Blog
Ale ze mnie gapa!
2004-07-29 22:15:27
No takiego gapiostwa się nie spodziewałem po sobie. Dzisiaj montując oświetlenie halogenowe do sieci 230V ~60Hz przyłączyłem żarówki halogenowe 12V -; 20W. Błysk był wyśmienity ;-) Szkoda, że taki krótki. Wyskoczyły bezpieczniki różnicowoprądowe, a wnętrza żarówek się zwęgliły na ładny grafitowy kolor ;-) Heh... Jak ja to zrobiłem, że nie spojrzałem w sklepie na napięcie tych żarówek? Jak ja to zrobiłem, że nie spojrzałem na ich napięcie przed założeniem? Jak ja to zrobiłem, że cały czas uważałem je za żarówki na prąd przemienny? Ta zagadka najprawdopodobniej nigdy nie zostanie wyjaśniona ;-) A żebyście wiedzieli ile czasu się naszukałem przyczyny problemu. Dlaczego w jednym momencie spaliły się trzy żarówki i wybiło bezpieczniki? Ale trudno, człowiek uczy się na błędach ;-) Teraz zostało mi kilka takich żarówek i coś z nimi muszę zrobić. Zamontuję to jako oświetlenie dekoracyjne w jakimś punkcie. Ale wpierw muszę sobie polutować jakiś zasilacz, wcale nie małej mocy: wcale nie mały transformatorek, wcale nie mały prostowniczek. Pytanie brzmi: Czy taniej mnie wyniesie kupienie fabrycznego, kobylastego zasilacza, czy też taniej mnie wyniesie zrobienie amatorskiego, jeszcze bardziej kobylastego zasilacza? Ciekawe w jakich granicach oscylują ceny diód prostowniczych na jakieś 10A ;-) A może jakiś ogromny mostek Graetza? ;-)
Żyrardów miasto zelektryfikowane :-)
2004-07-28 20:03:54
Ufff... Można powiedzieć, że przekroczyłem próg 80% robót elektryfikacyjnych w nowym domu. Konkretnie mam już pozakładane prawie wszystkie (kilka musi czekać na ukończenie innych prac) gniazda, kilka wyłączników i nieco sztuk oświetlenia. Między innymi dzisiaj zakładałem żarówki halogenowe, sztuk pięć, w przedpokoju. Ale się namęczyłem ;-) Miałem tylko dziury w płycie kartonowo-gipsowej i wyprowadzenie zasilania. Do stworzenia połączenia wykorzystałem jakieś trzy metry kabla 2x1,5mm2 zrobionego z kabla trójprzewodowego o bardzo kiepskiej giętkości i naprawdę sztywnej izolacji zrobionej z grubej koszulki termokurczliwej. No szlag! To dziadostwo się prawie nie wygina! Przez ten kabel już mnie wszystko boli, od palców próbujących giąć kabel do d... ;-) Ale działa! Zostało jeszcze do założenia jakieś 12, może czternaście żarówek ;-)
Dzisiaj się również wyjątkowo dużo nabiegałem na odcinku któryś z pokojów na piętrze - garaż. A odcinek to nie mały bo różnicą są aż dwie kondygnacje... A dlaczego się nalatałem? Szukałem przerwy w obwodzie, która powodowała odcięcie całego obwodu zasilającego gniazda w połowie pomieszczeń piętra. I co? I znalazłem. Okazało się, że dwa solidnie ściśnięte ze sobą przy pomocy kombinerek przewody nie łączyły. Dlaczego? Bo na jednym były prawie niezauważalne resztki kleju z taśmy izolacyjnej! Kurde! Zrobiłem kilometr tylko po to, żeby się dowiedzieć, że na miedzi trochę kleju zostało!
A robota nad stroną prawie się nie posuwa. Będę musiał prosić o przesunięcie umówionego terminu oddania pracy. I pieniądze się spóźnią, i pracodawca będzie niezadowolony i w ogóle wszystko do bani.
Termin przeprowadzki przesunął się o tydzień, ale na szczęście jest bardzo małe prawdopodobieństwo kojelnego przesunięcia, tym bardziej, że już trzy pomieszczenia w nowym domu (nie licząc piwnic) są już w 99% zdatne do normalnego życia (firanki, zasłonki, żyrandol i będzie luks).
A, czy chwaliłem się już, że w nowym domu przeszedłem już chrzest bojowy? ;-) Mianowicie doświadczyłem na własnym palcu wskazującym czym jest prąd naskórkowy ;-) Fajne. 230 V napięcia skutecznego, jakieś 5 - 10 mA natężenia prądu, przez trzy, może cztery sekundy i cały dzień nieco zdrętwiały palec ;-) Ech, te zabezpieczenia w nowych instalacjach. Prąd mnie kopnął (o ile można nazwać kopnięciem), a żaden z wyłączników się nie wyłączył, nawet pomimo czasu przepływu kilkudziesięciokrotnie większego od nominalnego czasu reakcji takiego wyłącznika. Może by wyskoczył przeciwprzepięciowy (co już miało kilka razy miejsce kiedy to zwarłem przypadkowo przewód ochronny z przewodem neutralnym przy pomocy nożyka do cięcia izolacji), ale mój palec zadziałał jak zwykły odbiornik "na dwa bolce" ;-) Ech... Mimo wszystko brakuje mi tego prądu, bo to naprawdę kapitalne uczucie było ;-)
Mnie tu być nie powinno!
2004-07-26 11:06:30
Mnie tu być nie powinno, ale jestem. Wszystko dzięki wynalazkowi zwanemu telefon komórkowy. Łączę się z zawrotną prędkością 9600 bps (nie GPRS) i mogę szaleć ściągając pocztę. Wejście na jakąkolwiek stronę to już jest udręka. Nie wspomnę już o pieniądzach, bo o tym to aż strach mówić. Ale w gruncie rzeczy raz na kilka dni odbiorę pocztę i może nawet odpiszę (chyba, że się na kogoś zdenerwuję).
A jak wygląda moje życie bez Internetu? Strasznie. Linia telefoniczna została odcięta dopiero po dziesięciu dniach od mojego ostatniego wpisu. Czemu? Nie chce mi się już wyjaśniać, ale TePsa oczywiście miała swoje irracjonalne wyjaśnienie. Przez ten czas jeszcze sporadycznie pojawiałem się w Sieci. Troszkę jeszcze na grupy popisałem, troszkę przeczytałem, ale starałem się już nie pokazywać.
Wciąż siedzę w Skierniewicach, chociaż całkiem sporo czasu spędzam w Żyrardowie. Tak naprawdę to mam strasznie duży zapiernicz, bo jak nie pracuję w Żyrardowie to kombinuję coś, żeby znaleźć pracę w Skierniewicach. Tworzenie stron oczywiście ;-) Może nawet tym razem uda mi się jakieś pieniądze za to wziąć ;-) Ale nie będę się tutaj na ten temat rozpisywał.
Nie mam weny żeby się rozpisywać, ale to dobrze, bo wpis będzie mniejszy i się szybciej załaduje na serwer ;-)
Ostatni dzień w Sieci, pierwszy dzień roku "0"
2004-07-07 20:44:28
Uzupełniłem dzisiaj dokumenty w Wojskowej Akademii Technicznej. Od października będę studentem Elektroniki i Telekomunikacji. Do zakwalifikowania się na Informatykę zabrakło mi jednego punktu (miałem 63, a przyjmowano od 64), ale chyba stało się lepiej, że dostałem się na Elektronikę i Telekomunikację.
Tym samym jest to mój ostatni dzień w Sieci. Jutro kończy się moja umowa z TePsą (wreeeeszczieee). Raczej nie napiszę już nic ze Skierniewic. Ponownie będę w Sieci już w Żyrardowie :-) Ale kiedy to będzie to nie wiadomo ;-)
A niech tę Łódź szlag jasny trafi (część już na pewno ostatnia)
2004-07-06 17:08:52
Dzisiaj pojechałem do Łodzi odebrać swoje dokumenty, które złożyłem przed egzaminem. I co? I się okazało, że Politechnika Łódzka nie potrafi dodawać w zakresie od zera do tysiąca. Mianowicie, wczoraj przez telefon powiedziano mi, że nie zakwalifikowałem się na studia gdyż miałem 432 punkty (na tysiąc). Dzisiaj na listach przyjętych kandydatów okazało się, że miałem 430 punktów. Ok, o dwa punkty to się można pomylić, ale... Poszedłem odebrać swoje świadectwo. Dostałem je razem ze zdjęciami i zaświadczeniem lekarskim. Na teczce była wypisana punktacja - ilość punktów, które zdobyłem z poszczególnych części egzaminu. W połowie drogi powrotnej zsumowałem sobie te punkty (wcześniej nie zwracałem na nie uwagi). I co się okazało? Ano okazało się, że według Politechniki Łódzkiej 270 + 75 + 160 równa się 430. A mi się wydaje, że to się równa 505! I na dodatek ja mam rację! Nie opłacało mi się tam wracać i się z nimi kłócić. Ale gdybym nie miał już pewnego miejsca na innej uczelni to z pewnością bym tego im nie przepuścił. No kurde! Jak można tak fatalnie liczyć?!
A jutro dowiozę świadectwo na Wojskową Akademię Techniczną, której na 99,99% będę studentem od października. Dam sobie spokój z Automatyką i Robotyką na Wydziale Inżynierii Produkcji Politechniki Warszawskiej. Szkoda troszkę.
Już wszystko wiem - jestem wysoce nieszczęśliwy!
2004-07-05 22:06:24
Już wszystko wiem. Nie dostałem się na Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej. Dostałem się na Automatykę i Robotykę na Wydziale Inżynierii Produkcji tej samej uczelni. Widocznie mój wynik punktowy (99 punktów/200) był za mały (i wcale się nie dziwię). Dostałem się również na Wydział Elektroniki Wojskowej Akademii Technicznej, na kierunek Elektronika i Telekomunikacja. Za to na Politechnikę Łódzką się nie dostałem ;-) Ale i tak to olewałem ;-)
Teraz mam wielki dylemat. Prawdę mówiąc to mało co się nie popłakałem, że się nie dostałem na WEiTI PW, ale uświadomiłem sobie, że to też nie jest głupi wydział. Ale wydaje mi się, że będę się tam męczył. Tym bardziej, że specjalności dostępne na tym kierunku nie są najciekawsze: Elastyczne systemy wytwarzania i Automatyzacja procesów wytwórczych. Na WAT są ciekawsze specjalności: Inżynieria systemów ochrony, Metrologia i systemy pomiarowe, Monitoring elektromagnetyczny środowiska, Optoelektronika, Systemy radiolokacyjne, Systemy teleinformatyczne (a przecież jestem technikiem telekomunikacji o specjalności teleinformatyka!), Systemy telekomunikacyjne, Radioelektronika lotnicza i Systemy cyfrowe. To jest po prostu ciekawsze. Po prostu teraz nie wiem co mam wybrać. Rano skłaniałem się na Politechnikę. Wieczorem skłaniam się na WAT. Politechnika jest bardziej znana. WAT w sumie też nie jest nieznany. Politechnika ma nieco wyższą renomę. WAT ma fajniejszą nazwę ;-) Nie wiem. Po prostu nie wiem? A jak Wy sądzicie?
A ja wciąż czekam i czekam...
2004-07-04 11:11:40
Wczoraj wieczorem (a pewnie w nocy też) pojawiały się w Internecie pierwsze decyzje o nie przyjęciu na studia. Ja sprawdzałem co jakiś czas, jeszcze nie ma. Mam nadzieję, że to dobrze wróży, ponieważ osoby, które dostały taką informację miały numery kandydata wyższe ode mnie.
Jak ja bym chciał, żeby już był poniedziałek.
Paznokcie itp.
2004-07-03 14:14:37
Ciekawość mnie zżera. A właściwie ja sam siebie zżeram. Nie mam już paznokci do obgryzania, a wyniki dopiero w poniedziałek. Może zacząć palić papierosy? ;-)
No i po egzaminach...
2004-07-03 00:13:23
Pfruuuu... Dzisiaj ostatni egzamin na WAT. Pokazówka musztry przy wejściu, a potem burdel na egzaminach. Ale na szczęście egzaminy w miarę proste, tym bardziej, że 8 punktów miałem już na starcie ;-)
Byłem też na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej, żeby zobaczyć swoje wyniki punktowe. Niestety wyniki punktowe będą wywieszone około 10 jutro (a biorąc pod uwagę, że jest już po północy to dzisiaj ;-)). No nic. Wróciłem do domu i okazało się, że moje wyniki już są dostępne w Internecie. To pewnie zasługa niskiego numeru (bo miałem tylko numer 130 na 2000 kandydatów). Nie zdradzę teraz swojego wyniku punktowego, ale powiem, że w porównaniu do roku poprzedniego jest słabym, ale w porównaniu do roku bieżącego (gdzie fizyka zaskoczyła trudnością wszystkich) jest wynikiem całkiem, całkiem. Zobaczymy gdzie mnie skierują. W poniedziałek wyniki ostateczne.
Oby do poniedziałku. Wyniki na WAT już we wtorek. Politechnika Łódzka ujawniła wyniki dzisiaj. Niestety nie umieścili w Internecie, a w najbliższym czasie nie wybieram się tam. Wybiorę się jak się dowiem co na PW i WAT. Wtedy wycofam albo uzupełnię wymagane dokumenty.
Po egzaminie
2004-07-01 17:07:48
Spaprałem. Spaprałem strasznie egzamin z fizyki. Nie zrobiłem nawet połowy z któregokolwiek zadania za 15 punktów. Te zadania za pięć punktów też mi nie poszły najlepiej. Na szczęście dużo lepiej poszło mi z matematyki (choć też nie najlepiej). Już wiem, że mam marne szanse na dostanie się na Politechnikę Warszawską. Mam nadzieję, że te zadania nie były trudne tylko dla mnie.
A jutro WAT.
