Blog
Z frontu walki o premię i wyższą stawkę godzinową...
2007-08-28 11:51:17
Powiem tylko, że Krzysztof będzie pracował do dzewiątego września, czyli de facto do piątku, siódmego września. Krzysztof ucieka stamtąd, żeby mieć czas na wykurowanie głosu, przytycie kilku kilogramów oraz mentalne przygotowanie się do powrotu do Akademii.
Krzysztof, mimo wszystko, będzie bardzo mile wspominał pracę w tym dziwnym zawodzie ;-)
Tagi: krzysiek telemarketer
A ja jechałem ED74 ;-)
2007-08-28 00:34:46
Jakiż byłby ze mnie mikol, gdybym nie przejechał się ED74? Żaden! Po prostu musiałem to zrobić. Byłem niesamowicie ciekaw tego pojazdu, tym bardziej, że widziałem go kilka razy i moje zdziwienie wzbudził fakt prawie bezgłośnego przejazdu!
Pojechałem dziś do pracy specjalnie cztery godziny wcześniej ;-) O 11.05, punktualnie wpadła na żyrardowską stację Syrena złożona z ED74-001 oraz ED74-002. Jednostki wjechały praktycznie bezszelestnie. Nie było słychać żadnego stukania, wycia czy szumu i pisku hamulców. Otworzyłem sobie drzwi przyciskiem (czym musiałem dać przykład pasażerom przy innych drzwiach ;-)) i znalazłem siedzące miejsce. Wybrałem czwórkę czyli siedzenia podwójne ustawione naprzeciw siebie. Bardzo wygodne. Ale tylko jak miałem dla siebie całą czwórkę. Dwie osoby jeszcze będą jechać wygodnie, ale cztery już niekoniecznie. Siedzenia są wąskie, jak to w drugiej klasie. Miejsca przed kolanami sporo, może nawet ciut więcej niż w EN57. Jednak te jednostki mają również kilka rzędów siedzeń zwróconych w jedną stronę (na styl autobusu dalekobieżnego czy samolotu). Tam, kiedy się przyjrzałem, jest faktycznie mało miejsca przed kolanami. Na dłuższych dystansach może być niewygodnie. No i tych siedzeń praktycznie nikt nie zajmował.
Podróżuje się fajnie. Ładnie przyspiesza i hamuje. W dodatku w środku jest bardzo cicho. No dobra, jak tor jest kiepski to trochę gwizdów dolatuje spod kół, ale niewiele. No i coś czasem zaskrzypiało na przegubie, ale można wybaczyć. Jedzie się bardzo płynnie. Nie czuć tak silnie nierówności toru. Nawet miejsca, w których występuje niedobór tłucznia (nielegalne przejścia, przejazdy itp.) nie są tak odczuwalne jak w zwykłych wagonach. Brakuje tylko możliwości przysłonięcia okien, żeby słońce nie świeciło zbyt intensywnie. Klimatyzacja działa (i nawet nie śmierdzi zbyt intensywnie, jak to niektóre instalacje mają w zwyczaju).
Wyświetlacze... Ach, nie zwróciłem uwagi, ale przypominały te R&G znane z autobusów. Mało tego! Czasem pojawiał się napis "STOP", mimo, że przystanków na żądanie nie było ;-)
Wystrój wnętrza ogólnie ładny. Wielkie, jasne okna. Czyste obicia siedzeń. Schludna podłoga... Nie śmierdzi ;-) Ale niestety, na moje oko wygląda na ciasny. Wyobrażam sobie, któryś z porannych pociągów... Ludzie będą stali gdzie tylko się da, trzymając się czego tylko się da (a uchwutów do trzymania wcale za wiele nie ma). Korytarze w wagonach przedziałowych są ciasne, ale mają tę zaletę, że można się oprzeć o ścianę, okno czy drzwi przedziału. Jednak podróżowanie na stojąco, bez oparcia będzie bardziej męczące. Miejmy nadzieję, że jednak pojawią się w konfiguracji 3xED74, bo szczytowe pociągi z 2xED74 mogą przypominać transporty do obozów koncentracyjnych...
Przyjechałem na Zachodni, poszedłem na pocztę, a żeby stracić trochę czasu pognałem na piechotę na Okęcie (drugi raz z rzędu). Nie czuję zmęczenia, nie bolą mnie nogi, znaczy jeszcze totalnie nie skapcaniałem ;-)
ED74 w ruchu
2007-08-25 00:05:50
A jednak... Nie myślałem, że to stanie się tak szybko. ED74 już weszły do służby. Widziałem je dzisiaj w Jaktorowie, jechały na P22109, a ja niestety tłukłem się starym, dobrym, wysłużonym, trzeszczącym i klekocącym EN57 ;-)
I faktycznie, prawie nie było słychać tych jednostek! :-)
Tagi: kolej
Pakiet kontrolny
2007-08-22 00:09:30
Żebyście nie zapomnieli o mnie opublikuję wreszcie kilka słów.
Po pierwsze, minęła już połowa sierpnia, a co za tym idzie minęło również pół moich wakacji. Krzysztof nadal pracuje, chociaż już zaczyna myśleć o zakończeniu pracy (najwyższa pora), bo rekordowo schudł. Bardzo schudł... Krzysztof również wyłysiał. Niestety, coraz bardziej zaczyna przypominać rzecznika (jeszcze istniejącego) rządu, któremu zakola sięgają prawie środka głowy. Krzysztof na dodatek ma bardzo zniszczony głos i cieszy się kiedy nie musi nic mówić.
Po drugie, pracuję nad kolejnym sklepem internetowym. Mogłem skorzystać z poprzedniego, ale ponieważ w tamtym popełniłem kilka błędów w założeniach projektowych (nie wspomnę już o tym, że projekt był naciągany do wymagań odbiorcy), postanowiłem napisać coś znowu od zera. Jestem już na etapie w pełni działającego sklepu, ale niestety jeszcze ma on niezbyt wielkie możliwości. Nowością, w tym sklepie jest wykorzystanie AJAX-a, w postaci użycia biblioteki xajax w panelu administracyjnym (bardzo wygodnie dzięki niej się pracuje) oraz do koszyka. Adżaksowy koszyk jest wręcz kapitalną sprawą. Właściwie już nie wyobrażam sobie innej możliwości ;-) Robię też wyszukiwarkę produktów, która będzie również korzystała z adżaksa. Oczywiście w planach są również wersje alternatywne koszyka i wyszukiwarki, nieadżaksowe, ale nie są one na wysokim priorytecie. Muszę również przyznać, że teraz pisanie sprawia mi przyjemność. Dobrze przemyślany projekt oraz wykorzystanie obiektowego PHP5 wszystko rozjaśniają ;-)
Krzysztof z niedowierzaniem, kompletnym ogłupieniem i szerokim uśmiechem obserwuje również jak czwarte erpe gnije śmierdząc bardziej niż trzecia. Nie, oczywiście, że z tego się nie cieszę. Wolałbym żyć w kraju rozsądnie rządzonym... Ale skoro mi nie jest dane, to trzeba jakoś to przeżyć i wesołe podejście do tego tematu może być jedynym właściwym... A nowe billboardy PiS są niesamowicie naciągane. Zdjęcie samego pana premiera Jarosława, w połowie swojej okazałości, z dziwną miną (na szczęście nie z grymasem á la Lech), okularami w ręku i podpisem "Zasady zobowiązują"? Jakie zasady? PiS? To raczej same kwasy, a nie zasady ;-)
Krzysztof korzysta również z tego, że pogoda nie jest taka zła i nadal jeździ pociągami z wystawioną głową. Z powodów czysto praktycznym tylko powrotnym, czyli (prawie) w nocy. Krzysztof ćwiczy swój zmysł powonienia wąchając zapachy smaru do zwrotnic, ścieranych wkładek hamulcowych, pracujących piekarni i padliny leżącej przy torach. Jestem dziwny, ale sprawia mi to przyjemność (no, może prócz tej padliny ;-))
Krzysztof już zaczyna tęsknić za Akademią. Ale niedługo pojedzie na WAT i będzie po tęsknocie. Swoją drogą zadziwiające jak bardzo można się do czegoś przyzwyczaić, a wręcz uzależnić, prawda?
Krzysztof również próbuje zebrać w sobie siły oraz odważyć się na wykonanie pewnej niezbyt skomplikowanej czynności, jednakże dla niego wręcz niewyobrażalnie trudnej. Jeśli mu się uda, to może coś napisze, jeśli nie to Krzysztof będzie na siebie zły... Z resztą, żadna to nowość...
I dlaczego Krzysztof zaczyna o sobie pisać w trzeciej osobie? Paranoja, czy co?! ;-)
CMK nawiedzona po roku
2007-08-05 12:56:56
Prawie rok mnie nie było na CMK. Zima, studia, teraz praca... Ale musiałem wreszcie się wyrwać. I się wyrwałem. Wczoraj na półtorej godzinki. Po prostu byłem "na głodzie" i mógłbym już nie wytrzymać ;-)
Odkurzyłem rower, trochę podpompowałem koła i ruszyłem. Po drodze jeszcze zachaczyłem o Marcina. A niech się chłopak też odstresuje od tego ciągłego siedzenia przed komputerem ;-) Dotarliśmy około 16.35 na miejsce. I niestety jedna dziewiątka nam uciekła. Ale przynajmniej sam jej widok pędzącej 160 km/h, lekko pochylonej w kierunku środka łuku, z kilkoma wagonami na haku już mnie odstresował. Wygląda na to, że mam spore zboczenie w tym kierunku, nieprawdaż? ;-)
Udało nam się złapać dwie dziewiątki, byczka z bruttem z Gbs-ów i sfotografowałem jeszcze kibelka KM z góry.
Wróciłem do domu zadowolony ;-) Jednak to jest naprawdę silne hobby ;-)




