Reklama

Blogi, które czytam

Kategorie

Archiwum

2008

2007

2006

2005

2004

Stat4u

Stat4u

Komentarze do wpisów

Podsumowanie roku 2007

30.12.2007 - Niedziela - 19:58

Rok 2007 już się kończy. Sporo się zmieniło, sporo się zmieniłem, sporo się działo i sporo mogło się stać. A jak to wygląda w moim skrócie?

Styczeń
Zaczęło się ostro. Wojskowa Akademia Techniczna miała zostać zlikwidowana. Studenci protestowali pod Sejmem. Ówczesny minister obrony narodowej - Radosław Sikorski miał kompletnie irracjonalny pomysł połączenia wszystkich uczelni wojskowych w jedną, co w rzeczywistości doprowadziłoby do zaprzepaszczenia dorobku WAT, AMW, WSOSP i WSOWLąd. Starania ówczesnego ministra na szczęście nie wypaliły, wskazany przez niego rektor rektorem już nie będzie od pierwszego stycznia, a sam minister zmienił barwy klubowe i znowu stał się ministrem... Ale innego resortu. Paranoja... Poza tym w styczniu przeszedł nad Polską huragan Cyryl. Straty, straty, straty...
Luty
Luty to oczywiście kolejna sesja na uczelni. Czysta i zaliczona w pierwszym terminie ;-) Prócz tego zacząłem wtedy pisać silnik sklepu internetowego. Sklep działa do dzisiaj, ma się nieźle i jego właściciel nie narzeka ;-)
Marzec
W marcu rozpoczęły się zmiany rozkładu co dwa tygodnie. Ciężko było się przyzwyczaić, bo jednego dnia jechałem 6:09, drugiego już musiałem 5:54. Ale jakoś się przeżyło. Szósty semestr studiów był już wtedy rozpoczęty na dobre. Zaparłem się, że będę chodził na wszystkie zajęcia (oczywiście mowa o nieobowiązkowych wykładach, bo ćwiczenia i laboratoria to konieczność) i chodziłem. A nawet dochodziłem ;-)
Kwiecień
W kwietniu sklep został oddany do użytku, a mi po głowie chodziła możliwość przejścia na studia mundurowe. Chodziła dość mocno, dopóki nie okazało się, że musiałbym cofnąć się na drugi rok studiów. Wtedy przestała mi chodzić...
Maj
Maj spędziłem pod znakiem Pikniku Naukowego Radia Bis oraz laboratoriów. Laboratoriów była masa. Ciężko było znaleźć czas na cokolwiek innego.
Czerwiec
Czerwiec to sesja. Sesja całkiem udana, bo zaliczona bez jednej drobnej rzeczy, której nie zaliczyłem tylko z powodu własnego lenistwa. We wrześniu udało się to zrobić bez problemu. W czerwcu też szukałem pracy na wakacje i jakimś dziwnym zrządzeniem losu trafiłem do telemarketingu... 26.06.2007 rozpoczęła się era Krzysztofa telemarketera ;-)
Lipiec, Sierpień
Dwa miesiące połączone, bo w praktyce niewiele się różniły. Wstawałem rano, pisałem silnik drugiego sklepu, a o trzynastej jechałem do roboty. Od piętnastej do dwudziestej pierwszej wciskałem ludziom produkty, których nie chcieli. Wracałem do domu, pisałem silnik sklepu i szedłem spać. Dzień za dniem moją jedyną rozrywką było ubieganie się o premię za wyniki. Jedyne różnice między lipcem i sierpniem to: pogoda i godzina zachodu słońca (w lipcu jeszcze było jasno jak wychodziłem z roboty). Ot całe wakacje.
Wrzesień
Miesiąc chyba najbardziej warty uwagi. Zakończyłem przygodę z telemarketingiem, oddałem drugi sklep do użytku, Parlament się samorozwiązał, udało się zaliczyć zaległość z szóstego semestru. No i jeszcze jedna rzecz, która napsuła mi krwi, sprawiła, że najpierw najadłem się strachu, potem wstydu, a w efekcie na końcu zmieniła moją własną opinię o sobie samym na jeszcze gorszą. Prawdopodobnie było to potrzebne, bo kilka rzeczy sobie uświadomiłem, a mimo wszystko do dziś jak sobie o tym przypomnę to mnie szlag trafia. Teraz pewnie się tak szybko nie odważę na podobne posunięcie.
Październik
Rozpoczął się kolejny rok akademicki. Dla mnie już czwarty. Pozwolił mi trochę zapomnieć o wydarzeniach września i przywrócił mi równowagę psychiczną. Ponownie zaczęło się wstawanie o piątej rano i dojazdy zatłoczonymi pociągami ;-) Jakimś dziwnym trafem, w niezupełnie demokratycznych wyborach, a właściwie w kuluarowych rozmowach "ludzi z układu" stałem się starostą własnej grupy. Poza tym wybory, porażka PIS-u, zakup laptopa i zmiana dostawcy Internetu.
Listopad, Grudzień
Dwa kolejne miesiące bardzo do siebie podobne. Nic nadzwyczajnego się nie stało. No może poza kolejną zmianą rozkładu i problemami natury gastrycznej w ostatnich dniach. Nie warto wspominać ;-)

A jakbym ogólnie ocenił ten rok? Jako udany i nieudany. Udany w sferze rozwijania własnych umiejętności zawodowych, a nieudany w sferze każdej innej, w szczególności prywatnej. Mógł być lepszy, mógł być ciekawszy, mogło wreszcie mi się parę rzeczy udać. Ale trudno...

Słowa kluczowe: krzysiek

Komentarze

Meloman
To teraz zastanów się, dlaczego to co się udało to się udało, a to co się nie udało to się nie udało.

Zastanowiony?

To skoro już znasz przyczyny, to życzę, by w bieżącym już roku nie zabrakło Ci sił, sprytu i pomysłowości w walce z przeciwnościami świata, by to co dotychczas nieosiągalne znalazło się na wyciągnięcie ręki, a sukcesy już osiągnięte zostały conajmniej utrzymane.
01.01.2008 02:23
Adres permanentny

Dodaj komentarz

Uzupełnij poniższe pola

Imię:

E-mail (opcjonalny, nie zostanie wyświetlony):

Strona WWW (opcjonalna):

Uwaga! Komentarze pojawią się dopiero po ich zaakceptowaniu. Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy obraźliwych wobec mnie i innych czytelników, komentarzy nic nie wnoszących do tematu oraz komentarzy będących typowym spamem.

© Krzysztof Sawicki