Blog

Twierdzenie Levyego-Lindeberga i takie tam

2006-01-31 20:23:04

Czyli egzamin z probabilistyki i statystyki. Dziś się rozpoczął i zakończył, w moim przypadku zdarzeniem losowym oznaczanym umownie jako sukces ;-)

W ten piękny sposób, stwierdzam, że zgromadziłem już 13 punktów ECTS, czyli przekroczyłem barierę magicznych 12 i nie jestem już na wylocie z uczelni :-)

A ponieważ sesja dopiero co rozpoczęła się, to mam jeszcze 17 punktów do zdobycia (do pełnych 30). Wtedy będę miał zaliczony cały semestr, ale to kwestia kilku przyszłych tygodni (conajmniej) ;-)

Tagi: wat

Raazem, raazem...

2006-01-23 20:43:59

Warunki pogodowe powodują, że można zauważyć wiele ciekawych sytuacji. Ludzie czasem tracą głowę, a czasem z opanowaniem i zrozumieniem podejmują właściwe decyzje, takie, których nie podjęliby przy wyższej temperaturze.

Zapewne widzieliście kiedyś zdjęcie z lat siedemdziesiątych, na którym pasażerowie autobusu pchają zamarzniętego Jelcza PR110. Dziś, trochę nowsza odmiana tego samego Jelcza - Jelcz Supero też przymarzł. Widziałem na własne oczy jak pasażerowie autobusu nr 310 pchali grodziskiego Jelcza na przystanku... Raaaazem, raaazem, raaazem!

Rano pociągi miały spore opóźnienia. Cóż... Polski tabor jest już dość wiekowy, a niezawodność infrastruktury też maleje wraz z temperaturą. Dzisiaj zaryzykowałem i wsiadłem do już opóźnionego kibla - zaczynał bieg w Żyrardowie, i już w Żyrardowie miał 25 minut spóźnienia. Dlaczego? Po prostu zamarzł rozjazd, który jest zjazdem z toru postojowego na szlakowy. W końcu puścił, ale jeszcze po południu widziałem kręcących się przy nim ludzi.

W kiblu (EN57-1916) nie zamykały się do końca drzwi - Koleje Mazowieckie nie mają denaturatu. I w miarę ciepły jeszcze w Żyrardowie pociąg, przestał być ciepłym już w Jaktorowie. No, ale za to siedziałem sobie w "przedziale pierwszej klasy" ;-)

Zakoczeniem dla mnie była decyzja Zarządu Transportu Miejskiego. Dla wszystkich autobusowych linii ekspresowych i przyspieszonych, wszystkie przystanki napotykane, ale inne niż podstawowe, są przystankami na żądanie. I tak do niedzieli. Dobry pomysł! Ja na pewno nie będę narzekał, że będę jechał dwie minuty dłużej. Sam też się nastałem rano na przystanku i rozumiem pasażerów czekających na przykład na takim przystanku PKP Wola (na których, notabene, zatrzymało się dziś 523 ;-)).

Po południu, opóźnienia dotyczyły już raczej tylko kibli. Mój pospieszny (22509) przyjechał do Żyrardowa tylko z pięciominutowym opóźnieniem. Wróciłem do domu. Zobaczyłem, że kołnierz kurtki mi zamarzł... Bo na niego nachuchałem ;-)

Tagi: kolej komentarz

Pascal?! Brrrr....

2006-01-21 18:11:23

Jak większość programistów amatorów, swoje pierwsze zetknięcia z programowaniem realizowałem w Turbo Pascalu. Nie zdążyłem jednak dobrze go poznać, bo szybko odkryłem rewelacyjny język, którym jest C. Po tym jak poznałem dobrze C, zacząłem zauważać, jak bardzo Pascal jest niewygodnym i nieintuicyjnym językiem z ograniczonymi możliwościami. W krótkim czasie Pascal stał się moim znienawidzonym językiem. Było to na początku 2000 roku.

Teraz jest rok 2006. Przez te sześć lat starałem się omijać Pascala z daleka i raczej mi się udawało. Najwyżej raz czy dwa, musiałem spojrzeć na kod w Pascalu.

Dziś zostałem poproszony o wprowadzenie poprawek i rozbudowanie pascalowego programu. Pierwsze co zrobiłem, to od razu Google -> "kurs pascala". Zdziwienie było straszne. Ten przestarzały język, który w dzisiejszych czasach ma małe racje bytu (wykluczam tutaj Object Pascala, czyli Delphiego, bo to zupełnie inny sektor), jest wciąż niesamowicie popularny, a kursy piszą już nawet programiści z dwutygodniowym doświadczeniem ;-) Nie wgłębiałem się jeszcze w żaden kurs, ale ważne, że już coś miałem "pod ręką"

Otwieram plik źródłowy programu. Hmm... Ale zupa... Wszędzie tylko widzę begin i end, na dodatek bez wcięć. Próbuję analizować. Nie ma szans. Straszny kod. Ale pewnie się skompiluje. Wciskam Run i wyskakują błędy. Ech... Po omacku staram się poprawić błędy (które później okazały się być strasznymi błahostkami). Udało się skompilować, ale wyniki coś nie tego. Istota programu polega na obliczeniu wszystkiego co tylko możliwe na podstawie dwóch boków trójkąta i kąta pomiędzy nimi. Wredna matematyka. Nie chce mi się sprawdzać wszystkich użytych wzorów po kolei, bo z pewnością musiałbym poświęcić na to cały dzień. Ale powracam do analizy. Wszystkie wzory wyglądają na poprawne, więc gdzie jest błąd... O! Tu coś jest! b:=(6*pi)/180;. Jakie sześć?! Chyba b:=(b*pi)/180;. O! I wyniki wreszcie są normalne.

Przystępuję do dalszych działań. Mam do napisania kod, który będzie rysował dany trójkąt oraz okrąg opisany na tym trójkącie. Co nieco pamiętam jak działał tryb graficzny w Borland C++, więc tutaj (w Turbo Pascalu) nie powinno być większych problemów. Trójkąt narysowałem, ale jak znaleźć środek okręgu?! ;-) Nie chce mi się kombinować, więc korzystam z wyznaczonego już promienia tego okręgu oraz symetralnej jednego z boków. Proste równanie kwadratowe (z pominięciem ujemnego pierwiastka tego równania) i już mam. Ale... Ale dlaczego to koło jest za małe?! Tak... Funkcja round() zawsze zaniża wartości. Trudno dodam nieco do promienia i będzie dobrze. Kompiluję, widzę, że działa. Sukces! Coś pamiętam z tego Pascala ;-)

Dorabiam wcięcia. Tutaj już się chciałem pochlastać, bo ten kod jest straszny. Zamiast klamerek, jakieś dziwne słówka, kropki, średniki, funkcje bez nawiasów... Wrr.... Dziwny język.

A teraz muszę z tego kodu zrobić schemat UML. Zaczynam się bać...

Zastanawiam się też, dlaczego rozpoczynając pisanie tego tekstu miałem w zamyśle stworzenie ostrej krytyki Pascala, a wyszło mi słabe opowiadanko bez drastycznych scen. Hm... Pascal, lepiej po prostu gotuj!

Tagi: programowanie

Ale się przestraszyłem

2006-01-18 21:51:22

Zaglądam do skrzynki pocztowej (tej fizycznej, nie elektronicznej) i widzę list do siebie. Pierwsze co mi przyszło na myśl: WKU i kolejne wezwanie do stawienia się do Grójca. Ale nie. To było coś skrajnie innego ;-) "Wieści Świąteczne Polskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei" ;-)

Tagi: kolej

Spóźniony komentarz

2006-01-18 18:53:44

Opisywana sytuacja wydarzyła się już ponad tydzień temu, we wtorek. Byłem wtedy w Skierniewicach. Przyjechałem prosto z uczelni, załatwiłem szybko to co miałem załatwić, a potem wróciłem do domu, bo przecież tydzień był niesamowicie "zawalony" zajęciami. Ale to nie jest najważniejszym tematem. Do rzeczy!

Czekałem kilkanaście minut na dworcu w Skierniewicach. Usiadłem sobie na ławce w poczekalni i relaksowałem się nic nierobieniem (którego mam teraz braki ;-)). Obok mnie usiadły jakieś dwie dziewczyny, zapewne studentki, bo to wynikało z ich rozmów. Potrafiły się nawet wysłowić, nie rzucały przekleństw co drugie słowo, a to już jest coś w dzisiejszych czasach, ale temat ich rozmowy, a właściwie treść była szokująca.

Rozpoczęło się od tego, że jedna spytała się drugiej o jakiś egzamin. Ta druga zaczęła opowiadać, jaki to wykładowca jest niedobry bo dał dziwne zadania (i tu zaczynają się najlepsze wycinki z ich rozmowy). Normalnie uczysz się pojęcia i regułki, która go wyjaśnia. A on dał regułkę i trzeba było dopisać pojęcie. W tym momencie ja aż się zdziwiłem, ale ponieważ ciężko po mnie poznać emocje, to nic nie okazywało mojego już lekkiego zszokowania. A ona (jedna z tych studentek) jakby chciała zobaczyć moją zszokowaną minę. Powiedziała przykład. Szybko wypowiedziałą jakąś definicję. Tak szybko, że ja jej aż nie zrozumiałem, ale byłem pewien, że było to cytowanie fragmentu jakiegoś podręcznika. Następnie powiedziała, że trzeba było napisać pojęcie - jedno słowo, tak, jedno słowo! I tekst: Przyszłoby Ci do głowy, żeby się uczyć w drugą stronę?! Zamurowało mnie... Spuściłem głowę, trochę powstrzymując się od śmiechu, a trochę z powodu smutku, bo przecież to było moje pokolenie i to moje pokolenie będzie kiedyś rządziło tym krajem. Przyjechał pospieszny do Warszawy. Wyszły na peron i wsiadły do pociągu. Ja siedziałem dalej. Miałem jeszcze kilkanaście minut do swojego pociągu. Zacząłem się bać. Co to będzie?

Teraz dochodzę do wniosku, że osoby, które w swoim krótkim życiu spotkałem i nazwałem (niekoniecznie prosto w oczy) głąbami, wcale głąbami nie były. Większość z nich to zwykli przeciętniacy. A to oznacza, że ja, z grona przeciętnych, nieskromnie awansowałem sam siebie do elity intelektualnej...

Tagi: społeczeństwo komentarz

Podróż pociągiem skraca czas podróży koleją

2006-01-18 18:33:39

A teraz sformułuję tytuł tego wpisu w odniesieniu do autobusów miejskich: "Podróż 184 skraca czas marznięcia na przystanku".

Dzięki ciekawemu "skomunikowaniu" mam całkiem komfortowe warunki przejazdu do szkoły rano. Przyjeżdżam sobie pociągiem M 250 na Zachodni. Na 523 musiałbym czekać piętnaście minut. Na 184 czekam tylko cztery, czasem pięć. Wsiadam w 184, z którego wysiadam na skrzyżowaniu Powstańców Śląskich/Górczewska. Czekam minutkę i... wsiadam w 523, na które musiałbym czekać i marznąć długo na przystanku. Chwilę później jestem już na uczelni. Szybko, nie na mrozie, i z fasonem ;-)

A w poniedziałek ma być nawet -20 °C...

Tagi: ogólne

Sytuacja przedstawia się następująco

2006-01-18 18:25:45

Zbliża się koniec zajęć, sesja zaczyna się za 11 dni, muszę się przyznać do zaległości ;-)

Nie zaliczyłem jednego kolokwium z Obwodów. Drugie kolokwium jest jutro, a znając wykładowcę (i nasze umiejętności) są marne szanse na podejście do egzaminu w pierwszym terminie. Jutro mam też drugie kolokwium z Matematyki. Nie mam zbyt wielkich szans na jego zaliczenie, trzeba pewnie będzie poprawiać. Mam też niezaliczone Miernictwo, ale to nie jest wielkim problemem.

Pozostała mi jeszcze jedna (już ostatnia ze wszystkich dwudziestu czterech laborek w tym semestrze) laborka (z Półprzewodników) i test zaliczeniowy z Eksploatacji.

Za to za mną są już: ćwiczenia z Analogów (jakimś dziwnym cudem), zaliczenie z Cyfrówki, zaliczenie ze Sterowania. Muszę jeszcze tylko oddać kilka sprawozdań (Analogi, Sterowanie, Obwody, Cyfrówka) i będę mógł powiedzieć, że powoli kończy mi się semestr.

A jakie są rokowania na sesję. Półprzewodniki oczywiście to jest straszna loteria, najprawdopodobniej nie znajdę się wśród szczęśliwców. O Analogach trudno cokolwiek powiedzieć, bo nie wiem czego można spodziewać się po wykładowcy. Z Matematyki... Jeśli uda mi się zaliczyć ćwiczenia, to raczej egzamin też nie będzie trudny. Obwody... Tu raczej nie ma szans na podejście do egzaminu, bo ćwiczenia mogą być strasznym problemem ;-)

Czyli sesja skończy się gdzieś w marcu (znowu pięć tygodni sesji), ferii nie będzie, bo u nas jest tylko tygodniowa przerwa międzysemestralna, będąca w rzeczywistości przedłużeniem sesji zasadniczej/wczesną sesją poprawkową (i wtedy jest niesamowity młócka), a czwarty semestr rozpocznie się złożeniem wniosku o warunek z Pepeków (i miejmy nadzieję, że tylko z Pepeków).

Powtórki sprzed roku (schudnięcia o pięć kilogramów) w tym roku nie przewiduję ;-)

Tagi: wat

Nowa rzeczywistość?

2006-01-12 20:50:23

Przed chwilą marszałek Wojciech Olejniczak, powiedział w TOK FM, że powstała koalicja. Koalicja PiS-u, Samoobrony i PSL-u...

A Andrzej Lepper ma zostać wicepremierem...

Już gorszego numeru na (prawie) zakończenie strasznego tygodnia wywinąć nie mogli!

Tagi: polityka bagno

Mam 21 lat...

2006-01-09 21:19:14

Mam 21 lat, można powiedzieć, że jestem w pełni sił witalnych, a całe życie przede mną. Można powiedzieć, ale nie będzie to prawdą. Dziś zaobserwowałem u siebie rzecz dziwną. Łysieję. I nie mam na myśli tutaj naturalnego wypadania kilku zużytych włosów, ale dość szybko powiększające się "zakola" nad czołem. Mógłbym dać głowę, że jeszcze kilka tygodni temu czoło miałem dużo niższe.

A teraz muszę się zastanowić, kto z mojej rodziny, jest odpowiedzialny za moje przedwczesne łysienie ;-)

Tagi: krzysiek

Zaczyna się

2006-01-09 21:08:32

Rozpoczyna się kolejna kumulacja. Dziś: trzecie kolokwium z Układów Cyfrowych. Jutro: laborka z Miernictwa - Generatory pomiarowe. Środa: laborka z Półprzewodników - Tranzystory polowe oraz laborka z Obwodów - Stany nieustalone. Czwartek: Matematyka oraz laborka z Analogów - Wzmacniacze z korekcją charakterystyk (brrrr). Piątek: laborka z Cyfrówki - Układy sekwencyjne oraz zaliczenie semestru z Miernictwa. Jeszcze jutro chcę jechać do Skierniewic ;-)

Piątek, mimo, że to przecież tylko za cztery dni, wydaje mi się niesamowicie odległą perspektywą...

Tagi: wat

Braki

2006-01-02 20:43:36

W ostatnich dniach czułem, że czegoś mi brakuje. Ciężko mi było powiedzieć co jest przyczyną tego uczucia. Ale wreszcie doszedłem do wniosku, że to długi okres, przez który nie zrobiłem ani jednego zdjęcia żadnym pociągom. Tak, tak, to już uzależnienie...

Mam nadzieję, że w tym roku, na wiosnę, nie będę miał tak wielu zajęć na uczelni i będę mógł choć trochę czasu poświęcić na fotografowanie.

Tagi: kolej foto

Powrót do trudnej rzeczywistości

2006-01-02 20:35:27

To już jutro. Znowu na uczelnię. Znowu trzeba będzie wstać po piątej...

I na dobry początek roku laborka z Układów Cyfrowych oraz zaliczenie ze Sterowania. Fajnie!

Tagi: wat