Blog
To w końcu jak to się nazywa?
2006-07-29 23:51:23
Miałem do sprawdzenia coś na stronie Microsoftu. Chciałem wejść na nią, ale moje proxy stwierdziło No DNS records
. Dlatego chciałem poznać przyczynę tego. Zobaczcie co mi się pokazało:
krzysztof@eu07:~$ host www.microsoft.com www.microsoft.com is an alias for toggle.www.ms.akadns.net. toggle.www.ms.akadns.net is an alias for g.www.ms.akadns.net. g.www.ms.akadns.net is an alias for lb1.www.ms.akadns.net. www.microsoft.com is an alias for toggle.www.ms.akadns.net. toggle.www.ms.akadns.net is an alias for g.www.ms.akadns.net. g.www.ms.akadns.net is an alias for lb1.www.ms.akadns.net.
Czyli tak naprawdę www.microsoft.com to g.www.ms.akadns.net, który w rzeczywistości jest lb1.www.ms.akadns.net, ale normalnie nazywa się toogle.www.ms.akadns.net czyli g.www.ms.akadns.net, które, jak wiadomo jest lb1.www.ms.akadns.net (a wiemy już, że to toogle.www.ms.akadns.net)...
I weź tu bądź człowieku mądry i spróbuj ustalić IP dla www.microsoft.com...
Tagi: internet
Always look on the bright sight of life
2006-07-29 20:03:59
A propos Adriana:
<Sir_Iwan> No a z drugiej strony, masz własnego trolla. Niewielu sobie może pozwolić na taki luksus.
Jestem zadowolony z tego, że miałem trolla i, że mogę go blokować ;-)
Tagi: antylameriada
I po kłopocie
2006-07-28 13:22:55
Dziś o czwartej rano, obudziła mnie seria smsów z powiadomieniem o komentarzu w blogu. Seria... Ponad 200! Czyje to były komentarze? Oczywiście Adriana... Kilka miało treść: Slang murzynski? Co ty w Afryce mieszkasz?
, a reszta, właśnie te dwieście: W Kongo?
. Szybciutko je usunąłem i zacząłem obmyślać sposób na zablokowanie tego idioty. Na szczęście, kiedy pisałem silnik swojego bloga byłem na tyle przewidujący i zrobiłem mechanizm logowania adresu IP osoby, która zostawia komentarz. Obejrzałem adresy IP, z których nadawał Adrian i okazało się, że jest on w Sieci Ameritech i ma łącze DSL. Wystarczyło więc zablokować całą domenę dsl.emhril.ameritech.net i po kłopocie. Mam nadzieję, że już nie będzie mnie ten kretyn denerwował.
Tagi: antylameriada
Google keywords
2006-07-26 18:06:03
Ostatnio bardzo popularne jest publikowanie słów kluczowych z refererów własnych stron/blogów. Większość ludzi korzysta z Google Analitics, a ja musiałem sobie wszystko sam zrobić. Trochę się zeszło, bo kompletnie zapomniałem o funkcji parse_str() i próbowałem problem rozwiązać przy pomocy wyrażeń regularnych. Poddałem się, bo dochodziłem już do wyrażeń dłuższych niż niejedno zapytanie ;-) Ale efekt jest (kolejność przypadkowa, pisownia oryginalna, wybrane z ponad trzydziestu czterech tysięcy!):
- Polscy posłowie na dzwonek
- Hmm... Na BlogFM można ściągnać coś takiego ;-)
- kaczynski powiedzial spieprzaj dziadu
- No powiedział, powiedział... Ale żeby tyle czasu mu to wytykać ;-)
- korzyści i niekorzyści jazdy pociągiem
- Nie, u mnie to co najwyżej można korzyści znaleźć.
- ROSYJSKA MAFIA
- O rany! O tym się nie krzyczy ;-)
- net wot sped
- ?!
- najlepsze serwery do mu
- Pojęcia nie mam co to jest "mu".
- darmowy simlock
- Sieci zazwyczaj dają simlocka za darmo ;-)
- homoseksualisci mińska mazowieckiego
- Nie znam ;-)
- ile punktów trzeba mieć na sggw
- Jakich punktów? Punktów w Nerd Quizie? Znalezionych punktów w biegu na orientację? ;-)
- Dzwonek + Lepper
- No znowu... ;-)
- lepiej być studentem czy wykładowcą??
- To zależy. Student ma jeszcze całe życie przed sobą. Wykładowca może skrócić życie studentowi ;-)
- jak napisać list z przeprosinami
- Wystarczy napisać przepraszam. Chociaż... Właściwie po co przepraszać? ;-)
- "przygody Ani z Zielonego Wzgórza"
- Na Polsacie film leci co tydzień ;-)
- ćwiczenia na mięśnie jedną hantelkami
- Jedną "mięśnię" można wyćwiczyć hantelkami ;-)
- jakie papiery żeby nie pójść do wojska
- Żółte? ;-)
- zdjecia mafiozow
- No, a ja jestem ojciec chrzestny ;-)
- wku depresja
- Tak mnie WKU również wpędza w depresję. A może chodzi o Żuławy Wiślane. Chyba w największej polskiej depresji jest jakieś WKU ;-)
- dzisiejsze losowanie dużego lotka
- Ale tylko w środy i soboty ;-)
- wzmacniacz operacyjny częstotliwość graniczna
- Jeśli ten osobnik się do mnie zgłosi, z chęcią mu wszystko na ten temat wytłumaczę ;-)
- nie rozumiem przyrządów półprzewodnikowych
- O! Ja też ;-)
- najlepsza wyszukiwarka ludzi po IP
- Kiedyś w różnych obozach stosowano numery... Czyżby teraz ludzi rozpoznawało się po IP? ;-)
- Janusz Korwin Mikke jakie ma wady
- Gdyby nosił krawat wyglądałby mniej śmiesznie ;-) A jego poglądy pomińmy.
- ile jest plików w katalogu?
- 32 842
- disco polo po angielsku
- White teddy, for a girlfriend, wich I love, and will love still...
Panties with dotties, whoa ho ho ho ;-) - jak podlaczyc sluchawke domofonu
- O ile dobrze pamiętam, są tylko trzy przewody: masa, klucz (otwieranie) i głośnik. A z trzema przewodami to raczej problemu nie ma.
- jak zrobić grono????
- Zasadzić, podlewać, pielęgnować, latem będzie ;-)
- wypracowanie z angielskiego na temat jak zostać bogatym
- You have to find a well paid job ;-)
- przepis na cos po angielsku
- O 16.50 wlewamy wodę do czajnika, po czym stawiamy czajnik i go włączamy/odkręcamy i podpalamy gaz. O 17.00 wlewamy wodę do filiżanki z torebką herbaty. Mamy herbatę po angielsku ;-)
- napalony uczeń na nauczycielkę
- Zimny prysznic pomoże.
- JAK PISAĆ PODANIE DO SZKOŁY
- Na pewno nie kapitalikami.
- wystające żyły
- Należałoby schować ;-)
- losowanie dużego lotka z wczoraj
- Wczoraj nie było ;-)
- "bóg ponad wszystko miłuje prawo i sprawiedliwość"
- Oj, chyba już nie ;-)
- zdjęcia ludzi ze średniowiecza
- To aparaty fotograficzne już takie stare są?! ;-)
- nowoczesne wyposażenie sekretariatu
- Sekretarka, pęk długopisów, korektor, pieczątka i trochę papieru ;-)
- temperatura marznięcia denaturatu
- Każdy menel wie, że przy dużym mrozie nie można pić na zewnątrz ;-)
- Która z Indywidualności Polskiego Usenetu pozwałaby rozmówcę do sądu za poniższe przetworzenie danych osobowych
- Czy to nie jest pytanie z NerdQuizu? ;-)
- CSS, czyli Cascading Style Sheets (kaskadowe arkusze stylów), to język
- O, kolejne pytanie z NerdQuizu ;-)
- numery na jutrzejszego dużego lotka
- Wróż Krzysztof! Wróż! ;-)
- Habakuk MuzykaSlowoLiczbaKolor
- ?!
- ile można wypłacić z bankomatu pekao
- Ile się da ;-)
- "jak kogoś poniżyć"
- Napluć mu w twarz ;-)
- zdjęcia romana giertycha
- Ja jestem jego największym fanem ;-)
- ARCHIWUM AUTOBUSU JELCZA
- Może mają w Jelczu ;-)
- mam chude ręce
- No i co? Ja też.
- ilość mrówek w mrowisku
- 11 933
- tona to ile kilogramów
- Opada mi szczęka. To pewnie jakiś Romaturzysta.
- stary zgryźliwy zgred blog
- Wymiękam ;-)
- pieniadze szczęścia nie dają dlaczego?
- Bzdura! Dają! ;-)
- wagony do sprzedaż kiełbasek
- Znaczy WARS? ;-)
- Co robic jak nie zdam matury
- Znaleźć pracę w rządzie ;-)
- roman frankenstein giertych
- Roman ma na drugie Jacek ;-)
Dobra starczy. Od tego przeglądania już nie mogę złapać ostrości oczami ;-)
Tagi: google internet antylameriada
noffle, slrn i UTF8
2006-07-25 00:28:35
Zainstalowałem na routerze lokalny serwer news - noffle. Bardzo przyjemny program. Łatwy w konfiguracji i nawet prosty w użytkowaniu. Niestety ma jedną wadę - nasłuchuje tylko na localhoście (to znaczy przyjmuje połączenia tylko z adresu zwrotnego - 127.0.0.1). Szkoda. Zainstalowałem sobie leafnode inny tego typu serwer. On, według dokumentacji, ma możliwość nasłuchiwania na lokalnym interfejsie. Niestety, mimo, że robiłem wszystko tak jak było napisane w dokumentacji, nie udało mi się uzyskać pożądanego efektu. Pozostałem przy noffle.
Skoro muszę mieć lokalny czytnik na tym samym komputerze co noffle, to musiałem też na routerze zainstalować slrn-a. I wszystko byłoby cacy gdyby nie pewien problem... Mianowice locale, które u mnie jest:
root@eu07:~ # echo $LANG pl_PL.UTF-8
No właśnie... Unikodowe. A z tego co się dowiedziałem (a potem przekonałem się na własnym komputerze) slrn nie chce poprawnie działać z unikodowym locale. Jeśli miałbym locale kodowane w ISO-8859-2 to nie byłoby żadnego problemu... Ale ja chcę mieć unikodowe locale. Chcę być trendy ;-)
Ale próbowałem. Oczywiście poustawiałem odpowiednie nagłówki slrn-owi. Ale slrn nie potrafi zrozumieć, że mój terminal operuje na unikodzie (set charset utf-8 wywala oczywiście błąd). Dlatego wszystkie posty, które wychodziły ode mnie wychodziły w unikodzie, mimo, że z nagłówkami ISO-8859-2. Pozostało tylko przekonfigurowanie Vima. Ale Vim też się specjalnie do tego nie nadaje - kombinowanie z ustawieniami set termencoding=utf-8 i set encoding=iso-8859-2 nie dawało poprawnego rezultatu, bo znaki owszem były zakodowane w ISO-8859-2, ale pozostawał przed nimi jakiś unikodowy "śmieć". Oczywiście, że można te śmieci usunąć jednym ruchem, ale to nie jest eleganckie rozwiązanie. Wykombinowałem więc, żeby przekodowywać pliki .followup i .article na ISO-8859-2 przed ich wysłaniem. To działało, ale to też nie jest zbyt dobre rozwiązanie - za każdym razem trzeba uruchamiać jakiś program konwertujący.
Oprócz tego pojawiał się kolejny problem. Przy unikodowym locale tylko posty napisane w unikodzie wyświetlały się poprawnie. W innych postach, znaki spoza tych dostępnych bezpośrednio z klawiatury wyświetlane były jako <kod>, a to strasznie nieprzyjemnie wygląda i utrudnia czytanie...
Miałem jeszcze nadzieję, że pomoże tutaj slrn-pl. Ściągnąłem, skompilowałem, uruchomiłem... I nic... To samo. I nie ma się co dziwić, bo to przecież ten sam slrn, oparty na tej samej bibliotece S-LANG. Ponoć w nowej wersji tej biblioteki będzie obsługa unikodu i wtedy slrn dostanie jego wsparcie. Ale kiedy to będzie...
No nic... Musiałem skorzystać z półśrodka, ale przynajmniej poprawnie działającego. Na czas działania slrn-a zmieniam locale z UTF-8 na ISO-8859-2. Locale ISO w Ubuntu jest trochę niepełne i slrn z trybu "dość dużo spolsczonego" przeskakuje w tryb "najwyżej parę spolszczonych wyrazów". Na dodatek na fizycznym terminalu całkowicie wtedy znikają "ogonki" - te litery najzwyczajniej są wcinane, a tekst wyświetla się tak jakby ich nie było. Na szczęście na routerze nie będę korzystał z slrn-a na fizycznym terminalu. Będę korzystał przez SSH, a w Windowsowym putty i w wielu terminalach graficznych pod Linuksem (chociażby standardowy terminal Gnome) jest możliwość wyboru kodowania znaków. Robię "myk" i wszystko jest ok. Szkoda tylko, że potrzebne jest takie kręcenie w kółko...
Wrócę jeszcze do widoczności noffle'a poza localhost. Tego nie przeskoczę, ale mogę pokombinować z montowaniem katalogu z grupami przez sieciowy system plików - nfs (samba się nie nada, bo nie ma możliwości przekazać praw dostępu) i zainstalowaniem na komputerze zdalnym noffle'a, którego pliki konfiguracyjne byłyby też dostępne przez nfs. Hmm... To ma szanse wziąć ;-)
PHP Solutions 4/2006: Kryptografia w PHP
2006-07-23 13:35:21
Tytuł tego artykułu jest wyróżniony na głównej stronie numeru. Mogłoby się wydawać, że jest to temat przewodni całego wydania, ale tak nie jest. W rzeczywistości jest tylko jeden artykuł poruszający kwestię kryptografii w PHP. Trochę mylące...
Autorami artykułu są Łukasz Lach i Michał Stanowski. Nawiasem mówiąc, ten pierwszy jest studentem Wydziału Cybernetyki Wojskowej Akademii Technicznej ;-) Artykuł jest napisany przystępnym językiem i posiada ciekawe i proste do analizy przykłady zastosowania opisanych funkcji.
Na początku autorzy skupili się na funkcjach haszujących, czyli tych, dzięki którym można uzyskać pewien ciąg znaków, którego, teoretycznie, nie da się odkodować. Przy pomocy algorytmu MD5 oraz HMAC-MD5 (jego implementacja w PHP jest przedstawiona w artykule) stworzyli prosty i bezpieczny system logowania, który do serwera nie przesyła hasła w postaci jawnej dzięki JavaScriptowi. Interesujące rozwiązanie.
Następnie omówiono możliwości szyfrowania przy pomocy funkcji crypt(), korzystając z algorytmu DES oraz Blowfish. Jako przykład pokazany jest kolejny skrypt bezpiecznego logowania.
Na końcu artykułu jest opisana bardzo ciekawa rzecz - aplikacja przechowująca pliki w postaci zaszyfrowanej. Autorzy wykorzystują tu moduł MCrypt i jego właściwości. Użytkownik wysyła do serwera plik oraz klucz, a serwer to koduje. Żeby odkodować plik należy podać hasło, którym został on zakodowany. Proste w działaniu, proste w napisaniu. Wręcz banalne ;-)
Muszę przyznać, że pod wpływem artykułu zacząłem trochę "grzebać" w Sieci w poszukiwaniu informacji o kryptografii.
Tagi: phpsolmag
Niebezpieczna zabawa ;-)
2006-07-23 01:51:43
Szukałem dziś wrażeń. I spontanicznie, dla zabicia czasu wchodziłem sobie na tory przed przejżdżającymi pociągami. Mówię Wam! Ekstra zabawa! A ile emocji!!!
Jestem na CMK. Widzę, że od południa nadjeżdża pociąg. No to idę na tory. Pociąg jest coraz bliżej - zbliża się z ogromną prędkością. Kto pierwszy stchórzy? Ja? Czy on? Widzę już pot na twarzy mechanika. Słyszę ten przeraźliwy dźwięk Rp1 i pisk zakleszczających się tarczy hamulcowych po uruchomieniu nagłego hamowania. Stchórzył! Wygrałem, więc odskakuję.
Przeze mnie zrobiło się małe opóźnienie. Ale co tam... Czekam na następny. Nadjeżdża od Warszawy. O! Prowadzą go dwie lokomotywy: EP09-045 i EP09-047. Obie mają połówkowe pantografy. Fajnie. Wskakuję na tor. Mechanik już mnie zobaczył. Dość wcześnie zaczął hamować i już przeraźliwie trąbi. A ja stoję. Stoję i się nie ruszam. Mechanik coraz wyraźniej widzi moją pomarańczową kamizelkę. A ja stoję. Odskoczyłem na milimetry przed pociągiem. Znowu się udało...
Fajnie, prawda? ;-)
Żyrardów - Korytów - CMK - Jaktorów - Międzyborów - Żyrardów
2006-07-19 23:45:59
Ot, takie sobie małe kółeczko zrobiłem rowerkiem. Wczoraj najpierw pojechałem rozpoznać trasę do Korytowa (pierwszej po Grodzisku Mazowieckim stacji towarowej na CMK). Trasa całkiem niezła, miejsce do fotografowania też się znajdzie, a odległość jest podobna jak do Jaktorowa (choć czasowo ciut krócej - około 15 minut jazdy). Zobaczyłem dlaczego po CMK pociągi jeżdżą tylko po jednym torze - spory kawałek wyciętego toru nr 2 oraz dłuuugi odcinek, na którym w ogóle nie ma trakcji elektrycznej. Nie zrobiłem wczoraj żadnych zdjęć pociągów.
Po powrocie do domu, rozłożyłem mapę topograficzną (w ucywilnionej wersji z Wojskowych Zakładów Kartograficznych) i zobaczyłem, że od Korytowa, aż do drogi Żyrardów - Grodzisk - Warszawa jest możliwość przejazdu po, według mapy, twardej drodze. I to prawie cały czas wzdłuż CMK. No to cóż innego mogłem dzisiaj zrobić? ;-) Zaopatrzyłem się tylko w butelkę wody, podpompowałem koła i ruszyłem.
Dojechałem do Korytowa. W Korytowie trzeba skręcić w lewo, w asfaltową drogę, która prowadzi do stacji. Ale asfalt ciągnie się dalej. Jest kilka zakrętów, nie mniej jednak cały czas widać nasyp CMK. Dojechałem do przejazdu pod torami CMK. Nawiasem mówiąc, muszę się ogolić, bo przypadkowo spotkana w tamtej głuszy grupka młodzieży, zaczęła mówić mi dzień dobry, całkiem serio biorąc mnie za dużo starszego niż w rzeczywistości jestem ;-) Zaraz po przejechaniu, skręciłem w lewo, w drogę z "eksperymentalną nawierzchnią z płyt" i zacząłem przyzwyczajać się do okresowego podskakiwania ;-) Obserwowałem cały czas CMK. Żadnego planowego pociągu w tym czasie nie zauważyłem, ale zauważyłem cztery ekipy PKP Energetyka, które (w kolejności, w której zauważałem) zakładały sieć trakcyjną, montowały wysięgniki na słupach, ustawiały nowe słupy oraz demontowały stare słupy (przy czym ostatnia ekipa już demontowała prawie na wiadukcie nad drogą Żyrardów - Grodzisk; jakieś 9,5 km od Grodziska). A nowa trakcja jest dość interesująca. Słup zasadniczo wygląda jak dotychczas stosowany, ale jest ładnie pomalowany oraz, co ważne, ma dodatkowy wysięgnik na samym szczycie, który trzyma dodatkową linę nie połączoną bezpośrednio z liną nośną ani drutami jezdnymi. Muszę poszukać informacji na temat technologii wykonania sieci trakcyjnej dla wysokich prędkości. Trzeba przyznać, że nowa trakcja robi wrażenie ;-) Nie zrobiłem zdjęć, ale zrobię, zrobię ;-)
Dojechałem wreszcie do drogi Żyrardów - Grodzisk. Kawałeczek przejechałem w kierunku zachodnim i skręciłem na wieś, bodajże, Stare Budy. Dojechałem do Wiedenki. A stamtąd już tylko kilkaset metrów do "starego" miejsca fotografowania na CMK ;-) No skusiłem się ;-) Chwilkę postałem. Dosłownie kilkanaście minut. Zrobiłem aż jedno zdjęcie i nakręciłem kilkunastosekundowy filmik, którego tutaj nie zamieszczę ze względu na ogromny rozmiar - prawie 10 MB!
Wróciłem do domu, licznik rowerowy wskazał 25 kilometrów. Całkiem, całkiem ;-)
PHP Solutions 4/2006: IRCBot
2006-07-17 20:07:23
Na tapetę teraz wezmę artykuł Marcina Staniszczaka: "Programowanie obiektowe w PHP na przykładzie IRCBota".
Mówimy programowanie obiektowe w PHP myślimy PHP 5, więc artykuł będzie przydatny w szczególności dla osób, które nie "czują" jeszcze programowania obiektowego w PHP. Przyznać się muszę, że sam jeszcze nie próbowałem programowania obiektowego w PHP, chociażby dlatego, że korzystałem dotychczas z wersji 4, gdzie obiektowość "kulała". Po przeczytaniu tego artykułu, zobaczyłem, że wcale wiele się nie zmieni w moich projektach i zainstalowałem PHP 5 na domowym serwerze (przez chwilę chciałem zainstalować PHP 5 jako CGI, a PHP 4 wciąż trzymać jako moduł Apache'a, ale stwierdziłem, że nie ma to sensu). Podjąłem też postanowienie, że projekt, który muszę zrealizować w najbliższej przyszłości będzie napisany w obiektowym PHP 5 (przy okazji dodam, że przejdę też na Unikod).
Artykuł jest obszerny, zajmuje jedenaście stron, ale ogromną jego część stanowią listingi kodu. Kod, dla skrócenia i dla zachowania jego czytelności, został pozbawiony części odpowiedzialnych za funkcje związane z połączeniem z serwerem IRC. Pozostał sam kod obiektowy, który ma za zadanie wprowadzić czytelnika w kulisy programowania obiektowego.
Na samym początku autor tłumaczy czytelnikowi ideę programowania obiektowego. Wyjaśnia czym jest klasa, metoda i dziedziczenie. Zwraca również uwagę na semantykę metody konstruktora i destruktora obiektu oraz kilka innych rzeczy nie występujących w programowaniu proceduralnym. Wszystkie te informacje nie miałyby żadnej wartości, gdyby nie zostały podparte przykładami. A tych jest sporo. IRCBot składa się z kilku współpracujących ze sobą obiektów, których znaczenie tłumaczy artykuł (przy okazji demonstrując czytelnikowi właściwy tok myślenia podczas projektowania aplikacji obiektowej). Niektóre metody w przykładach są puste. Autor postanowił, że nie ma sensu umieszczać w listingach kodu, który nie jest bezpośrednio związany z tematem artykułu. Pełny kod aplikacji można znaleźć na stronie magazynu. Reszta artykułu omawia dokładnie kod aplikacji i wyjaśnia wszelkie napotkane własności i słowa kluczowe.
Artykuł jest całkiem interesujący i napisany dość przystępnym językiem, a to, w przypadku programowania obiektowego ma kluczowe znaczenie.
Tagi: phpsolmag
III? IV? A może V?
2006-07-16 22:19:20
Którą RP mamy? Jeszcze trzecią? Czwartą? A może piątą?
Mój typ: w październiku została wydana RP 3.95 (4 beta), a w tym tygodniu pojawiła się RP 4 (RC 1). Czyli do prawdziwej Czwartej Rzeczpospolitej już niedaleko. Tak na oko jeszcze ze trzy miliony mieszkań ;-)
Ale powiem Wam, że szkoda mi się zrobiło Premiera Marionetkiewicza Marcinkiewicza. Chciał się zerwać z tych sznurków do sterowania i się zerwał... Niby awansował...
Za to Rada Ministrów wzbogaciła się o swoją maskotkę. Na Zachodzie każda drużyna ma swoją maskotkę, to i u nas nie mogli być gorsi (przecież Rada Ministrów, to też jak drużyna, prawda? ;-)). Szkoda tylko, że Przemysław Edgar Gosiewski nie dostał stanowiska wicepremiera, bo to dopiero byłyby jaja. Ale facet jest strasznie pocieszny... Na dowód moich słów proponuję Wam przeczytać pewną notkę i przesłuchać pewne nagranie, które są zamieszczone oczywiście na stronie Prawa i Sprawiedliwości ;-) No dobra, na BlogFM to jest: http://blogfm.blox.pl/2006/07/Przygody-Edgara.html ;-)
Czy się stoi, czy się leży...
2006-07-16 13:28:49
Czy się stoi, czy się leży, to matura się należy! A przynajmniej tak twierdzi nasz ukochany "edukator" Roman Giertych.
Wyniki tegorocznych matur okazały się dość kontrowersyjne. Kontrowersja polega na sporym odsetku osób, które nie zdały egzaminów. Ukazała się prawda. Mamy głupią młodzież... po prostu. Nie potrafią czytać ze zrozumieniem, nie potrafią się wysłowić, mają problemy z wieloma podstawowymi czynnościami. 21% tegorocznych maturzystów koncertowo oblała maturę. A przypomnieć należy, że do zdania egzaminu wystarczy zdobyć 30% punktów (czyli opanować 30% umiejętności wymaganych na maturze). Tylko 30%. Przecież to jest bardzo mało. Niemniej jednak wielu maturzystów nie było w stanie przekroczyć tego bardzo wysokiego progu na każdym egzaminie.
W tym wszystkim, mimo tych wielu dramatów maturzystów, spodobała mi się jedna rzecz - skoro tak wiele osób nie zdało to oznacza, że wreszcie matura, zwana przecież egzaminem dojrzałości, odzyskała swoją rangę. Nie wszyscy muszą mieć średnie wykształcenie (maturalne)! Nie jesteśmy jakimś superinteligentnym narodem! Jedna piąta tegorocznych maturzystów najwyraźniej nie powinna była w ogóle podchodzić do matury, a, zaryzykujmy to stwierdzenie, mogła się spełnić w zasadniczej szkole zawodowej.
Cóż... Minister Giertych uważa zupełnie inaczej niż ja. On, jako polityk, widzi tylko pi-ar. I idąc tym tokiem myślenia doszedł do wniosku, że coś trzeba zrobić z tymi 80 tysiącami "maturzystów bez matury". A co z nimi zrobić? Najlepiej dać im maturę, ale nie wszystkim. Połowie wystarczy. I w ten piękny sposób 40 tysięcy maturzystów, tych którzy mieli średnią punktową co najmniej 30% (czyli na przykład zdawali egzaminy na 26%; 31%; 31%; 31%; 31%) i nie zdali jednego egzaminu dostaną świadectwa maturalne bodajże we wrześniu.
Maturzyści się cieszą, media szaleją, Roman szczerzy się do wszystkich kamer i twierdzi, że trzeba "zawsze widzieć człowieka". A środowiska dużo bardziej związane z edukacją niż nasz Minister Giertych, twierdzą, że jego krok był wielkim błędem! I trudno się z nimi nie zgodzić. Wreszcie mieliśmy egzamin, który sprawdzał wiedzę i umiejętności, a jego ocena była dużo bardziej obiektywna niż ocena starej matury, a Roman cały ten sukces (o tak, ja uważam, że taki egzamin był pewnym sukcesem) zniweczył. Dajmy im maturę, żeby też byli zadowoleni (a może nawet na nas zagłosują). Nauczmy tych, którzy będą zdawać w przyszłości, że nie trzeba się męczyć, bo matura się należy jak psu kość.
Panie Ministrze! Roman! Nie można robić takich numerów! Ty masz dbać o polską edukację, o poziom kształcenia, a jedyne co robisz to degradujesz rangę egzaminu maturalnego i "rozpuszczasz" przyszłych maturzystów! Widać, że nie masz przygotowania pedagogicznego... Ale przecież nie Ty sam jesteś w Ministerstwie... Czy tam nie ma żadnego pedagoga?!
I nie wahaj się z wprowadzeniem obowiązkowej matematyki na maturze! Zrób to możliwie najszybciej! Bo niektórzy, jeśli nie są wspomagani kasą fiskalną, mają problemy z wydaniem reszty...
Kolejna poranna wycieczka
2006-07-13 19:49:35
Wczoraj też zerwałem się z łóżka po czwartej i znowu byłem na CMK o piątej ;-) Było nieco spokojniej... Po Wiedence ruch normalny, a po CMK ruch tylko po torze nr 1 (właściwym dla kierunku Grodzisk Mazowiecki -> Komorów). Ale dzięki temu, można było łatwo przewidywać z której strony będzie jechał następny pociąg (wygaszony lub zapalony semafor SBL) ;-) Posiedziałem ponad trzy godziny i zrobiłem trochę zdjęć. Opublikuję tylko część z nich, przynajmniej te lepsze/ciekawsze ;-)
Tak, wiem, już nie jedna osoba mi powiedziała, że nie mogę spać ;-)
Cuda!
2006-07-13 18:24:44
O ja! Tak po prostu wcisnąłem wtyczkę do gniazda karty dźwiękowej w moim komputerze i okazało się, że jednak działa... A kilka miesięcy temu nie działała i to niezależnie od systemu...
Cuda się jednak dzieją...
Tagi: komputer
PHP Solutions: Live CD
2006-07-12 18:09:35
Tak, dotarł do mnie kolejny numer PHP Solutions do recenzji. Idąc śladem Piotra Koniecznego postanowiłem, że recenzje będę zamieszczał na swoim blogu - wpisy z odpowiednim tytułem i opisane słowem kluczowym phpsolmag. A ponieważ Wy - czytelnicy, nie macie nic do powiedzenia, pozostaje Wam tylko czytać ;-)
Na pierwszy ogień pójdzie płyta dołączona do numeru, a właściwie dystrybucja Linuksa PHP Solutions Live. Co to za cudo? Jest to zmodyfikowana wersja Auroksa, która uruchamia się z płyty i zawiera w sobie środowisko LAMP, czyli minimum narzędzi każdego webmastera programującego z wykorzystaniem PHP i MySQL.
Wszystko uruchamia się w miarę szybko i po dwóch minutach pojawia się pulpit KDE. I tu pierwsza rzecz, która mi się nie podoba - KDE jest pamięciożerne, a w przypadku dystrybucji Live to nie jest dobre rozwiązanie. Jakaś wielka tapeta, masa powłączanych bajerów... Wyłączyłem to czym prędzej i widać niewielką poprawę działania. Ponoć wcześniej domyślnym menedżerem był Fluxbox. Z pewnością jest on dużo lżejszy...
Zaraz po wystartowaniu KDE uruchamia się Firefox (w wersji 1.0.7) i pojawia się spis zawartości płyty. Niestety, nie znalazłem tam ani słowa o samej dystrybucji PHP Solutions Live. A szkoda... Bo trzeba się wykazać odrobiną inicjatywy, żeby skorzystać z dóbr tej dystrybucji.
W menu zauważyłem, że jest dostępny Konqueror (no, w końcu to KDE ;-)). Daaawno nie miałem z nim do czynienia. Szybko go uruchomiłem i sprawdziłem jak prezentuje się Antylameriada w tej przeglądarce. No! Jest dobrze ;-)
Ale wróćmy do zasadniczego tematu tej notki. W dystrybucji dostępne są Apache 2.0.54, MySQL 4.1.16 oraz PHP 5.0.4. Całkiem interesujący zestaw. Na jednej ze stron papierowego magazynu było napisane, że dystrybucja ta ma służyć do testowania dowolnych skryptów bez instalacji. To chyba małe niedomówienie ;-) Jeśli skrypt wymaga instalacji, to trzeba go zainstalować. Nie instalujemy tylko systemu, bo dostajemy gotowca ;-)
Jednym z hitów numeru jest pełna wersja skryptu CaRP Koi, który służy do analizy i wyświetlania kanałów RSS na stronach. Skrypt ten umieszczony jest w domyślnym katalogu serwera WWW: /var/www/html/. Otwieram w przeglądarce adres: http://live/carp/. Widzę plik carpsetup.php. Uruchamiam go... I nic. Wyskoczył jakiś błąd, że nie może odpytać DNS-a o domenę www.geckotribe.com. Dziwne... Nie mam DHCP na routerze, więc kartę sieciową skonfigurowałem ręcznie, ale DNS-y wpisałem poprawne. W konsoli:
$ host www.geckotribe.com www.geckotribe.com is an alias for geckotribe.com. geckotribe.com has address 216.194.115.244 www.geckotribe.com is an alias for geckotribe.com. www.geckotribe.com is an alias for geckotribe.com. geckotribe.com mail is handled by 10 mail.geckotribe.com.
Wygląda na to, że jest ok. Ale na wszelki wypadek, w konsoli administratora (na konto root logujemy się bez hasła):
# echo "216.194.115.244 www.geckotribe.com" >> /etc/hosts
Uruchamiam skrypt instalacyjny jeszcze raz. Już nie wyskoczył żaden błąd, ale też nic szczególnego się nie stało (żadne pliki się nie zainstalowały, skrypt o nic nie pytał, zero akcji). Hmm... A może coś z prawami dostępu... Sprawdzam. Tak! /var/www/html/ ma prawa rwxr-xr-x. Dobra, uzupełniłem prawa w tym katalogu i we wszystkich katalogach wewnątrz. Uruchamiam ponownie. O! Działa. Skrypt spytał się jaki sposób instalacji wybieram. Wybrałem manualny i po kilku kliknięciach wszystko było w porządku. Potem jeszcze tylko sprawdziłem jak działa ten skrypt i, w tym temacie, to mi wystarczyło ;-)
Wziąłem na tapetę serwer MySQL. Hmm... Zazwyczaj potrzeba loginu i hasła, a nigdzie takie informacje nie zostały podane. Więc kombinuję. Wywołanie połączenia z serwerem z konta roota: nie, nie działa. Wywołanie połączenia z konta domyślnego (aurox): oooo! Chyba dobrze. Nawet jedna baza już jest, ho, ho ;-)
[aurox@live aurox]$ mysql -u aurox Welcome to the MySQL monitor. Commands end with ; or g. Your MySQL connection id is 3 to server version: 4.1.16 Type 'help;' or 'h' for help. Type 'c' to clear the buffer. mysql> show databases; +----------+ | Database | +----------+ | test | +----------+ 1 row in set (0.74 sec) mysql> use test; Database changed mysql> show tables; Empty set (0.00 sec) mysql>
A co jeszcze na płycie? Na pulpicie są wyróżnione ikony:
- Nvu
- Quanta
- Bluefish
- Eclipse
- gmplayer (na płycie jest jakiś tutorial w pliku wideo)
Oczywiście, jak to w dystrybucjach Live, straaasznie wolno wszystko się uruchamia. Ale widać, że twórcy tej dystrybucji chcieli zapewnić bogaty (bo jednak sporo tego jest) zestaw narzędzi do testowania swoich (i nie tylko) skryptów. Niestety eclipse chyba się "zaćmił" na płycie, bo pojawia się splash, ale potem już raczej nie widać żadnych efektów... Wróć! O! Jednak coś widać! Poprosił mnie o wskazanie katalogu domowego. Teraz pojawił się jakiś pasek postępu. Muszę jeszcze czekać...
Czekam...
Czekam...
Czekam...
Już pojawiło się jakieś okno, ale wciąż nie wyrysowały się żadne kontrolki... Chyba dam sobie z tym spokój.
Podsumowując: w tej dystrybucji jest na plus:
- Interesujący pomysł: Linux, Apache, MySQL i PHP w dystrybucji Live
- PHP 5
- Szybki start
- Sporo oprogramowania związanego z PHP
- Montowanie znalezionych partycji na dyskach twardych
A na minus:
- KDE z wodotryskami
- Wynikające z tego obciążenie pamięci i bardzo powolne działanie oprogramowania po starcie
- Brak chociażby najmniejszego pliku pomocy przydatnego dla osób, które nie znają Apache'a i MySQL-a, a chciałyby przetestować dystrybucję
- Brak możliwości wyjęcia nośnika z czytnika przed wyłączeniem komputera
Ale ogólnie to nawet mi się podoba ;-)
3E/1-42 ze sterowaniem ukrotnionym?!
2006-07-11 16:06:10
Dość spontanicznie dzisiaj wybrałem się do Międzyborowa, ale nie w celu fotografowania pociągów. No dobra... Może choć trochę, ale to przy okazji ;-)
No i tak jestem w tym Międzyborowie i widzę, że od Żyrardowa zmierza jakiś pociąg. Na peronie pusto, więc nie kibel. Na pospieszny też nie godzina. Jak nic jakieś brutto ;-) Ustawiłem się koło przejazdu (teraz sobie w brodę pluję, bo mogłem wybrać lepsze miejsce, na przyszłość będę wiedział) i patrzę. Widzę niebieskie barwy, rozpoznaję już, że to Sputnik ze Szczakowej. Dojeżdża, ja robię mu "pstryk" i oto efekt:
A to dwa inne (wcześniejsze) zdjęcia tej lokomotywy:
Widzicie tę różnicę na czole lokomotywy? Teraz ta lokomotywa ma zamontowane dwa gniazda. Takie gniazda są charakterystyczne dla lokomotyw, które mają sterowanie ukrotnione (możliwość sterowania więcej niż jedną lokomotywą przez jednego maszynistę). Sputniki fabrycznie nigdy nie miały takiej możliwości (a przynajmniej o tym nie słyszałem) i nie były projektowane do ciągnęcia pociągów w trakcji ukrotnionej. Szczakowa praktycznie wszystkie pociągi z węglem ciągnie przy pomocy dwóch lokomotyw. Teraz częściej są to dwie elektryczne, ale kiedyś zazwyczaj było to diesel i elektryk (diesel do szybkiego przemanewrowania wagonów na bocznicy). Teraz już nie muszą zawsze jeździć z dieslem, bo Coaltran (właściciel kilku Tamar) może się zająć manewrami (Coaltran też należy do grupy PCC tak jak Szczakowa). Może to ich skłoniło do zamontowania sterowania ukrotnionego w Sputnikach? ;-)
Niestety te gniazda zauważyłem dopiero na zdjęciu i nie spojrzałem, czy wisiały jakieś przewody łączące tę lokomotywę z drugą. Ale będę czujny ;-)
Specjalizacja
2006-07-11 00:10:14
Pojawiły się wyniki podziału na specjalizacje mojego roku. I, co było do przewidzenia, udało mi się zostać wpisanym na STI - czyli Systemy Teleinformatyczne.
Na mojej specjalizacji zostaną utworzone dwie grupy. Na drugiej specjalizacji w tym instytucie - STK - Systemach Telekomunikacyjnych - jedna grupa. Specjalizacja SRE - Systemy Radioelektroniczne - tylko jedna grupa, a szkoda, bo sporo osób chciało się tam dostać. Systemy Teledetekcyjne - STD - specjalizacja unikalna na skalę co najmniej krajową, też tylko jedna grupa, ale ona zbyt wielką popularnością się nie cieszyła. I jeszcze ISB - Inżynieria Systemów Bezpieczeństwa - tutaj baaardzo dużo osób chciało się dostać, ale nie ja - dwie grupy.
I z tego wynika, że 186 studentów drugiego roku Elektroniki i Telekomunikacji właśnie rozpoczęło prawdziwe studiowanie... Aż się boję ;-)
To nie jest dobry pomysł. To jest zły pomysł!
2006-07-06 13:44:15
W radiu usłyszałem dziś rano, że szykuje się rewolucja w poborze do wojska. I niestety... Są duże szanse, że coś takiego się stanie.
PRZEGLĄD PRASY. Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowuje projekt nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony - dowiedział się "Dziennik". Zakłada on, że każdego roku do armii trafią wszyscy, którzy ukończyli 19. rok życia i są zdrowi. Nie wiadomo jeszcze, jakie szanse na wejście w życie ma pomysł urzędników MON.
Koniec odroczeń w zasadniczej służbie wojskowej. Na obowiązkowe szkolenie będą kierowani zarówno studenci, jak i jedyni żywiciele rodzin, którzy osiągnęli wiek poborowy. W sumie 200 tys. mężczyzn rocznie - dowiedziała się gazeta.
To jest bez sensu. Dziewiętnaście lat to wiek maturalny w liceach. Maturzyści ukończą szkołę, będą chcieli iść dalej się uczyć, ale nie pójdą, bo jesienią, albo (jeszcze gorzej) na wiosnę, dostaną bilecik do odbycia Zasadniczej Służby Wojskowej. I co? Roczek w plecy. Bo na studia będą mogli iść dopiero po wojsku. Co z tego, że będą to tylko cztery miesiące, ale te cztery miesiące powodują, że pozostałych osiem miesięcy tego roku będzie bezużytecznych. Znajdą pracę na ten czas? Wątpliwe.
Kolejne przeciw: cztery miesiące to kompletny bezsens. Co najwyżej będzie można nauczyć chodzić z podnoszeniem wysoko nóg. Nie ma szans na nauczenie obsługi nieco bardziej skomplikowanego niż AK-47 sprzętu. Już teraz ponoć, żołnierze służby zasadniczej nie są w stanie nauczyć się poprawnie jeździć czołgami. Bardzo często grzęzną w piachu...
Kolejny minus: co roku dwieście tysięcy poborowych... Przecież to jest astronomiczna liczba! Nie dość, że trzeba zapewnić tym ludziom jakiś byt (wyżywienie, umundurowanie itd.), to jeszcze trzeba ogromnej liczby ludzi do ich szkolenia i nadzorowania tego procesu. Skąd wziąć na to pieniądze? Bo o lokale to raczej nie trzeba się martwić...
I kolejny minus: wzrośnie łapówkarstwo. Będzie coraz więcej chętnych, żeby w oczach komisji lekarskiej stać się kalekami...
No, ale to jeszcze nie jest przesądzone. Jest to jeden z pomysłów, który stoi, niejako w opozycji, do pomysłu, który jest realizowany już jakiś czas - stworzenie w pełni zawodowej, profesjonalnej armii do 2012 roku. I, co oczywiste, zaniechanie wtedy poboru. Ja, osobiście mam nadzieję, że nie będę już musiał iść odbywać ZSW... Chyba, że najdzie mnie taki kaprys...
Poranna wycieczka
2006-07-06 13:25:24
Wstałem dziś około 4.20 rano. Szybkie mycie zębów, kanapki i aparat do plecaka. Fru! Rower z garażu i jedziemy na CMK. Na miejscu byłem o równej piątej ;-)
Spokój, ptaki śpiewają, słońce dopiero wstaje, a pociągi pasażerskie rozpoczynają godziny szczytu. Usiadłem sobie spokojnie na południowym krańcu wiaduktu toru nieparzystego i czekałem. Na początku ruch odbywał się raczej po Wiedence (czyli dołem). A to jakiś kibel do Warszawy, a to TLK z Kołobrzega do Krakowa, a to pierwszy pospieszny do Łodzi. Słońce jeszcze nie było wysoko i cień wiaduktu był bardzo długi. Przez to zdjęcia te były niedoświetlone. Ale później, kiedy słońce się podniosło, to całkiem fajne zdjęcia wychodziły przy długiej ogniskowej.
Seria z kibelkami na Wiedence:
Dość mocno niedoświetlałem tych zdjęć, ale efekt mi się podoba. Mimo, że jest lipiec, to zdjęcia, mam takie wrażenie, wyglądają na zrobione słonecznego dnia października ;-) Całkiem nieźle ten efekt widać na zdjęciach pospiesznych złapanych na Wiedence:
Przypatrzcie się EP07-384. Najpewniej ledwo co wróciła z naprawy, bo jeszcze cała się świeci. W tamtym roku jeszcze nie miała tylu pomalowanych na biało detali. Szczerze mówiąc, buracko to wygląda ;-)
No, ale co się działo na CMK? Trochę się działo. Trafiłem dwa razy służbowego kibla Idzikowice-Grodzisk-Idzikowice. Najpierw oczywiście jak jechał do Grodziska, potem (39 minut później) jak wracał. Obsługiwała go Łódzka jednostka (PRST Idzikowice podlega ZPR Łódź) EN57-1489 - żółto-niebieskie malowanie typowe dla Bydgoszczy, ale popularne również w ZPR Łódź.
Dwa byki. Jeden jechał z mieszanym bruttem do Warszawy, drugi jechał z Warszawy (a raczej z Pruszkowa) i ciągnął same wagony z kontenerami. Dziewiątki też były. Konkretnie pięć. Niestety tylko trzy sfotografowane, bo fotografując jedną okazało się, że zamiast włączyć to wyłączyłem aparat, a przy drugiej aparat radośnie i z iskrą w oku na wyświetlaczu stwierdził Wymień baterię... Cóż... Już parę razy takie gapiostwo mi się zdarzyło, ale jakoś nie mogę się nauczyć, żeby wymieniać baterie na czas ;-)
Dwie złapane dziewiątki to zdjęcia z wysokimi kontrastami - EP09-043 sfotografowana bezczelnie pod słońce, EP09-002 z bocznym-tylnym oświetleniem. EP09-043 mnie zaskoczyła jak jadłem sobie kanapki na śniadanie i już nie było szans na przejście na drugą stronę toru.
Przesiedziałem ponad trzy godziny i jeszcze przed dziewiątą byłem z powrotem w domu. A teraz trochę mi się chce spać ;-)
Mały apdejt: Zapomniałem! Zrobiłem przecież jeszcze sam sobie zdjęcie ;-)
Dzisiejsze łowy
2006-07-04 22:09:09
Ostatnio praktycznie codziennie mykam na godzinkę lub dwie na tory. Dzisiaj udało mi się złapać byka z CTL-u. Co ciekawe, ma on podwójne oznaczenie. Jedno ewidentnie CTL-owskie - CTL RS-003 oraz oznaczenie w stylu PKP - ET22-143. Jaki ma w tym cel CTL? Nie wiem. Czy, po wprowadzeniu oznaczeń numerycznych, dopiszą mu trzecie oznaczenie? Nie wiem, ale kiedyś się dowiem ;-)
Tak, zdjęcie byka niezaprzeczalnie zrobione zostało "pod słońce". A właściwie światło słoneczne padało pod kątem około 90°, czyli w najmniej korzystnych warunkach. Ale w Gimpie udało się coś z tego zdjęcia wyciągnąć ;-)
Problem z kolorowaniem w Vimie
2006-07-04 16:28:05
Myślałem, że już wszystko wróciło do normy. Ale okazało się, że jeszcze nie. Nie działało kolorowanie w Vimie. Teoretycznie syntax on jest wpisane do pliku /etc/vim/vimrc, ale kolorów nie widać. Próba włączenia kolorowania przez wydanie komendy syntax on w działającym już Vimie kończyła się błędem:
Wykryto błąd podczas przetwarzania /usr/share/vim/vim64/syntax/syntax.vim: wiersz 42: E216: Nie ma takiej grupy lub wydarzenia: filetypedetect BufRead
I bądź tu człowieku mądry...
Ale coś z tym zrobiłem. Okazało się, że aktualizacja Ubuntu spowodowała też aktualizację Vima 6.3 do Vima 6.4, ale nie spowodowała aktualizacji plików konfiguracyjnych. Wystarczy wyedytować plik /etc/vim/vimrc i zamienić linijkę:
set runtimepath=~/.vim,/etc/vim,/usr/share/vim/vimfiles,/usr/share/vim/addons,/usr/share/vim/vim63,/usr/share/vim/vimfiles,/usr/share/vim/addons/after,~/.vim/after
na:
set runtimepath=~/.vim,/etc/vim,/usr/share/vim/vimfiles,/usr/share/vim/addons,/usr/share/vim/vim64,/usr/share/vim/vimfiles,/usr/share/vim/addons/after,~/.vim/after
Czyli po prostu uaktualnić ścieżki. Potem już wszystko działa wyśmienicie. A piszę to, bo może ktoś będzie miał podobny problem ;-)
A może ściągnąć i zainstalować sobie Vima 7... Może...
I po aktualizacji...
2006-07-03 16:10:16
Zakończyłem już aktualizację Ubuntu na routerze. Niestety, nie przebiegła bezproblemowo, ale od początku.
Polecenia:
# apt-get update #apt-get dist-upgrade
wykonałem wczoraj około 23:00. Myślałem, że wszystko wykona się szybko i sprawnie w nocy. Do ściągnięcia było 255 megabajtów pakietów. No to zaczęło się ściągać. Obudziłem się około piątej rano. Ściągnięte było tylko 94%. Nieciekawie. Nie zdąży się to wszystko wykonać przed moim wyjazdem do Skierniewic... Ale wracam do łóżka. O szóstej dysk przestał skrobać. Wstałem i zobaczyłem, że wszystko zostało ściągnięte, prócz jednego, niewielkiego pakietu: lvm2. Ponownie apt-get dist-upgrade. Ściągnęło się. Rozpoczęło się instalowanie pakietów. Kilka pytań, o nazwę systemu, konfigurację Postfiksa itp. OK. Leci dalej. Około 6:30 wywala się nagle... Pakiet lvm2 jest uszkodzony. No to usunąłem ten pakiet i poprosiłem o jego ponowne pobranie. Dodatkowo jeszcze dpkg -f --configure, żeby uzupełnić konfigurację już zainstalowanych pakietów. Ponownie apt-get dist-upgrade. Znowu to samo. Ten pakiet musi być uszkodzony na serwerze. Trudno. Kombinuję dalej. To może apt-get dist-upgrade --ignore-missing --no-download oraz usunięcie tego uszkodzonego pakietu. Poszło! Dokończyło się! Reboot. A tu już siódma rano!
Komputer wstał. Ale sieci nie widzi... Mało tego, ładowanie modułów jądra wywala same błędy... Ponownie apt-get dist-upgrade --ignore-missing --no-download. Ej?! To jeszcze nie był koniec? Teraz stwierdził, że ponad 400 pakietów nie zostało do końca zainstalowanych i rozpoczął ich konfigurację. O! Leci konfiguracja pakietu z jądrem! Koniec? No to reboot.
O! Teraz wstały interfejsy sieciowe. Ale już nie mam czasu grzebać dalej. Muszę się zbierać.
Pojechałem do Skierniewic, załatwiłem to co miałem i wróciłem. Uruchamiam komputer. Patrzę... Hmm... Normalnie mogę z komputerów do niego przyłączonych pingować komputery w Internecie, DNS-y ładnie resolvują adresy, połączenia uda się nawiązać, ale... Nie ma transmisji!
Próbuję sprawdzić pocztę. Nie mogę. Połączenia zrywają się po (udanych) logowaniach na serwer. Czasem tylko można wysłać komendę RETR i to wszystko. WWW nie chodzi, no chyba, że przez proxy, które jest na routerze. Dziwne... Coś nie działa z iptables... Oglądam regułki. Te same. Przed aktualizacją działały bez problemu. Kombinuję... Nic! To samo! A czasem nawet gorzej, bo w ogóle nie widać sieci.
Zaczynam szukać w Internecie. Niestety, wszędzie widzę te same, oklepane regułki (które dotychczas działały i u mnie). Już jestem wkurzony. Zaczynam szukać po słowach kluczowych: iptables i wolno. Masa linków do różnych forów. Oglądam tamtejsze rozwiązania i je testuję. Nic. Albo bez zmian, albo w ogóle brak routingu do proxy(!). Hmm... Dziwne... Internet jest, ale działa jak przy zbyt dużej wartości MTU. Przeszukuję te znalezione strony pod kątem słowa MTU. O! Coś jest. Odnosi sie do Neostrady, ale może zadziała:
# iptables -I FORWARD -p tcp --tcp-flags SYN,RST SYN -j TCPMSS --clamp-mss-to-pmtu
O ja Cię! Nie wiem co dokładnie robi ta regułka, ale najważniejsze, że jest rozwiązaniem mojego problemu! Wreszcie!
Ale teraz, tak się tylko zastanawiam, dlaczego wcześniej działało, a teraz już nie chciało?! ;-)
Aktualizacja Ubuntu
2006-07-02 16:36:16
Przedwczoraj przyszły do mnie płytki z Ubuntu 6.06. W ubuntu style etui jest jedna płyta, która jest płytą instalacyjną i Live CD. No i przypomniało mi się, że najwyższa już pora zaktualizować swoje 5.04 działające na routerze na 6.06. Niestety, przy pomocy przysłanych mi płyt tego się nie da zrobić. Jedyną możliwością jest ściągnięcie obrazu płyty alternative lub zaktualizowanie dystrybucji całkowicie przez Internet. Aktualizacja z płyty pozwoliłaby mi tylko na zaktualizowanie części pakietów bez ich ściągania, a i tak musiałbym ściągnąć cały obraz. Nie ma sensu. Zaktualizuję przez Internet.
No, ale trzeba to rozplanować jakoś logistycznie. Na routerze nie mam żadnego środowiska graficznego, więc odpadają ogromne pakiety związane z iksami, Gnome czy czymkolwiek innym graficznym. Zainstalowane mam tylko małe programy i kilka serwerów, ale nie są one zbyt wielkie. Mimo to ściąganie trochę potrwa, więc aktualizacja pewnie ruszy w nocy ;-)
Na wszelki wypadek zrobiłem sobie kopie najważniejszych katalogów z plikami konfiguracyjnymi, tak, żebym mógł w miarę łatwy sposób odtworzyć konfigurację systemu. Chciałem zrobić również obraz całego dysku, ale dd, po przemieleniu prawie dwóch gigabajtów stwierdziło, że przekroczona została maksymalna wielkość pliku. Dziwne, zapisywałem ten plik na partycji FAT32, a tu maksymalna wielkość pliku jest wyrażana w terabajtach... Ale cóż, nie da się. Szkoda.
Teraz tylko pozostaje mieć nadzieję, że uda się zaktualizować system i że nie będzie później żadnych problemów z działaniem. Trzymajcie kciuki! ;-)



































