Komentarze do wpisów
Podsumowanie roku 2007
30.12.2007 - Niedziela - 19:58
Rok 2007 już się kończy. Sporo się zmieniło, sporo się zmieniłem, sporo się działo i sporo mogło się stać. A jak to wygląda w moim skrócie?
- Styczeń
- Zaczęło się ostro. Wojskowa Akademia Techniczna miała zostać zlikwidowana. Studenci protestowali pod Sejmem. Ówczesny minister obrony narodowej - Radosław Sikorski miał kompletnie irracjonalny pomysł połączenia wszystkich uczelni wojskowych w jedną, co w rzeczywistości doprowadziłoby do zaprzepaszczenia dorobku WAT, AMW, WSOSP i WSOWLąd. Starania ówczesnego ministra na szczęście nie wypaliły, wskazany przez niego rektor rektorem już nie będzie od pierwszego stycznia, a sam minister zmienił barwy klubowe i znowu stał się ministrem... Ale innego resortu. Paranoja... Poza tym w styczniu przeszedł nad Polską huragan Cyryl. Straty, straty, straty...
- Luty
- Luty to oczywiście kolejna sesja na uczelni. Czysta i zaliczona w pierwszym terminie ;-) Prócz tego zacząłem wtedy pisać silnik sklepu internetowego. Sklep działa do dzisiaj, ma się nieźle i jego właściciel nie narzeka ;-)
- Marzec
- W marcu rozpoczęły się zmiany rozkładu co dwa tygodnie. Ciężko było się przyzwyczaić, bo jednego dnia jechałem 6:09, drugiego już musiałem 5:54. Ale jakoś się przeżyło. Szósty semestr studiów był już wtedy rozpoczęty na dobre. Zaparłem się, że będę chodził na wszystkie zajęcia (oczywiście mowa o nieobowiązkowych wykładach, bo ćwiczenia i laboratoria to konieczność) i chodziłem. A nawet dochodziłem ;-)
- Kwiecień
- W kwietniu sklep został oddany do użytku, a mi po głowie chodziła możliwość przejścia na studia mundurowe. Chodziła dość mocno, dopóki nie okazało się, że musiałbym cofnąć się na drugi rok studiów. Wtedy przestała mi chodzić...
- Maj
- Maj spędziłem pod znakiem Pikniku Naukowego Radia Bis oraz laboratoriów. Laboratoriów była masa. Ciężko było znaleźć czas na cokolwiek innego.
- Czerwiec
- Czerwiec to sesja. Sesja całkiem udana, bo zaliczona bez jednej drobnej rzeczy, której nie zaliczyłem tylko z powodu własnego lenistwa. We wrześniu udało się to zrobić bez problemu. W czerwcu też szukałem pracy na wakacje i jakimś dziwnym zrządzeniem losu trafiłem do telemarketingu... 26.06.2007 rozpoczęła się era Krzysztofa telemarketera ;-)
- Lipiec, Sierpień
- Dwa miesiące połączone, bo w praktyce niewiele się różniły. Wstawałem rano, pisałem silnik drugiego sklepu, a o trzynastej jechałem do roboty. Od piętnastej do dwudziestej pierwszej wciskałem ludziom produkty, których nie chcieli. Wracałem do domu, pisałem silnik sklepu i szedłem spać. Dzień za dniem moją jedyną rozrywką było ubieganie się o premię za wyniki. Jedyne różnice między lipcem i sierpniem to: pogoda i godzina zachodu słońca (w lipcu jeszcze było jasno jak wychodziłem z roboty). Ot całe wakacje.
- Wrzesień
- Miesiąc chyba najbardziej warty uwagi. Zakończyłem przygodę z telemarketingiem, oddałem drugi sklep do użytku, Parlament się samorozwiązał, udało się zaliczyć zaległość z szóstego semestru. No i jeszcze jedna rzecz, która napsuła mi krwi, sprawiła, że najpierw najadłem się strachu, potem wstydu, a w efekcie na końcu zmieniła moją własną opinię o sobie samym na jeszcze gorszą. Prawdopodobnie było to potrzebne, bo kilka rzeczy sobie uświadomiłem, a mimo wszystko do dziś jak sobie o tym przypomnę to mnie szlag trafia. Teraz pewnie się tak szybko nie odważę na podobne posunięcie.
- Październik
- Rozpoczął się kolejny rok akademicki. Dla mnie już czwarty. Pozwolił mi trochę zapomnieć o wydarzeniach września i przywrócił mi równowagę psychiczną. Ponownie zaczęło się wstawanie o piątej rano i dojazdy zatłoczonymi pociągami ;-) Jakimś dziwnym trafem, w niezupełnie demokratycznych wyborach, a właściwie w kuluarowych rozmowach "ludzi z układu" stałem się starostą własnej grupy. Poza tym wybory, porażka PIS-u, zakup laptopa i zmiana dostawcy Internetu.
- Listopad, Grudzień
- Dwa kolejne miesiące bardzo do siebie podobne. Nic nadzwyczajnego się nie stało. No może poza kolejną zmianą rozkładu i problemami natury gastrycznej w ostatnich dniach. Nie warto wspominać ;-)
A jakbym ogólnie ocenił ten rok? Jako udany i nieudany. Udany w sferze rozwijania własnych umiejętności zawodowych, a nieudany w sferze każdej innej, w szczególności prywatnej. Mógł być lepszy, mógł być ciekawszy, mogło wreszcie mi się parę rzeczy udać. Ale trudno...
Słowa kluczowe: krzysiek

Meloman
To teraz zastanów się, dlaczego to co się udało to się udało, a to co się nie udało to się nie udało.
Zastanowiony?
To skoro już znasz przyczyny, to życzę, by w bieżącym już roku nie zabrakło Ci sił, sprytu i pomysłowości w walce z przeciwnościami świata, by to co dotychczas nieosiągalne znalazło się na wyciągnięcie ręki, a sukcesy już osiągnięte zostały conajmniej utrzymane.
01.01.2008 02:23
Adres permanentny