi punktami były światła pociągów... Mam nadzieję, że jutro rano pogoda będzie znośna i nie będzie padać. W końcu muszę się pojawić w Parowozowni ;-)
Ukrotnione Sputniki
24.08.2006 - Czwartek - 20:19
Udało mi się złapać po raz drugi ukrotnione Sputniki. Niestety, za późno zorientowałem się, że to są te dwie lokomotywy - 3E-42 i 3E-53, które mają gniazda sterowania ukrotnionego. Nie zdążyłem spojrzeć, czy pomiędzy nimi wiszą "kabelki". Ale... Nie zauważyłem, żeby w drugiej lokomotywie był cżłowiek i na dodatek, druga lokomotywa miała podniesiony przedni pantograf. Podczas jazdy w trakcji podwójnej, zazwyczaj pierwsza lokomotywa ma podniesiony przedni pantograf, a druga tylny. Kwestia praktyczna (smar z pantografu pierwszej lokomotywy nie leci na czoło drugiej) oraz bezpieczeństwa (w razie połamania pantografu z przedniej, nie spadnie on na czoło drugiej). Tutaj obie jechały na przednich pantografach... Zupełnie jak jednostki EN57 (które zazwyczaj jeżdżą na tylnych) ;-)
Radziwiłłów Mazowiecki
23.08.2006 - Środa - 21:10
W niedzielę postanowiłem wybrać się rowerem w kierunku innym niż dotychczas - zachodnim. Wjechałem do lasu i "drogą pożarową nr 17" dojechałem do wsi Łubno (nawet nie miałem pojęcia, że taka istnieje), potem do Jesionki, a konkretnie do przystanku osobowego Sucha Żyrardowska (takiej wsi to chyba w ogóle nie ma - przystanek jest położony na terenie wsi Jesionka). W poniedziałek postanowiłem pojechać jeden przystanek kolejowy dalej, czyli pojechałem do tej samej wsi - Jesionki, ale do przystanku Jesionka. Chciałem we wtorek pojechać kolejny przystanek dalej, ale pogoda była niezbyt ciekawa.
Za to dzisiaj, wreszcie pojechałem do kolejnego przystanku, a właściwie stacji - Radziwiłłowa Mazowieckiego. Stacja leży na terenie wsi Radziwiłłów Mazowiecki, ale zaraz za stacją już zaczyna się Grabina Radziwiłłowska - wieś dużo większa od samego Radziwiłłowa. Stacja służy również mieszkańcom Franciszkowa (na terenie którego jest położona głowica wschodnia stacji), Bud Zaklasztornych i Bartnik (głowica wschodnia stacji). W ogóle jadąc przez te wsie można się poczuć jak na Górnym Śląsku. Nie wiadomo kiedy wyjeżdżamy z jednej, a wjeżdżamy do drugiej wsi ;-)
Do Radziwiłłowa dotarłem w trzydzieści dwie minuty, co na dystansie ponad trzynastu kilometrów jest chyba niezłym wynikiem (a jeszcze jechałem pod wiatr ;-)). Droga, którą wybrałem okazała się naprawdę niezła. Praktycznie cały czas jedzie się drogą asfaltową. Tylko dwa odcinki - pięciokilometrowy, leśny odcinek Żyrardów - Łubno oraz odcinek wzdłuż toru w Jesionce nie są asfaltowe, ale za to nawierzchnia jest dość dobra i całkiem przyjemnie się jedzie.
W Radziwiłłowie byłem jakieś dwadzieścia pięć minut. Zostałbym dłużej, ale od północnego zachodu nadciągały niezłe chmury.
W międzyczasie jakiś (na oko) dziesięciolatek na rowerze, uznał mnie za wyjątkowo kompetentną osobę i spytał się: Czy tą drogą dojadę do blaszaka?
. Cóż... Moja kompetencja niestety dotyczy raczej tematu kolei, a nie ścieżki, która prowadzi wzdłuż torów ;-) Cóż... Chłopak musiał zaryzykować i pojechał "na żywioł" ;-)
Zebrałem się dość szybko, bo pogoda gwałtownie się psuła. Nagle ustał wiatr, a jak wiemy, to bardzo często jest oznaką zbliżającej się nieuchronnie burzy. Dałem w pedał i zacząłem wracać do domu.
Dobrze, że wcześniej zapamiętałem nazwę ulicy w Budach Zaklasztornych, którą powinienem wrócić do domu, bo nieuchronnie musiałbym nadrabiać dodatkowe kilka kilometrów i jechać przez Puszczę Mariańską, co przyjemne dla rowerzysty nie jest... Po drodze jeszcze, w Jesionce spotkałem zająca. Siedział sobie szarak na środku drogi. Z chęcia zrobiłbym mu zdjęcie, nawet z daleka, żeby się nie spłoszył. Niestety z naprzeciwka jechała jakaś kobieta na rowerze, która raczej nie wiedziała, że jak ktoś wyciąga aparat, żeby zrobić zdjęcie zającowi, to lepiej tego zająca nie płoszyć... Kilka kilometrów przed domem, już w lesie, dogonił mnie deszcz... Ale i tak byłem bardziej mokry z powodu obfitego spocenia niż tego deszczu ;-)
A w sobotę, jeśli pogoda pozwoli, jadę rowerem do Parowozowni, do Skierniewic. Od Radziwiłłowa będzie to jakieś dziesięć kilometrów. A na dodatek drogę z Radziwiłłowa do Skierniewic znam dużo lepiej niż z Żyrardowa do Radziwiłłowa. Wystarczy tylko w Bartnikach przy sklepie skręcić w las i wyjeżdża się w Rudzie, kilometr od Skierniewic ;-) Tam już raczej się nie zgubię ;-)
Poturbowany
16.08.2006 - Środa - 22:49
No tak... Beztroskie bieganie po tłuczniu musi kiedyś się skończyć... Dziś w Korytowie, chciałem sobie zrobić kolejny fotomontaz, który, nawiasem mówiąc, nie wyszedł, bo w czasie przejazdu pociągu momentalnie zaszło słońce za chmury. Chciałem sobie zrobić zdjęcie, wszedłem na tory, aparat pstryknął i schodząc obsunąłem się z półmetrowego nasypu z tłucznia ;-) Skutek: podrapanie lewej ręki i solidny sinak na "końcu pleców" (to znaczy jeszcze nie jest siny, ale będzie, będzie ;-)). Jak ja to zrobiłem? Nie wiem ;-)
Zmodernizowane kible
11.08.2006 - Piątek - 22:16
Trafiłem dzisiaj na przejeżdżającą parę dwóch kibli EN57-2023 i EN57-2022. Jechały na zachód. Zapewne z Mińska Mazowieckiego. Do Katowic, Opola albo Wrocławia... Już z daleka coś mi nie grało. Miały wyjątkowo silne światła umieszczone dość wysoko. Marcin stwierdził, że bzdury gadam. To niemożliwe, żebym widział z "pół kilometra", że to nie jest jakiś standardowy pociąg. A jednak widziałem. Nawet więcej niż z pół kilometra, bo ten kibel stał na semaforze wjazdowym do Żyrardowa, a to jest ponad kilometr od peronu ;-) Z początku przypomniało mi to kaczokibla - 14WE, ale to było raczej niemożliwe, bo warszawskie 14WE, nawet jeśli byłaby konieczność ich przejazdu do Newagu, to nie jechałyby Wiedenką. Ludmiła? Też nie. Górne światło umieszczone zbyt wysoko. Ale zacząłem się w końcu domyślać, że to pewnie EN57-2k ;-)
Gołąbki, Odolany, Rembertów
08.08.2006 - Wtorek - 20:44
Dzisiaj, razem z Kubą Zarembskim, zrobiliśmy sobie spotkanie fotograficzne. Oczywiście kolejowe ;-)
Na pierwszy ogień padł przystanek osobowy Warszawa Gołąbki, z racji swojego dość ciekawego położenia. Sam przystanek jest zlokalizowany na magistrali E20 (Kunowice - Terespol), ale na jego wysokości, do E20 zbiega linia Józefinów - Gołąbki, która jest wykorzystywana przez pociągi towarowe, które z Wiedenki jadą na Warszawę Główną Towarową (Odolany) i z powrotem. Słońca jeszcze wtedy nie było... Gęste chmury, pogoda raczej niemrawa, ale trochę ciekawych rzeczy się dało ustrzelić. Trafiliśmy dwa pekapowskie brutta (jeden do i jeden z Warszawy), jedno brutto ze Szczakowej prowadzone 181 116-5 i jedno brutto z PTKiGK prowadzone 3E-006 wespół z jakimś Rumunem (060Da) w czerwonym malowaniu Sigmy. Drewniana kładka, mimo, że nie pierwszej młodości całkiem jeszcze nadaje się dla fotografujących ;-)
Potem wybraliśmy się w kierunku Warszawy Głównej Towarowej. Świeżo skoszone zarośla utrudniały przejście. Dopiero po przejściu na północną stronę torów dało się normalnie iść. Z daleka widać było Tamarę z Coaltranu i Sputnika ze Szczakowej na manewrach. Po drodze złapaliśmy kilka pociągów.
Dotarliśmy na Warszawę Główną Towarową. Skorzystaliśmy z używanego przez autochtonów przejścia - skrótu z Włoch na Bemowo - do Tesco ;-) Staliśmy tam trochę czasu czekając na wyprawienie pociągu Szczakowej. W międzyczasie złapaliśmy pekapowską Tamarę na manewrach i stonkę, która jej towarzyszyła. Niestety na wyprawienie prywatnego pociągu nie udało nam się poczekać w tym miejscu. Jakaś kobieta ze skrzekliwym głosem pogroziła nam, że jeśli stamtąd nie pójdziemy to ona "zadzwoni". Miała wyjątkowo nieprzyjemny głos. Oddaliliśmy się z tego miejsca o jakieś pięćdziesiąt metrów ;-) Tam dopadliśmy jeszcze Tamarę z Coaltranu, która przyjechała na pogaduszki ze Sputnikiem ze Szczakowej. W sumie to rodzina ;-)
Z Odolan poszliśmy na pętlę Nowe Włochy. Stamtąd podjechaliśmy sobie 127 na stację Włochy i wsiedliśmy do SKM-ki, którą przejechaliśmy się aż do końca jej trasy - Rembertowa. Co ciekawe, okazało się, że całkiem sporo osób korzysta z SKM-ki na jej nowej trasie. Na odcinku Warszawa Zachodnia - Warszawa Centralna było nawet tłoczno (ale to "zasługa" remontu tunelu). Do Rembertowa dojechało kilkanaście osób (większość wysiadła na Wschodniej). Za to z powrotem w Rembertowie wsiadło już więcej osób, na Wschodniej zrobiło się ciasno, a na Centralnej pociąg był godzien "stawać w szranki" z niejednym zatłoczonym wieczornym kiblem do Skierniewic ;-) W Rembertowie mieliśmy krótki pobyt, tylko na czas nawrotu 14WE-03 (z tego co zauważyłem, to numer taborowy pokrywał się dzisiaj z numerem brygady ;-)) i obejrzeliśmy efekty modernizacji E20.
A zmęczony byłem po powrocie, że hej ;-)
Słowa kluczowe: foto kolej ep09 szczakowa ptkigk 181 en57 et22 sm48 tem2 coaltran m62 sm42 odolany
Robota wre
07.08.2006 - Poniedziałek - 20:47
Robota wre w Korytowie. Oczywiście nie mogłem się powstrzymać, żeby się kawałek przejechać ;-) Zmęczyłem się, więc będę lepiej spał (w drodze powrotnej jechałem przez Korytów ~35 km/h) ;-)
Złapałem cztery dziewiątki: 008, 012, 015 i 047 (krótki film). Próbowałem również przedostać się na drugą stronę rzeczki, ale przejście pod torami ułożone z kamieni było zalane - widocznie po ostatnich deszczach poziom wody przybrał.
Trwa zakładanie sieci trakcyjnej. Spory odcinek już został dziś zawieszony. Ale zostało jeszcze dużo. Trudno powiedzieć kiedy będzie wszystko gotowe. Pociągi wciąż kursują tylko po jednym torze.
Ale tylko na chwilę
05.08.2006 - Sobota - 19:58
Bliskość CMK i łatwość dotarcia do niej sprawia, że bez zastanowienia jadę sobie tam tylko po to, żeby przejechać się rowerem. Jadę "tylko na chwilę" - nie stoję długo. Spontaniczne wypady na CMK... A, że na tym spontanicznym wypadzie trafiają się ciekawe sytuacje to co innego ;-)
Pojechałem; zobaczyłem, że "ubytki" w ciągłości szyn są już uzupełnione ;-) Ale na szlakowej dwójce nie ma jeszcze zawieszonego druta. Zjechałem do stacji od strony południowo-wschodniej. Dziś sobota, to nikt się nie kręcił. Zrobiłem zdjęcie dźwigu EDK300/5-67. Mogłem podejść bliżej, nawet dotknąć dźwigu, ale wolałem nie ryzykować spotkania z żadnym kolejowym "autochtonem" ;-) Skryłem się za małym budyneczkiem. Drugie zdjęcie zrobiłem już wracając na drogę - pod górkę ;-)
Miałem już wracać, ale spostrzegłem z wiaduktu, że semafor wyjazdowy w kierunku Grodziska wskazuje S2. Pojechałem w kierunku semafora wjazdowego. Złapałem EP09-036, ale zdjęcie mi nie wyszło. Były kiepskie warunki i ustawiłem zbyt długi czas naświetlania. Ale wiadomo, że dziewiątki na CMK lubią jeździć parami ;-) Od południa było już widać światła kolejnego pociągu, a semafor wjazdowy zdążył już przełączyć się na S5. Była to EP09-047 z "Norwidem". Niestety mechanik tak bardzo mnie pozdrawiał, że nie dał mi wcisnąć ułamek sekundy poźniej spustu migawki. Tak trąbnął kilka metrów ode mnie, że zrobiłem zdjęcie ciut za wcześnie ;-) Oczywiście nie oznacza to, że zdjęcie jest złe. Po prostu lokomotywa nie wjechała centralnie w kadr. Po wykadrowaniu zdjęcie wygląda tak:
Wrzucam też zdjęcie nowego słupa trakcyjnego. Obiecywałem przecież już jakiś czas temu, że sfotografuję ;-)
Niebezpieczna zabawa ;-)
23.07.2006 - Niedziela - 01:51
Szukałem dziś wrażeń. I spontanicznie, dla zabicia czasu wchodziłem sobie na tory przed przejżdżającymi pociągami. Mówię Wam! Ekstra zabawa! A ile emocji!!!
Jestem na CMK. Widzę, że od południa nadjeżdża pociąg. No to idę na tory. Pociąg jest coraz bliżej - zbliża się z ogromną prędkością. Kto pierwszy stchórzy? Ja? Czy on? Widzę już pot na twarzy mechanika. Słyszę ten przeraźliwy dźwięk Rp1 i pisk zakleszczających się tarczy hamulcowych po uruchomieniu nagłego hamowania. Stchórzył! Wygrałem, więc odskakuję.
Przeze mnie zrobiło się małe opóźnienie. Ale co tam... Czekam na następny. Nadjeżdża od Warszawy. O! Prowadzą go dwie lokomotywy: EP09-045 i EP09-047. Obie mają połówkowe pantografy. Fajnie. Wskakuję na tor. Mechanik już mnie zobaczył. Dość wcześnie zaczął hamować i już przeraźliwie trąbi. A ja stoję. Stoję i się nie ruszam. Mechanik coraz wyraźniej widzi moją pomarańczową kamizelkę. A ja stoję. Odskoczyłem na milimetry przed pociągiem. Znowu się udało...
Fajnie, prawda? ;-)
Żyrardów - Korytów - CMK - Jaktorów - Międzyborów - Żyrardów
19.07.2006 - Środa - 23:45
Ot, takie sobie małe kółeczko zrobiłem rowerkiem. Wczoraj najpierw pojechałem rozpoznać trasę do Korytowa (pierwszej po Grodzisku Mazowieckim stacji towarowej na CMK). Trasa całkiem niezła, miejsce do fotografowania też się znajdzie, a odległość jest podobna jak do Jaktorowa (choć czasowo ciut krócej - około 15 minut jazdy). Zobaczyłem dlaczego po CMK pociągi jeżdżą tylko po jednym torze - spory kawałek wyciętego toru nr 2 oraz dłuuugi odcinek, na którym w ogóle nie ma trakcji elektrycznej. Nie zrobiłem wczoraj żadnych zdjęć pociągów.
Po powrocie do domu, rozłożyłem mapę topograficzną (w ucywilnionej wersji z Wojskowych Zakładów Kartograficznych) i zobaczyłem, że od Korytowa, aż do drogi Żyrardów - Grodzisk - Warszawa jest możliwość przejazdu po, według mapy, twardej drodze. I to prawie cały czas wzdłuż CMK. No to cóż innego mogłem dzisiaj zrobić? ;-) Zaopatrzyłem się tylko w butelkę wody, podpompowałem koła i ruszyłem.
Dojechałem do Korytowa. W Korytowie trzeba skręcić w lewo, w asfaltową drogę, która prowadzi do stacji. Ale asfalt ciągnie się dalej. Jest kilka zakrętów, nie mniej jednak cały czas widać nasyp CMK. Dojechałem do przejazdu pod torami CMK. Nawiasem mówiąc, muszę się ogolić, bo przypadkowo spotkana w tamtej głuszy grupka młodzieży, zaczęła mówić mi dzień dobry, całkiem serio biorąc mnie za dużo starszego niż w rzeczywistości jestem ;-) Zaraz po przejechaniu, skręciłem w lewo, w drogę z "eksperymentalną nawierzchnią z płyt" i zacząłem przyzwyczajać się do okresowego podskakiwania ;-) Obserwowałem cały czas CMK. Żadnego planowego pociągu w tym czasie nie zauważyłem, ale zauważyłem cztery ekipy PKP Energetyka, które (w kolejności, w której zauważałem) zakładały sieć trakcyjną, montowały wysięgniki na słupach, ustawiały nowe słupy oraz demontowały stare słupy (przy czym ostatnia ekipa już demontowała prawie na wiadukcie nad drogą Żyrardów - Grodzisk; jakieś 9,5 km od Grodziska). A nowa trakcja jest dość interesująca. Słup zasadniczo wygląda jak dotychczas stosowany, ale jest ładnie pomalowany oraz, co ważne, ma dodatkowy wysięgnik na samym szczycie, który trzyma dodatkową linę nie połączoną bezpośrednio z liną nośną ani drutami jezdnymi. Muszę poszukać informacji na temat technologii wykonania sieci trakcyjnej dla wysokich prędkości. Trzeba przyznać, że nowa trakcja robi wrażenie ;-) Nie zrobiłem zdjęć, ale zrobię, zrobię ;-)
Dojechałem wreszcie do drogi Żyrardów - Grodzisk. Kawałeczek przejechałem w kierunku zachodnim i skręciłem na wieś, bodajże, Stare Budy. Dojechałem do Wiedenki. A stamtąd już tylko kilkaset metrów do "starego" miejsca fotografowania na CMK ;-) No skusiłem się ;-) Chwilkę postałem. Dosłownie kilkanaście minut. Zrobiłem aż jedno zdjęcie i nakręciłem kilkunastosekundowy filmik, którego tutaj nie zamieszczę ze względu na ogromny rozmiar - prawie 10 MB!
Wróciłem do domu, licznik rowerowy wskazał 25 kilometrów. Całkiem, całkiem ;-)
Kolejna poranna wycieczka
13.07.2006 - Czwartek - 19:49
Wczoraj też zerwałem się z łóżka po czwartej i znowu byłem na CMK o piątej ;-) Było nieco spokojniej... Po Wiedence ruch normalny, a po CMK ruch tylko po torze nr 1 (właściwym dla kierunku Grodzisk Mazowiecki -> Komorów). Ale dzięki temu, można było łatwo przewidywać z której strony będzie jechał następny pociąg (wygaszony lub zapalony semafor SBL) ;-) Posiedziałem ponad trzy godziny i zrobiłem trochę zdjęć. Opublikuję tylko część z nich, przynajmniej te lepsze/ciekawsze ;-)
Tak, wiem, już nie jedna osoba mi powiedziała, że nie mogę spać ;-)
3E/1-42 ze sterowaniem ukrotnionym?!
11.07.2006 - Wtorek - 16:06
Dość spontanicznie dzisiaj wybrałem się do Międzyborowa, ale nie w celu fotografowania pociągów. No dobra... Może choć trochę, ale to przy okazji ;-)
No i tak jestem w tym Międzyborowie i widzę, że od Żyrardowa zmierza jakiś pociąg. Na peronie pusto, więc nie kibel. Na pospieszny też nie godzina. Jak nic jakieś brutto ;-) Ustawiłem się koło przejazdu (teraz sobie w brodę pluję, bo mogłem wybrać lepsze miejsce, na przyszłość będę wiedział) i patrzę. Widzę niebieskie barwy, rozpoznaję już, że to Sputnik ze Szczakowej. Dojeżdża, ja robię mu "pstryk" i oto efekt:
A to dwa inne (wcześniejsze) zdjęcia tej lokomotywy:
Widzicie tę różnicę na czole lokomotywy? Teraz ta lokomotywa ma zamontowane dwa gniazda. Takie gniazda są charakterystyczne dla lokomotyw, które mają sterowanie ukrotnione (możliwość sterowania więcej niż jedną lokomotywą przez jednego maszynistę). Sputniki fabrycznie nigdy nie miały takiej możliwości (a przynajmniej o tym nie słyszałem) i nie były projektowane do ciągnęcia pociągów w trakcji ukrotnionej. Szczakowa praktycznie wszystkie pociągi z węglem ciągnie przy pomocy dwóch lokomotyw. Teraz częściej są to dwie elektryczne, ale kiedyś zazwyczaj było to diesel i elektryk (diesel do szybkiego przemanewrowania wagonów na bocznicy). Teraz już nie muszą zawsze jeździć z dieslem, bo Coaltran (właściciel kilku Tamar) może się zająć manewrami (Coaltran też należy do grupy PCC tak jak Szczakowa). Może to ich skłoniło do zamontowania sterowania ukrotnionego w Sputnikach? ;-)
Niestety te gniazda zauważyłem dopiero na zdjęciu i nie spojrzałem, czy wisiały jakieś przewody łączące tę lokomotywę z drugą. Ale będę czujny ;-)
Poranna wycieczka
06.07.2006 - Czwartek - 13:25
Wstałem dziś około 4.20 rano. Szybkie mycie zębów, kanapki i aparat do plecaka. Fru! Rower z garażu i jedziemy na CMK. Na miejscu byłem o równej piątej ;-)
Spokój, ptaki śpiewają, słońce dopiero wstaje, a pociągi pasażerskie rozpoczynają godziny szczytu. Usiadłem sobie spokojnie na południowym krańcu wiaduktu toru nieparzystego i czekałem. Na początku ruch odbywał się raczej po Wiedence (czyli dołem). A to jakiś kibel do Warszawy, a to TLK z Kołobrzega do Krakowa, a to pierwszy pospieszny do Łodzi. Słońce jeszcze nie było wysoko i cień wiaduktu był bardzo długi. Przez to zdjęcia te były niedoświetlone. Ale później, kiedy słońce się podniosło, to całkiem fajne zdjęcia wychodziły przy długiej ogniskowej.
Seria z kibelkami na Wiedence:
Dość mocno niedoświetlałem tych zdjęć, ale efekt mi się podoba. Mimo, że jest lipiec, to zdjęcia, mam takie wrażenie, wyglądają na zrobione słonecznego dnia października ;-) Całkiem nieźle ten efekt widać na zdjęciach pospiesznych złapanych na Wiedence:
Przypatrzcie się EP07-384. Najpewniej ledwo co wróciła z naprawy, bo jeszcze cała się świeci. W tamtym roku jeszcze nie miała tylu pomalowanych na biało detali. Szczerze mówiąc, buracko to wygląda ;-)
No, ale co się działo na CMK? Trochę się działo. Trafiłem dwa razy służbowego kibla Idzikowice-Grodzisk-Idzikowice. Najpierw oczywiście jak jechał do Grodziska, potem (39 minut później) jak wracał. Obsługiwała go Łódzka jednostka (PRST Idzikowice podlega ZPR Łódź) EN57-1489 - żółto-niebieskie malowanie typowe dla Bydgoszczy, ale popularne również w ZPR Łódź.
Dwa byki. Jeden jechał z mieszanym bruttem do Warszawy, drugi jechał z Warszawy (a raczej z Pruszkowa) i ciągnął same wagony z kontenerami. Dziewiątki też były. Konkretnie pięć. Niestety tylko trzy sfotografowane, bo fotografując jedną okazało się, że zamiast włączyć to wyłączyłem aparat, a przy drugiej aparat radośnie i z iskrą w oku na wyświetlaczu stwierdził Wymień baterię... Cóż... Już parę razy takie gapiostwo mi się zdarzyło, ale jakoś nie mogę się nauczyć, żeby wymieniać baterie na czas ;-)
Dwie złapane dziewiątki to zdjęcia z wysokimi kontrastami - EP09-043 sfotografowana bezczelnie pod słońce, EP09-002 z bocznym-tylnym oświetleniem. EP09-043 mnie zaskoczyła jak jadłem sobie kanapki na śniadanie i już nie było szans na przejście na drugą stronę toru.
Przesiedziałem ponad trzy godziny i jeszcze przed dziewiątą byłem z powrotem w domu. A teraz trochę mi się chce spać ;-)
Mały apdejt: Zapomniałem! Zrobiłem przecież jeszcze sam sobie zdjęcie ;-)
Słowa kluczowe: foto kolej cmk wiedenka ep09 en57 et22 eu07 ep07
Dzisiejsze łowy
04.07.2006 - Wtorek - 22:09
Ostatnio praktycznie codziennie mykam na godzinkę lub dwie na tory. Dzisiaj udało mi się złapać byka z CTL-u. Co ciekawe, ma on podwójne oznaczenie. Jedno ewidentnie CTL-owskie - CTL RS-003 oraz oznaczenie w stylu PKP - ET22-143. Jaki ma w tym cel CTL? Nie wiem. Czy, po wprowadzeniu oznaczeń numerycznych, dopiszą mu trzecie oznaczenie? Nie wiem, ale kiedyś się dowiem ;-)
Tak, zdjęcie byka niezaprzeczalnie zrobione zostało "pod słońce". A właściwie światło słoneczne padało pod kątem około 90°, czyli w najmniej korzystnych warunkach. Ale w Gimpie udało się coś z tego zdjęcia wyciągnąć ;-)
A wczoraj na CMK...
25.06.2006 - Niedziela - 12:39
A wczoraj na CMK przestój! Było tak spokojnie, godzinę siedziałem i nic nie jechało. Ale opłacało się czekać. Jak się rozjechały, to seriami ;-)
Były bardzo dobre warunki - ładne naturalne światło wysoko na czystym niebie. Czasy naświetlania mogłem spokojnie skrócić do 1/1000 s, co musi spowodować ostre jak żyleta zdjęcie. I oczywiście, ostre wyszły ;-)
Krótki wyciąg z ostatnio dodanych zdjęć:
Nawet zdjęcia zrobione pod słońce (może niezupełnie pod słońce, ale z bocznym oświetleniem wyszły całkiem całkiem!
181 szaleje! ;-)
22.06.2006 - Czwartek - 20:57
Pisałem o moim nowym aparacie?! Pisałem ;-) No to pokażę Wam zdjęcie, jakie udało mi się zrobić.
Prawda, że dużo lepsze niż z poprzedniego aparatu? ;-)
181-131-4 ze Szczakowej
14.05.2006 - Niedziela - 15:34
Tak, wczoraj znowu byłem na CMK. I oprócz kilku nieudanych zdjęć dziewiątek (cóż, czasy naświetlania rzędu 10 milisekund są nie do przyjęcia) udało mi się zrobić dwa nieudane zdjęcia czeskich lokomotyw serii 181, które teraz jeżdżą w Szczakowej. Jedno z tych zdjęć było mniej nieudane, więc jeszcze przeszło moją (słabą) kontrolę jakości i wrzuciłem je na serwer.
Czerwony Gagar!
02.05.2006 - Wtorek - 23:07
Pewne rzeczy uzależniają. Kolejną używką, bez której, już to wiem, ciężko będzie mi sobie poradzić, jest CMK, a konkretnie wiadukt nad Wiedenką. Dzisiaj, zamiast robić sprawozdanie z Zasilania, pojechałem sobie żeby dokończyć film w analogowym aparacie i pstryknąć nieco już na cyfrę.
Ale wiadomo, dziś nieco mniej pociągów jeździ. Na CMK spotkałem tylko cztery (plus dwa, które przejechały kiedy tylko zeszliśmy na dół). Złapałem też dwa sprzęgnięte byki luzem, które jechały sobie Wiedenką. Mechanik puścił głośne Rp1, uśmiechnął się i pomachał mi ręką. Pomarańczowa kamizelka odblaskowa jednak robi swoje ;-) Zdjęcie pójdzie do wywołania w czwartek. Mechanicy z dziewiątek też gwizdali, ale w dziewiątkach najfajniejsza jest jednak ta fala uderzeniowa. Stoisz sobie swobodnie na nogach, a tu nagle uderza cię powietrze pędzące 160 km/h. To trzeba przeżyć ;-)
Ale wracając udało mi się jeszcze spotkać 3E-007 oraz M62-1241 z PTKiGK Zabrze, a później rarytasik na polskich torach: czerwonego Gagara z Orlenu! Trochę dziwnie ludzie się na mnie patrzyli, kiedy robiłem zdjęcie na przejeździe w Międzyborowie ;-) Niestety, umknęły mi dwa Sputniki z CTL-u :-/
Na razie jednak jestem uziemiony, bo jadąc na CMK, mój ekologiczny pojazd dwukołowy - rower doznał usterki. Pękła mi linka hamulca tylnego. Starałem się nie przekraczać 20 km/h, a jadąc czułem się jakbym prowadził pociąg pasażerski mając do dyspozycji tylko hamulec hydrauliczny działający na osie lokomotywy ;-) Przedni hamulec to nie to samo. Ale naprawi się i znowu będzie się zarywać czas na CMK ;-)
Słowa kluczowe: cmk ep09 kolej foto ptkigk orlen m62 t448p 3e
Halo, to ja, EP09-025
27.04.2006 - Czwartek - 21:55
Nieśmiało przyznam się, że zrobiłem sobie dzisiaj wolne, bo w ostatniej chwili wypadła mi z planu laborka z Telekomunikacji (ale wskoczyła w inne miejsce) i wykorzystałem ten czas na kolejną wizytę na CMK. Wziąłem ze sobą cyfrówkę oraz, wychodząc z założenia, że będzie on zbyt wolny do tych zdjęć, aparat klasyczny - taki z błoną światłoczułą ;-)
No i się zaczęło. EP05-23 wracający do Warszawy, EP09-001 jadący po niewłaściwym torze na południe, jeszcze jedno EP09 w czerwonym malowaniu, ET41 z bruttem, jadące na południe już po właściwym torze oraz EP09-025, która śmignęła jakieś 2,5 metra koło mnie, a ja głupi zrobiłem jej zdjęcie nie trzymając się niczego. Ledwo się na nogach utrzymałem... Następnym razem muszę pamiętać, żeby drugą ręką jednak czegoś się trzymać, bo fala uderzeniowa jest całkiem silna.
Teraz muszę tylko dokończyć film i go wywołać ;-)
Specyficzna uczelnia ;-)
26.04.2006 - Środa - 20:30
Niepowtarzalność mojej uczelni, a już w szczególności mojego wydziału, powoduje, że mamy do czynienia na zajęciach z rozmaitym sprzętem i technologiami, które na innych uczelniach technicznych raczej nie są spotykane. Na przykład radary... Stoi sobie koło jednego z budynków Instytutu Radiolokacji takie bydle - radar lotniskowy Westinghouse ASR-8 (z radarem wtórnym), który jeszcze niedawno stał na lotnisku Okęcie i siał wiązką elektromagnetyczną po samolotach ;-)
Skorzystaliśmy z chwili wolnego czasu i ładnej pogody ;-)
Na pierwszym zdjęciu, wykonanym nieco później mam straszną minę... To wszystko przez to słońce siejące prosto w oczy :-/ A na drugim, chciałem skorzystać z samowyzwalacza. Ale myślałem, że zdjęcie już się zrobiło. Byłem w błędzie i złapałem się w powietrzu ;-)
Nowa lokomotywa na polskich torach ;-)
23.04.2006 - Niedziela - 12:32
Wspominałem już o wczorajszym wypadzie na CMK. Zrobiłem praktycznie tylko jedno zdjęcie, ale mój kolega, przy pomocy aparatu w telefonie komórkowym złapał nowy model lokomotywy na polskich torach ;-)
Według oznaczeń na bokach jest to przerobiona krakowska EP09-047, ale wygląda całkiem inaczej. No i oczywiście pędzi 160 km/h.

I, uwaga! To zdjęcie nie zostało poddane żadnej komputerowej obróbce (oczywiście prócz zmniejszenia wielkości).
W rzeczywistości ta lokomotywa oczywiście wygląda inaczej (niestety nie posiadam jej zdjęcia w nowym malowaniu, ale można sobie znaleźć w sieci). Dlatego zastanówmy się w jaki sposób stała się tak aerodynamiczna ;-) Moim zdaniem jest to spowodowane tym, że aparat nie uruchamia wszystkich punktów matrycy, ale uruchamiał je pojedynczymi liniami w kolejności od góry do dołu. Pomiędzy uruchomieniem poszczególnych linii upływał jakiś czas (zapewne mierzony w częściach milisekund, ale przy prędkości obiektu 160 km/h oraz jego oddaleniu od obiektywu około ośmiu, dziewięciu metrów, przesunięcie kątowe (w obiektywie) jest już znaczne. Lokomotywa cały czas się przesuwała, a jej niższe części były rejestrowane coraz dalej. Jest tutaj pewna dobra rzecz, bo żaden obiekt poruszający się nie rozmaże (oczywiście nie mam tutaj na myśli rozmazania wynikającego z niedoskonałości aparatów z fixed focus), najwyżej nieco się przechyli ;-)
Gdyby ktoś nie wierzył, że EP09-047 nie została wyklepana przez jakiegoś domorosłego blacharza z Krakowa, to musi mi uwierzyć na słowo. W momencie zrobienia zdjęcia, właśnie mnie zasłoniła, a ja mogłem ją podziwiać i słuchać tego gwizdu powietrza (ufff... dobrze, że mechanik nie puścił Rp1 ;-)) z odległości c.a. 2,5 m. Wspominałem już, że przez godzinę mi się nogi trzęsły? ;-)
CMK
22.04.2006 - Sobota - 23:00
Dziś, większą grupą, dotarłem na wiadukt CMK nad Wiedenką. Kapitalne miejsce! Szczególnie do fotografowania pociągów przejeżdżających przez Wiedenkę.
Ale stracha też można się najeść. Wystarczy spotkać jakiś pociąg na wiadukcie. Spotkałem dwie dziewiątki (w czerwonym malowaniu) pędzące 160 km/h. Dobrze, że tam jest taka wąska kładka, na której można stanąć. Nogi trzęsły mi się jeszcze z godzinę ;-)
Rozruszanie kości i wyzwalacza
28.03.2006 - Wtorek - 21:01
Wreszcie! Nareszcie! Wyciągnąłem rower z piwnicznej otchłani, zapakowałem aparat do plecaka i wyruszyłem tysiąc trzysta metrów Wiedenkę! Popełniłem jednak błąd! Zapomniałem, że jednak wciąż jest marzec i nie mogę oczekiwać warunków jak w sierpniu. Mogłem jechać w południe, kiedy intensywnie świeciło słońce. Ale nie! Ja byłem zbyt chciwy. Chciałem słońca po zachodniej stronie. Czekałem, czekałem i miałem słońce po zachodniej stronie, ale za grubą warstwą chmur. Przecież w marcu słońce jest jeszcze dość nisko. Dlaczego ja o tym zapomniałem? Efekt - niezbyt udane zdjęcia zrobione w warunkach niespecjalnego oświetlenia.
Nie stałem przy torach zbyt długo. Najwyżej pięćdziesiąt minut (tak, tak, bo tak długim czasie odizolowania, trzeba sobie rozsądnie dawkować przyjemności ;-)) Wsiadłem na rower i popedałowałem zwiedzać nieznane mi części Żyrardowa - czyli blokowisko zwane osiedlem Wschód ;-) Eee... Wcale nie jest tak daleko. Ale obskurnie, że łojej! Bloki z płyty, śmieci na chodnikach, psie gów... Obraz nędzy i rozpaczy. Miejsce o bardzo wysokiej przestępczości...
Zobaczyłem co miałem zobaczyć i się zmyłem. Prędko tam nie wrócę.
A jutro laboratorium Modulacji i Detekcji. Modulacje dyskretne (ASK, FSK i PSK) i impulsowe (PAM i PDM). Ale, co najdziwniejsze, czuję się nawet wesoły ;-)
Jestem na głodzie
13.03.2006 - Poniedziałek - 20:52
Tak, jestem uzależniony, a teraz jestem na głodzie! Od pół roku nie byłem na pociągach. Jak sobie przypomnę ile to daje radości... Jutro biorę aparat i przeznaczę choć piętnaście minut na fotografowanie. Muszę! Muszę, nie mogę się powstrzymać. Gorzej, jeśli nie będzie tak silnego słońca jak dzisiaj.
Braki
02.01.2006 - Poniedziałek - 20:43
W ostatnich dniach czułem, że czegoś mi brakuje. Ciężko mi było powiedzieć co jest przyczyną tego uczucia. Ale wreszcie doszedłem do wniosku, że to długi okres, przez który nie zrobiłem ani jednego zdjęcia żadnym pociągom. Tak, tak, to już uzależnienie...
Mam nadzieję, że w tym roku, na wiosnę, nie będę miał tak wielu zajęć na uczelni i będę mógł choć trochę czasu poświęcić na fotografowanie.
Ok22-31 w Skierniewicach
01.10.2005 - Sobota - 22:32
Dziś, w ramach obchodów 160-lecia Kolei na Ziemiach Polskich (Wiedenka dociera do Skierniewic), z Warszawy Zachodniej do Skierniewic wyruszył pociąg retro złożony z zabytkowych wagonów oraz, oczywiście, parowozu Ok22-31. Przyjazd był planowany na 10.01. Ja na stacji już czekałem godzinę wcześniej ;-)
Jakieś pięć minut przed dziesiątą udało się wypatrzyć wątły ślad kopcenia. Wątły, bo parowóz już nie jechał z pełną mocą.
Wjechał. Powitała go masa ludzi, oraz miejska orkiestra dęta. Przez chwilę działy się różne dantejskie sceny, ale ogólnie sytuacja nie była najgorsza.
Parowóz prezentował się wspaniale. Ładnie się z niego dymiło, a przegrzana para przypominała zapachem zupę grzybową ;-) Pociąg postał kilkanaście minut na drugim torze. Potem został szybko i sprawnie przemanewrowany do Parowozowni.
W Parowozowni trochę postał, pogwizdał, posapał i stał się sporą atrakcją turystyczną.
A teraz biadolenie. Zawiodła pogoda. Chłodno i pochmurno. Słońce nawet na chwilę nie wychyliło się zza grubej warstwy chmur. Wszystkie zdjęcia są przepalone.
Już taki nasz wredny los. Jak jest ciekawa impreza, to oczywiście pogoda nie będzie dopisywać :-/
Ale zobaczyłem parowóz, powąchałem jego parę, nagrałem długie Rp1 i żałuję, że parowozy już od tak dawna nie jeżdża po naszych szlakach.
Słowa kluczowe: kolej foto skierniewice







































































































































