Blog
CMK nawiedzona po roku
05.08.2007 - Niedziela - 12:56
Prawie rok mnie nie było na CMK. Zima, studia, teraz praca... Ale musiałem wreszcie się wyrwać. I się wyrwałem. Wczoraj na półtorej godzinki. Po prostu byłem "na głodzie" i mógłbym już nie wytrzymać ;-)
Odkurzyłem rower, trochę podpompowałem koła i ruszyłem. Po drodze jeszcze zachaczyłem o Marcina. A niech się chłopak też odstresuje od tego ciągłego siedzenia przed komputerem ;-) Dotarliśmy około 16.35 na miejsce. I niestety jedna dziewiątka nam uciekła. Ale przynajmniej sam jej widok pędzącej 160 km/h, lekko pochylonej w kierunku środka łuku, z kilkoma wagonami na haku już mnie odstresował. Wygląda na to, że mam spore zboczenie w tym kierunku, nieprawdaż? ;-)
Udało nam się złapać dwie dziewiątki, byczka z bruttem z Gbs-ów i sfotografowałem jeszcze kibelka KM z góry.
Wróciłem do domu zadowolony ;-) Jednak to jest naprawdę silne hobby ;-)
Poranny wypad
20.12.2006 - Środa - 20:24
Tak proszę państwa, dzisiaj również zrobiłem sobie poranny wypad na fotografowanie. Niezbyt podobny do wakacyjnych wypadów o czwartej nad ranem na CMK, ale jednak poranny ;-) Namówiłem Marcina i około 5.50 byliśmy rozstawieni ze sprzętem na kładce nad peronem w Żyrardowie.
Ciemno jeszcze, nie to co w wakacje, kiedy o tej godzinie to już się fotografowało na całego. Statyw rozstawiony na trochę śliskiej nawierzchni, ludzie dziwnie się patrzą, a palce marzną... Warunki niezbyt ciekawe, więc te pół godziny fotografowania było w sam raz (szczególnie, że wiał nieprzyjemny mroźny wiatr). Oczywiście musiał znaleźć się jakiś facet (z daleka było widać, że stary kolejarz), który z nienawistnym spojrzeniem stwierdził, że "fotografowanie obiektów kolejowych jest zabronione". Zdarzają się niestety ludzie, którzy żyją jeszcze PRL-em i paranoją na temat obronności kraju...
Zrobiliśmy nieco zdjęć. Kilka niestety mi nie wyszło, bo poruszyłem statywem. Czasy naświetlania: różnie - od czterech do piętnastu sekund. Ludzie na peronie oczywiście rozmyci. Nie mogę im przecież powiedzieć "stójcie w bezruchu przez piętnaście sekund" ;-)
Żadnych rewelacji nie udało się zarejestrować, ale przynajmniej poczułem znowu "żyłkę" porannego fotografa kolejowego, a tego nie kupisz płacąć kartą Mastercard ;-)
Dni Transportu Publicznego 2006
25.09.2006 - Poniedziałek - 19:49
Nieco spóźniona relacja z Dni Transportu Publicznego, a właściwie tylko z dnia drugiego - kolejowego. W sobotę już nie chciało mi się jechać, szczególnie po piątkowych przeżyciach ;-)
Przyjechałem na Dworzec Gdański. Niestety zbyt późno. Bilety na pociąg specjalny prowadzony Pt47-112 już były rozdane. Tak samo z biletami do Lokomotywowni na Olszynce. Trudno... Musiałem się zadwolić tylko oglądaniem zgromadzonego taboru.
No to poszedłem zobaczyć już stojącą Pt47-112. Tłumy okropne. Przecisnąć się nie można. Ludzie nie zwracają uwagi, pchają się, szturchają, byle być tylko bliżej... Chaos i anarchia. Zrobić zdjęcia też się nie da, bo tatusiowie wsadzają swoje dzieci na parowóz, a nawet jak nie ma dzieci na czole parowozu, to zawsze jakiś &*(#$ stanie mi przed obiektywem i zacznie się do mnie śmiać...
Musiałem sobie darować. Poszedłem zobaczyć co się działo w innych miejscach. Od razu, rzucały się w oczy dwa 14WE: 14WE-07 i 14WE-02. Widać między nimi różnicę, wykończenie wnętrz oraz inne zabudowanie dachu. A tak przyglądając się bliżej, to widać, że produkt niezbyt udany. Dalej stało trochę innego taboru. SA103-012, EP09-032 (już nie pamiętam czy to była 032), EP08-010 i EP05-023 - te trzy lokomotywy na haku...
Po drugiej stronie jeszcze był jakiś byczek, stonka i Tamara SM48-114. Wszystko ustawione tak, że sfotografować nie za bardzo się dało. A jak się dało, to oczywiście znaleźli się ludzie, którzy zawsze wleźli w kadr. Albo ludzie, którzy fotografowali tabor z odległości metra. Albo fotografowali detale, albo mają niesamowicie małą ogniskową w aparatach...
Poszedłem sobie do stojącego w cichym zakątku EN57-1920 i zjadłem sobie kanapki ;-) Usłyszałem, że będzie jechał parowóz, więc pomknąłem jak najszybciej, żeby znaleźć jakieś niezłe miejsce do fotografowania. Wszędzie ludzie... Nie wiem, jak im te zdjęcia powychodziły, jak robili je z tak bliska...
Czekając na powrót parowozu jeszcze się trochę pokręciłem, zjadłem drugą kanapkę, pogadałem z mechanikiem z EN57-1920 i ustawiłem się znowu... Oczywiście Pt47-112 wracała tendrem do przodu. To i już mniej fotografujących się pojawiło.
Po powrocie parowozu, pokręciłem się jeszcze trochę i wróciłem. Za dużo ludzi, za ciasno, za głośno, nie do końca przyjemnie...
Słowa kluczowe: foto kolej EN57 VT628 Pt47 EP05 EU07 ET22 ET13 14WE
Kolejny rodzynek
07.09.2006 - Czwartek - 18:33
Ładna pogoda, aż szkoda było nie wykorzystać jednego z tych ostatnich słonecznych dni. Wybrałem się na fotografowanie. Byłem krótko. Może z godzinkę. Ale złapałem rodzynka!
Już siódmy dzień jeździ pospieszny z Warszawy do Skierniewic. Różnie bywało przez te siedem dni, ale z tego co mi wiadomo to ani razu nie był o czasie. Dzisiaj też się spóźnił kilka minut, tak jak on to ma w zwyczaju. Ale najciekawsze są zmiany. Od Warszawy do Skierniewic jedzie jako pospieszny - P22111. W Skierniewicach ma niecałą minutę postoju i zmienia kategorię na osobowy (numer też: 4023) i jedzie do Łowicza Głównego zatrzymując się na wszystkich przystankach. Teraz pociąg od razu może jechać z "Łowicz Główny" na wyświetlaczu ;-) Ciekawy był również dzisiejszy skład: EN57-1280 w malowaniu czarno-czerwonym oraz ED72-004. Hmm... Widać z EN57 również da się sterować ED72. Właściwie nie ma się czemu dziwić, bo przecież one są prawie identyczne ;-)
Złapałem też EN57-204, który jest składakiem: ma dwa wagony ryflowane, a jeden gładki. I zauważyłem pewną rzecz. Żeby nie wiem jak dużą będę miał ustawioną przesłonę w obiektywie, to i tak śnieżnobiałe czoło tych kibli będzie raziło podczas oglądania zdjęcia ;-)
Przy okazji przepraszam, za to, że na zdjęciu EN57-1280 oznaczenie jest niewyraźne. Połączenie czarnego, cienkiego napisu i ciemnoczerwonego tła daje przy kompresji do formatu JPEG bardzo niemiłe efekty - wszystko się praktycznie zlewa. Żeby zdjęcie było czytelne musiałoby być prawie nieskompresowane i, co za tym idzie, przesadnie wielkie.
Oszukali mnie! ;-)
04.09.2006 - Poniedziałek - 20:09
Od soboty funkcjonuje zmieniony rozkład jazdy pociągów na trasie Łódź - Warszawa. W przypadku pociągów pospiesznych są to spore zmiany, przy osobówkach (na odcinku Skierniewice - Warszawa) zmiany są niewielkie. Wszystko przez remont odcinka Koluszki - Płyćwia.
Jeden z pociągów pospiesznych, który teraz jeździ w okienku dotychczas wykorzystywanym przez Kmicica (rano) zaczyna bieg dopiero w Skierniewicach. Po południu wraca w takcie łódzkim (16:20 z Centralnej). Bez sensu byłoby trzymanie kilku wagonów i lokomotywy w Skierniewicach, więc oczywistym było, że ten pospieszny będzie jeździł na EZT. W sobotę był to ED72-004, więc myślałem, że dzisiaj też będzie to ta jednostka. Mimo wiatru pojechałem na tory, tak żeby sfotografować tylko tę jednostkę. byłem około 16:45 przy torach, a pociąg miał planowy odjazd o 16:54. Więc stałem, czekałem. Przyjechał jakiś kibel, ale Kolei Mazowieckich. Pojechał. Stałem, czekałem... Przyjechał kibel ze Skierniewic. Przyjechało brutto ze Szczakowej - 3E-56 i 3E-42 (nawiasem mówiąc to ciekawe czemu 3E-42 nie jeździ do pary z drugą "ukrotnioną" 3E-53 - dziś z innym sputnikiem, w tamtym tygodniu z jedną ze 181, dziwne), ale wreszcie, około 17:09 przytoczyło się coś innego. Niestety ta inność była tylko innym malowaniem - zółto-niebieskim - był to EN57-724, który nie miał żadnych dodatkowych informacji poza tym, że jedzie do Skierniewic. Nie czekałem dłużej. Wsiadłem na rower i wróciłem do domu. Czy to był pospieszny? Czy jakaś zwykła osobówka? Raczej pospieszny, bo jednostka ewidentnie ściągnięta z jakiegoś ZPR-u.
Ech ta pogoda...
25.08.2006 - Piątek - 20:21
W pół do siedemnastej była całkiem niezła pogoda. Słońce nawet wychodziło zza chmur. Pojechałem sobie na tory. Postałem chwilę, a pogoda zrobiła się drastycznie różna. Wyglądało jakby zaraz miała się rozpocząć niezła burza (burza była, ale słaba). A na zdjęciach najjaśniejszymi punktami były światła pociągów... Mam nadzieję, że jutro rano pogoda będzie znośna i nie będzie padać. W końcu muszę się pojawić w Parowozowni ;-)
Radziwiłłów Mazowiecki
23.08.2006 - Środa - 21:10
W niedzielę postanowiłem wybrać się rowerem w kierunku innym niż dotychczas - zachodnim. Wjechałem do lasu i "drogą pożarową nr 17" dojechałem do wsi Łubno (nawet nie miałem pojęcia, że taka istnieje), potem do Jesionki, a konkretnie do przystanku osobowego Sucha Żyrardowska (takiej wsi to chyba w ogóle nie ma - przystanek jest położony na terenie wsi Jesionka). W poniedziałek postanowiłem pojechać jeden przystanek kolejowy dalej, czyli pojechałem do tej samej wsi - Jesionki, ale do przystanku Jesionka. Chciałem we wtorek pojechać kolejny przystanek dalej, ale pogoda była niezbyt ciekawa.
Za to dzisiaj, wreszcie pojechałem do kolejnego przystanku, a właściwie stacji - Radziwiłłowa Mazowieckiego. Stacja leży na terenie wsi Radziwiłłów Mazowiecki, ale zaraz za stacją już zaczyna się Grabina Radziwiłłowska - wieś dużo większa od samego Radziwiłłowa. Stacja służy również mieszkańcom Franciszkowa (na terenie którego jest położona głowica wschodnia stacji), Bud Zaklasztornych i Bartnik (głowica wschodnia stacji). W ogóle jadąc przez te wsie można się poczuć jak na Górnym Śląsku. Nie wiadomo kiedy wyjeżdżamy z jednej, a wjeżdżamy do drugiej wsi ;-)
Do Radziwiłłowa dotarłem w trzydzieści dwie minuty, co na dystansie ponad trzynastu kilometrów jest chyba niezłym wynikiem (a jeszcze jechałem pod wiatr ;-)). Droga, którą wybrałem okazała się naprawdę niezła. Praktycznie cały czas jedzie się drogą asfaltową. Tylko dwa odcinki - pięciokilometrowy, leśny odcinek Żyrardów - Łubno oraz odcinek wzdłuż toru w Jesionce nie są asfaltowe, ale za to nawierzchnia jest dość dobra i całkiem przyjemnie się jedzie.
W Radziwiłłowie byłem jakieś dwadzieścia pięć minut. Zostałbym dłużej, ale od północnego zachodu nadciągały niezłe chmury.
W międzyczasie jakiś (na oko) dziesięciolatek na rowerze, uznał mnie za wyjątkowo kompetentną osobę i spytał się: Czy tą drogą dojadę do blaszaka?
. Cóż... Moja kompetencja niestety dotyczy raczej tematu kolei, a nie ścieżki, która prowadzi wzdłuż torów ;-) Cóż... Chłopak musiał zaryzykować i pojechał "na żywioł" ;-)
Zebrałem się dość szybko, bo pogoda gwałtownie się psuła. Nagle ustał wiatr, a jak wiemy, to bardzo często jest oznaką zbliżającej się nieuchronnie burzy. Dałem w pedał i zacząłem wracać do domu.
Dobrze, że wcześniej zapamiętałem nazwę ulicy w Budach Zaklasztornych, którą powinienem wrócić do domu, bo nieuchronnie musiałbym nadrabiać dodatkowe kilka kilometrów i jechać przez Puszczę Mariańską, co przyjemne dla rowerzysty nie jest... Po drodze jeszcze, w Jesionce spotkałem zająca. Siedział sobie szarak na środku drogi. Z chęcia zrobiłbym mu zdjęcie, nawet z daleka, żeby się nie spłoszył. Niestety z naprzeciwka jechała jakaś kobieta na rowerze, która raczej nie wiedziała, że jak ktoś wyciąga aparat, żeby zrobić zdjęcie zającowi, to lepiej tego zająca nie płoszyć... Kilka kilometrów przed domem, już w lesie, dogonił mnie deszcz... Ale i tak byłem bardziej mokry z powodu obfitego spocenia niż tego deszczu ;-)
A w sobotę, jeśli pogoda pozwoli, jadę rowerem do Parowozowni, do Skierniewic. Od Radziwiłłowa będzie to jakieś dziesięć kilometrów. A na dodatek drogę z Radziwiłłowa do Skierniewic znam dużo lepiej niż z Żyrardowa do Radziwiłłowa. Wystarczy tylko w Bartnikach przy sklepie skręcić w las i wyjeżdża się w Rudzie, kilometr od Skierniewic ;-) Tam już raczej się nie zgubię ;-)
Zmodernizowane kible
11.08.2006 - Piątek - 22:16
Trafiłem dzisiaj na przejeżdżającą parę dwóch kibli EN57-2023 i EN57-2022. Jechały na zachód. Zapewne z Mińska Mazowieckiego. Do Katowic, Opola albo Wrocławia... Już z daleka coś mi nie grało. Miały wyjątkowo silne światła umieszczone dość wysoko. Marcin stwierdził, że bzdury gadam. To niemożliwe, żebym widział z "pół kilometra", że to nie jest jakiś standardowy pociąg. A jednak widziałem. Nawet więcej niż z pół kilometra, bo ten kibel stał na semaforze wjazdowym do Żyrardowa, a to jest ponad kilometr od peronu ;-) Z początku przypomniało mi to kaczokibla - 14WE, ale to było raczej niemożliwe, bo warszawskie 14WE, nawet jeśli byłaby konieczność ich przejazdu do Newagu, to nie jechałyby Wiedenką. Ludmiła? Też nie. Górne światło umieszczone zbyt wysoko. Ale zacząłem się w końcu domyślać, że to pewnie EN57-2k ;-)
Gołąbki, Odolany, Rembertów
08.08.2006 - Wtorek - 20:44
Dzisiaj, razem z Kubą Zarembskim, zrobiliśmy sobie spotkanie fotograficzne. Oczywiście kolejowe ;-)
Na pierwszy ogień padł przystanek osobowy Warszawa Gołąbki, z racji swojego dość ciekawego położenia. Sam przystanek jest zlokalizowany na magistrali E20 (Kunowice - Terespol), ale na jego wysokości, do E20 zbiega linia Józefinów - Gołąbki, która jest wykorzystywana przez pociągi towarowe, które z Wiedenki jadą na Warszawę Główną Towarową (Odolany) i z powrotem. Słońca jeszcze wtedy nie było... Gęste chmury, pogoda raczej niemrawa, ale trochę ciekawych rzeczy się dało ustrzelić. Trafiliśmy dwa pekapowskie brutta (jeden do i jeden z Warszawy), jedno brutto ze Szczakowej prowadzone 181 116-5 i jedno brutto z PTKiGK prowadzone 3E-006 wespół z jakimś Rumunem (060Da) w czerwonym malowaniu Sigmy. Drewniana kładka, mimo, że nie pierwszej młodości całkiem jeszcze nadaje się dla fotografujących ;-)
Potem wybraliśmy się w kierunku Warszawy Głównej Towarowej. Świeżo skoszone zarośla utrudniały przejście. Dopiero po przejściu na północną stronę torów dało się normalnie iść. Z daleka widać było Tamarę z Coaltranu i Sputnika ze Szczakowej na manewrach. Po drodze złapaliśmy kilka pociągów.
Dotarliśmy na Warszawę Główną Towarową. Skorzystaliśmy z używanego przez autochtonów przejścia - skrótu z Włoch na Bemowo - do Tesco ;-) Staliśmy tam trochę czasu czekając na wyprawienie pociągu Szczakowej. W międzyczasie złapaliśmy pekapowską Tamarę na manewrach i stonkę, która jej towarzyszyła. Niestety na wyprawienie prywatnego pociągu nie udało nam się poczekać w tym miejscu. Jakaś kobieta ze skrzekliwym głosem pogroziła nam, że jeśli stamtąd nie pójdziemy to ona "zadzwoni". Miała wyjątkowo nieprzyjemny głos. Oddaliliśmy się z tego miejsca o jakieś pięćdziesiąt metrów ;-) Tam dopadliśmy jeszcze Tamarę z Coaltranu, która przyjechała na pogaduszki ze Sputnikiem ze Szczakowej. W sumie to rodzina ;-)
Z Odolan poszliśmy na pętlę Nowe Włochy. Stamtąd podjechaliśmy sobie 127 na stację Włochy i wsiedliśmy do SKM-ki, którą przejechaliśmy się aż do końca jej trasy - Rembertowa. Co ciekawe, okazało się, że całkiem sporo osób korzysta z SKM-ki na jej nowej trasie. Na odcinku Warszawa Zachodnia - Warszawa Centralna było nawet tłoczno (ale to "zasługa" remontu tunelu). Do Rembertowa dojechało kilkanaście osób (większość wysiadła na Wschodniej). Za to z powrotem w Rembertowie wsiadło już więcej osób, na Wschodniej zrobiło się ciasno, a na Centralnej pociąg był godzien "stawać w szranki" z niejednym zatłoczonym wieczornym kiblem do Skierniewic ;-) W Rembertowie mieliśmy krótki pobyt, tylko na czas nawrotu 14WE-03 (z tego co zauważyłem, to numer taborowy pokrywał się dzisiaj z numerem brygady ;-)) i obejrzeliśmy efekty modernizacji E20.
A zmęczony byłem po powrocie, że hej ;-)
Słowa kluczowe: foto kolej ep09 szczakowa ptkigk 181 en57 et22 sm48 tem2 coaltran m62 sm42 odolany
Kolejna poranna wycieczka
13.07.2006 - Czwartek - 19:49
Wczoraj też zerwałem się z łóżka po czwartej i znowu byłem na CMK o piątej ;-) Było nieco spokojniej... Po Wiedence ruch normalny, a po CMK ruch tylko po torze nr 1 (właściwym dla kierunku Grodzisk Mazowiecki -> Komorów). Ale dzięki temu, można było łatwo przewidywać z której strony będzie jechał następny pociąg (wygaszony lub zapalony semafor SBL) ;-) Posiedziałem ponad trzy godziny i zrobiłem trochę zdjęć. Opublikuję tylko część z nich, przynajmniej te lepsze/ciekawsze ;-)
Tak, wiem, już nie jedna osoba mi powiedziała, że nie mogę spać ;-)
Poranna wycieczka
06.07.2006 - Czwartek - 13:25
Wstałem dziś około 4.20 rano. Szybkie mycie zębów, kanapki i aparat do plecaka. Fru! Rower z garażu i jedziemy na CMK. Na miejscu byłem o równej piątej ;-)
Spokój, ptaki śpiewają, słońce dopiero wstaje, a pociągi pasażerskie rozpoczynają godziny szczytu. Usiadłem sobie spokojnie na południowym krańcu wiaduktu toru nieparzystego i czekałem. Na początku ruch odbywał się raczej po Wiedence (czyli dołem). A to jakiś kibel do Warszawy, a to TLK z Kołobrzega do Krakowa, a to pierwszy pospieszny do Łodzi. Słońce jeszcze nie było wysoko i cień wiaduktu był bardzo długi. Przez to zdjęcia te były niedoświetlone. Ale później, kiedy słońce się podniosło, to całkiem fajne zdjęcia wychodziły przy długiej ogniskowej.
Seria z kibelkami na Wiedence:
Dość mocno niedoświetlałem tych zdjęć, ale efekt mi się podoba. Mimo, że jest lipiec, to zdjęcia, mam takie wrażenie, wyglądają na zrobione słonecznego dnia października ;-) Całkiem nieźle ten efekt widać na zdjęciach pospiesznych złapanych na Wiedence:
Przypatrzcie się EP07-384. Najpewniej ledwo co wróciła z naprawy, bo jeszcze cała się świeci. W tamtym roku jeszcze nie miała tylu pomalowanych na biało detali. Szczerze mówiąc, buracko to wygląda ;-)
No, ale co się działo na CMK? Trochę się działo. Trafiłem dwa razy służbowego kibla Idzikowice-Grodzisk-Idzikowice. Najpierw oczywiście jak jechał do Grodziska, potem (39 minut później) jak wracał. Obsługiwała go Łódzka jednostka (PRST Idzikowice podlega ZPR Łódź) EN57-1489 - żółto-niebieskie malowanie typowe dla Bydgoszczy, ale popularne również w ZPR Łódź.
Dwa byki. Jeden jechał z mieszanym bruttem do Warszawy, drugi jechał z Warszawy (a raczej z Pruszkowa) i ciągnął same wagony z kontenerami. Dziewiątki też były. Konkretnie pięć. Niestety tylko trzy sfotografowane, bo fotografując jedną okazało się, że zamiast włączyć to wyłączyłem aparat, a przy drugiej aparat radośnie i z iskrą w oku na wyświetlaczu stwierdził Wymień baterię... Cóż... Już parę razy takie gapiostwo mi się zdarzyło, ale jakoś nie mogę się nauczyć, żeby wymieniać baterie na czas ;-)
Dwie złapane dziewiątki to zdjęcia z wysokimi kontrastami - EP09-043 sfotografowana bezczelnie pod słońce, EP09-002 z bocznym-tylnym oświetleniem. EP09-043 mnie zaskoczyła jak jadłem sobie kanapki na śniadanie i już nie było szans na przejście na drugą stronę toru.
Przesiedziałem ponad trzy godziny i jeszcze przed dziewiątą byłem z powrotem w domu. A teraz trochę mi się chce spać ;-)
Mały apdejt: Zapomniałem! Zrobiłem przecież jeszcze sam sobie zdjęcie ;-)
Słowa kluczowe: foto kolej cmk wiedenka ep09 en57 et22 eu07 ep07







































































