Blog

CTB

2006-08-31 14:52:04

Siedzę i próbuję dojść do jakiegoś rozsądnego rezultatu. Nie jestem grafikiem i mam spore problemy, żeby coś interesującego wymyśleć. A mówię tutaj o nowej wersji strony Centrum Techniki Biurowej. Bardzo dużo czasu zajęło mi złożenie niespójnego i nieprzemyślanego układu graficznego, ale wciąż czegoś mi tam brakuje. Niestety, nie mam pojęcia czego, a tym bardziej jak to uzupełnić. Może ktoś wie?

Nowa wersja strony (tymczasowo) znajduje się pod adresem: http://ctb.antylameriada.net/. Straszną katorgą dla mnie było wymyślenie tak banalnego i oklepanego wyglądu ;-)

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

A! Proszę się również nie sugerować zawartymi na stronie treściami. Nie zawsze są aktualne.

Tagi: web webmaster ctb

Antylameriada i Jogger, Jogger i Antylameriada

2006-08-30 13:45:05

Bloga prowadzę już od jakiegoś czasu. Joggera znam też od jakiegoś czasu. Nawet mi się podoba, ale jakoś nigdy nie miałem chęci, żeby z niego korzystać. Wolałem napisać swój własny silnik blogowy i, co najwyżej, podkradać niektóre rozwiązania zauważone na Joggerze. Mimo to założyłem swojego Joggera (jeszcze kiedy był w starej wersji) tylko po to, żeby korzystać z jego dobrodziejstw - powiadamiania o wpisach i komentarzach przy pomocy Jabbera. Na swoim Joggerze umieściłem dość proste przekierowanie na moją stronę.

Ale... Przekierowanie było tandetne, a można nawet rzec, że niechlujne. Więc co wymyśliła moja głowa? Wymyśliła, że można skorzystać z możliwości podpięcia zewnętrznej domeny do swojego Joggera. I podpiąłem... blog.antylameriada.net. Ale na serwerach DNS wcale jej nie przekierowałem na serwery Joggera ;-) Zostawiłem u siebie i zrobiłem przekierowanie na właściwy adres bloga ;-) Dzięki temu teraz, wszędzie gdzie się pojawię i coś skomentuję, pojawia się link do mojego bloga, który korzysta z dużo lepszego sposobu przekierowywania. Wilk syty, owca cała, a rozwiązanie ładniejsze ;-)

Problem mam jeszcze z ikonką, która pojawiała się przy komentarzach, ale to też się jakoś rozwiąże ;-)

Tagi: blog antylameriada jogger

Atom

2006-08-27 15:02:12

Podążając z niewielkim dystansem za nowoczesnymi technologiami, nadeszła pora, żebym udostępnił kanał Atom. No i jest. Oczywiście w wersji 1.0, oczywiście z pełną treścią wpisów: kanał atom Antylameriady.

Osoby, które mają możliwość przejścia z RSS na Atom, proszone są o uaktualnienie adresu w swoich agregatorach ;-)

Tagi: blog antylameriada atom

Zmęczony, ale zadowolony!

2006-08-26 21:08:31

Jak zapowiadałem wcześniej, wybrałem się dzisiaj do Parowozowni. Niestety poranna pogoda skutecznie zniechęciła mnie do pojechania do Skierniewic rowerem. Pojechałem pociągiem, ale pół godziny później okazało się, że pogoda wcale nie była taka zła... Ech, ta pogoda.

Przyjechałem do Skierniewic. Zrobiłem szybką kontrolę dworca i wyszedłem na peron, bo jeszcze miałem trochę czasu do planowanej zbiórki w Parowozowni. Stałem, stałem i moim oczom ukazał się Acatus, czyli elektryczny zespół trakcyjny z Pesy Bydgoszcz - ED59-01, który właśnie przyjechał do Skierniewic jako osobowy z Kutna.

ED59-01

Nawet mi się podoba. A w szczególności podoba mi się to, że jest to nowa konstrukcja, nie bazująca na nieśmiertelnym kiblu EN57. ED59-01 (o ile dobrze pamiętam to fabrycznie jest to 15WE) to jednostka trójwagonowa, która na początku była jednostką czterowagonową. Funkcjonowała wtedy pod oznaczenie ED74-01, bo producent chciał "złapać dwie sroki z ogon" - uzyskać homologację na zespół cztero i trójczłonowy. Ponoć właśnie ED74 mają zostać zakupione przez PKP Przewozy Regionalne do obsługi linii Łódź - Warszawa. A trójczłonowy ED59 (czwarty człon został w Pesie) teraz jeździ sobie po województwie łódzkim i obsługuje pociągi osobowe. Oczywiście mamy XXI wiek, więc jednostka ma już rozruch impulsowy. Z tego co wiem, to wagony skrajne są wagonami silnikowymi. Jednostka może jeździć z prędkością 160 km/h, co na torach w województwie łódzkim raczej jest mało prawdopodobne (no, tylko E20). Szkoda, że marnuje się na pociągach osobowych.

OK, ale poszedłem do Parowozowni. Zostałem przydzielony do prac przy parowozie TKp6042 "Śląsk", który docelowo ma być flagowym (niestety zimnym) eksponatem muzealnym PSMK. Ostatnio ten parowóz widziałem w zeszłym roku. I, gdy dzisiaj go zobaczyłem, to byłem pozytywnie zaskoczony. Cała góra jest już zrobiona praktycznie "na błysk". Niestety nie mam (chyba) żadnego zdjęcia tego parowozu, ani obecnego, ani starego. Przez kilka godzin drapaliśmy i szlifowaliśmy elementy podwozia parowozu: prawy korbowód, wiązar i dwa z czterech kół. Praca męcząca, trudna i brudna, bo spod szlifierki kątowej wylatuje masa pyłu z rdzy, kurzy, drobinek smaru i ogólnie różnorakiego syfu, który gromadził się latami. Ale przynajmniej było widać jakieś efekty. Pozdrawiam niniejszym pana Marka Ziemniewicza, z którym przyszło mi wykonywać tę pracę. Miło się rozmawiało i pracowało.

Ale po skończonej pracy trzeba jakoś wrócić do domu. Mam bilet, pociągi jeżdżą dość często - niby żaden problem. Niestety na twarzy miałem sporo kropek ze smaru. W Parowozowni problem z bieżącą wodą, więc postanowiłem, że umyję się na stacji w Skierniewicach. Ech... Złotówka za otwarcie drzwi. Ale za to, jak już przejdziesz drzwi, możesz korzystać z toalety do woli ;-) Ja do woli skorzystałem z umywalki. Problem w tym, że w dozowniku mydła, owego nie było... Jakby było wykorzystałbym mniej wody, a tak musiałem odbić swoją złotówkę ;-) Jakoś doprowadziłem twarz do kultury. Dłonie też wyglądały jako tako, ale ręce już nie dały się tak łatwo odmyć bez mydła ;-) Ale jakoś, chowając je, poradziłem sobie.

Wsiadłem do pociągu. Wreszcie mogłem chwilę odpocząć - praktycznie cały dzień na nogach. Dojeżdżam do Żyrardowa. A na peronie widzę masę policjantów. Uzbrojonych, a raczej ubranych, jakby zaraz miała się rozpocząć jakaś wielka rozróba. Wysiadłem niepewnie, rozejrzałem się... Nic podejrzanego. Żadnych kibiców, żadnych recydywi^W rezerwistów, żadnych rolników wysypujących zboże na tory. Najwyżej kilku dresów, ale to normalka. Wątpię, żeby kilku dresiarzy chciało się bić z, na moje zmęczone, ale jeszcze dobrze widzące oko, osiemdziesięcioma policjantami. Mało tego! Policjantami z Warszawy (naszywka syrenki na ramionach). Co się działo? Nie wiem.

Policjanci 1 Policjanci 2 Policjanci 3

Tagi: foto kolej ed59 skierniewice parowozownia psmk tkp

Ech ta pogoda...

2006-08-25 20:21:04

W pół do siedemnastej była całkiem niezła pogoda. Słońce nawet wychodziło zza chmur. Pojechałem sobie na tory. Postałem chwilę, a pogoda zrobiła się drastycznie różna. Wyglądało jakby zaraz miała się rozpocząć niezła burza (burza była, ale słaba). A na zdjęciach najjaśniejszymi punktami były światła pociągów... Mam nadzieję, że jutro rano pogoda będzie znośna i nie będzie padać. W końcu muszę się pojawić w Parowozowni ;-)

EN57-1689

Tagi: foto kolej en57

Arnie w areszcie!

2006-08-25 16:14:20

Bardzo dobrze znany większości polskiej społeczności usenetowej Arnold B. został aresztowany. Donosi o tym wrocławski serwis regionalny portalu gazeta.pl.

W Usenecie Arnold <przetwarzam /> Buzdygan bardzo lubił dręczyć ludzi, którzy mieli inne zdanie niż on. Miał obsesję na punkcie przetwarzania danych osobowych i lubił nasyłać, niekoniecznie wirtualnych, napastników na swoich oponentów w dyskusji. Ale zajmował się też biznesem. Miał jakieś półlegalne interesy. Prowadził agencję modelek, zajmował się reklamą a nawet produkował filmy. W tamtym roku nawet chciał kandydować na urząd Prezydenta RP. Był postrzegany jako troll, specyficzny bo niebezpieczny.

Arnold B., kontrowersyjny wrocławski biznesmen i ubiegłoroczny kandydat na prezydenta Polski, siedzi w areszcie. Prokuratura zarzuca mu udział w grupie przestępczej i wypranie nawet kilku milionów brudnych pieniędzy.

Cóż... On lubiał zgłaszać "popełnianie przestępstw" w prokuraturze. Teraz prokuratura zajęła się wreszcie nim. Szkoda tylko, że będą rozpatrywać tylko machlojki, a nie za najścia, pogróżki i innego rodzaju bandyckie czyny. Ale Ala Capone też skazano tylko za oszustwa podatkowe...

Na swojej stronie internetowej Arnold B. wylicza swoje umiejętności: znajomość prawa gospodarczego i podatkowego, znajomość zasad księgowości i organizacji przedsiębiorstwa, umiejętność wydajnego zarządzania finansami.

Policjanci: - Rzeczywiście. W ciągu półtora roku wyprał kilka milionów złotych.

Ciekaw jestem, czy można już bezkarnie przetwarzać? ;-)

Tagi: usenet internet społeczeństwo

Zrobiłem głupi błąd, a teraz żałuję

2006-08-25 13:49:19

Instalując Linuksa pomyślałem, że mógłbym zainstalować go na drugim dysku - sześciogigabajtowym Samsungu. Zupełnie nie wziąłem pod uwagę faktu, że przecież ten dysk ma czasem problemy "ze sobą" i lubi się "zaciąć" z bliżej nieznanej przyczyny.

I co się dzieje? Robię coś, odczytuję jakiś plik i następuje całkowite zawieszenie systemu. Dysk nie odpowiada, wszystko się blokuje... Czasem nawet wiesza się podczas startu systemu. Dmesg nie zwraca żadnych niepokojących informacji o tym dysku, e2fsck nie znalazło badsektorów, a dysk się zacina...

Muszę zaryzykować, usunąć jedną partycję z drugiego dysku i stworzyć tam kopie aktualnych partycji z systemem. Jeśli dobrze mi się wydaje to do uruchomienia tej kopii będzie trzeba wyedytować tylko /etc/fstab i zainstalować uaktualnionego Gruba. No, zobaczymy.

Tagi: komputer linux ubuntu

Pluton już nie jest planetą

2006-08-25 00:06:11

Astronomowie tak wczoraj zadecydowali w Pradze. Będzie teraz trzeba aktualizować podręczniki i encyklopedie

A może po prostu usunięcie Plutona to część PiSowskiej walki z Układem (Słonecznym)? ;-)

Tagi: ogólne

Ukrotnione Sputniki

2006-08-24 20:19:05

Udało mi się złapać po raz drugi ukrotnione Sputniki. Niestety, za późno zorientowałem się, że to są te dwie lokomotywy - 3E-42 i 3E-53, które mają gniazda sterowania ukrotnionego. Nie zdążyłem spojrzeć, czy pomiędzy nimi wiszą "kabelki". Ale... Nie zauważyłem, żeby w drugiej lokomotywie był cżłowiek i na dodatek, druga lokomotywa miała podniesiony przedni pantograf. Podczas jazdy w trakcji podwójnej, zazwyczaj pierwsza lokomotywa ma podniesiony przedni pantograf, a druga tylny. Kwestia praktyczna (smar z pantografu pierwszej lokomotywy nie leci na czoło drugiej) oraz bezpieczeństwa (w razie połamania pantografu z przedniej, nie spadnie on na czoło drugiej). Tutaj obie jechały na przednich pantografach... Zupełnie jak jednostki EN57 (które zazwyczaj jeżdżą na tylnych) ;-)

3E-42, 3E-53

Tagi: foto kolej szczakowa 3e

Lustracja

2006-08-24 16:13:17

Lubię cebulę i czosnek z majonezem. Zdaję sobie jednak sprawę, że moje gusta mogą być przykre dla innych ludzi, dlatego nie wychodzę z domu po zjedzeniu czosnku i nie prezentuję swojego oddechu wszystkim dookoła. Niestety, nasi rządzący, nie są w stanie tego zrozumieć. Lustrują co popadnie i nie mają nawet zielonego pojęcia, że jest to już, delikatnie mówiąc, niesmaczne.

Lustracja, w formie, która obowiązywała przed dojściem do żłobu PiS-u była do zniesienia. Osoby publiczne składały oświadczenie lustracyjne, w którym twierdziły, że współpracowały, bądź nie, z Urzędem Bezpieczeństwa/Służbą Bezpieczeństwa czy Wywiadem Wojskowym. W razie podejrzenia złożenia nieprawdziwego oświadczenia wszczynano postępowanie lustracyjne. Może nie było to superskuteczne, ale przynajmniej lustracja nie była czołowym tematem w mediach, na przystankach autobusowych czy w kościołach.

Dziś w Polsce panuje gorączka lustracyjna. Wysoce zaraźliwa i niebezpieczna. Nie ma dnia, żeby w gazetach, radiu czy telewizji nie było choćby najkrótszej wzmianki o czyjejś współpracy ze służbami specjalnymi. Mało tego! Cały czas padają jakieś oskarżenia: ten pracował w SB, tamten się spotykał z oficerami SB, a ten miał sąsiada w SB, więc na pewno też współpracował. I co z tego?!

Najwyraźniej prolustratorzy nie zauważyli, że od 1989 roku minęło już siedemnaście lat i, tak naprawdę, większość ludzi już nie pamięta za dobrze szczegółów z tamtych lat, a tym bardziej nie leży im to jakoś znacząco na sercu. Sytuacja się zmieniła, wydoroślało nowe pokolenie, które choć urodzone jeszcze w PRL-u, nie identyfikuje się z tym ustrojem. Ich (nas) to, za przeproszeniem, gówno interesuje! Czy pokolenie, które walczyło z SB, zdaje sobie sprawę, że kiedyś (już niedługo) będzie musiało odejść, a teraz ich zadaniem jest zostawienie po sobie dobrego kraju dla następnych pokoleń (nas, młodych)? A może jednak zdają sobie z tego sprawę, ale w swojej zaciekłości chcą jeszcze, póki mają czas, załatwić swoje prywatne rachunki z młodości?!

Odnoszę wrażenie, że ta cała lustracja, pomijając już fakt, że jest to pieniactwo w najczystszej postaci, ma za zadanie stworzyć atmosferę kolejnej martyrologii narodu polskiego. Konrad Wallenrod, Kordian, Dziady, (...), Solidarność?! Żaden ze mnie miłośnik twórczości z epoki Romantyzmu, ale walka o wolność ojczyzny, a próby zmiany ustroju, leżenie na styropianie i pieniactwo to raczej inny kaliber działań.

W Stanach Zjednoczonych sporym problemem są fałszywe oskarżenia o molestowanie. Wystarczy powiedzieć, że ktoś kogoś molestował i, mimo, że takiego faktu nie było, "molestujący" jest załatwiony na "cacy". Sądy, problemy z pracą itp. itd. U nas do rangi takich oskarżeń właśnie awansuje lustracja. Nie lubię sąsiada, powiem, że współpracował z SB. Nie ważne, jak było naprawdę. Ukradną mi zegarek? Za dwa lata nikt nie będzie pamiętał czy to ja ukradłem czy to mnie ukradziono. Za to wszyscy jednomyślnie stwierdzą, że byłem zamieszany w aferę z kradzieżą zegarka. I każdy już będzie patrzył na mnie spode łba...

A przecież mamy dużo więcej problemów, które powinny być rozwiązane natychmiast: bezrobocie, służba zdrowia, ZUS,... Można by wymieniać i wymieniać. Ale nie! Nie będą się politycy zajmować takimi błahostkami. Trzeba przecież zlustrować wszystkich! Do cna! Bo facet, który doniósł Milicji na sąsiada, który w komórce miał bimbrownię, a przy okazji znał kilka osób z podziemia, nie jest godzien pełnić funkcji, dajmy na to, instruktora z gminnego domu kultury. Paranoja!

Już nie mogę ścierpieć, gdy polityk, z dziką pasją w oczach, wspomina o lustracji. Nawet nie pomyślą jakie to jest już żałosne...

Tagi: polityka

Radziwiłłów Mazowiecki

2006-08-23 21:10:48

W niedzielę postanowiłem wybrać się rowerem w kierunku innym niż dotychczas - zachodnim. Wjechałem do lasu i "drogą pożarową nr 17" dojechałem do wsi Łubno (nawet nie miałem pojęcia, że taka istnieje), potem do Jesionki, a konkretnie do przystanku osobowego Sucha Żyrardowska (takiej wsi to chyba w ogóle nie ma - przystanek jest położony na terenie wsi Jesionka). W poniedziałek postanowiłem pojechać jeden przystanek kolejowy dalej, czyli pojechałem do tej samej wsi - Jesionki, ale do przystanku Jesionka. Chciałem we wtorek pojechać kolejny przystanek dalej, ale pogoda była niezbyt ciekawa.

Za to dzisiaj, wreszcie pojechałem do kolejnego przystanku, a właściwie stacji - Radziwiłłowa Mazowieckiego. Stacja leży na terenie wsi Radziwiłłów Mazowiecki, ale zaraz za stacją już zaczyna się Grabina Radziwiłłowska - wieś dużo większa od samego Radziwiłłowa. Stacja służy również mieszkańcom Franciszkowa (na terenie którego jest położona głowica wschodnia stacji), Bud Zaklasztornych i Bartnik (głowica wschodnia stacji). W ogóle jadąc przez te wsie można się poczuć jak na Górnym Śląsku. Nie wiadomo kiedy wyjeżdżamy z jednej, a wjeżdżamy do drugiej wsi ;-)

Do Radziwiłłowa dotarłem w trzydzieści dwie minuty, co na dystansie ponad trzynastu kilometrów jest chyba niezłym wynikiem (a jeszcze jechałem pod wiatr ;-)). Droga, którą wybrałem okazała się naprawdę niezła. Praktycznie cały czas jedzie się drogą asfaltową. Tylko dwa odcinki - pięciokilometrowy, leśny odcinek Żyrardów - Łubno oraz odcinek wzdłuż toru w Jesionce nie są asfaltowe, ale za to nawierzchnia jest dość dobra i całkiem przyjemnie się jedzie.

W Radziwiłłowie byłem jakieś dwadzieścia pięć minut. Zostałbym dłużej, ale od północnego zachodu nadciągały niezłe chmury.

Radziwiłłów Mazowiecki EN57-1740 Zbliża się deszcz...

W międzyczasie jakiś (na oko) dziesięciolatek na rowerze, uznał mnie za wyjątkowo kompetentną osobę i spytał się: Czy tą drogą dojadę do blaszaka?. Cóż... Moja kompetencja niestety dotyczy raczej tematu kolei, a nie ścieżki, która prowadzi wzdłuż torów ;-) Cóż... Chłopak musiał zaryzykować i pojechał "na żywioł" ;-)

Zebrałem się dość szybko, bo pogoda gwałtownie się psuła. Nagle ustał wiatr, a jak wiemy, to bardzo często jest oznaką zbliżającej się nieuchronnie burzy. Dałem w pedał i zacząłem wracać do domu.

Dobrze, że wcześniej zapamiętałem nazwę ulicy w Budach Zaklasztornych, którą powinienem wrócić do domu, bo nieuchronnie musiałbym nadrabiać dodatkowe kilka kilometrów i jechać przez Puszczę Mariańską, co przyjemne dla rowerzysty nie jest... Po drodze jeszcze, w Jesionce spotkałem zająca. Siedział sobie szarak na środku drogi. Z chęcia zrobiłbym mu zdjęcie, nawet z daleka, żeby się nie spłoszył. Niestety z naprzeciwka jechała jakaś kobieta na rowerze, która raczej nie wiedziała, że jak ktoś wyciąga aparat, żeby zrobić zdjęcie zającowi, to lepiej tego zająca nie płoszyć... Kilka kilometrów przed domem, już w lesie, dogonił mnie deszcz... Ale i tak byłem bardziej mokry z powodu obfitego spocenia niż tego deszczu ;-)

A w sobotę, jeśli pogoda pozwoli, jadę rowerem do Parowozowni, do Skierniewic. Od Radziwiłłowa będzie to jakieś dziesięć kilometrów. A na dodatek drogę z Radziwiłłowa do Skierniewic znam dużo lepiej niż z Żyrardowa do Radziwiłłowa. Wystarczy tylko w Bartnikach przy sklepie skręcić w las i wyjeżdża się w Rudzie, kilometr od Skierniewic ;-) Tam już raczej się nie zgubię ;-)

Tagi: kolej foto kolej rower Radziwiłłów en57

No wreszcie...

2006-08-22 10:56:49

Już wczoraj pojawiło się urządzenie o nazwie takiej, jak mój access point, ale nie pełniło funkcji access pointa (Access Point: Not-Associated). Dzisiaj już jest wszystko w porządku. I nawet pingi do bramki mają średni czas odpowiedzi na niezłym poziomie (rzędu sześciu milisekund). No to kończę narzekanie ;-)

Tagi: sieć komputer

Cuda siakieś...

2006-08-20 23:49:46

Po pechowej burzy, kiedy zniknął mój access point, pojawił się w eterze inny, zupełnie mi nieznany. Nie pokojarzyłem faktu pojawienia się tego access pointa, bo myślałem, że mógł być on już widoczny wcześniej, a ja po prostu o nim nie wiedziałem. Jego nazwa zupełnie nic nie mówiła, nie wskazywała na nazwę sieci ani operatora. Za to brzmiała jak nazwa nieskonfigurowanego urządzenia z ustawieniami domyślnymi: airPoint-PROOutdoor. Dziś się do niego podłączyłem i okazało się, że prawdopodobnie jest to access point, który mi zniknął. Sieć działała bez problemów, dużo lepiej niż na access pointach "zastępczych". Niestety działała...

Przyszła kolejna burza i ten AP pojawia się i znika. Na dodatek po połączeniu się z nim sieć nie działa... Coś dziwnego się z nim dzieje. Czyżby się resetował? Mam nadzieję, że mój provider coś z tym zrobi... W końcu weekend się skończył...

Tagi: sieć komputer

Ej! Oddajcie mojego access pointa!

2006-08-19 14:34:19

Po wczorajszej burzy, a właściwie po wczorajszej drugiej burzy zniknął z eteru access point, do którego byłem podłączony. Na szczęście mój dostawca posiada kilka access pointów, więc mogę się podłączyć do innego, ale to już nie jest to samo. Siła ich sygnału może nie jest tak drastycznie gorsza, ale jakość transmisji pomiędzy mną, a tymi access pointami jest kiepska. Obsługują one ruch z zupełnie innych części miast, toteż są dołączone do anten skierowanych w inną stronę, a ja pewnie łapię od nich sygnał tylko dzięki jakimś odbiciom, bo sygnał jest wystarczająco silny aby nawiązać transmisję, ale też jest bardzo zakłócony, przez co jej jakość jest dużo gorsza.

Teraz, żeby korzystać muszę się co kilkanaście minut przełączać na inny access point zależnie od aktualnego stanu. Ustawiłem już również minimalną możliwą wielkość pakietu - MTU - na 256 bajtów, a mimo to ciągle pakiety są tracone. Aktualnie tylko pakiety mniejsze niż 158 bajtów przechodzą w osiemdziesięciu procentach (mój własny próg uznawalności transmisji za zdatną). Nie wspomnę już o tym, że co chwilę dostaję pakiety większe od mojego MTU o dwa do pięciu bajtów... Są niestety routery gdzieś na świecie, z którymi bez odpowiedniego MTU się nie dogadasz. Niektóre na sztywno wysyłają pakiety 1500 bajtów...

Mam nadzieję, że mój access point jest tylko czasowo wyłączony...

Tagi: sieć komputer

15 lat Internetu w Polsce

2006-08-17 14:12:51

Dokładnie 17 sierpnia 1991 roku z budynku Wydziału Fizyki UW wyszedł pierwszy Polski e-mail. Pierwsze połączenie internetowe w Polsce charakteryzowało się zabójczą prędkością 9600 bps - tak, tak dziewięć tysięcy sześćset bitów na sekundę - i było zestawione do Kopenhagi.

Jeśli chcecie poznać pasjonujące szczegóły wkraczania Internetu do Polski, a raczej Polski do Internetu to polecam przeczytanie tego kalendarium.

Tagi: internet sieć

Poturbowany

2006-08-16 22:49:50

No tak... Beztroskie bieganie po tłuczniu musi kiedyś się skończyć... Dziś w Korytowie, chciałem sobie zrobić kolejny fotomontaz, który, nawiasem mówiąc, nie wyszedł, bo w czasie przejazdu pociągu momentalnie zaszło słońce za chmury. Chciałem sobie zrobić zdjęcie, wszedłem na tory, aparat pstryknął i schodząc obsunąłem się z półmetrowego nasypu z tłucznia ;-) Skutek: podrapanie lewej ręki i solidny sinak na "końcu pleców" (to znaczy jeszcze nie jest siny, ale będzie, będzie ;-)). Jak ja to zrobiłem? Nie wiem ;-)

EP09-025 EP09-005

Tagi: foto kolej cmk ep09

Rabat

2006-08-16 18:28:39

Dostałem właśnie fakturę za domenę z home.pl. A razem z tą fakturą dostałem specjalny kod rabatowy "uprawniający do rejestracji serwera WWW z upustem sięgającym 60%". Nie znam szczegółów promocji. Ja z niego nie skorzystam, ale mogę komuś, za małą "rekompensatą" odstąpić ten kod ;-) Kod jest ważny do końca sierpnia.

Tagi: internet

Inżynier bezcennym narodowym skarbem ;-)

2006-08-15 01:22:10

Od jakiegoś czasu, raz po raz, można usłyszeć w radiu, przeczytać w gazetach o różnych pomysłach mających na celu zachęcenie młodzieży do studiowania kierunków technicznych. We Wrocławiu na przykład można dostawać stypendium tylko za wybór studiów technicznych. Pozwólcie więc, że ja też powiem co na ten temat sądzę. A przypomniałem sobie o tym fakcie dzięki tej notce, z której też "podkradnę" kilka cytatów ;-)

Wszyscy wiemy, że tylko garstka zapaleńców nie ma wstrętu do fizyki i matematyki. A nawet jeśli jeszcze lubią te przedmioty, to z pewnością przestaną po zetknięciu się z nimi na poziomie akademickim. Problem w tym, że zastraszająca większość z tych ludzi nie lubi tych przedmiotów, nie dlatego, że ich nie rozumie, a dlatego, że im się nie chce go rozumieć - nie chcą ruszać głową. A te dwa przedmioty to praktycznie fundamenty każdego kierunku technicznego - od budownictwa, przez mechanikę, po elektronikę i informatykę.

Pokolenie "po reformie" edukacji niby było uczone, że "zrozumienie" jest ważniejsze od "wiedzy" (oczywiście mam tutaj na myśli suchą wiedzę). Niestety założenia reformy nie w każdym przypadku dały pożądany skutek. Młodzież nie potrafi czytać ze zrozumieniem ani się poprawnie wysłowić. A co dopiero mówić o matematyce i fizyce? Jest problem! Reforma paradoksalnie przyczyniła się do spodziewanego odwrotu od studiów technicznych. I, tak naprawdę, niewiele da się zrobić. Pomysły jak ten z Wrocławia, moim zdaniem nie są dobre. To prawda, że może zachęcić wiele osób do podjęcia studiów technicznych, ale ja widzę ogromną wadę w tej idei - ilu młodych ludzi pójdzie na studia techniczne tylko po to, żeby pobierać stypendium i przy okazji wymigiwać się od wojska? Pieniędzmi inżynierów nie kupimy...

Kolejny problem - strach. Studia techniczne powodują przerażenie wśród niektórych ludzi. Cytat z "Rzeczypospolitej" (via Andre3000):

Dlaczego od lat mniej jest kandydatów niż miejsc na kierunkach wymagających wiedzy z przedmiotów ścisłych? - Młodzież boi się nauk ścisłych - uważa prof. Jerzy Woźnicki, szef Fundacji Rektorów Polskich. - Elektronika i telekomunikacja to postrach studentów.

Ale dlaczego? Przecież inżynier nie gryzie, nie kopie, nie bije? Czym jest spowodowany ten strach? Tylko tym, że ilość materiału wymaganego do opanowania jest relatywnie większa niż ilość materiału na studiach humanistycznych/ekonomicznych/itp.? Potęga ludzkiego umysłu jest na tyle duża, że ze wszystkim (no prawie wszystkim) można sobie poradzić, pod warunkiem odpowiedniego podejścia do problemu. Ogromna ilość materiału (raczej umiejętności niż suchej wiedzy) przecież jakoś daje się opanować. Przecież są ludzie, którzy skończyli studia techniczne. Oni jakoś sobie poradzili, to dlaczego dzisiejsza młodzież nie jest w stanie sobie poradzić?
Być może zupełnie inaczej bym twierdził, gdybym sam nie studiował "postrachu studentów" - Elektroniki i Telekomunikacji. Być może, w swoim szowinistycznym podejściu nie okazuję zrozumienia inżynierofobom, ale ja po prostu tego nie rozumiem. Lenistwo, droga na skróty, byle jaki "papierek"...

Jakiś czas temu widziałem zestawienie względnej ilości studentów uczelni technicznych w różnych krajach europejskich. Niestety konkretnych danych nie pamiętam, ale Polska ze swoimi bodajże sześcioma procentami (a może szesnastoma?) była na szarym końcu. Aż strach pomyśleć co będzie jeśli ta tendencja będzie się utrzymywać. Będziemy wypuszczali kilkudziesięciu inżynierów rocznie? Przy czym trzy czwarte z nich będzie od razu wyjeżdżać za granicę? Smutna wizja...

Ale z drugiej strony spójrzmy (my - przyszli inżynierowie) na to optymistyczniej - będzie dla nas praca! Właściwie to ona już jest. Kolejny przechwycony cytat:

Tymczasem według prognoz Unii Europejskiej w ciągu najbliższych 20 - 30 lat zapotrzebowanie na ludzi z wyższym wykształceniem technicznym, zwłaszcza na inżynierów, ma wzrosnąć nawet o 70 proc.

70%! Uwierzycie?! A ciekaw jestem jak bardzo spadnie zapotrzebowanie na socjologów/psychologów/marketingowców i innych absolwentów trendy kierunków. A sektor high-tech rozwija się nadzwyczaj dynamicznie... A jak rozwija się socjologia/psychologia/marketing?

Dożyjemy czasów, w których każdy inżynier będzie skarbem narodowym, a na przejściach granicznych zawisną hasła: Każdy kilogram obywatela największym dobrem narodu. Każdy kilogram obywatela z wykształceniem wyższym technicznym dobrem szczególnym!. A ja ostatnio przytyłem dwa kilogramy. Ku chwale ojczyzny oczywiście! ;-)

Tagi: studia społeczeństwo

Zmodernizowane kible

2006-08-11 22:16:58

Trafiłem dzisiaj na przejeżdżającą parę dwóch kibli EN57-2023 i EN57-2022. Jechały na zachód. Zapewne z Mińska Mazowieckiego. Do Katowic, Opola albo Wrocławia... Już z daleka coś mi nie grało. Miały wyjątkowo silne światła umieszczone dość wysoko. Marcin stwierdził, że bzdury gadam. To niemożliwe, żebym widział z "pół kilometra", że to nie jest jakiś standardowy pociąg. A jednak widziałem. Nawet więcej niż z pół kilometra, bo ten kibel stał na semaforze wjazdowym do Żyrardowa, a to jest ponad kilometr od peronu ;-) Z początku przypomniało mi to kaczokibla - 14WE, ale to było raczej niemożliwe, bo warszawskie 14WE, nawet jeśli byłaby konieczność ich przejazdu do Newagu, to nie jechałyby Wiedenką. Ludmiła? Też nie. Górne światło umieszczone zbyt wysoko. Ale zacząłem się w końcu domyślać, że to pewnie EN57-2k ;-)

EN57-2023

Tagi: foto kolej en57

Nasza własna, centralnopolska powódź

2006-08-11 21:47:51

Tak, w centralnej Polsce również dorobiliśmy się powodzi. I to nie byle gdzie! W samej Stolicy!

Dziś trochę tam popadało i co? I na dworcu Warszawa Zachodnia, w przejściu podziemnym, miejscami woda miała około pięciu centymetrów głębokości! Zapchane studzienki odpływowe nie były w stanie odprowadzić nadmiaru wody.

Współczuję ludziom, którzy przechodzili z peronu na peron w sandałach i klapkach...

Tagi: ogólne

Dyskryminacja palaczy?

2006-08-10 17:23:22

Ostatnio bardzo głośno zrobiło się o potencjalnej dyskryminacji osób palących przez pracodawców. Ogrom wygłaszanych poglądów na ten temat wręcz zmusza mnie, żebym opublikował swoje zdanie w tym temacie.

Palenie jeszcze piętnaście lat temu było popularne, teraz robi się już coraz bardziej passe. Coraz więcej młodych ludzi nie wchodzi w ten "interes" i żyje bez papierosów. I dobrze! Ani to zdrowe, ani przyjemne dla otoczenia. Dlaczego więc pracodawca ma nie prezentować swojego zdania na temat palenia? Nie mówię tu oczywiście o wyrzuceniu z pracy, ale o pewnych ograniczeniach, którym będą podlegać palący.

Po pierwsze, nie można mówić o dyskriminacji. Niecheć do palaczy jest poparta zdrowymi argumentami. Nie jest to niechęć z powodu koloru skóry (którego się przecież nie zmieni), pochodzenia czy narodowości - tutaj nie ma rozsądnego wytłumaczenia. A palacz... Palacz śmierdzi, traci bezproduktywnie czas i, w przypadku długiej przerwy między "dymkami", chodzi poddenerwowany psując samopoczucie innym osobom. Zalet specyficznych dla palaczy nie stwierdzono, chyba, że ktoś postrzega uśmiech z żółtymi zębami za zaletę...

Wyobraźmy sobie taką sytuację. W pewnej firmie zwolniły się przypadkiem dwa miejsca na podobnych stanowiskach, które wymagają podejmowania decyzji. Ten "przypadek" mógł być spowodowany opuszczeniem firmy przez "dwóch łapówkarzy z układu", przejście do konkurencji lub coś w tym stylu. Nie wnikajmy. Na te stanowiska awansowało dwóch pracowników niższego szczebla - Franek i Wiesiek. Franek jest palący, Wiesiek nie. Albo nie! Na odwrót: Wiesiek jest palaczem. Franek nie. Tak bardziej pasuje ;-)
Obaj mają podobny zakres obowiązków i podobną ilość pracy do wykonania. Muszą pracować w zespole (każdy ma swój własny zespół), jako jego liderzy. Każdy z nich ma prawo do 45 minut przerwy w ciągu ośmiu godzin pracy.

Franek bardzo szybko odnajduje się na swoim stanowisku. Potrafi ułożyć sobie współpracę z członkami swojego zespołu. Szybko i trafnie podejmuje decyzje, również te ekspresowe, które ze względu na swój priorytet są stresujące dla wszystkich członków jego zespołu. Jeden z jego współpracowników pali. Dość często się denerwuje i psuje nastrój grupy. Franek postrzegając problem stara się, żeby w miarę możliwości, ta osoba wykonywała swoje obowiązki samodzielnie. Bez problemu wyrabiają się ze wszystkimi obowiązkami.

Wiesiek, już pierwszego dnia, zrobił się bardzo nerwowy. W jego grupie jest kilku palaczy. Często wychodzą na papierosa. Bezproduktywnie spędzają czas - dużo więcej niż przysługujące im 45 minut. Każdej ważniejszej decyzji towarzyszy zagęstnienie atmosfery i poczucie zbliżającej się sprzeczki. Sytuację łagodzą papierosy. Czasem już nawet nie wychodzą poza pomieszczenie swojej pracy tylko palą wśród tej garstki niepalących z zespołu. Na ich prośby o wyjście i zapalenie na zewnątrz odpowiadają ze śmiechem na ustach, że ich jest więcej - niech niepalący sobie wyjdą. W zespole pojawiają się dwa obozy - palaczy, którzy trzymają ze sobą i niepalących, którzy są przez nich odsuwani. Sytuacja się pogarsza. Nie potrafią znaleźć wspólnego języka. Sprawność pracy spada, nie wyrabiają się ze wszystkimi obowiązkami.

Oczywistym jest, że z punktu widzenia pracodawcy pierwszy zespół jest lepszy, bo wykonuje swoje obowiązki szybko i sprawnie. Drugi zespół jest źródłem ciągłych kłopotów...

Dlatego nie rozumiem żadnych argumentów palaczy. Jedynym ich prawdziwym powodem podniesienia wrzasku jest chronienie własnego tyłka! Oni twierdzą, że będą dyskryminowani, ale czy zdają sobie z tego sprawę, że wiele razy sami "dyskryminują" niepalących na przykład idąc sobie chodnikiem z papierosem, paląc na przystanku autobusowym czy paląc w pociągu? W naszym społeczeństwie istnieje wiele "przyzwoleń" na łamanie zasad i zakazów. Ogromne rzesze palaczy łamią zakazy palenia i w ogóle nie reagują na zwracanie im uwagi. Czemu? Bo oni palą, muszą palić i przecież kiedyś nie było tych "głupich zakazów".

A ja po prostu powiem tyle: palenie jest ich własną decyzją, do której nikt ich nie zmuszał. A każda decyzja wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Chcesz palić? Pal, ale nie tam gdzie nie wolno i nie tam gdzie będziesz innym przeszkadzał. Chcesz palić? Pal, ale wiedz, że będziesz zupełnie inaczej postrzegany przez ludzi, którym nie odpowiada smród papierosów. Chcesz palić? Pal, ale pamiętaj, że potencjalny pracodawca może odrzucić Twoją kandydaturę, bo wie, że będziesz tracił dużo czasu na bezproduktywne palenie. Chcesz palić? Pal, ale pamiętaj, że to Twój wybór i nie narzucaj go innym!

Tagi: ogólne społeczeństwo

Akcja Unikod

2006-08-10 01:49:42

Akcja Unikod zakończona!

Gdyby okazało się, że czegoś nie przekodowałem/nie jest przekodowane dajcie mi znać.

Mały test: zażółć gęślą jaźń, ZAŻÓŁĆ GĘŚLĄ JAŹŃ ;-)

Tagi: antylameriada unikod

Unikod ponownie

2006-08-09 16:47:43

Tak, za kilka godzin przeprowadzę zmianę. Wszystko będzie w Unikodzie. Wszystkie pliki się szybciutko przekoduje, a dane z bazy przekoduje sama baza, bowiem okazało się, że wystarczy wysłać jej polecenie set character set utf8;, żeby wszystkie dane wysyłała w Unikodzie. I wcale nie muszę się męczyć z eksportem, przekonwertowaniem i ponownym importem danych do bazy :-)

Oczywiście w nocy mogą występować drobne problemy z kodowaniem stron ;-)

Tagi: antylameriada unikod internet

Gołąbki, Odolany, Rembertów

2006-08-08 20:44:06

Dzisiaj, razem z Kubą Zarembskim, zrobiliśmy sobie spotkanie fotograficzne. Oczywiście kolejowe ;-)

Na pierwszy ogień padł przystanek osobowy Warszawa Gołąbki, z racji swojego dość ciekawego położenia. Sam przystanek jest zlokalizowany na magistrali E20 (Kunowice - Terespol), ale na jego wysokości, do E20 zbiega linia Józefinów - Gołąbki, która jest wykorzystywana przez pociągi towarowe, które z Wiedenki jadą na Warszawę Główną Towarową (Odolany) i z powrotem. Słońca jeszcze wtedy nie było... Gęste chmury, pogoda raczej niemrawa, ale trochę ciekawych rzeczy się dało ustrzelić. Trafiliśmy dwa pekapowskie brutta (jeden do i jeden z Warszawy), jedno brutto ze Szczakowej prowadzone 181 116-5 i jedno brutto z PTKiGK prowadzone 3E-006 wespół z jakimś Rumunem (060Da) w czerwonym malowaniu Sigmy. Drewniana kładka, mimo, że nie pierwszej młodości całkiem jeszcze nadaje się dla fotografujących ;-)

PTKiGK 3E-006 ET22-117 EP09-026 EP08-006 181 116-5

Potem wybraliśmy się w kierunku Warszawy Głównej Towarowej. Świeżo skoszone zarośla utrudniały przejście. Dopiero po przejściu na północną stronę torów dało się normalnie iść. Z daleka widać było Tamarę z Coaltranu i Sputnika ze Szczakowej na manewrach. Po drodze złapaliśmy kilka pociągów.

ET22-1054 EN57-1587

Dotarliśmy na Warszawę Główną Towarową. Skorzystaliśmy z używanego przez autochtonów przejścia - skrótu z Włoch na Bemowo - do Tesco ;-) Staliśmy tam trochę czasu czekając na wyprawienie pociągu Szczakowej. W międzyczasie złapaliśmy pekapowską Tamarę na manewrach i stonkę, która jej towarzyszyła. Niestety na wyprawienie prywatnego pociągu nie udało nam się poczekać w tym miejscu. Jakaś kobieta ze skrzekliwym głosem pogroziła nam, że jeśli stamtąd nie pójdziemy to ona "zadzwoni". Miała wyjątkowo nieprzyjemny głos. Oddaliliśmy się z tego miejsca o jakieś pięćdziesiąt metrów ;-) Tam dopadliśmy jeszcze Tamarę z Coaltranu, która przyjechała na pogaduszki ze Sputnikiem ze Szczakowej. W sumie to rodzina ;-)

SM48-087 SM42-894 ET22-758 PCC Rail Coaltran TEM2-006 M62-1663

Z Odolan poszliśmy na pętlę Nowe Włochy. Stamtąd podjechaliśmy sobie 127 na stację Włochy i wsiedliśmy do SKM-ki, którą przejechaliśmy się aż do końca jej trasy - Rembertowa. Co ciekawe, okazało się, że całkiem sporo osób korzysta z SKM-ki na jej nowej trasie. Na odcinku Warszawa Zachodnia - Warszawa Centralna było nawet tłoczno (ale to "zasługa" remontu tunelu). Do Rembertowa dojechało kilkanaście osób (większość wysiadła na Wschodniej). Za to z powrotem w Rembertowie wsiadło już więcej osób, na Wschodniej zrobiło się ciasno, a na Centralnej pociąg był godzien "stawać w szranki" z niejednym zatłoczonym wieczornym kiblem do Skierniewic ;-) W Rembertowie mieliśmy krótki pobyt, tylko na czas nawrotu 14WE-03 (z tego co zauważyłem, to numer taborowy pokrywał się dzisiaj z numerem brygady ;-)) i obejrzeliśmy efekty modernizacji E20.

EN57-1925

A zmęczony byłem po powrocie, że hej ;-)

Tagi: foto kolej ep09 szczakowa ptkigk 181 en57 et22 sm48 tem2 coaltran m62 sm42 odolany

Unikod

2006-08-07 21:36:41

Hmmm... Może by tak przekodować Antylameriadę na Unikod?

Aktualnie mam na swoim komputerze locale unikodowe (UTF-8). Jeśli chcę cokolwiek zmienić w plikach strony muszę je przekodowywać na unikod, edytować i z powrotem przekodowywać na ISO-8859-2. Jest to dość niewygodne.

Unikod miałby w moim przypadku również dodatkową zaletę. Poprawne kodowanie znaków w adresach. W3C zaleca, żeby każdy link zawierający znaki spoza ASCII był zapisany w Unikodzie. Niezależnie od ogólnego kodowania dokumentu. Wiąże się to ze sporymi problemami, bo po pierwsze trzeba w jakiś sposób zakodować tekst, a po drugie trzeba zadbać o to, żeby serwer odpowiednio traktował tak zapisane adresy i otwierał odpowiednie pliku (czyli sprowadza się to do unikodowych nazw plików). Ale jeśli masz unikodowe locale wszystkie te problemy giną. Teraz adresy z polskimi znakami (niektóre słowa kluczowe bloga) mam zakodowane w ISO-8859-2. Firefox poprawnie otwiera te strony. IE i Opera już nie. Jak będzie Unikod to będzie wszystko dobrze.

Ale teraz pojawia się inna trudność. Muszę przekodować wszystkie pliki, co zajmie sporo czasu. Ale muszę również przekodować wszystkie dane w bazie... I tutaj pojawiają się problemy... Kompletnie nie rozumiem jak MySQL wybiera sobie kodowanie danych... Ilekroć wyeksportuję dane w ISO-8859-2 i, korzystając z phpMyAdmina, zaimportuje te dane (ustawiając wszelkie opcje na ISO-8859-2), dane dodawane są w Unikodzie... Zupełnie nie rozumiem. Ale skoro wszystko dąży do Unikodu to raczej, w moim przypadku, będzie to powodem do zadowolenia niż smutku ;-)

Oj będzie przeróbek... Oj będzie... ;-)

Tagi: antylameriada internet unikod

Robota wre

2006-08-07 20:47:24

Robota wre w Korytowie. Oczywiście nie mogłem się powstrzymać, żeby się kawałek przejechać ;-) Zmęczyłem się, więc będę lepiej spał (w drodze powrotnej jechałem przez Korytów ~35 km/h) ;-)

Złapałem cztery dziewiątki: 008, 012, 015 i 047 (krótki film). Próbowałem również przedostać się na drugą stronę rzeczki, ale przejście pod torami ułożone z kamieni było zalane - widocznie po ostatnich deszczach poziom wody przybrał.

Trwa zakładanie sieci trakcyjnej. Spory odcinek już został dziś zawieszony. Ale zostało jeszcze dużo. Trudno powiedzieć kiedy będzie wszystko gotowe. Pociągi wciąż kursują tylko po jednym torze.

WM15A-92 EP09-015 EP09-012 EP09-008

Tagi: foto kolej ep09 cmk wm15a

Ale tylko na chwilę

2006-08-05 19:58:59

Bliskość CMK i łatwość dotarcia do niej sprawia, że bez zastanowienia jadę sobie tam tylko po to, żeby przejechać się rowerem. Jadę "tylko na chwilę" - nie stoję długo. Spontaniczne wypady na CMK... A, że na tym spontanicznym wypadzie trafiają się ciekawe sytuacje to co innego ;-)

Pojechałem; zobaczyłem, że "ubytki" w ciągłości szyn są już uzupełnione ;-) Ale na szlakowej dwójce nie ma jeszcze zawieszonego druta. Zjechałem do stacji od strony południowo-wschodniej. Dziś sobota, to nikt się nie kręcił. Zrobiłem zdjęcie dźwigu EDK300/5-67. Mogłem podejść bliżej, nawet dotknąć dźwigu, ale wolałem nie ryzykować spotkania z żadnym kolejowym "autochtonem" ;-) Skryłem się za małym budyneczkiem. Drugie zdjęcie zrobiłem już wracając na drogę - pod górkę ;-)

EDK300/5-67 EDK300/5-67

Miałem już wracać, ale spostrzegłem z wiaduktu, że semafor wyjazdowy w kierunku Grodziska wskazuje S2. Pojechałem w kierunku semafora wjazdowego. Złapałem EP09-036, ale zdjęcie mi nie wyszło. Były kiepskie warunki i ustawiłem zbyt długi czas naświetlania. Ale wiadomo, że dziewiątki na CMK lubią jeździć parami ;-) Od południa było już widać światła kolejnego pociągu, a semafor wjazdowy zdążył już przełączyć się na S5. Była to EP09-047 z "Norwidem". Niestety mechanik tak bardzo mnie pozdrawiał, że nie dał mi wcisnąć ułamek sekundy poźniej spustu migawki. Tak trąbnął kilka metrów ode mnie, że zrobiłem zdjęcie ciut za wcześnie ;-) Oczywiście nie oznacza to, że zdjęcie jest złe. Po prostu lokomotywa nie wjechała centralnie w kadr. Po wykadrowaniu zdjęcie wygląda tak:

EP09-047

Wrzucam też zdjęcie nowego słupa trakcyjnego. Obiecywałem przecież już jakiś czas temu, że sfotografuję ;-)

słup

Tagi: foto kolej ep09 cmk

Chyba się uda...

2006-08-04 18:51:43

Już od dawna zamierzałem uczynić Linuksa systemem, w którym wykonuję swoje codzienne czynności - czytanie poczty, newsów, przeglądanie stron, programowanie itp. Kiedy miałem modem nie miałem szans tego zrobić. Modem nie chciał współpracować z Linuksem. Kiedy dorobiłem się stałego łącza byłem już zbyt uzależniony od Windowsa. Miałem chęci, żeby jednak się przesiąść ale nie udało mi się to. Sterowniki do D-Linka DWL-520+ nie nadawały się jeszcze do normalnego używania. Nie potrafiły utrzymać połączenia, przez co ich używanie było bez sensu. Pozostawałem przy Windowsie. Ale kiedy w moim domu pojawiła się pierwsza paczka z Ubuntu 5.04 okazało się, że już sterowniki dla tej karty są już na tyle dobre, że można z nich normalnie korzystać. Dorobiłem się trzeciego komputera, który przeznaczyłem na router. Zainstalowałem na nim Ubuntu i przełożyłem do niego kartę sieciową. W tym momencie rozpoczęła się ponownie moja przygoda z Linuksem ;-)

Dwa lata po dorobieniu się stałego łącza zaczynam kolejną migrację na Linuksa. Mam teraz na desktopie zainstalowanego Ubuntu 6.06, który możliwościami i wygodą bije Windowsa na głowę. Skonfigurowałem go do swoich potrzeb i, co najważniejsze, wcale nie czuję, żebym tęsknił za Windowsem ;-)

Od dawna już pod Windowsem korzystałem z oprogramowania wieloplatformowego. Zamiast notatnika miałem GVima, zamiast powszechnych pirackich wersji Photoshopa, korzystałem z Gimpa (chociażby do obróbki zdjęć), zamiast MS Office'a miałem OpenOffice'a. Nawet grupy dyskusyjne czytałem przy pomocy slrn-a ;-) No i oczywiście Firefox ;-)

Większość z tych potrzebnych mi do życia programów to oprogramowanie typowo Linuksowe, które chyba tylko przez przypadek, pojawiły się w wersjach dla Windows ;-) Z nimi nie było problemów. Problemy pojawiły się z oprogramowaniem dostępnym tylko dla Windows. Korzystałem z programu pocztowego TheBat! Szukałem czegoś, co mogłoby mi go zastąpić. Thunderbird jakoś nie przypadł mi do gustu. Przez przypadek zainteresowałem się Sylpheedem. I to okazał się strzał w dziesiątkę! Nie ma on tylu opcji co TheBat!, ale w zupełności mi wystarcza. Korzystałem też z Hamstera jako lokalnego serwera news. Musiałem zacząć korzystać z noffle'a, a ten nie jest tak elastyczny jak Hamster. Trochę szkoda, ale mogę się z tym pogodzić. Brakuje mi jednak jednego programu - IrfanView. Niestety nie mogę znaleźć programu, który miałby opcję, do której się przyzwyczaiłem. Przeglądając zdjęcia muszę, po prostu muszę korzystać ze spacji jako klawisza zmiany zdjęcia na następne (tu nie ma problemu, jest sporo programów, które to potrafią); muszę też mieć możliwość włączenia trybu pełnoekranowego (też sporo ma taką możliwość), ale żaden z dotychczas sprawdzanych nie potrafi wyłączyć się po wciśnięciu Esc. A tego mi bardzo brakuje. Po prostu jestem uzależniony od klawisza Escape jako wyłącznika przeglądarki grafiki ;-)

Po przejściu na Linuksa zmieniłem też klienta Jabbera. Dotychczas korzystałem z Psi, które jest strasznie pamięciożerne. Uznałem w końcu, że mam już dość tej ociężałości i zmieniłem klienta na Gajima. I to był bardzo dobry krok. Jest szybki i ma wszystko czego potrzebuję ;-)

Jeszcze mam trochę rzeczy do skonfigurowania (chociażby drukarkę udostępnioną w sieci przez Sambę), ale mam nadzieję, że wytrwam ;-) Wczoraj włączyłem tylko na chwilę Windowsa, żeby wyeksportować książkę adresową z TheBata! I to było wszystko ;-)

Przy okazji chciałbym nadmienić, że mam licencję na Windowsa XP. Dostałem za darmo z uczelni. Raczej z niej nie skorzystam, ale skoro dawali to wziąłem. Jakoś XP wcale mnie nie kręci ;-)

Tagi: linux komputer

Keywords po raz kolejny ;-)

2006-08-02 22:47:32

Przybyło trochę. Obejrzyjmy więc ;-)

do kiedy polscy żołnierze zostaną w kongo
Nie mam w ogóle pojęcia.
jak włamać się komuś na bloga
Taaaak... Szukasz tutoriala? ;-)
ile kosztuje stworzenie silowni profesjonalnej
100 kg złomu - za darmo - można znaleźć na śmietniku; dwie puszki farby - 45 złotych; pędzel i rozpusczalnik - 7,50; frajda - bezcenne. Za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard.
adres strony w md5
http://www.antylameriada.net/ po przemieleniu przez md5 daje: cfd8678f152c3e376e70db4dd885ce08
# co zrobić żeby nie pójść do wojska
Niestety jedynym skutecznym sposobem jest zmiana płci...
rozklad jazdy pocionguw Łódz fabryczna
Nie znam takiego środka lokomocji.
czekam na wyniki egzaminów a dostalem z wku
Hmm... Widać uczelnia od razu przeznaczyła Cię do wojska ;-)
stare babice jaki telefon komórkowy
Śmiem twierdzić, że w Starych Babicach będzie działał każdy sprawny aparat GSM
ściąganie stałego aparatu na zęby
Kombinerki?
blob marcinkiewicza
Mocne... Ja nie odważyłbym się nazwać bloga Marcinkiewicza blobem ;-)
blokada patykiem drzwi pasazera pociągu
Właśnie próbowałem to sobie wyobrazić ;-)
Wydział Elektroniki i telekomunikacji WAT
Nie ma takiego. Jest Wydział Elektroniki Wojskowej Akademii Technicznej. Za takie błędy można dostać po zębach ;-)
czyszczenie obiektywu alkocholem
No widać, że ktoś nie zdążył oczyścić ;-)
żydzi w polskim rządzie
Kolejny narwaniec... Gdybym ja wszędzie widział Żydów to z pewnością zgłosiłbym się do psychiatry, a co najmniej okulisty ;-)
ile mozna najmniej wypłacić z bankomatu
Zero!
klockow hamulcowych malowanie
Po co malować? Nie lepiej zalać olejem? ;-)
jak czyścić zyrandol z miedzi
Ale co? Miedzią się ubrudził? ;-)
bemowo numer konta prawo jazdy
Uwaga! Dyktuję! 50 1020558 1111 1226848 ;-)
cofanie licznika w samochodzie osobowym
Trzeba jeździć na wstecznym albo założyć koła na "lewą stronę" ;-)
PRZYKŁADY GROP FORMALNYCH
Na WOS szukają informacji, ale bezbłędnie to już nie potrafią napisać...
jak wygląda cipa
O cholera... Mocne ;-)
rzeczy które można wykonać w gimpie
Na przykład cipa ;-)
jak zrobić tanim kosztem prawo jazdy
Polecam Stadion Dziesięciolecia ;-)
jakie numery będą jutro w dużym lotku
Tłum mi ufa. Tłum wierzy we wszystko co powiem. Dyktuję: 2 5 9 19 28 32 ;-)
niewykorzystany zasób karty mix plus przechodzi na kolejne miesiące
Oczywiście szanujemy ich.
egzaminy powstancow slaskich
To, żeby zostać powstańcem, trzeba było zdać egzamin? ;-)
przekrecanie strony glownej na pulpicie
No tak... Przekręty w Polsce to codzienność ;-)
chce zobaczyć wanny w ofercie castoramy
Antylameriada, Castorama... Faktycznie podobnie brzmi ;-)
LICZBA OSÓB NA MIĘŚNIE NA WOJSKOWĄ AKADEMIĘ TECHNICZNĄ
Hmm... Jakie mięśnie?
co to jest pajączek
Mały pająk?
strój francuskiej pokojówki
Nie posiadam ;-)
dlaczego łysieję?
Też chciałbym to wiedzieć
komisja kontroli gier i zakladow
Moi idole ;-)
2 kilo ziemniaków zdjęcie
Nie mam... Musiałbym zejść do piwnicy z aparatem, a nie chce mi się ;-)
zaczynam gwałtownie starzeć sie po 25 roku życia
Zostały mi trzy lata młodości...
Dom Spokojnej Starości dla Świadków Jehowy
?!

Chyba starczy. Znowu jest tego masa i nie mam już chęci wszystkiego przeglądać. Ale zastanawiające jest jakie głupoty ludzie wpisują do wyszukiwarek...

Tagi: antylameriada internet

Blog Premiera

2006-08-02 00:12:53

Zapewne już wiecie o tym, że były premier, aktualnie p.o. Prezydenta Warszawy - Kazimierz Marcinkiewicz rozpoczął wczoraj prowadzenie własnego bloga politycznego. Chociaż ten przymiotnik "polityczny" jest, póki co, kwestią dyskusyjną.

Zadałem sobie odrobinę trudu i przeczytałem, to co napisał były premier. I zawiodłem się. Nawet pomimo ogromnej różnicy poglądów moich i Premiera, w pewien sposób go szanowałem i trochę lubiłem. Po tym co przeczytałem, moje zdanie o nim zmieniło się diametralnie. Moim zdaniem jest to zwykły bełkot.

Treść jest chaotyczna, cały czas Premier używa zdań, które sztucznie i przesadnie "poetyzuje". Jego specyficzny styl wypowiedzi, który znamy z mediów, tutaj jest tak intensywny, że aż zniechęca do czytania. Skacze z tematu na temat, robi niezrozumiałe dygresje. To woła o pomstę do nieba.

A polityki tam... Łoho! Prawie nic. No, może tylko to, że pojechał po opozycji i po swoich kolegach partyjnych. No i oczywiście trochę pozaprzeczał, że "Marcinkiewicz to tylko PR". Wymienił ogólnikowo kilka swoich sukcesów i tym samym potwierdził, że "Marcinkiewicz to tylko PR".

Premier kiedyś był nauczycielem, z tego co wiem, matematyki i fizyki. Humanistą z pewnością on nie jest, więc po co się sili na bycie humanistą? To nie wychodzi mu na dobre.

Oczywiście redaktorzy z BlogFM również odwiedzili tego bloga: "Can I dance?" czyli blog Kazimierza Marcinkiewicz oraz Dlaczego bloga lepiej mieć na bloxie?. Ja ze swojej strony dodam, że lepiej mieć bloga u siebie albo na jakimś dobrym serwerze blogowym ;-)

Tagi: polityka blog

Komentowanie

2006-08-01 23:52:49

Uwaga! Z pewnego powodu (nie muszę chyba przypominać o uciążliwym trollu) wprowadzam moderację komentarzy. Moderacja będzie obowiązywała do odwołania.

Każdy komentarz po jego wysłaniu, będzie musiał być przeze mnie wpierw przeczytany i zaakceptowany. Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy obraźliwych, reklam, zaproszeń na "blogaski" oraz komentarzy trolli. Krytyka jest dozwolona ;-)

I jeszcze mały, dodatkowy komunikat. Skierowany do konkretnej osoby. Do Adriana. Wiem, że nie jest dla Ciebie problemem połączyć się z innego adresu IP. Wiem też, że ze swojego komputera (z którego łączyłeś się wcześniej) czytasz tę stronę przy pomocy cache'u Google'a. Wiem, że pałasz do mnie nieuzasadnioną nienawiścią. Zatem wiedz, że teraz już nie będziesz mógł sobie komentować. Trolluj gdzie indziej.
Odpowiem też na Twoje pytanie: tak, zamierzam się tutaj niedługo ogłosić bogiem, skoro Ci tak zależy. I nie podpieraj się "wolnością słowa", bo nie rozumiesz tego stwierdzenia.
Krótko mówiąc Adrian, jesteś żałosny.

Tagi: antylameriada