Blog

Zaszalałem!

2005-03-29 17:39:48

Zaszalałem! Kupiłem sobie bilet miesięczny ze Skierniewic do Warszawy Wschodniej ;-) Dopłaciłem nieco ponad trzynaście złotych, ale teraz nie będę musiał się tłuc kiblami do Skierniewic!

Skierniewice! Oczekujcie mnie częściej! ;-)

Tagi:

Ej! Mam omamy?

2005-03-27 21:16:12

Komuś się coś solidnie pozajączkowało (to tak a propos świąt) ;-) Strona zawiera masę błędów, ale doctype jest ustawiony na XHTML 2.0! O jakiej stronie mówię? Binboy at Sphere. Na poparcie moich słów: zwalidowany Binboy at Sphere.

Tagi:

Smarowania ciąg dalszy

2005-03-27 13:29:30

Obsmarowałem już niekompetencję PKP w sprawie przepisów porządkowych obowiązujących na ich obiektach. Obsmarujmy teraz "twór" zwący się Kolejami Mazowieckimi. Jechałem w czwartek do Skierniewic. Kupiłem sobie bilet i do biletu dostałem jakieś takie dziwne etui z życzeniami świątecznymi. I może nie byłoby w tym nic złego gdyby nie reklama pewnej agencji reklamowej umieszczona na odwrocie. Nie wiem kto sfinansował ten pomysł, czy były to Koleje Mazowieckie, czy może ta agencja, ale w obu przypadkach pieniądze te były utopione. Reklama z tyłu głosiła: Reklama w kolei. Pominę już sensowność tego zdania, a skupię się na odbiorcy tej reklamy. Nie jestem specjalistą od reklamy i tworzenia wizerunku, ale zdaję sobie sprawę, że potencjalny reklamodawca chętny na wykupienie miejsca reklamowego na "superekstra" elektrycznym zespole trakcyjnym EN57, którego nowoczesne wyposażenie pochodzi z połowy XX wieku, raczej sam nim jeździć nie będzie. I co? I target nie został trafiony. A może raczej został, ale co z tego skoro w targecie nie ma potencjalnych klientów. Jaki w tym sens? Pieniądze w błocie. A można było je wydać na coś co ma materialne przełożenie na obsługę klienta, a nie na zaśmiecony peron.

Ok, ja wiem, że to nie były wielkie pieniądze w porównaniu z potrzebami, ale te potrzeby są i akcje typu etui na jednorazowy bilet i drukowanie masy różnych kalendarzy, które nigdy nie wyjdą poza biurowec spółki (te bzdetne kalendarze widziałem na własne oczy) są bez sensu. Jeśli już się reklamować to koniecznie z głową!

A teraz przejdźmy do innej formy reklamy. Strona internetowa spółki Koleje Mazowieckie. Po kilkunastu tygodniach straszenia swoim wyglądem zaczęła nabierać ładnych kształtów. Ale tylko kształtów. Odwiedzenie tej strony przy pomocy jakiejkolwiek innej przeglądarki niż Internet Explorer kończy się na przeczytaniu zawartości głównej strony. Menu górne nie działa (a właściwie działa, ale żeby się pojawiło trzeba przesunąć kursor jakieś 200 pikseli w dół i 80 pikseli w prawo), a linki na dole prowadzą do kolejnych bezużytecznych stron. Spróbowałem skorzystać z tych dolnych linków licząc, że to jest coś w rodzaju substytutu menu dla "nIEzgodnych" przeglądarek. Przeliczyłem się. Nie wiem jak oni to zrobili, ale na podstronie "Dla podróżnych" animacja wykonana we Flashu zasłania listę linków do kolejnych podstron. I w tym momencie nie istnieje możliwość przejścia dalej. Strona ukrywa przed nami swoje informacje. Oczywiście "tfurca" tej strony się nie ujawnił. Cóż... Będziemy znowu pisać do Kolei Mazowieckich. A może nawet podkabluję ich do Osiołków.

Przyczepię się jeszcze do tej animacji na górze. Całkiem mi się podoba, ale jest kilka niedociągnięć ;-) Skąd na Mazowszu takie góry jak te w tle? Dlaczego ten kibel jedzie na przednim pantografie? I gdzie się podziała trakcja elektryczna? ;-)

Tagi:

Prowokacja kontrolowana

2005-03-22 20:35:59

Nie, nie jestem reporterem Faktu, Polsatu czy SuperExpressu. Nie, nie szukam dziury w całym, bo tego "całego" już od dawna nie ma. Nie, nie próbuję się w żaden sposób wyżywać. Nie, nie chcę dalej obserwować niekompetencji.

To było tytułem wstępu. Teraz zacznijmy wątek.

Dzisiaj przyjechałem Telimeną na dworzec Warszawa Wschodnia. Pogoda kapitalna, ciepło, słońce świeci, wręcz wspaniała do zrobienia kilku fotek. Fotek oczywiście, jak to ja mam w zwyczaju, o tematyce kolejowej. Ale pewna rzecz nie dała mi spokoju. Sokiści, czyli ludzie, których zachowanie trudno przewidzieć i na terenie kolejowym lepiej nie wchodzić im w drogę. Ponieważ miałem jeszcze sporo czasu do zajęć postanowiłem porozmawiać z sokistami, którzy często kręcą się po tunelu pod peronami.

Znalazłem dwóch. Przeprosiłem i grzecznie spytałem się o możliwość zrobienia kilku zdjęć, oczywiście amatorsko. Sokiści po moim pytaniu poczuli się bardzo niezręcznie. W ogóle nie wiedzieli co mają mi odpowiedzieć, więc stwierdzili, że istnieje ogólny zakaz fotografowania (ogólny - czyli zakaz fotografowania czegokolwiek - pociągów, dróg, samochodów, drzew, zwierząt i w ogóle wszystkiego), praktycznie stwierdzili, że aparaty fotograficzne to broń masowego rażenia. Oczywiście ich stwierdzenie było nieprawdziwe. Pomijając już fakt ogólności zakazu, to na kolei przecież też taki zakaz nie istnieje (a jeśli tak, to gdzie są wywieszone tabliczki o tym informujące?). Zapewne spytacie, dlaczego się zapytałem? Nie chciałbym zostać złapanym na "gorącym uczynku" i ponosić jakieś konsekwencje czynu, który w żaden sposób wykroczeniem, a tym bardziej przestępstwem nie jest.

Po tym jak usłyszałem tę rewelację, postanowiłem pociągnąć sprawę dalej i dokonać "prowokacji kontrolowanej" - takiej dziennikarskiej sztuczki, ale z niepisaną gwarancją obsmarowania kolei tylko za to co zrobiła, a nie za to co mi ślina na język przyniesie, jak to jest często w przypadku dziennikarzy wymienionych na samym początku notki.

Spytałem się sokistów, gdzie mogę dostać bardziej szczegółowe informacje. Ich "yyy.... e.... " jakoś mnie nie zadowalały. Odesłali mnie do Administracji obiektu. Pójdzie pan od ulicy Kijowskiej, tam są schody na górę i tam jest administracja. Poszedłem. Wchodzę na górę: przede mną kantor, po lewej krata z napisem drużyny konduktorskiej, po prawej krata nieopisana. Skręcam w prawo. Jest sporo drzwi, ale żadne nie są opisane. Kręce się tak trochę... Może czegoś nie zauważyłem. Ktoś wychodzi. Zaczepiam, przepraszam i znowu grzecznie tłumaczę o co mi chodzi. Kobieta tłumaczy mi, że powinienem zgłosić się do Przewozów Regionalnych (o pozwolenie na fotografowanie dalekobieżnych), Kolei Mazowieckich (o pozwolenie na fotografowanie osobowych) itd. Ja jej grzecznie tłumaczę, że znam podział "ról" po podziale PKP i dalszych kombinacjach. Zaprasza mnie do jakiegoś pokoju. Pani Naczelnik, Pani porozmawia z tym panem! Czyżbym rozmawiał z Naczelniczką? Nie wiem. Może to była Naczelnik czegoś innego. Ale to w sumie nie jest ważne. Tłumaczę jej o co chodzi. Zaznaczam, że chodzi o fotografię amatorską. Usłyszałem tylko, że terroryzm i w ogóle i Pan pójdzie na drugą stronę, od Lubelskiej. Tam są takie schody w dół i tam jest sekretariat. Wpisze pan się na portierni, dostanie plakietkę i tam panu wszystko wyjaśnią. Pożegnałem się i poszedłem.

Jestem już od strony ulicy Lubelskiej. Nie ma żadnych schodów w dół. Czyżbym czegoś nie zrozumiał? Widzę tych samych dwóch sokistów. Znowu ich zaczepiam i mówię gdzie mam iść. Oni, tym razem z pewnością w głosie, kierują mnie na zewnątrz, do drugiego budynku. Wychodzę. Idę do tego budynku. Cóż widzę nad drzwiami? "Koleje Mazowieckie"! Wiedziałem, że jestem nabijany w butelkę, ale żeby aż tak!? No nic, prowokacja, prowokacją. Kontynuuję. Wchodzę. Od razu wita mnie portierka. Mówię jej, że jestem w takiej, a takiej sprawie. Kieruje mnie do sekretariatu. Tutaj te drzwi, a potem pierwsze drzwi na lewo. Żadnej plakietki gościa? Ale nieważne. Wchodzę. Przede mną sporo "szych". Dziwnie się na mnie patrzą, ale przepuszczam ich grzecznie w przejściu. Pukam w drzwi sekretariatu. Słyszę "proszę". Wchodzę. Witam się. Pani, właśnie rozmawia przez telefon. Z kilku słów rozmowy wnioskuję, że rozmowa, mimo, że wykonywana w pracy, ma charakter ściśle prywatny. Czekam kilkanaście, może kilkadziesiąt sekund. Pani na chwilę odsuwa słuchawkę od ucha. Pyta się mnie jakiej sprawie (z delikatnym zdenerwowaniem w głosie). Wiedząc, że zdenerwowanie wynika z mojego przeszkodzenia w jej rozmowie stwierdzam, że mogę chwilę poczekać, niech skończy rozmowę. Ona kończy. Tłumaczę jej o co chodzi. Dziwne spojrzenie. Głupi? A może terrorysta, który przygotowuje się do ataku na historyczny tabor i nie chce wzbudzać podejrzeń? A może kolejny chrzaniony pismak? Zakaz jest. Żeby fotografować pociągi, musi pan mieć pozwolenie od naszej Pani Prezes. Żeby fotografować budynki musi pan mieć pozwolenie z Nieruchomości. Podanie trzeba napisać. W tych słowach nie rozróżniła typów pociągów i stwierdziła, że wszystkie pociągi należą do Kolei Mazowieckich i Koleje Mazowieckie mogą nimi dysponować jak im się podoba. Ja, czując, że już mnie nigdzie nie odeśle (a nawet jak mnie odeśle do Prezeski to na co mi to?), podziękowałem, stwierdziłem, że "nie mam czego tutaj szukać", pożegnałem się i wyszedłem.

I jaki stąd wniosek? "Niedasizm" i niekompetencja. Dopiero poczuliby się niezręcznie, gdybym poprosił ich o uzasadnienie zakazu i spytał się gdzie jest wywieszona informacja o zakazie czyli gdzie są tabliczki z przekreślonym symbolem aparatu.

Najgorsze jest to, że nikt nie stwierdził odważnie, że nie wie. Każdy wolał podeprzeć się zakazem i olać niestandardowego klienta pogarszając, i tak fatalny, wizerunek swojego przedsiębiorstwa (w końcu tym obsmarowaniem pogarszam wizerunek PKP i wszystkiego wokół PKP). Według jednej informacji, powinienem spalić aparat fotograficzny, spisać z tego faktu protokół i pójść z nim do notariusza, żeby protokół nabrał mocy prawnej. Według innej informacji, Koleje Mazowieckie są prawie wszechmogące. A według jeszcze innej informacji, żeby zrobić zdjęcie na stacji Warszawa Wschodnia potrzebuję pozwolenia od conajmiej jednego przewoźnika (oczywiście robiąc zdjęcie muszę uważać, żeby pociąg innego przewoźnika nie wszedł przypadkiem w kadr bo będzie nielegalne zdjęcie), pozwolenie od PKP Cargo - właściciela lokomotyw, PKP Nieruchomości - w końcu stacja do nich należy, PKP Energetyka - na zdjęciu z pewnością będzie trakcja elektryczna, i od PKP PLK - na czym stoją pociągi jak nie na torach? Nie daj Boże, żeby w kadrze znalazł się jeszcze kawałek infrastruktury telekomunikacyjnej, bo będę potrzebował jeszcze pozwolenia od TKT Telekom.

W skrócie. Muszę się dokładnie zaznajomić z odpowiednimi rozporządzeniami i zawsze je mieć przy sobie, tak żebym mógł się przed sokistami wykpić. Jeśli ja próbuję grzecznie, a oni mi odmawiają zasłaniając się urojonym zakazem to ja przestanę być nadmiernie grzeczny i będę zasłaniał się faktycznymi przepisami.

Nie ze mną te numery PKP!

Tagi:

Co za pech!

2005-03-21 20:49:14

Dzisiaj, jako, że było tzw. "Dzień wagarowicza" zwagarowałem sobie z wykładu z fizyki i poszedłem na spacerek po Warszawskiej Magistrali Hutniczej, czyli linii 938 (Jelonki - Huta). Bez mapy, mając za wiadome tylko szczątkowe informacje, które pamiętałem z mapy wyruszyłem spod wiaduktu na ul. Powstańców Śląskich w kierunku Huty.

WMH 21.03.2005

Do przejazdu na ul. Kaliskiego bardzo dobrze się szło, za przejazdem i łukiem już było dużo gorzej.

Oczywiście nie mogłem spotkać żadnego pociągu (nie znam jeszcze dokładnie czasów, w których można oczekiwać pociągu w konkretnym miejscu, wiem tylko kiedy jest na stacjach). Spotykałem za to sporo osób spacerujących tym samym duktem co ja ;-) Ale od momentu przekroczenia ul. Kocjana byłem już sam.

WMH 21.03.2005

WMH 21.03.2005

I szedłem... szedłem... szedłem... Fatalnie się szło. Czasem lód, czasem wciąż niestopniały śnieg - w końcu to las. W momencie, w którym minąłem poligon WAT zaczęło się najgorsze. Byłem już na tyle daleko, że nie opłacało się wracać, ale nie wiedziałem jeszcze jak daleko do ul. Radiowej. Na dodatek jedynym sposobem pokonania drogi był trucht. Idąc zwyczajnym krokiem niesamowicie się męczyłem - wciąż miękki śnieg bardzo utrudnia chodzenie. Biegnąc, nogi zapadały mi się, co prawda, szybciej i głębiej, ale za to mój własny pęd powodował, że dużo łatwiej było je wyciągać ze śniegu i robiłem większe kroki (czyli rzadsze). I szedłem, szedłem, szedłem. W międzyczasie mijałem słupki kilometrowe: 4,0; 4,4; 4,6; 5,2 i skończyłem bodajże na 5,6 (a zaczynałem na 1,8) ;-)

WMH 21.03.2005

Ale wreszcie dotarłem do jakiejś ulicy. Niestety jej układ nie bardzo mi odpowiadał na ulicę Radiową. Co prawda z daleka widziałem Górę Śmieciową, więc miałem pewność, że nie minąłem lotniska, ale, trzeba to przyznać, denerwował mnie brak wiedzy o tym gdzie dokładnie jestem. Widziałem tylko stale kursujące śmieciarki z MPO, więc wiedziałem, że idę w kierunku Woli ;-) Przy jezdni, w lesie poprowadzona jest ścieżka krajoznawcza. Aktualnie nie nadająca się do użytku - cała w lodzie, ale trzeba było to znieść i przejść nią. Idąc przez las zastanawiałem się jak daleko mam do skrzyżowania z Kaliskiego (w praktyce jest to ponad 1,1 km). Jakież było moje zdziwienie kiedy zauważyłem tabliczkę "Warszawa" i zorientowałem się, że wylazłem poza granicę Warszawy ;-) No ale szedłem i szedłem... Zauważyłem jakąś mapkę lasów Leśnictwa Bemowo. Dzięki niej upewniłem się, że droga, którą idę to faktycznie ulica Radiowa. Ale czemu wciąż nie ma cywylizacji? ;-) Ale szedłem dalej. Zacząłem mijać coraz więcej żołnierzy i w końcu zauważyłem skrzyżowanie z Kaliskiego. Doszedłem! Uffff! Szkoda tylko, że nie ustrzeliłem żadnego pociągu.

Poszedłem do biblioteki (a mogłem podjechać dwa przystanki autobusem ;-)). Znalazłem w katalogu dwie ciekawe książki: "Projektowanie stron WWW. Standardy sieciowe" Jeffreya Zeldmana i "CSS według Erica Meyera". Wreszcie przeczytam książki tak uznanych osobistości!

Poszedłem na autobus. Już miałem dość chodzenia. Poczekałem na sto piątkę. Wsiadłem. Przejechaliśmy jeden przystanek i... Zatrzymały nas opuszczone rogatki przejazdu, przez który przechodziłem dwie godziny wcześniej! Obiekt moich poszukiwań właśnie wracał z Huty. Stonka plus masa Eaosów przetaczająca się z prędkością 10 km/h! Nie! Dlaczego teraz!? Nie zrobiłem już zdjęcia. To żadna przyjemność robić zdjęcia pociągu stojąc w zatłoczonym Ikarusie.

Ale ogólnie dzień był fajny. Przeszedłem się spory kawałek i mimo, że nic nie "ustrzeliłem" jestem zadowolony. Szkoda tylko, że szedłem sam... Jakoś nikt nie chciał mi towarzyszyć :-(

Tagi:

Wreszcie chwila odpoczynku

2005-03-20 21:49:55

Wreszcie miałem jakiś, w miarę normalny, weekend. Bez perspektywy zbliżającego się egzaminu, bez tego stresu na głowie, z uczuciem ulgi, że najgorsze już za mną i kolejne będzie dopiero za trzynaście tygodni ;-)

Nawet artykulik do @ta napisałem -> XHTML i typy MIME ;-)

Tagi:

WMH

2005-03-16 19:29:37

W trakcie dwugodzinnej przerwy między zajęciami, pomimo okropnego bólu wszystkich partii ciała, zrobiliśmy sobie mały spacerek na WMH i po WMH. Niestety nie udało się uświadczyć żadnego pociągu :-( Za to zmachaliśmy się jak dzikie świnie ;-)

Tagi:

Przypadki chodzą po ludziach, ludzie chodzą po peronach ;-)

2005-03-15 20:40:01

Dzisiaj, po morderczym wysiłku na siłowni (na której musiałem odrobić ten cholerny przedmiot, którego nienawidzę) śmignąłem na Centralny modląc się, żeby zdążyć na Bohemię. Zdążyłem. Wsiadając do pociągu spotkałem kolegę jeszcze z podstawówki - Jacka I. Pogadaliśmy sobie, powspominaliśmy sielskie czasy podstawówki i mimo, że przecież od ukończenia podstawówki nie minęło wiele lat (sześć) to jednak łezka w oku się może zakręcić ;-)

A ktoś może też wie, dlaczego dzisiaj zmuszony byłem jechać kiblem, bo Telimena miała półgodzinne opóźnienie?

Tagi:

Złote Linki 2005

2005-03-14 19:39:01

Magazyn @t ogłasza konkurs: Złote Linki 2005

Tagi:

Pięć tygodni koszmaru!

2005-03-14 19:20:32

Koniec! Koniec! Wreszcie koniec! Koniec z tą sesją! Odłóżmy ten stres na bok, aż do lipca. Zdałem wreszcie fizykę! Mam już wszystkie wpisy w karcie egzaminacyjnej i jutro zdaję ją razem z indeksem! Będę miał normalny wpis na następny semestr :-)

Nie wie co to znaczy być studentem ten, który nie uwalił wszystkich egzaminów i nie poprawił ich w sesji poprawkowej ;-)

Tagi:

Jest!

2005-03-11 21:34:03

Mimo wszystko jest! Trójeczka z matematyki! Ale to wszystko dzięki temu, że nasz wykładowcy ulitował się nad nami i pozwolił nam przejść. Dziękujemy.

Jeszcze w poniedziałek fizyka i wychodzę na prostą :-)

Tagi:

Dochodzę do wniosku

2005-03-10 18:32:32

Dochodzę do wniosku, że jestem kompletnym kretynem i totalnym leniem (to znaczy, że jestem leniem to już wiedziałem od dawna). W żaden sposób nie jestem w stanie zmobilizować się do przyłożenia się do nauki. Mam wielkie plany, z których nic nie wychodzi. Nie jestem w stanie zapamiętać prostych reguł, nie zastanawiam się nad tym co czytam, a co wymaga zastanowienia. Istne cofanie się w rozwoju. Nie wiem co ze mną będzie. Jestem po prostu kolejnym człowiekiem z serii "wadliwych umysłowo"

A skoro nie ma ze mnie żadnego pożytku, to może chociaż oddam trochę krwi...

Tagi:

Nie jest dobrze!

2005-03-04 18:19:18

W sesji nie zdałem żadnego egzaminu. W poprawkowej zdałem już obwody (i to na czwórkę!), ale czeka mnie jeszcze fizyka i matematyka.

Tagi: