Reklama

Blogi, które czytam

Kategorie

Archiwum

2008

2007

2006

2005

2004

Stat4u

Stat4u

Komentarze do wpisów

Rain Maker

03.04.2005 - Niedziela - 21:53

Są w życiu człowieka książki, które sprawiają, że odzyskuje się chęć czytania, straconą chociażby po tknięciu chociażby lektur szkolnych. Jedną z takich książek, dla mnie, jest Rain Maker Johna Grishama. Tylko, że ja już się pogodziłem z czytaniem książek jakiś czas temu - na początku piątej klasy technikum. Nie wiem, czy wtedy lektury stały się ciekawsze (niektóre z pewnością), czy może ja wydoroślałem i zacząłem szukać nieco ambitniejszej rozrywki, ale jedno jest pewne - przestałem myśleć o czytaniu książki jak o katordze.

No, ale wróćmy do książki, o której dzisiaj napiszę. Jest dość gruba. Ponad pięćset stron kartek formatu B-5, napisanych niezbyt dużymi literami. Jeszcze dwa i pół roku temu powiedziałbym, że książka jest nie do przebrnięcia; półtora roku temu jej grubość z pewnością by mnie niesamowicie odpychała, a dzisiaj... Dzisiaj, a właściwie wczoraj i dzisiaj, przebrnąłem ją i odczuwam pewien niedosyt z powodu jej grubości ;-)

Książka jest kapitalna, choć początek może tego nie zdradzać, bo zaczyna się od nieco nudnego wprowadzenia. Jednak, pierwsze zwroty akcji, pech prześladujący głównego bohatera zaczynają wciągać na dobre.

A wszystko kręci się wokół dwudziestopięcioletniego, początkującego adwokata, Rudy'ego Baylora, który po kilku niepowodzeniach zakłada własną kancelarię, mając za wspólnika doświadczonego, nieco nieetycznego adwokata bez licencji, z niezłymi "plecami" u jednej z najważniejszych postaci miejscowego półświatka. Jeszcze na studiach Rudy natyka się na sprawę chorego na białaczkę chłopaka i jego rodziców, którym towarzystwo ubezpieczeniowe odmawia pokrycia kosztów przeszczepu szpiku kostnego, tym samym skazując go na śmierć.

W książce można znaleźć niesamowite sytuacje, wątki komediowe, a nawet melodramatyczne. Ale ta mieszanka jest bardzo zrównoważona, przez co nie można powiedzieć, że książka jest skierowana do jakiejś konkretnej grupy ludzi. Jest po prostu dla wszystkich.

Najciekawsze jest to, że nie wiem w czym leży sukces tej książki. Trudno jest wyróżnić jakiś konkretny jej element, który byłby główną przyczyną jej poczytności (Rain Maker był światowym bestsellerem) - Grisham chyba jest jakimś cudotwórcą ;-)

Nie chcę tutaj dokładnie streszczać fabuły, bo nie widzę w tym sensu, a i przy okazji może kogoś namówię do jej przeczytania, ale muszę stwierdzić, że jedna rzecz mi się nie spodobała. A konkretnie była to śmierć pewnej osoby w zakończeniu. Nie był to główny bohater, a pewna zupełnie nieznacząca dla głównego wątku osoba, ale jej śmierć trochę mi tu nie pasuje. Nie mam pojęcia dlaczego tak mi się wydaje. Przecież i tak nie oczekiwałem sielanki, czego można było się spodziewać od początku, ale po prostu ta śmierć mi tam zupełnie nie pasuje.

Mimo wszystko zachęcam do przeczytania książki, szczególnie osobom, które jeszcze nie widziały filmu (tak jak ja), bo z doświadczenia wiem, że czasem film pogarsza późniejszy odbiór książki.

Czytajcie! Podnoście normę ilości książek przeczytanych w ciągu roku przez jednego obywatela! Ja ze swoimi czterema książkami przeczytanymi już w tym roku z pewnością podwyższam już tę średnią ;-)

Dodaj komentarz

Uzupełnij poniższe pola

Imię:

E-mail (opcjonalny, nie zostanie wyświetlony):

Strona WWW (opcjonalna):

Uwaga! Komentarze pojawią się dopiero po ich zaakceptowaniu. Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy obraźliwych wobec mnie i innych czytelników, komentarzy nic nie wnoszących do tematu oraz komentarzy będących typowym spamem.

© Krzysztof Sawicki