Blog
Komediodramat z sądem w tle
2009-09-01 14:18:40
Komediodramat - sztuka stawiająca widza przed wyborem - śmiać się czy płakać...
Akt pierwszy (i ostatni)
Występują:
- Petent, będący równocześnie widzem przedstawienia oraz jego narratorem
- Urzędnik, a właściwie urzędniczka, bliżej nieznana, pracowniczka XIV Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego w Warszawie
Wiatr lekko wieje, słońce pięknie świeci, 25°C
Miejsce akcji: Dramat jest nowoczesny i miejsce trudne jest do ustalenia, albowiem akcja rozgrywa się z użyciem telefonu.
(Dzwoni telefon)
- Urzędnik
- Czternasty Wydział Gospodarczy, słucham?
- Petent
- Dzień dobry, (pada imię i nazwisko petenta), chciałbym się dowiedzieć co się dzieje z wnioskem o rejestrację podmiotu gospodarczego złożonym jeszcze w lipcu?
- Urzędnik
- Proszę numer
- Petent
- 12345/67/890
- Urzędnik
- O Jezu! Sześć tygodni i żadnej decyzji!
Koniec aktu pierwszego (i ostatniego).
Kurtyny opadają, ręce również, widzowi opada również szczęka. Braw nie słychać, aktorzy wstydliwie uciekają do przebieralni. Nie kłaniają się widowni.
Krótki komentarz
Stopień upośledzenia niektórych urzędów w Polsce jest przerażający. Czynności, które w większości zachodnich krajów sprowadzają się do wypełnienia wniosku przez Internet i otrzymania natychmiastowej odpowiedzi, w Polsce ciągną się w nieskończoność i nie mogą znaleźć swojego końca. Oczywiście urząd tłumaczy się okresem urlopowym i zwiększoną ilością wniosków, ale to tylko jeszcze gorzej o tym urzędzie świadczy, skoro nie potrafi tak zorganizować pracy w swojej podstawowej dziedzinie.
I coraz bardziej oczywiste wydaje mi się dlaczego w sądzie są zamontowane bramki do wykrywania metalu... Bynajmniej nie z powodu spraw karnych groźnych przestępców...
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tej notki.
Dodaj komentarz
