Blog
Pękła...
2008-04-22 19:47:20
Rano pękła szyna między Brwinowem a Pruszkowem na jedynym czynnym torze dalekobieżnym. Stałem godzinę w Grodzisku... Na Zachodnim byłem po połtorej godziny od momentu ruszenia z Żyrardowa...
Masakra! Nie dość, że remont praktycznie zamknął dwa tory z czterech, to jeszcze dzisiaj jedna z szyn nie wytrzymała i czynny już był tylko jeden tor... Z czterech... Jeden... A ludzi masa!
Tagi: kolej
Czas do roboty?
2008-04-21 20:45:58
Czas do pracy? Ale takiej "normalnej", nie na wakacje i nie w call center? Chyba tak. Znalazłem ofertę, wysłałem CV, jestem umówiony na spotkanie z pracodawcą... Ale wciąż mam pewne obiekcje. Dobrze mi tak jak teraz, kiedy mogę odsypiać na wykładach, ale być na nich, a nie być w pracy. A to naprawdę pomaga. Ciężko będzie mi z takiego stanu zrezygnować...
Ale jak będzie to się dopiero okaże. Po pierwsze muszę spodobać się pracodawcy no i praca musi spodobać się mi. Jeśli oba te warunki zostaną spełnione to i tak zawsze mam możliwość zastanowić się. Zawsze mogę zrezygnować i trwać dalej w błogim stanie "prawie nieróbstwa", albo wreszcie podjąć "normalną" pracę i rozpocząć "karierę" na trudnym rynku prawie absolwentów uczelni wyższych.
Ale decyzja dopiero będzie miała szansę zostać podjęta. Jak będzie to się jeszcze okaże. Najpewniej w tym tygodniu.
Kilka spostrzeżeń "okołoremontowych"
2008-04-12 18:33:03
Remont mostu w Milanówku już trwa ponad tydzień i po całym tygodniu jazdy mam kilka spostrzeżeń.
Czas jazdy pospiesznym jest zawsze inny niż rozkładowy. Niestety w obie strony trzeba liczyć minimum 35 minut dla odcinka Żyrardów - Warszawa Zachodnia.
Znalezienie komfortowej ilości wolnego miejsca w porannych Niebieskich Źródłach graniczy z cudem. Niestety zazwyczaj stoi się noga przy nodze. Brr... Nie lubię pociągów po siódmej rano.
Najwyraźniej remont bardzo silnie promieniuje, bo zdarzają się dziwne spóźnienia jeszcze przed Żyrardowem.
Z drugiej strony to samo. Pociągi ze Wschodniej na Zachodnim łapią nawet +20.
W Pruszkowie czasem zapominają o czekającym na wjazd na szlak pociągu, więc nie ma się co dziwić, że z dziesięciu minut czekania robi się piętnaście.
I jeszcze jedno spostrzeżenie, tym razem autobusowe: przedłużone od poniedziałku 154 świetnie sprawdza się jako "wypełniacz nadmiaru czasu" przed zajęciami/do pociągu. Teraz nie muszę czekać godziny na Zachodnim na pociąg. Wsiadam w 154 i czekam 45 minut ;-)
Podsieć /48, czyli jak Krzysztof stał się bogaty...
2008-04-06 21:15:56
...w adresy IPv6 ;-)
W piątek złożyłem "podanie" o przydzielenie podsieci do mojego tunelu. Poczekałem dwie godziny i załoga SixXS przydzieliła mi pulę adresów z podsieci /48.
Krzysztof dostał podsieć 2001:6a0:14d::/48, a to oznacza, że mam możliwość zapisania adresów hostów na 80 bitach. Właściwie to mam 2^16 adresów sieci, a w każdej 2^64 adresów hostów, co daje razem 2^80 unikalnych adresów IPv6. Daje to dokładnie 1208925819614629174706176, ale dla prostoty zaokrąglimy to do 1,208*10^21 adresów IPv6, czyli 1,2 tryliarda adresów IP. Dla porównania, cała pula adresowa IPv4 to 2^32 adresów, czyli 4,2 miliarda adresów. Trochę mało, prawda? ;-)
Oczywiście nie posiadam tylu urządzeń, żeby móc wykorzystać nawet 1% tych adresów, ale może kiedyś... ;-) Ogólnie w protokole IPv6 chodzi o to, żeby każde urządzenie miało swój własny unikalny adres IPv6 i żeby nie stosować maskarady i innych podobnych rozwiązań. Jedna z metod autokonfiguracji interfejsu polega na tym, że adres sprzętowy (48-bitowy MAC w przypadku Ethernetu) rozszerza się do 64 bitów (ostatnie 64 bity adresu IP to Device ID) i tak spreparowany adres wstawia się do adresu sieci. Taka sieć oczywiście musi być /64. Jest to tak zwany mechanizm Stateless autoconfiguration, który wykorzystuje specjalne wiadomości ICMPv6: Router Advertisement, Router Solicitation, Neighbor Advertisement i Neighbor Solicitation. Pod Linuksem obsługą tego mechanizmu zajmuje się demon radvd (Router Advertisement Deamon) i spełnia podobne funkcje co DHCP w sieciach IPv4 (istnieje również DHCPv6). W ten sposób, każde dołączone do sieci urządzenie automatycznie dostaje swój własny, unikalny adres IPv6 i jest konfigurowane do routowania ruchu IPv6 na odpowiednie interfejsy.
Sieć SixXS pozwala również na przejęcie odwrotnej strefy DNS dla używanej podsieci. Oczywiście też już sobie skonfigurowałem i w sieci IPv6 mój komputer jest widoczny jako wifi.ed74.sawicki.eu.org, a nie jako 2001:6a0:14d:1:215:afff:fe2d:d813 ;-) Wykorzystałem do tego serwer DNS na SGH (FreeDNS).
Cała konfiguracja IPv6 do działania na routerze linuksowym i na linuksowych stacjach jest banalna. Pod Windowsem XP (jeden z moich komputerów niestety chodzi pod tym przeklętym systemem) też nie jest problemem. Ale ilość opcji pod Windowsem jest nadzwyczaj skąpa. Cóż wymagać od Microsoftu.
Udało mi się nawet skonfigurować OpenVPN do stworzenia wirtualnego ethernetu (nie tunelu), w którym każde (wirtualne) urządzenie również dostaje automatycznie adres IPv6.
Dni Otwarte WAT 05.04.2008
2008-04-06 12:34:39
Kolejne Dni Otwarte w Wojskowej Akademii Technicznej odbyły się wczoraj, w sobotę piątego kwietnia.
Oczywiście i mnie tam nie zabrakło. Jak zwykle przekonywałem przyszłych studentów aby związali się z Akademią, a w szczególności z Wydziałem Elektroniki. I muszę powiedzieć, że byłem zaskoczony skalą zainteresowania jakim cieszyła się zarówno cała Uczelnia, ale i mój Wydział. Dotychczas Wydział Elektroniki był wydziałem, który cieszył się raczej niewielkim zainteresowaniem wśród odwiedzających. Pokutuje przeświadczenie, że na WEL jest nadwyraz trudno, co nie do końca jest prawdą. Zawsze wydziały Cybernetyki, Mechatroniki czy Geodezji miały większy ruch. A wczoraj... Wczoraj coś pękło. Momentami tworzył się bardzo duży tłum przy naszym stoisku, a ludzie w większości sprawiali wrażenie konkretnie zainteresowanych właśnie Elektroniką. I dobrze!
Ogólnie rzecz biorąc, wczorajsze Dni Otwarte uważam za sukces i jestem przekonany, że sporą część z wczorajszych odwiedzających zobaczę w październiku na terenie Akademii w mundurze albo i w cywilnym ubraniu ;-)
Kolejna faza remontów
2008-04-04 15:25:06
Od wczoraj już nie jeździ się z Żyrardowa do Warszawy pociągiem pospiesznym w 27 minut. Teraz jeździ się 45 minut, a to wszystko przez remont mostu nad Rokitnicą w Milanówku.
Na szlaku czterotorowym czynne są tylko dwa skrajne tory. Jadąc do Warszawy czeka się w Grodzisku, aż tor się zwolni, a wracając czeka się w Pruszkowie. Efekt jest taki, że czas się wyraźnie wydłużył...
A dzisiaj... Dzisiaj miałem jechać Telimeną 7:44. Miałem, bo nie pojechałem. Kiedy usłyszałem, że Telimena przyjedzie z pięćdziesięciominutowym opóźnieniem doszedłem do wniosku, że nie ma sensu już jechać. Mój dwudziestominutowy zapas przed zajęciami drastycznie zmniejszył się, nie do samego zera, ale aż do -30 minut. A to tylko pod warunkiem, że w Grodzisku nie czekałbym na zwolnienie toru. No cóż... Jeden wykład można raz na jakiś czas opuścić, ale jeśli sytuacja się będzie powtarzać to będę miał niemały problem.
A tymczasem jutro Dni Otwarte w Akademii. I znowu problem z dojazdem...
Tagi: kolej
