Blog

EN57-1810

2005-06-14 20:49:19

Na samym początku - wciąż czuję się fatalnie. Na szczęście temperatura się unormowała i byłem w stanie dzisiaj choć trochę normalnie funkcjonować.

Wracając do domu spotkałem EN57-1810 na Śródmieściu. Jechał do Grodziska. Szedłem na RegioPlusa, ale kiedy zobaczyłem tę jednostkę pomyślałem sobie, że wsiądę i zobaczę jak to wygląda.

Teraz małe wyjaśnienie EN57-1810 jest jedną z dwóch jednostek, które w tamtym tygodniu przyjechały z Mińska Mazowieckiego po naprawie głównej. Niestety, w przeciwieństwie do EN57-1920 nie przeszedł tak gruntownej modernizacji (usunięcia drzwi przedziałowych, przycisków do otwierania drzwi zewnętrznych, monitoringu itp.)

Oczywiście, ponieważ było po szesnastej, a do Grodziska jechała tylko jedna jednostka, nie było mi dane skosztować nowych siedzeń (tzn. nowej tapicerki ;-)). Ale obejrzałem sobie dokładnie to co było w zasięgu wzroku i ręki i nogi.

Na początku podłoga... Myślałem, że będzie wykładzina, niestety to po prostu stara płyta podłogowa, ale maźnięta leśnym kolorem. Poręcze pomalowano dziwną, bo szorstką, farbą - ale w sumie są przyjemne w dotyku (a ile na nich zarazków, ho, ho ;-)). Ubikacji nie odwiedziłem - za mało czasu, a chciałem sobie obejrzeć leśną deskę klozetową ;-) Pozostawiono w tej jednostce starą politurę ścian. Wciąż króluje "drewno". Elementy metalowe obtrzaskano farbą, w ogóle nie starając się usunąć starej farby - miejscami wygląda to fatalnie. Wciąż błyszczy swoim urokiem szarobury hamulec bezpieczeństwa, na którym ktoś napisał długopisem, słowo bardzo inteligentne - "cipa".

Wrażenia z jazdy. Trudno mi powiedzieć czy jest cichszy. Może trochę, ale wyraźnej różnicy nie ma. Ale za to stare, dobre, żeliwne klocki hamulcowe to jest to. Kurcze, przecież plastiki są od tak niedawna, a ludzie już zapomnieli, że kibel potrafi ostro zahamować. Ja sam się zdziwiłem, jak poczułem tę wielką siłę bezwładności ciągnącą mnie do przodu. Ba! Nawet za bardzo nie piszczały podczas hamowania! A maszynista widocznie był zafascynowany tymi klockami, bo hamował dość późno ;-)

Ogólnie to wielkiej różnicy nie ma. Właściwie to przecież ten kibel nie przeszedł gruntownej modernizacji, ale trochę większe "malowanko". Chociaż w czystym kiblu to nawet przyjemniej się jedzie. A kiedy się siedzi na tych fajnych siedzeniach (no mi się akurat ta tapicerka podoba) to pewnie jeszcze fajniej się jedzie.

Wysiadłem na Zachodniej, bo chciałem złapać swojego RegioPlusa. Miałem nadzieję, że uda mi się trafić EN57-1920, i już myślałem, że mi się poszczęści, bo z daleka widziałem, że jedzie biało-zielona dziewiętnastka (a EN57-1910 i EN57-1907 prawdopodobnie były w innym obiegu), ale niestety okazał to się EN57-1913. Cóż... Siedzących nie było, bo miękkie, więc na Centralnym pewnie się ludzie zabijali o nie, a ja sobie odstałem na pomoście...

Ciekaw jestem jak wygląda w rzeczywistości 1920. No po prostu nie mogę się doczekać, żeby go trafić ;-)

Tagi:

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tej notki.

Dodaj komentarz

Zastrzegam sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny. W komentarzach nie można używać tagów HTML. Adresy IP komentujących są logowane.

Opcjonalnie możesz podać swój adres e-mail (nie zostanie opublikowany) oraz adres strony WWW (zostanie opublikowany):
E-mail: WWW:

I jeszcze odczytaj obrazek: