Komentarze do wpisów
Łyżwy
02.02.2008 - Sobota - 23:04
Krzysztof dzisiaj, po raz pierwszy, stanął na lodowisku. Mimo, że już nie raz zdarzyło się Krzysztofowi stać na lodzie, ale nigdy mając łyżwy na nogach.
Jak dotąd łyżwy były rzeczą dla mnie niepojętą. A teraz są dla mnie rzeczą nadzwyczaj trudną. Niestety jestem sztywny jak sztacheta z dębowego drzewa i utrzymanie odpowiedniej do jazdy postawy jest dla mnie strasznym problemem ;-) Ale jakoś udało mi się przeżyć lodowisko zaliczając tylko jeden niegroźny upadek. Mimo wszystko najadłem się sporo wstydu, bo trzyletnie dzieci dużo szybciej łapały o co w tym wszystkim biega niż ja ;-)
Słowa kluczowe: krzysiek
Komentarze
DaLee
Też to przeżywałem jakiś czas temu ;) Nawet nie było tak źle, ale czuję, że sobie wstydu narobiłem. Wiem, że pewnie łatwiej jest rady udzielać, niż samemu się do nich stosować, ale jeśli będzie następna okazja spróbuj nie jeździć zbyt wolno. Niestety ja przekonałem się przed samym końcem, że szybciej jest dużo łatwiej.
03.02.2008 01:06
Adres permanentny
Krystek
Może też kiedyś nauczę się jeździć na łyżwach. Wiem jedno: jeśli będę się uczył jeździć na łyżwach to na pewno sprawię sobie gumowe ochraniacze na łokcie i kolana. I jakąś poduszkę na pupę ;)
03.02.2008 21:05
Adres permanentny
Krzysiek
Krystek: To prawda. Kościsty tyłek tutaj jest niepożądany ;-)
03.02.2008 21:51
Adres permanentny

Meloman
Jak ja wspominam swoje pierwsze "nowyżytne" kroki na lodowisku jakieś dwa lata temu (bo kroków czynionych w wieku 6 lat nie liczę) to wrażenia miałem w sumie podobne - parę upadków, poobijane kości i litościwe spojrzenia jeżdżących do tyłu zygzakiem na jednej nodze ;).
Ale do problemu utrzymania równowagi na lodzie podszedłem po inzyniersku ;> :
1. Wrodzona sztywność kręgosłupa jak słusznie zauważyłeś nie pomaga.
2. Wrodzona sztywność kręgosłupa wybitnie uwydatnia się wtedy, gdy akurat środek ciężkości ciała chce wypaść w takim miejscu, w którym utrzymanie równowagi nie będzie możliwe
3. Wrodzoną sztywność kręgosłupa należy więc zamienić na jakąś naturalną gibkość, np. w kształcie sinusa czy cosinusa; okres funkcji powinien być dobrany w zalezności od wymiarów ciała, masy i prędkości jazdy tak aby kompensować wychylenia związane ze stawianiem kroków ;>
4. Problemem jest również sztywność nóg. Idąc po zwyczajnym podłożu zwykle z dość sporym rozpędem stawiamy kolejne kroki - pociąga to za sobą stosunkowo sporą poziomą składową siły nacisku na podłoże. Gdy występuje tarcie stopy o podłoże to problemu nie ma. A na lodowisku (czy zamarzniętej kałuży) przy pierwszym kroku zaliczamy glebę.
5a. Wobec powyższego na lodowisku trzeba przy kolejnych krokach tak stawiać stopę, by pozioma składowa naszego nacisku na lód była skierowana mniej więcej prostopadle do osi noża łyzwy. Wtedy nie dość, że mamy twarde podparcie to dodatkowo dzięki temu można się odepchnąć a więc uzyskać przyspieszenie.
5b. Uginamy delikatnie kolana, by początkowo chwilę po postawieniu stopy na lodzie siła jej nacisku była możliwie mała. Dopiero chwilę potem przenosimy ciężar ciała na tę nogę.
6. Powyższe bardzo fajnie zachodzi gdy się uzyska już pewną prędkość minimalną. Uzyskujemy wtedy stan równowagi dynamicznej.
7. Plus jest dodatkowo taki, że zachodzi dodatnie sprzężenie zwrotne: jedziemy, by utrzymać równowagę a dzięki utrzymaniu równowagi jedziemy z gwarantowaną prędkością minimalną - czyż nie genialne? ;D
To taki mały wyciąg z przymrużeniem oka z moich przemyśleń z kilku pobytów na lodowisku. Myślę Krzysiek, że gdyby mi wytłumaczono jazdę w powyższy sposób to dużo szybciej bym załapał, a tak to trzeba było kombinować z reverse-engineeringiem ;).
03.02.2008 00:59
Adres permanentny