Reklama

Blogi, które czytam

Kategorie

Archiwum

2008

2007

2006

2005

2004

Stat4u

Stat4u

Blog

Początek sezonu

26.11.2006 - Niedziela - 17:31

Niewątpliwą "zaletą" zimowych semestrów jest prawie całkowity brak widoku światła słonecznego. Rano wychodzę z domu, gdy jest jeszcze ciemno, dojeżdżając na uczelnię dopiero świta. Ale zaraz wchodzę w obszar działania sztucznych źródeł światła. I dopiero wychodząc (pod warunkiem, że wychodzę wcześnie) mogę obejrzeć znowu resztki światła słonecznego, ale dojeżdżam na stację i już się robi ciemno... Dochodząc do domu jest już niewątpliwie noc...

Przyszły tydzień szykuje się na kompletnie pozbawiony światła dziennego. Jutro i we wtorek, co prawda jeszcze będę trochę go widział (przynajmniej rano), ale środa czwartek i piątek już odpadają. Jutro kończę około siedemnastej. W środę i czwartek siedzę na uczelni tylko jedenaście godzin zegarowych (!), co efektywnie oznacza czternaście godzin poza domem - wyjście z domu o szóstej rano, a powrót po dwudziestej... Przy czym dochodzą do tego jeszcze laborki i kolokwia (Zasilanie, Sieci telekomunikacyjne, Metody projektowania i techniki realizacji, Teoria sygnałów i kodowania, Procesy stochastyczne, Teoria pola elektromagnetycznego itd.), które z pewnością nie są rzeczami, do których można podejść ot tak, z marszu.

Dzisiaj, idąc na wybory, widziałem słońce za chmurami. Musi mi wystarczyć na cały tydzień.

Słowa kluczowe: studia WAT

Komentarze (1)

Czemu X zamiast jedynki?

25.11.2006 - Sobota - 18:27

Spodobał mi się VHDL, więc postanowiłem nieco głębiej w niego "wejść", no ale do tego potrzebne mi jest oprogramowanie. Oczywiście, mogę sobie kupić płytkę testową z układem programowalnym, ale wydatek rzędu 150 dolarów mnie przeraża. Muszę korzystać z symulatorów. A pod Linuksem wcale nie jest tak różowo. Co prawda Altera i Xilinx (dwaj czołowi producenci układów programowalnych) udostępniają swoje oprogramowanie w wersji dla Linuksa, ale... ISE Webpack Xilinksa to nieco ponad gigabajt danych do ściągnięcia i spore wymagania jeśli chodzi o sprzęt. A na dodatek "Requires Red Hat Enterprise 3.0", przez co już wiadomo, że mogą być kłopoty z jego uruchomieniem na Ubuntu. W przypadku Altery też podobnie...

Dlatego muszę skorzystać z GHDL-a i Gtkwave'a. Niestety zintegrowanego pakietu, który zrobiłby wszystko za mnie nie znalazłem, ale może i dobrze. Lepiej poznam ten język. W pakietach typu ISE Webpack czy Quartus (Altera) po napisaniu kodu można sobie "wyklikać" przebiegi testowe i zobaczyć odpowiedź układu. W przypadku GHDL-a muszę sobie napisać samemu testbencha (program testujący). I tu się zaczynają schody...

Na początek napisałem sobie prosty licznik modulo 16:

library ieee;
use ieee.std_logic_1164.all;
use ieee.numeric_std.all;

entity licznik16 is
port(	CLK: in std_logic;
	Q: out std_logic_vector(3 downto 0);
	R: in std_logic);
end licznik16;

architecture licz of licznik16 is
begin
process(CLK, R)
	variable stan: unsigned(3 downto 0):="0000";
	begin
	if R = '0' then
		stan:="0000";
	elsif (CLK'event and CLK='1') then
		stan:=stan+1;
	end if;
	Q <= std_logic_vector(stan);
end process;
end licz;

Napisałem, stwierdziłem, że powinien działać, ale warto byłoby go sprawdzić. No to wziąłem się za pisanie testbencha... Na początku wszystko szło bez przeszkód. Testbench napisał się momentalnie. Nieco zaglądałem do podręczników i skakałem po przykładach z Internetu, ale jakoś napisałem. Udało się skompilować i wygenerowałem plik z przebiegami, który obejrzałem sobie w Gtkwave. I tu zaskoczenie! Wszystko gra, ale nie do końca... Ale najpierw rzućmy okiem na testbencha:

library ieee;
use ieee.std_logic_1164.all;
use ieee.numeric_std.all;

entity licztb is
end licztb;

architecture licztbarch of licztb is
component licznik16
port(CLK: in std_logic; Q: out std_logic_vector(3 downto 0); R: in std_logic);
end component;

signal zegar, reset: std_logic;
signal Q: std_logic_vector(3 downto 0);

begin
mapowanie: licznik16 port map(CLK=>zegar, R=>reset, Q=>Q);
process
	begin
	Q<"0000";
	wait for 10 ns;
	zegar <= '0';
	wait for 10 ns;
	reset <= '1' after 1 ns, '0' after 90 ns, '1' after 150 ns;
	wait for 10 ns;
	for i in 0 to 100 loop
		zegar <= not(zegar);
		wait for 50 ns;
	end loop;
	wait;
end process;
end licztbarch;

Czyli jak widać, najpierw zeruję wyjście, co na przebiegach widać. Chwilę potem inicjalizuję zegar (zegar ma operować tylko na stanach 0 i 1, wszelkie pozostałe stany są wykluczone), co też widać. Następnie sprytnie generuję sygnał resetujący licznik, chociaż nie muszę tak naprawdę tego robić, bo licznik został zresetowany na początku procesu. W pętli, tworzę prostokątny przebieg zegara o okresie 100 nanosekund. Zegar ten jest sprzężony z zegarem CLK w w samym liczniku. Czyli z każdym zboczem narastającym (CLK'event and CLK='1') licznik będzie się zwiększał o jeden. I wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że zamiast stanu 1 na przebiegach pojawia się stan X (co w logice dziewięciowartościowej oznacza stan nieznany). Mało tego! Układ traktuje go jako jedynkę, bo wcale jego pojawienie się nie zaburza działania. Ale mimo to tego stanu tam nie powinno być!

Ślęczę nad tym już którąś godzinę i nie wiem co z tym zrobić... Czyżby to było związane z konwersją zmiennej typu unsigned na sygnał std_logic_vector? Nie wiem... Ktoś pomoże?

Przebiegi licznika modulo 16 z Gtkwave

Słowa kluczowe: vhdl programowanie komputer linux

Komentarze (0)

Trochę reklamy, trochę objeżdżania Poczty

23.11.2006 - Czwartek - 21:04

Poczta Polska, ten kolos na glinianych nogach, coraz bardziej się pogrąża. Strajk, w sytuacji gdy Poczta traci zaufanie klientów, jest najgłupszym pomysłem jaki można było zrobić. Ja rozumiem, że praca listonosza nie jest ciężka, ale chyba oni nie powinni za bardzo narzekać. Szczególnie, że pieniądze, które dorabiają na boku (napiwki, końcówki, reszty) wcale nie są takie małe. Ale trudno. Ich wybór. My, klienci mimo woli, mamy przez nich tylko coraz więcej nieprzyjemności...

Ale niektórzy potrafią taki strajk wykorzystać, żeby wykreować siebie. I nie mam tutaj na myśli konkurencji, która nie ma jeszcze pełnego dostępu do rynku. Mam tutaj na myśli bardzo miłą dla klienta propozycję księgarni Helion.pl. Mianowicie, księgarnia ta, oferuje darmowe przesyłki kurierskie zakupionych towarów. A korzyść jest obopólna: przy dużej ilości zamówień firmy kurierskie pobierają niewiele większe opłaty niż Poczta, a klient oszczędza na przesyłce i może zamówić więcej, przez co daje zostawia więcej pieniędzy w księgarni. Klasyczne dodatnie sprzężenie zwrotne ;-)

Dlatego jeszcze raz, zapoznajcie się z ofertą Helionu. Może coś się Wam spodoba ;-) Nie ukrywam, że mam z tego niewielką działkę ;-)

Słowa kluczowe: ogólnie

Komentarze (2)

O jej! Mam problemy z Gadu-Gadu?! Straszne!

18.11.2006 - Sobota - 22:12

Uruchamiam sobie Sylpheeda i widzę interesującego maila...

X-From_: ankieta631_gadugadu@op.pl Sat Nov 18 21:46:33 2006
Return-Path: <ankieta631_gadugadu@op.pl>
Delivered-To: Mój adres
Received: from smtp12.poczta.onet.pl (213.180.130.72)
  by mail02.home.net.pl with SMTP; Sat, 18 Nov 2006 20:46:33 -0000
Received: from pk17.test.onet.pl ([192.168.241.187]:23488 "EHLO
	pk17.test.onet.pl") by ps12.test.onet.pl with ESMTP
	id <S6553940AbWKRUpp>; Sat, 18 Nov 2006 21:45:45 +0100
Content-Type: multipart/alternative; boundary="----------=_1163882742-12205-9"
Content-Transfer-Encoding: binary
MIME-Version: 1.0
Received: from 83.26.222.222 by 192.168.240.95 with HTTP; Sat,
    18 Nov 2006 21:45:42 +0100
Date: Sat, 18 Nov 2006 21:45:42 +0100
From: System zabezpieczeń Gadu-Gadu   <ankieta631_gadugadu@op.pl>
To: Mój adres
Subject: Bespieczęństwo Gadu-Gadu
X-Priority: 3
X-Mailer: onet.poczta
Message-Id: <20061118204624Z6553940-22274+80171@ps12.test.onet.pl>

Witam

Mamy problem z ustabilizowaniem pana polaczen do serwera. Jest to
spowodowane zlym ulozeniem bitow w panskim koncie. To takze powoduje to ze
nie mozna go automatycznie zmienic, ani rozkodowac. Jesli to nie bedzie
wiekszy problem to prosze wyslac plik config.dat

na ankieta631_gadugadu@op.pl , bo zaraz spadam do domu, a to jest sprawa nie
cierpiaca zwloki.

Pozdrowienia

System bezpieczenstwa gadu-gadu.

Co za bełkot... Jeśli ktoś chce już wysyłać takie oszustwa, to niech trochę się wysili i skleci sensowną treść maila, a nie "złe ułożenie bitów" czy "bo zaraz spadam do domu"...

Oświadczam również autorowi tego listu, że nie jestem taki naiwny i nie dam się złapać na taki kit. List przesłałem już do abuse Onetu.

A teraz wybaczcie, bo muszę dokonać zakupu taniej Viagry, przesłać swój adres do organizatora konkursu, w którym wygrałem Roleksa oraz odpisać na maila od jednego z nigeryjskich książąt.

Słowa kluczowe: internet

Komentarze (12)

Krzysztof, Krzysztof, Krzysztof...

11.11.2006 - Sobota - 14:37

W Białymstoku narodziła się gwiazda. Na pewno już usłyszeliście o tej gwieździe. Nazywa się Krzysztof Kononowicz, i jak przystało, na Krzysztofa, mądrze mówi ;-)

A teraz drobna analiza Krzysia: człowiek prosty, który nie zdaje sobie sprawy z zawiłości problemów, które porusza w swoim spocie wyborczym. Z jednej strony to bardzo źle, bo (gdyby wygrał) nie poradziłby sobie z ogromem zadań, które sobie postawił, ale z drugiej strony... Może byłby na tyle zdeterminowany, żeby wziąć się do roboty. Wbrew pozorom, taki brak przygotowania, często okazuje się być zaletą, a nie wadą. Ma problemy z wysławianiem się. Widać, że w ciągu swojego życia obracał się wśród ludzi do niego podobnych. Ale mimo to, widać, że Krzysiek jest naprawdę przejęty tym co mówi. Jest zestresowany, widać, że kamera go onieśmiela. Boi się występów publicznych. Z pewnością nie nadaje się na jakiekolwiek publiczne stanowisko. Mimo wszystko wydaje się być sympatyczny, ale i tak dołączam go do mojego spisu "oszołomów politycznych", do podkategorii "nieszkodliwi" (przydałoby się usystematyzować wreszcie ten spis ;-)).

Warto też nadmienić, że również ja trochę jestem związany z Białymstokiem (mimo, że nigdy tam nie byłem) ;-) W wyborach na prezydenta miasta Białegostoku startuje również... Krzysztof Sawicki, (aktualnie ponoć jest wiceprezydentem). Pomimo skrajnej różnicy poglądów politycznych, z czystej sympatii do imienia i nazwiska, życzę Krzysiowi powodzenia. Drugiemu Krzysiowi również ;-)

Słowa kluczowe: polityka wybory

Komentarze (7)

EP09-041 i pół godziny w plecy

09.11.2006 - Czwartek - 22:38

Wracałem dziś z uczelni. Spieszyłem się, żeby zdążyć na pospieszny o 14:25 z Zachodniego (do Skierniewic, potem jako osobowy do Łowicza). Biegłem jak szalony przez prawie cały tunel na Zachodnim, żeby tylko na niego zdążyć. I zdążyłem, ale co mi po tym było...

Na początku wszystko było w porządku, żadnych dziwnych zatrzymań, normalna prędkość jazdy, aż do dwudziestego trzeciego kilometra Wiedenki (na wysokości ruin PGR-u między Brwinowem, a Milanówkiem), gdzie zatrzymaliśmy się przed semaforem blokady liniowej, który podawał nam S1. W takiej sytuacji zazwyczaj mechanik po zatrzymaniu trąbnie i pojedzie dalej z prędkością 20 km/h prowadząc pociąg "na wzrok". Tutaj jednak zatrzymaliśmy się. A to najprawdopodobniej oznaczało, że mechanik widzi przed sobą inny stojący pociąg, więc nie wjeżdża na zajęty odstęp. A przyczyną takiego zatrzymania może być albo uszkodzenie pociągu przed nami albo, co gorsza, śmierć na torach...

Stoimy już kilka minut. Ktoś przynosi informację od kierowniczki pociągu, że lokomotywa przed nami się popsuła. Na szczęście dzisiaj nikt się pod pociąg nie rzucał, chociaż pogoda do tego wyjątkowo zachęcała. Ja się zastanawiam co robić. Jeśli tamten pociąg nie ruszy, to my prawdopodobnie będziemy cofać, co oznacza kilkanaście minut jazdy z wagonem na czole do Pruszkowa. Jeśli ruszy, to może znowu zdefektować przed Grodziskiem, a to jeszcze gorsza sytuacja rozpatrując ją pod względem cofania. Mam możliwość wysiąść z pociągu i pójść trzy kilometry przy torze do Milanówka, albo wrócić się dwa do Brwinowa. Ale, jak znam życie, jak wysiądę to pociąg ruszy, a ja będę w tym wietrze i deszczu śmigał po torach...

Zostałem w pociągu. Staliśmy dwadzieścia minut, ale ruszyliśmy. Dwadzieścia na godzinę, bo wciąż S1 na semaforze, ale jedziemy. Mechanik pewnie dostał informację przez radio, że pociąg przed nami ruszył. Jedziemy dalej. Przejechaliśmy jeden odstęp, czyli nieco ponad jeden kilometr. Stoimy przed kolejnym semaforem, ale sytuacja jest o tyle lepsza, że już na wysokości zabudowań w Milanówku. Postaliśmy kilka minut, ale znowu ruszyliśmy. Tutaj, nawet mimo tego, że na każdym semaforze mieliśmy S1 mechanik ciut przyspieszył, dzięki czemu udało nam się w miarę szybko przemknąć do semafora wjazdowego w Grodzisku. Znowu minuta przed semaforem. Ale jest. Dwa żółte i zielony pas. Czyli aż do rozjazdów CMK - Wiedenka mamy wolną drogę i można się rozpędzić do setki. Mijamy odstawiony na torze nr 3 skład z uszkodzonym lokiem - Korfantego z EP09-041 (malowanie czerwono-białe) na czole. Lokomotywa ma opuszczone, ale raczej całe pantografy. Nie widać nikogo z obsady lokomotywy w kabinie, ani obok lokomotywy. Pewnie są w przedziale silnikowym. Ludzie w wagonach tłumnie wyglądają przez okna. Zapowiada się, że prędko nie dojadą. Obok nich stoi EN57-1004 w czarno-czerwonym malowaniu z "Próbą" na wyświetlaczu. Pewnie jedzie w tym samym kierunku co Korfanty... Ale wątpię, żeby pasażerowie pomyśleli o nim jako o alternatywie ;-)

Ale cóż. Dotarłem do Żyrardowa z półgodzinnym opóźnieniem. Dobrze, że nie wysiadłem po drodze ;-)

Słowa kluczowe: kolej

Komentarze (0)

Hutnik znowu z Bohunami!

07.11.2006 - Wtorek - 20:09

Dziś zdarzyło mi się wracać Hutnikiem. Okazało się, że Hutnik znowu jeździ z piętrowymi wagonami Bdhpumn! Fajnie! Siedzące miejsca, górny pokład, normalnie żyć nie umierać ;-)

Słowa kluczowe: kolej

Komentarze (3)

Układy programowalne - fajne!

06.11.2006 - Poniedziałek - 20:50

Dzisiaj miałem właściwie pierwszą okazję zapoznać się w praktyce z działaniem układów programowalnych i muszę, z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że jest to fajne ;-)

Ale dla niewprowadzonych krótkie wyjaśnienie. Układy programowalne to takie uniwersalne układy elektroniczne, które można przystosować (zaprogramować) przez wykonywanie fizycznych połączeń pomiędzy poszczególnymi blokami funkcjonalnymi układów do wykonywania najróżniejszych zadań. To taka alternatywa dla drogich układów specjalizowanych.

A jak to wygląda w praktyce? W praktyce mamy w laboratorium płytki testowe, na których jest kilka przycisków, kilka świecących diodek i dwa wyświetlacze siedmiosegmentowe. Taka płytka z układem programowalnym jest podłączona do komputera. Na komputerze jest zainstalowane oprogramowanie producenta układu (w tym przypadku Xilinx), które jest kompilatorem języka VHDL do formatu, który jest wymagany przez ten układ. W VHDL-u piszemy sobie program, który opisuje zachowanie działającego układu. VHDL jest specyficznym językiem programowania, w którym oprócz zmiennych występują również sygnały, a instrukcje można wykonywać współbieżnie lub sekwencyjnie (tak jak to ma miejsce w popularnych, typowo komputerowych językach programowania), dlatego wymaga przestawienia się w inny tryb myślenia. Po skompilowaniu taki program jest wgrywany do pamięci układu. A zawartość pamięci steruje odpowiednimi tranzystorami polowymi, które "otwierają" drogę dla sygnałów, przez co układ zaczyna wykonywać swoje zadanie. W rzeczywistości jest to dość skomplikowane, ale to co widzimy - efekt naszego działania - jest już naprawdę fajną rzeczą ;-)

Z racji nieskomplikowanego układu testowego napisałem dziś tylko licznik modulo 256, z asynchronicznym resetowaniem oraz funkcją start/stop, który wyświetlał swój stan w formie binarnej przy pomocy diód LED oraz w formie szesnastkowej na wyświetlaczach siedmiosegmentowych. Niby nic wielkiego, ale cieszyłem się jak dziecko, choćby dlatego, że jako rasowy programista postawione mi zadanie wykonałem najszybciej i jedynym błędem był drobny błąd w dekoderze sygnału czterobitowego na sygnał ośmiobitowy wyświetlacza siedmiosegmentowego (a właściwie ośmio, bo z kropką ;-)), objawiający się dziwnym wyglądem cyfry "B" ;-) Błąd został szybko poprawiony, a radości nie było końca ;-) Poniżej zamieszczam pełny kod w VHDL-u tego licznika, dla potomności ;-)

library IEEE;
use IEEE.STD_LOGIC_1164.all;
use IEEE.STD_LOGIC_ARITH.ALL;
use IEEE.STD_LOGIC_UNSIGNED.all;

entity licznik is
port(
	CLK: in std_logic;
	STOP: in std_logic;
	RESET: in std_logic;
	W1: out std_logic_vector(7 downto 0);
	W2: out std_logic_vector(7 downto 0);
	Q: inout std_logic_vector(7 downto 0));
end licznik;

architecture alicznik of licznik is
function hex2led (hex: std_logic_vector(3 downto 0)) return std_logic_vector is
variable s: std_logic_vector(7 downto 0);
begin
case hex is
	when "0000" => s:= "10000001"; --kod wyswietlacza inny od standardowo przyjetego
	when "0001" => s:= "11111001";
	when "0010" => s:= "00010011";
	when "0011" => s:= "00110001";
	when "0100" => s:= "01101001";
	when "0101" => s:= "00100101";
	when "0110" => s:= "00000101";
	when "0111" => s:= "11110001";
	when "1000" => s:= "00000001";
	when "1001" => s:= "00100001";
	when "1010" => s:= "01000001";
	when "1011" => s:= "00001101";
	when "1100" => s:= "10000111";
	when "1101" => s:= "00011001";
	when "1110" => s:= "00000111";
	when "1111" => s:= "01000111";
	when others => s:= "00000000";

end case;
return s;
end hex2led;

begin
process(CLK, STOP, RESET)
variable wartosc: std_logic_vector(7 downto 0);
begin
	if RESET = '1' then wartosc:="00000000";
	elsif rising_edge(CLK) and STOP = '0' then wartosc:=wartosc+1;
	end if;
	W1<=hex2led(wartosc(7 downto 4));
	W2<=hex2led(wartosc(3 downto 0));
	Q<=not(wartosc);
end process;
end alicznik;

Chyba warto się jeszcze trochę podszkolić w VHDL-u ;-)

Słowa kluczowe: WAT komputer programowanie VHDL

Komentarze (2)

Poczta Polska to zuoooooo...

06.11.2006 - Poniedziałek - 20:14

Tak, tę instytucję należało już dawno zrównać z ziemią. Tak samo jak jej siostrę - Telekomunikację Polską - córkę państwowego molocha Łączność.

Ale dlaczego znowu mam ochotę narzekać na pocztę. A to dlatego, że odsyłając do serwisu odtwarzacz (o którym już się rozpisywałem) skorzystałem z opcji: "priorytet", "potwierdzenie odbioru" i "deklaracja wartości". Wszystko ładnie, pięknie, tylko, że paczka nadana została 19 października, a dotarła do odbiorcy dopiero dzisiaj... Faktyczny priorytet...

A już myślałem, że jakiś złodziej na poczcie się połaszczył na tę przesyłkę (co, nota bene, już kiedyś mi się zdarzyło) i będę miał okazję wyładować się emocjonalnie na pracownikach poczty. Ale nie... Poczta Polska "zawsze" dostarcza przesyłki. Co z tego, że prędzej ja bym dowiózł tę przesyłkę na jednokołowym rowerku jadąc po wertepach... Ale dostarcza! Zaskoczyli mnie po prostu.

To jeszcze, na dobitkę, dopiszę, że w Urzędzie Pocztowym koło mnie, trzeba się o wszystko prosić, bo nawet tak drobnej rzeczy jak potwierdzenie nadania listu poleconego nie mogą wyłożyć w miejscu ogólnodostępnym, przez co osoba, która ma ochotę wysłać list polecony musi albo stać w kolejce do okienka po głupi świstek, albo narazić się na złowieszcze spojrzenia osób z kolejki i bezczelnie wepchnąć się, żeby poprosić panią z okienka o ten drobny świstek. Na dodatek jeszcze trzeba się tłumaczyć co się chce, bo najwyraźniej pani z okienka nie wie co to jest potwierdzenie nadania listu poleconego (tytuł druczku głosi "Potwierdzenie nadania przesyłki listowej poleconej"). (a)Frontem do klienta...

A czy wspominałem już, że przyszło do mnie z Poczty wezwanie do zapłaty abonamentu telewizyjnego za ponad dwa lata, który był opłacany regularnie na... Poczcie? A czy wspominałem też, że czegokolwiek nie zapłacę w tym oddziale, to niekoniecznie dociera na wskazany rachunek w rozsądnym (mam tutaj na myśli rozsądne, jak na Pocztę Polską, dwa tygodnie (sic!)) czasie? Ostatnio do mnie zaczęło spływać zastanawiająco dużo wezwań do zapłaty zapłaconych już rachunków. Dziwne, czyż nie?

Słowa kluczowe: ogólne

Komentarze (8)

Kampania? Gdzie kampania?!

05.11.2006 - Niedziela - 20:12

Ponoć trwa kampania wyborcza. A ja widzę tylko kilka plakatów i jeden "namiot"...

Codziennie przechodzę koło takiej małej tablicy ogłoszeniowej. Od półtora tygodnia wciąż wiszą tam te same plakaty, jednego ugrupowania. Nikt nie zakleja, nikt nie zrywa... Co to ma być? Spotkania z wyborcami? Ktoś o nich słyszał, bo ja o ani jednym. Żyrardów najwyraźniej jest wyborczym zadupiem, w którym nawet z plakatów nie wiadomo, kto startuje...

Ogólnie wygląda na to, że będę musiał się nieźle namęczyć, żeby znaleźć jakąkolwiek osobę, na którą będę oddać mój głos. W Internecie cisza... Znalazłem jedną stronę lokalnego komitetu wyborczego, ale na niej nie było praktycznie żadnych informacji o kandydatach poza zdjęciem, nazwiskiem i okręgiem wyborczym, w którym kandydują. Mam głosować na podstawie ich wyglądu? No chyba jeszcze aż tak nie zwariowałem.

To prawda, że jestem na nieco gorszej pozycji od innych, bo w Żyrardowie mieszkam krótko i skoro nawet nazw ulic dobrze nie znam, to tym bardziej nie znam lokalnych samorządowców i działaczy, ale czy to nie w ich interesie powinno być dotarcie do mnie? Jedyną akcją informacyjną może się tutaj pochwalić tylko PiS, ale na ich kandydatów to ja z pewnością nie zagłosuję, nawet jeśli byliby ze wszystkich najlepszymi kandydatami. Dlaczego? Mają ponieść karę za poparcie aktualnego rządu ;-) To samo tyczy się LPR-u (kilka plakatów) i Samoobrony (w ogóle nie zanotowałem).

PiS-u nie poprę z jeszcze jednego powodu. Zawiesili tekturę z plakatem na latarni koło mojego domu. I teraz codziennie mnie straszy jakiś PiSior ;-) Jak nie zdejmą w ciągu tych ustawowych dwóch tygodni po wyborach, to dzwonię do Straży Miejskiej. Mam prawo interweniować, a co? ;-)

Ogólnie tak jakoś nudno w te wybory. Oddawać w ogóle głos, czy oddać głos nieważny (byleby nie zostawić pustej karty!) jako wyrazu kompletnej dezinformacji?

Słowa kluczowe: polityka wybory

Komentarze (3)

Edgy Eft już działa

01.11.2006 - Środa - 16:09

Zainstalowałem. Bez większych problemów. Co oczywiście nie oznacza, że problemów nie było. Jakimś nieznanym zrządzeniem losu zmienna LANG zamiast wartości pl_PL.UTF-8 miała wartość C, przez co miałem anglopolski interfejs z krzakami, a niektóre programy w ogóle nie chciały się uruchomić. Oczywiście zadziałało:

sudo apt-get install localeconf
sudo dpkg-reconfigure localeconf

Już jest wszystko działające. Prawie wszystko... Bo oczywiście mam jeszcze masę programów do zainstalowania z repozytoriów. Wszystko co mi przychodzi do głowy zapisuję na kartce. Już mam prawie całą A4 zapisaną ;-)

Firefox 2.0. Uruchomiłem i wróciłem do lokalnej kopii 1.5.0.7. Muszę wpierw sprawdzić, które rozszerzenia mają odpowiedniki działające z 2.0. Ale na to też przyjdzie pora.

Zauważyłem też jakiś dziwny format /etc/fstab. Ale na szczęście działają też wpisy w starym formacie ;-) Kilka katalogów z routera ładnie po NFS się zamontowało.

Nie podoba mi się ten nowy splash pokazujący się w czasie startu systemu. Nie mam pojęcia co się dzieje. Chyba trzeba będzie go wyrzucić, żeby mieć stary, dobry, tekstowy podgląd na proces startu. Ale za to startuje nieco szybciej ;-)

Słowa kluczowe: linux komputer ubuntu firefox

Komentarze (3)

Migracja Dapper - Edgy

01.11.2006 - Środa - 12:08

Zaktualizuję sobie system. Z Ubuntu 6.06.1 Dapper na 6.10 Edgy. Ale naczytałem się, że może być nieco kłopotów z aktualizacją, więc postawię system od zera. Mam już ściągnięte płyty Desktop i Alternate (ściągnąłem alternate z zamiarem aktualizacji przy jej pomocy), więc teraz zostaje mi tylko wybór płyty. Pewnie zainstaluję z Alternate. Większość zapisanej konfiguracji i tak mam w /home na oddzielnej partycji, dlatego nie będę miał zbyt dużo do ustawiania po instalacji. No może tylko dodam dyski montowane po NFS i zadania do crona.

Zobaczymy jak to będzie wyglądało...

Słowa kluczowe: linux komputer ubuntu

Komentarze (0)

© Krzysztof Sawicki