Blog

Nie dostałem zwrotu!

2004-10-27 20:55:31

Nie dostałem ani jednego (z dwóch) zwrotu sprawozdań na ćwiczeniach labolatoryjnych z fizyki. Fajnie! Wygląda na to, że mam je zaliczone ;-) <mode type="ośmielony">Zaczyna mi się podobać ;-)</mode>

Ogólnie wszystko się prostuje: dotarły wreszcie już moje dokumenty do Urzędu Miasta. Za niecały miesiąc będę miał (wreszcie) nowe dokumenty (ok, sam dowód) i będę mógł rozpocząć akcję zmieniania danych osobowych w bankach, na uczelni, w urzędach i w Skarbówce! Będzie dobrze - może przed końcem roku zakończy się "przeprowadzka". Może do tego czasu nie dostanę powołania do wojska ;-)

Ale W-F to mnie dobija. Nie po to przebimbałem pięć lat wychowania fizycznego w technikum, żeby teraz ktoś kazał mi biegać na czas na dystansie jednego kilometra. Zmęczyłem się strasznie, a później pojawiły się u mnie okropne syndromy "pobiegowe" - kuśtykam i nie mogę się schylić. Łał! Fajno! Ja chcę mieć znowu W-F w Mechaniku! Przynajmniej jakiś pożytek z niego był - ławki twarde, ale spało się odjazdowo (szczególnie w "półświadomości") :-)

Tagi:

Jeszcze jedno

2004-10-24 19:55:28

Zapomniałem dodać, że przestała mi działać karta dźwiękowa. Jest to już trzecia, po stacji dyskietek i kieszeni na dysk twardy część komputera, która nie działa.

Tagi:

Zaczynam się wkręcać

2004-10-24 19:51:15

Już zaczynam się przyzwyczajać do nowego trybu życia. Dojazdy już są dla mnie normalką, żegnanie pociągu, który przed chwilą uciekł również. Jeszcze trzeba jeszcze się przyzwyczaić do laborek z fizyki, ale już się prawie przyzwyczaiłem - wszystko robię w ostatniej chwili ;-) Ale za to robie sobie zaległości :-(

Jednak czasu mam bardzo mało. A jakoś nie mogę się przemóc, żeby zacząć go efektywniej wykorzystywać. Wciąż czas poświęcony na dojazdy jest dla mnie czasem straconym. Nie mogę po prostu uczyć się w autobusie czy pociągu (tym bardziej na stojaco). Ale już żeby jakoś ten czas upłynął postanowiłem słuchać sobie radia. Pierwsze testy z użyciem odbiornika kieszonkowego typu "Scan - Reset" wypadły całkiem dobrze. W pociagu można było normalnie posłuchać radia, ale na dworcu Centralnym/Śródmieściu już było kiepsko. Kiepsko też było koło Pałacu Kultury, ale tu się nie ma co dziwić - tak wiele silnych sygnałów i radio zwariowało. Ale już poczyniłem odpowiednie kroki i dokonałem zakupu trochę lepszego radia kieszonkowego z gałką strojenia częstotliwości - mam nadzieję, że będzie lepiej.

Opracowałem też sposób na "robienie w konia" chciwych konduktorów. Z pewnego powodu, w drodze powrotnej do domu, wsiadam w pierwsze drzwi pociągu - zaraz za lokiem. Nie szukam sobie miejsca siedzącego (tak, tak, przestałem być wygodnicki), bo nie ma to sensu - albo palą w przedziale, albo będę ósmym do siedzenia i wszyscy się będą patrzeć na mnie jak na mordercę (Ósmy pasażer... ;-)). Stoję sobie po prostu podziwiając "nosy" na "siódemce". W pospiesznych kierownik pociągu siedzi sobie w pierwszym przedziale pierwszego wagonu, czyli niedaleko mnie. Ja stojąc na przedzie, z dala od ludzi, niejako daję mu do zrozumienia, że nie mam biletu i chętnie pojechałbym za pięć złotych do łapy konduktora. Konduktor zaraz po ruszeniu z Warszawy Zachodniej zaczyna sprawdzać bilety. Zaczyna oczywiście ode mnie. Prosi mnie o bilet, ja ślamazarnie wygrzebuję bilet i legitymację z kieszeni, on cieszy się, że wpadnie mu parę groszy, ja mu pokazuję bilet i legitymację, a jemu szczęka opada.
Na razie miałem tylko jeden taki przypadek. Reszta konduktorów zniosła to "po męsku" i nie dała po sobie poznać rozczarowania ;-) Albo, po prostu, nie liczyli na to, że zwiększy im się "dochód wolny od podatku".

Mimo wszystko. Poznałem już trasę Żyrardów - Warszawa Centralna tak dobrze, że wręcz intuicyjnie wiem, kiedy nastąpi hamowanie, kiedy szarpnie itp. Więc, jeśli zobaczycie kiedyś człowieka, który przed Grodziskiem Mazowiecki stojąc w wagonie, dziwnie ugina nogi, niejako się zniżając, to pewnie będę ja, przygotowujący się do przejechania przez rozjazdy ;-)

Jeszcze żeby tylko nie tak nie palili papierochów w pociągach... Wtedy byłoby bardzo fajnie.

A jutro... Jutro muszę sobie pójść do Urzędu Miasta i spytać się czy już moje dokumenty przywędrowały. Chociaż... Znając moje szczęście i znając polską administrację pewnie poczekam jeszcze ze dwa tygodnie. Ludzie! Ja od Was tak wiele nie wymagam, ja po prostu chcę dostać swój nowy, aktualny dowód osobisty, z nowym adresem. Czy to jest w ogóle wykonalne?

Ech... W środę laborki z fizyki, w piątek sprawdzian na ćwiczeniach rachunkowych z fizyki... Chcąc, nie chcąc, muszę polubić fizykę, która mi zbrzydła w technikum za sprawą pewnej nauczycielki, która bardzo dziwnie podchodziła do tego przedmiotu. Ale cieszę się, bo jutro mam do odebrania w bibliotece podręcznik do fizyki. Wreszcie przyszła moja kolej.

A propos kolei (znowu ;-)). Wiecie jak to jest z tą blokadą drzwi podczas jazdy w wagonach A/Bdnu? Są blokowane, czy nie?

Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała: we wtorek mam W-F, a na W-Fie atletykę terenową - super, fajnie, cool i w ogóle do d..., zwłaszcza, że ma padać :-(

Tagi:

To niemożliwe!

2004-10-17 20:05:30

No tak. Studia się zaczęły, a ja już czuję, że będzie bardzo ciężko. Przez ten weekend miałem zrobić sporo rzeczy, ale jedyne co udało mi się skończyć to założenie (wreszcie) domofonu. Na zrobienie sprawozdania na laborki z fizyki, zrobienie całej pracy domowej z matematyki czy napisanie jakiegoś artykułu do @ta już nie miałem czasu. Cholera! Źle się dzieje! Źle!

Tagi:

Wielkie nieba!

2004-10-12 21:57:56

W-F - ten przedmiot powinien zostać zakazany. Kto w ogóle wymyślił, żeby to "coś" było obowiązkowe na studiach. Temu komuś bym <cenzura>.

Wszystko mnie boli. Dosłownie wszystko - kultura fizyczna w moim wydaniu wiąże się z cierpieniem. Ale z czym innym miałaby się wiązać, jeśli dostałem dzisiaj kilka razy w nos podczas "wprowadzenia do boksu" (wciąż mam problemy z utrzymaniem równowagi ;-)), a potem ktoś (nie chcę wskazywać palcem) mnie dźgnał "poniżej pleców" bagnetem karabinu Ak-47, popularnie zwanego Kałasznikowem. Dla tych, którym już opadły szczęki kilka słów wyjaśnień: karabin był metalowy, ale oblany gumą, a bagnet był do pewnego stopnia giętki. Chciałbym jeszcze raz zaakcentować to "do pewnego stopnia".

Ale i tak dobrze wyszło, że do domu wróciłem cały i (w miarę) zdrowy, a w pociągu ludzie nie patrzyli na mnie jak na jakiegoś zbira z poobijaną twarzą. Przepraszam, muszę wypluć ząb. Tfu! O! Jedynka! Jak fajnie ;-)

A za tydzień piłka nożna na, jak mniemam, mroźnym, śliskim i ogólnie odstręczającym boisku otwartym.

A teraz, kładę się spać. Jutro znowu czeka mnie ekscytująca wyprawa ciapongiem wśród buszmenów. Znając moje szczęście pewnie nawet w okno sobie nie popatrzę. A patrzenie na ściankę zmodernizowanego wagonu Bdnu jest nieeeesamowicie wciągające. Mam jeszcze jedno marzenie - nie chcę jutro trafić, wskutek dziwnych roszad uliczno - rozkładowych, na przegubowego Ikarusa, w którym nabawię się choroby morskiej i dostanę wstrząsu kiszek.

Tagi:

Marketing powalający z nóg

2004-10-10 22:00:20

Tak się zastanawiam, czy ta forma marketingu jest świadoma, czy ktoś sobie po prostu zrobił żart. Na grupie dyskusyjnej pl.listserv.chomor-l pojawił się dzisiaj post o Message-ID news:<ckc1lg$isk$1@atlantis.news.tpi.pl> . Podążając za linkiem zawartym w poście trafiamy na stronę http://www.apk.alpha.pl/motyl/motyl_zamowienia.html, należącą do przedsiębiorstwa "Adalex". Jednak najbardziej interesującą częścią strony jest ten oto cytat:

Z ostatniej chwili

Zgodnie z uzgodnieniami z Episkopatem Polski nauczyciele, którzy zakupią program w terminie do 30 października otrzymają Odpust Zupełny bez konieczności poddawania się pokucie.

Wciąż siedzę i się śmieję. Mało! Wciąż śmieję się jak wściekła norka! Mało! Wciąż śmieję się jak zakatarzona, wściekła norka! Niestety także żałuję. Żałuję, że nie jestem nauczycielem i nie mogę wziąć udziału w tej promocji. A tak chętnie bym skorzystał z tego "odpustu zupełnego bez konieczności pddawania się pokucie".

Moja mała sugestia do władz kościelnych. Oczywiście, jeśli to nie jest żart (naprawdę trudno powiedzieć, bo jedyne co mogłoby wskazywać na żart to właśnie ta "promocja") to osobę, która doprowadziła do czegoś takiego przerzuciłbym do jakiegoś zakonu (wiem, że to nie ta jurysdykcja). Najlepiej zakonu mnichów niemych (i niepiśmiennych), żeby takich bzdur nie opowiadała.

Ale zaraz! To nie może być prawdą! Nie jest?!

Tagi:

Inauguracja - czyli dostałem indeks i znowu czekałem

2004-10-08 22:34:12

Dzisiaj odbyła się Wydziałowa Inauguracja Roku Akademickiego. Jakie miałem z tego korzyści?

  1. Dostałem Indeks i zostałem przyjęty w poczet studentów
  2. Popatrzyłem sobie trochę na masę znanych osobistości

Jakie miałem z tego powodu niekorzyści?

  1. Musiałem się sporo nasiedzieć, słuchają masy nudnych przemówień
  2. Musiałem czekać dwie godziny po zajęciach
  3. Musiałem chodzić cały dzień w garniturze
  4. Uciekł mi autobus sprzed nosa
  5. Uciekł mi pociąg sprzed nosa.

    Jakby tego było mało to taka sama sytuacja miała miejsce wczoraj - autobus przyjechał o minutę za późno i pociąg odjechał na moich oczach przez co miałem godzinę na zwiedzanie Dworca Centralnego

  6. Jak przyjechałem do Żyrardowa padał deszcz

Wniosek? Nigdy więcej takich uroczystości!

Wracając jeszcze do tematu skomunikowania autobusów miejskich i pociągów. Nie wymagam od PLK, aby się dostosowywała do ZTM, ale przydałoby się, żeby autobusy były bardziej "zorientowane na pasażerów i ich dalszą drogę", szczególnie te autobusy, które swój bieg kończą na Dworcu Centralnym. Jeśli będzie mi się taka sytuacja często powtarzać to będę musiał kombinować z jakimś alternatywnym środkiem transportu - być może "wieloprzesiadkowy" miejski elektryczny zespół trakcyjny pomalowany w zasadzie na czerwono ;-)

Tagi:

Antylameriada.net znowu działa!

2004-10-08 21:32:16

Dzisiaj wreszcie udało się ponownie uruchomić domenę antylameriada.net. Cóż... Problemy były jednak spowodowane przez dostawcę, ale na szczęście dostawca szybko zareagował. Mam nadzieję, że się takie problemy już nie powtórzą.

Tagi:

Biurwy, biurokracja i nikomu niepotrzebny PESEL

2004-10-07 22:23:26

Co za głupota! Poszedłem dziś złożyć papiery na nowy dowód. Stary, z powodu zmiany meldunku jest nieaktualny. I co? I złożyłem wniosek, zapłaciłem 30 zł i teraz muszę jeszcze przyjść dwa razy: raz, za dwa tygodnie, jak dotrą moje dokumenty ze Skierniewic, a potem, trzy tygodnie później po odbiór dowodu. To ja się w takim razie pytam: po kiego grzyba jest ogólnopolska baza ewidencji ludności PESEL? Chyba po to, żeby gromadzić dane o obywatelach i korzystać z tych danych w razie zaistnienia konieczności. Kretynizm do potęgi n-tej.

Dowodu nie mam, nie mogę wziąć z uczelni zaświadczenia do WKU - niedługo powitam Was w mundurze. Jakby co, to będę się starał o przydzielenie mnie do jednostki wojskowej na WAT ;-)

Tagi:

Problemy z domeną

2004-10-07 22:14:06

Uwaga! Wczoraj pojawiły się problemy z przypisaniem domeny antylameriada.net do mojej strony. Wygląda na to, że serwer InfomexWebServer w firmie hostingowej "nagle" przestał rozumieć, że po wpisaniu adresu mojej strony ma się wyświetlić moja strona, a nie strona dostawcy. DNS-y wyglądają na w porządku.

Podjąłem już kroki, które mogłem podjąć (zawiadomienie dostawcy, itp.) aby wyeliminować usterkę. Mam nadzieję, że zostanie ona szybko wyeliminowana. Jeśli nie, to trudno: szukam innego hostingu.

Tagi:

Pierwszy dzień zajęć na uczelni

2004-10-05 21:43:23

Aj! Będzie sporo roboty, już to widzę. Fizyka, Metrologia (zwana później Miernictwem) itp. itd. Na szczęście udało mi się dzisiaj wyrwać nieco wcześniej (a to dobrze wróży - pierwszego dnia wyrwałem się wcześniej ;-)) i to w pełni legalnie. Były pierwsze zajęcia z języka angielskiego, a na nich test, który ma przyporządkować osoby do poszczególnych grup zaawansowania. Ja dzięki temu, że mam certyfikat językowy nie musiałem go pisać i pojechałem sobie do domu.

Przy okazji chciałbym ochrzanić Polskie Koleje Państwowe, a konkretnie Przewozy Regionalne i Polskie Linie Kolejowe - przez (jak przypuszczam) jesienne porządki na torach, pociągi po dziesiątej rano jeździły od Żyrardowa do Grodziska po niewłaściwym torze, a, co było szczególnie irytujące, pociągi osobowe miały co najmniej pół godziny opóźnienia! Dobrze, że miałem spory zapas czasu i nie sprawiło mi to wielkiej różnicy. Mam nadzieję, że jutrzejsze pociągi pospieszne wczesnym rankiem nie będą robiły takich numerów.

Ale i tak, nie mam jeszcze nowych dokumentów, nie mogę już zacząć zmieniać dokumentów na uczelni, nie mogę dostać zaświadczenia do WKU... Kurczę! Nic nie mogę!

Tagi:

No to się zaczyna

2004-10-05 00:20:58

Dziś (bo już po północy) wyjeżdżam chwilę po dziesiątej rano, wracam chwilę po dziewiątej wieczorem. Może będę już miał legitymację, może uda mi się zmienić adres na uczelni (od piątku jestem już zameldowany), może nie będę musiał już płacić pełnej stawki za bilet. Wszystko "może"...

Tagi:

Oż... Znowu w gazecie

2004-10-04 15:48:52

Znowu pojawiłem się w gazecie. Tym razem jestem tylko na zdjęciu i, na szczęście, kiepsko rozpoznawalny, ale to ja ;-). Zdjęcie znajduje się na piętnastej stronie sto piątego numeru Głosu Akademickiego Wojskowej Akademii Technicznej ;-)

Tagi:

Ech, kolej, WAT, gołębie, symbioza

2004-10-02 00:08:35

Wstałem dziesięć minut przed szóstą rano. Zjadłem śniadanie i udałem się stację. Ponieważ nie mam jeszcze ważnej legitymacji za podróż do Warszawy pociągiem pospiesznym obsługiwanym przez ledwo dyszące PKP PR musiałem zapłacić 14 zł. Dojechałem do Warszawy, wsiadłem w autobus i udałem się na uczelnię. Tam dostałem bilecik, zwany przepustką stałą, bez którego mogą odstrzelić mi głowę i nasłuchałem się rzeczy, które i tak znałem. Przy okazji dowiedziałem się, że w mojej grupie są trzy osoby z mojej dawnej szkoły, w tym jedna z mojej dawnej klasy - nie powiem, żebym się cieszył, wręcz przeciwnie - jestem wkurzony. Niestety przez kilka najbliższych lat będę miał cały czas żywe wspomnienia o "Mechaniku". Mówi się trudno. Zostaliśmy oprowadzeni po terenie zarówno otwartym jak i zamkniętym i nie dostaliśmy legitymacji! Legitymacje dostaniemy dopiero w poniedziałek (ja we wtorek). Niestety wydatek kolejnych czternastu złotych na wątpliwą przyjemność podróżowania na stojąco (co prawda szybciej i w "luksusie", ale na stojąco) przyprawił mnie o mdłości. Zdecydowałem się poskąpić i kupiłem sobie bilecik za całe 8,20 (niestety też 100%) na przewóz pociągiem osobowym w tej samej spółce (i oni chcą jeszcze strajkować?!). Zjadłem sobie zapiekankę, gdyż po "wielu wrażeniach na uczelni" zgłodniałem i zauważyłem, że cywilizacja doprowadza do dziwnych odstępstw od natury. Wiadomo, że człowiek jest bardzo wysokim ogniwem w łańcuchu pokarmowym. Jest mało zwierząt, które smakują w ludziach. Na dworcu Warszawa Śródmieście jest jeszcze jeden drapieżniko-padlinożerco-pasożyt, który w łańcuchu pokarmowym dworca zajmuje miejsce zaraz obok człowieka. Jest nim gołąb - co mi spadnie na podłogę on zje - symbioza w najczystszej postaci - ja śmiecę, on zbiera i panuje powszechne zadowolenie. Ba! Nie jeden, ale dwa gołębie! Dlatego drapeżniki - drapieżnie rzucają się choćby na okruch z bułki! Dobrze, że gołębie nie mogą się patrzeć w górę (chociaż widzą co się nad nimi dzieje), bo gołąb patrzący w górę, na jedzącego człowieka wyglądałby bardzo komicznie. No cóż. Ja się najadłem i one się najadły (komuś upadł kawałek jakiejś kiełbasy - tym też nie pogardziły). Po chrześcijańskim podzieleniu się posiłkiem z głodnymi wsiadłem do pociągu typu EN-57 o numerze taborowym 1680. Nie powiem, żeby podróż kiblem typu full plastik w idealnym tłoku, obok śmierdzącego emeryta (nie mam nic do emerytów, ten jeden mi się taki trafił), przez prawie godzinę była przyjemnością. Ale przynajmniej wyszło taniej niż pospiesznym! Ale, jak tylko dostanę legitymację, to wykupię sobie miesięczny na nic innego jak... pospieszny. Raz na jakiś czas kiblem można się przejechać, ale tyłek boli.

Czekam na pierwszych w moim rejonie prywatnych (a właściwie nie-PKP-owskich) przewoźników osobowych. Może oni zaoferują inny standard usług...

Tymczasem głowa mnie boli niemiłosiernie.

Tagi: