Blog
Coraz bliżej sesja, coraz bliżej sesja...
2008-01-27 20:28:21
Powoli koszmar każdego studenta się ziszcza. Zbliża się sesja. W moim przypadku, jak to na WEL sesja jest czasem praktycznie odpoczynku i relaksu. Dużo gorsze są dni poprzedzające sesję, w których gęstość zaliczeń i innych obowiązków jest prawie krytyczna. Sesja oficjalnie na WAT zacznie się czwartego lutego, więc jeszcze tydzień potrwa masakra! ;-)
A jak wygląda stan aktualny? Ogólnie nie jest źle. Mam tylko jedną drobną zaległość, z którą raczej sobie poradzę, do zaliczenia Anteny i propagację fal, Podstawy kompatybilności elektromagnetycznej i Projekt przejściowy, a do zdania egzamin z Sieci LAN, MAN, WAN. Do egzaminu planuję podejść jeszcze w piątek, czyli przed sesją i mieć wszystkie egzaminy z głowy (Cyfrowe przetwarzanie sygnałów już zdałem :-)) Problematyczne mogą być jeszcze tylko Anteny i Kompatybilność, ale przyznam, że liczę tu trochę na szczęście ;-)
Może wreszcie uda się mieć trzy tygodnie ferii zimowych. To byłby pierwszy raz odkąd jestem na WAT ;-) Teraz trzeba tylko jeszcze skompletować wszystkie wpisy do indeksu i karty egzaminacyjnej... A to jest prawdziwie upierdliwa czynność ;-)
Grodziskie cuda
2008-01-12 22:50:24
W piątek, 11 stycznia, wyszedłem na pociąg 6:18. Ten pociąg pojawił się w rozkładzie w czwartek. W czwartek z niego nie korzystałem, bo po raz drugi w tym semestrze miałem szansę pospać dłużej ;-)
Opowieść zaczyna się jeszcze na peronie w Żyrardowie. Czeka zwyczajowa spora grupa ludzi. Pociąg pospieszny 33500 z Łodzi jeszcze nie przyjechał. Powinien być 6:01, pojawi się z dwudziestominutowym opóźnieniem. Przyjeżdża osobówka ze Skierniewic. Chwilę po niej przyjeżdża 33120, czyli pospieszny Skierniewice - Warszawa Wschodnia. Jeździ, jak większość tych cudacznych pospiesznych ze Skierniewic na EN57. Jedna jednostka. Ludzie wsiadają, nie jest jeszcze tak drastycznie tłoczno. Część osób zostaje na peronie, bo widać już światła ED74, który stoi przed semaforem wjazdowym. Ja nie zostaję, wsiadam w pierwsze co przyjeżdża. Przecież tamten nas nie wyprzedzi...
No właśnie... Jeszcze nigdy mi się coś takiego nie przytrafiło, ale mój pociąg w Grodzisku został zatrzymany. Czekaliśmy jakieś dziesięć minut, aż po żeberku (dotychczas wykorzystywanym praktycznie tylko do postoju towarowych), powoli przejechał ED74... Nie wiem kto podjął taką decyzję, ale uważam, że to było jedno z najgłupszych posunięć, jakie kiedykolwiek zaobserwowałem na kolei. Mój pociąg planowo do Warszawy Zachodniej powinien był przyjechać 6:50. Przyjechał około 7:06 i ledwo wyrobiłem się na autobus, który powinien być 7:03, a przyjechał 7:09, dzięki czemu miałem szansę w ostatniej chwili do niego wejść. 33500 przyjechał najwyżej cztery, pięć minut przed moim pociągiem. Dogoniliśmy go dwa razy: zaraz za Milanówkiem, przez co kilometr wlekliśmy się 20 km/h i przed Pruszkowem.
Osoba, która zadecydowała o wyprzedzaniu prawdopodobnie wzięła pod uwagę tylko fakt, że ED74 jedzie 120 km/h, a EN57 jedzie tylko 100 km/h. Jednak z Żyrardowa ED74 wyjechał kilka minut po EN57 i tej różnicy tak szybko by nie odrobił. Szansę na dogonienie EN57 miałby w Pruszkowie albo nawet za Pruszkowem. EN57 nie musiałby zwalniać po drodze, wjeżdżając na zajęte odstępy, więc prawdopodobnie jechałby planowo. ED74 przez Grodzisk przejechałby z pełną prędkością po torze szlakowym, a nie powoli żeberkiem. Opóźnienie ED74 wzrosłoby najwyżej cztery minuty. A i tak gro osób, które miały nim jechać jechały EN57 (Skierniewice i Żyrardów).
Naprawdę, czasem warto wziąć pod uwagę również czynniki inne niż prędkość rozkładowa...
Tagi: kolej
Tania antena paraboliczna na 2,4 GHz
2008-01-06 15:05:11
Trafiłem dzisiaj na bardzo prosty i niesamowicie tani projekt anteny parabolicznej zrealizowanej na bazie standardowo dołączanej do większości urządzeń 802.11 b/g anteny patykowej, niesymetrycznej 2dBi. Antenę, a właściwie reflektor do niej wykonuje się z papieru, folii aluminiowej i kleju biurowego ;-)
Projekt anteny dostępny jest pod adresem: http://www.freeantennas.com/projects/template2/index.html. Według tego co widzimy na wykresach można stwierdzić, że tak skonstruowana antena ma zysk około 11 dBi. I moje zupełnie nieprofesjonalne pomiary nawet to potwierdzają. Test przeprowadziłem przy wykorzystaniu laptopa z anteną (prawdopodobnie) kolinearną oddalonego około metra (tak, wiem, wiem, strefa bliska) od access pointa wyposażonego w badaną antenę. Laptop ustawiony do AP minimum swojej charakterystyki. Moc nadawania AP to 4 dBm (minimalna moc nadawania dostępna na karcie). Na antenie niewyposażonej w reflektor laptop odbierał moc -58 dBm. Po zamontowaniu reflektora i ustawieniu go "tyłem" do laptopa moc odbierana to -64 dBm. Skierowanie ogniska reflektora na komputer powoduje wzrost odbieranej mocy do -46 dBm czyli o 12 dB więcej w stosunku do anteny dookólnej.
Oczywiście nie posiadam w domu komory bezodbiciowej i wszystko co stoi na biurku oraz ściany, sufit i podłoga zwiększały błędy pomiary, ale różnice są na tyle duże, że trzeba stwierdzić, że jednak coś w tym jest ;-)
Wykonanie anteny zajęło mi około dwudziestu minut, z czego najwięcej pochłonęło formowanie reflektora przez wciskanie zakładek w nacięcia ;-) Wizualnie wygląda okropnie. Elektromagnetycznie kompensuje swoją brzydotę ;-)
Jednostka światła
2008-01-05 12:36:14
Przed chwilą usłyszałem w radiu:
Żeby uzyskać 4 kilogramy światła musimy spalić 100 kilogramów węgla!
To dlatego w słoneczne dni tak ciężko podnosi się głowę! ;-)
Tagi: radio
Router, VoIP, AP itp.
2008-01-03 22:19:02
Nowy rok, nowe możliwości. Dzisiaj dotarł do mnie "nowy" komputer. Konkretnie Fujitsu Siemens Scenic S. W wersji, w której przyszedł miał procesor Pentium III 1 GHz, płytę opartą na chipsecie i815 i zintegrowane wszystko co się da. Dorzuciłem do niego 128 MB SDRAM, dysk Samsunga 6,4 GB i kartę TP-Linka na chipsecie Atherosa. Niestety nie mogłem do niego wpiąć czytnika CD, bo ma miejsce tylko na CD-ROM typu slim, a ja takiego nie posiadam. Zatem podłączyłem taśmę pod wypięty z innego komputera CD-ROM, ale pojawił się problem z zasilaniem ;-) Jest tylko jedna wtyczka do zasilania dysków i napędów (slimy są zasilane z małej wtyczki 3,3V). Pożyczyłem sobie zasilanie z drugiego komputera ;-) Ale mimo, że CD-ROM pracował normalnie to płyta instalacyjna Ubuntu 7.10 Server twierdziła, że nie ma czytnika (chociaż z niego wystartowała)... Wystarczyło tylko włożyć wtyczkę zasilania do czytnika mniej więcej w momencie włączenia komputera. I poszło...
System się zainstalował, bez problemu. Karta z chipsetem Atheros, która wymaga PCI 2.2 działa (na chipsetach i440Lx i i440Bx nie działała) i mogę postawić access pointa w domu. Jedna rzecz tylko mnie denerwuje. Dysk, który wsadziłem do tego komputera jest strasznie głośny. Dysk, który mam w dotychczasowym routerze kręci się cicho, ale skrobie. Ten nie skrobie, ale kręci się bardzo głośno. Dlatego chyba zamienię tego Samsunga na dwukrotnie mniejszego Maxxtora. Ale muszę zrobić kopię zapasową (najlepiej działającą) routera na drugim dysku.
Został mi do skonfigurowania cały system i wszystkie usługi na nowym routerze. Aż mnie głowa boli jak sobie o tym pomyślę. Muszę też kupić drugą kartę wifi, żeby móc starą kartę wrzucić do jednego z komputerów i pozbyć się tego wkurzającego trzynastometrowego kabla. Muszę też pobawić się hostapd, żeby choć trochę go poznać i mieć nieco większy nadzór nad access pointem.
Wpadłem też na bardzo prosty pomysł jak wreszcie mieć stacjonarny numer telefonu! Jakieś trzy lata temu byli panowie z czołowego polskiego operatora telekomunikacyjnego, popatrzyli, pogrzebali butem w ziemi i powiedzieli, że przyjadą za tydzień. Już więcej ich nie zobaczyłem. Dlatego, skoro mam już w miarę znośne łącze postanowiłem wykorzystać już nie taką nową technologię jaką jest VoIP. Kupię sobie bramkę VoIP, bramkę wepnę do swojej sieci, a do niej podłączę zwykły telefon. Dzięki temu, korzystając z usług któregoś z dostawców VoIP (a jest ich sporo) będę miał stacjonarny numer telefonu podłączony do zwykłego telefonu bez konieczności włączania komputera. Tylko, że to "bez konieczności" niestety nieco mija się z prawdą. Póki co musi być włączony router, ale to jestem w stanie przeżyć. Przypomniało mi się, że przed przeprowadzką był położony kabel dziesięciożyłowy, który mógł zostać wykorzystany do instalacji telefonicznej i teraz wreszcie go będę mógł wykorzystać ;-) Wcześniej rozważałem podłączenie bramki VoIP przez wifi, czyli access point <-> access point w trybie klienta <-> bramka VoIP <-> telefon. Na szczęście uniknę na razie zakupu stacjonarnego access pointa.
Z numerem telefonu dotychczas był pewien problem. Mieszkam w Żyrardowie, czyli strefa numeracyjna 46 (Skierniewice). Jednak jak dotąd operatorzy inni niż wiadomy nie posiadali numerów z tej strefy. Dlatego nie mogłem sobie wziąć telefonu z oferty Era Domowa (bo nie mogli mi dać numeru z innej strefy). U tego operatora, u którego się zarejestrowałem mogłem wybrać jedną z 41 stref (bez skierniewickiej) bez względu na miejsce zamieszkania. Dlatego mam numer warszawski - 022 ;-) Osoby dzwoniące do mnie ze stacjonarnych telefonów TP z Żyrardowa zapłacą jak za połączenie międzystrefowe. Dla mnie nie robi to różnicy. Mam stałą stawkę niezależnie od strefy ;-)
Zastanawiam się też nad możliwością wyeliminowania komputera jako routera i użycia stacjonarnych urządzeń. Ceny nie są takie wielkie i mógłbym zainwestować. Fakt, że to nieco ogranicza możliwości, ale przecież mogę komputer mieć włączony i przekierować na niego porty. Jednak pojawia się drobny problem. Jeśli chciałbym mieć sieć tak jak sobie wymyśliłem, to muszę się zaopatrzyć w access pointa, który będzie miał opcję pracy jako klient oraz autoryzację PPP over Ethernet (też jako klient). Większość z urządzeń dostępnych na rynku ma port WAN tylko Ethernetowy albo DSL. Ja potrzebuję portu WAN w 802.11g, a sieć wewnętrzną na 802.11g i 802.3 (Ethernet). Urządzenia, które miałoby wszystkie te funkcje nie ma. Trzeba mieć dwa oddzielne "pudełka"... A za tym idą większe pieniądze. Jednak na razie się z tym wstrzymam. Chcę sobie postawić sieć samodzielnie. Dzięki temu, przynajmniej trochę, poszerzę swoje wiadomości na temat sieci bezprzewodowych (a na tym mi zależy bardzo).
Coś jeszcze miałem napisać? Eee... Chyba już nie ;-)

