Reklama

Blogi, które czytam

Kategorie

Archiwum

2008

2007

2006

2005

2004

Stat4u

Stat4u

Komentarze do wpisów

Co za pech!

21.03.2005 - Poniedziałek - 20:49

Dzisiaj, jako, że było tzw. "Dzień wagarowicza" zwagarowałem sobie z wykładu z fizyki i poszedłem na spacerek po Warszawskiej Magistrali Hutniczej, czyli linii 938 (Jelonki - Huta). Bez mapy, mając za wiadome tylko szczątkowe informacje, które pamiętałem z mapy wyruszyłem spod wiaduktu na ul. Powstańców Śląskich w kierunku Huty.

WMH 21.03.2005

Do przejazdu na ul. Kaliskiego bardzo dobrze się szło, za przejazdem i łukiem już było dużo gorzej.

Oczywiście nie mogłem spotkać żadnego pociągu (nie znam jeszcze dokładnie czasów, w których można oczekiwać pociągu w konkretnym miejscu, wiem tylko kiedy jest na stacjach). Spotykałem za to sporo osób spacerujących tym samym duktem co ja ;-) Ale od momentu przekroczenia ul. Kocjana byłem już sam.

WMH 21.03.2005

WMH 21.03.2005

I szedłem... szedłem... szedłem... Fatalnie się szło. Czasem lód, czasem wciąż niestopniały śnieg - w końcu to las. W momencie, w którym minąłem poligon WAT zaczęło się najgorsze. Byłem już na tyle daleko, że nie opłacało się wracać, ale nie wiedziałem jeszcze jak daleko do ul. Radiowej. Na dodatek jedynym sposobem pokonania drogi był trucht. Idąc zwyczajnym krokiem niesamowicie się męczyłem - wciąż miękki śnieg bardzo utrudnia chodzenie. Biegnąc, nogi zapadały mi się, co prawda, szybciej i głębiej, ale za to mój własny pęd powodował, że dużo łatwiej było je wyciągać ze śniegu i robiłem większe kroki (czyli rzadsze). I szedłem, szedłem, szedłem. W międzyczasie mijałem słupki kilometrowe: 4,0; 4,4; 4,6; 5,2 i skończyłem bodajże na 5,6 (a zaczynałem na 1,8) ;-)

WMH 21.03.2005

Ale wreszcie dotarłem do jakiejś ulicy. Niestety jej układ nie bardzo mi odpowiadał na ulicę Radiową. Co prawda z daleka widziałem Górę Śmieciową, więc miałem pewność, że nie minąłem lotniska, ale, trzeba to przyznać, denerwował mnie brak wiedzy o tym gdzie dokładnie jestem. Widziałem tylko stale kursujące śmieciarki z MPO, więc wiedziałem, że idę w kierunku Woli ;-) Przy jezdni, w lesie poprowadzona jest ścieżka krajoznawcza. Aktualnie nie nadająca się do użytku - cała w lodzie, ale trzeba było to znieść i przejść nią. Idąc przez las zastanawiałem się jak daleko mam do skrzyżowania z Kaliskiego (w praktyce jest to ponad 1,1 km). Jakież było moje zdziwienie kiedy zauważyłem tabliczkę "Warszawa" i zorientowałem się, że wylazłem poza granicę Warszawy ;-) No ale szedłem i szedłem... Zauważyłem jakąś mapkę lasów Leśnictwa Bemowo. Dzięki niej upewniłem się, że droga, którą idę to faktycznie ulica Radiowa. Ale czemu wciąż nie ma cywylizacji? ;-) Ale szedłem dalej. Zacząłem mijać coraz więcej żołnierzy i w końcu zauważyłem skrzyżowanie z Kaliskiego. Doszedłem! Uffff! Szkoda tylko, że nie ustrzeliłem żadnego pociągu.

Poszedłem do biblioteki (a mogłem podjechać dwa przystanki autobusem ;-)). Znalazłem w katalogu dwie ciekawe książki: "Projektowanie stron WWW. Standardy sieciowe" Jeffreya Zeldmana i "CSS według Erica Meyera". Wreszcie przeczytam książki tak uznanych osobistości!

Poszedłem na autobus. Już miałem dość chodzenia. Poczekałem na sto piątkę. Wsiadłem. Przejechaliśmy jeden przystanek i... Zatrzymały nas opuszczone rogatki przejazdu, przez który przechodziłem dwie godziny wcześniej! Obiekt moich poszukiwań właśnie wracał z Huty. Stonka plus masa Eaosów przetaczająca się z prędkością 10 km/h! Nie! Dlaczego teraz!? Nie zrobiłem już zdjęcia. To żadna przyjemność robić zdjęcia pociągu stojąc w zatłoczonym Ikarusie.

Ale ogólnie dzień był fajny. Przeszedłem się spory kawałek i mimo, że nic nie "ustrzeliłem" jestem zadowolony. Szkoda tylko, że szedłem sam... Jakoś nikt nie chciał mi towarzyszyć :-(

Komentarze

faxe
:) przypomniałeś mi, jak za wszelką cenę zachciało mi się iść na lotnisko w Gdansku-Rębiechowie po zajęciach. Na chodniczku jedynej sensownej ulicy tam prowadzącej leżało śniegu po kostki, a ja tam tyrałem pierwszy tego dnia :)

I tak żem żadnego samolotu nie doczekał, bo za chwilę autobus odjeżdżał.

BTW. w RSS-ie 3krotnie masz ten sam wpis "Prowokacja kontrolowana": 20.35, 20.37, 20.39
26.03.2005 14:54
Adres permanentny

Krzysiek
Psia krew! Wpis się w bazie zdublował trzykrotnie ;-)
26.03.2005 15:06
Adres permanentny

Dodaj komentarz

Uzupełnij poniższe pola

Imię:

E-mail (opcjonalny, nie zostanie wyświetlony):

Strona WWW (opcjonalna):

Uwaga! Komentarze pojawią się dopiero po ich zaakceptowaniu. Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy obraźliwych wobec mnie i innych czytelników, komentarzy nic nie wnoszących do tematu oraz komentarzy będących typowym spamem.

© Krzysztof Sawicki